pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

chudy ogon, gruby tułów

  • z przemyśleniami piotra waglowskiego (jeszcze raz przypomnę: "To nie jest wiek użytkowników. To jest wiek nowych pośredników.") świetnie koresponduje informacja podana na read/write web , gdzie richard macmanus przedstawia wyniki analiz, z których wynika, że tzw. długi ogon jest w istocie krótszy niż 5 lat temu. jak bowiem policzono:
    • 10% najpopularniejszych serwisów www składa się na 40% odsłon w sieci, podczas gdy w roku 2001
    • 10% najpopularniejszych serwisów www to 31% odsłon
      • btw: tylko yahoo w miarę utrzymało pozycję sprzez minionych 5 lat.
      • a znacie pogo.com? ja nie znałem. a to obecnie miejsce 10.
  • oczywiście można z tymi badaniami polemizować, brać pod uwagę inne statystyki, odsłony to chyba nie jest wiarygodna miara, wiadomo, że serwisy społecznościowe, choćby nasze grono, mają ogromnie wywindowany współczynnik liczba odsłon vs liczba użytkowników.
    • ciekawe, jak to się ma wygląda w polskim internecie, będę musiał pogrzebać i policzyć.
  • jedno jest pewne: na pewno ogon się nie wydłużył. tułów za to przytył. przytyli więc "pośrednicy", o których pisał vagla. i są to jak najbardziej głównie duże korporacje.
  • do powyższych obserwacji odniósł się nicholas carr, pisząc, że wprawdzie faktycznie można taką tendencję zauważyć, ale jest ona prawdziwa jedynie, gdy poczyni się pewne założenia. a mianowicie takie, że myspace i facebook, dwa serwisy, bez uwzględnienia których obraz sytuacji diametralnie by się zmienił, faktycznie "posiadają" wszystkie zlokalizowane tam strony. a przecież nie do końca tak jest: strony te są tworzone przez użytkowników, myspace to już nie tyle serwis złożony z milionów stron, a provider, dostawca pewnych usług, które zapełniają treścią użytkownicy i w tym sensie są to strony użytkowników, a nie myspace'a.
  • jak pisze carr to, co faktycznie uległo koncentracji, to nie treść, ale jej wartość ekonomiczna. innymi słowy "nowi pośrednicy" rozdają narzędzia, biorąc w zamian urobek: treści, wyprodukowane przez użytkowników i treści te sprzedają. "jedną z podstawowych cech web 2.0 jest przekazanie tworzenia treści w ręce mas, przy jednoczesnej koncetracji wpływów finansowych z tych treści w rękach nielicznych" -- twierdzi autor bloga. brzmi to jak wyzysk, ale w istocie wyzyskiem nie jest, gdyż użytkownicy tworząc treści chcą wyrazić siebie, czy nawiązać więzi społeczne, a nie zarabiać. zaś szefostwo myspace... wręcz przeciwnie. innymi słowy ci pierwsi poruszają się w "attention economy", zaś ci drudzy obrastają w tłuszczyk w "cash economy".
  • pytanie teraz, co będzie dalej.
  • kilka luźnych uwag:
    • owszem, nastąpiła koncentracja. ale po części jest to koncentracja dynamiczna. co przez to rozumiem? to, że w niektórych gałęziach twórczości, może ona dość szybko zmienić swoje ośrodki. youtube zacznie coraz bardziej cenzurować wideo (lub kasować te niezgodne z prawem)? być może użytkownicy przeniosą się w szybkim tempie na inny serwis (jest cała masa serwisów wideo, które tylko czychają na błąd youtube).
      • innymi słowy mamy do czynienia z gospodarką informacyjną opartą na krótkotrwałym posiadaniu licencji. w web 1.0 treść była na wieki wieków (70 lat...) własnością serwisów, które ją publikowały. youtube nie wiąże użytkownika na tak długo. wystarczy, że przez krótką chwilę ma prawa publikować film użytkownika. lepiej mieć dużo na krótko, niż mało na długo. zwłaszcza, że "who reads yesterdays papers?"
    • użytkownicy zaczynają wymykać się spod kontroli serwisów. to, co nazywam widżetyzacją, jest tylko pierwszym etapem jakiegoś większego trendu. jeżeli zrealizuje się wizja web os (a pewnie się zrealizuje, tylko w innej formie niż sobie to teraz wyobrażamy), możemy mieć na sieciowym pulpicie wiele "aplikacji", co więcej, mogą być to aplikacje o podobnym zastosowaniu, ale pochodzące od różnych firm. być może będziemy mogli wybrać, czym tworzyć naszą sieć społeczną, z jakim blogiem ją spiąć i który serwis najlepiej będzie obsługiwał nasze wideo. z tego stworzymy rozmaite maszapy.
    • ciekaw jestem też, jak wyglądałby długi ogon, gdybyśmy policzyli wpływy lub zyski firm. myspace ma może najwięcej odsłon, ale czy przynosi najwięcej kasy? co wiecej: czy kiedykolwiek będzie przynosić? być może takie ogromne skupiska taniej treści mają wbudowaną immanentną niewydolność finansową?
    • no i oczywiście, możliwa jest też rewolucja. ale to bardzo mało prawdopodobne. internet wydaje się już odrobine za stary na takie zabawy. chociaż nigdy nic nie wiadomo.
wtorek, 19 grudnia 2006, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Web 2.0 czyli utopia w praktyce z yashke.com
Marcin na blogu pisze o chudym długim ogonie i pyta czy Myspace 8220 przynosi najwięcej kasy 8221 dzięki dużej ilości odsłon. To o tej kasie i parę akapitów wcześniej o marksistach przywołało mi z pamięci kilka rzeczy, które gdzieś ta... »
Wysłany 2006/12/20 00:14:20
powiedz mi gdzie masz swojego bloga, a powiem ci kim jesteś... z Fritata czyli życie jest jak jajecznica
Interesujący wpis reuptake a http: netto.blox.pl 2006 12 chudy-ogon-gruby-tulow.html rozwijający myśl Waglowskiego quot to nie jest wiek użytkowników, to wiek nowych pośredników quot skłonił mnie do zastanowienia się nad ewolucją idei blogowania w ... »
Wysłany 2006/12/25 23:53:52
Komentarze
Gość: ekhil, 194.242.52.8*
2006/12/19 21:56:58
Hmm, a czy teoria "długiego ogona" nie odnosi się czasami do konsumpcji "dóbr kultury"? Chodzi mi o to, że może się świetnie sprawdzać jeżeli chodzi o wytłumaczenie faktu, że Amazon zarabia najwięcej, na sprzedaży kilku sztuk określonych ("mało popularnych", ale wielu) pozycji, ale przeniesienie jej na oglądalność serwisów internetowych będzie skutkowało błędami itp.
-
2006/12/19 22:48:40
> ciekawe, jak to się ma wygląda w polskim
> internecie, będę musiał pogrzebać i policzyć.

W polskim internecie według badań Gemiusa udział dużych w ostatnim roku zmalał i to pod względem udziału w czasie i liczbie odsłon (o prawie 6-7%). Pisałem o tym jakiś czas temu tutaj:
www.futrega.org/stek/2006/09/06/statystyki.html

W skali świata myślę, że było podobnie, tzn. ogon się ciągle wydłuża lub pręży. Wyniki zależą w dużej mierze od tego, kto bada i jak. Zbadać internet globalnie jest cholernie ciężko, lokalnie (Polska) - dużo łatwiej, stąd bardziej wierzyłbym tendencjom z danych Gemiusa (i ja to napisałem?).

-
Gość: hazan, 133-to2-1.acn.waw.pl
2006/12/19 23:42:09
6-7% moim zdaniem jeszcze nic nie znaczy, tak jak piszesz zależy to od tego jak się bada i co badanie ma udowodnić.

Sam długi ogon jest dla mnie dość ciekawym pojęciem ekonomicznym który moim zdaniem ma silne odzwierciedlenie w praktyce chociaż masa krytyczna jaką dany podmiot musi wytworzyć do osiągnięcia korzyści nie jest czymś łatwym do zbudowania.

Ja jednak liczę na jakąś rewolucje lub ewolucje w internecie - coś przecież kiedyś zastąpi blogi, serwisy typu youtube też nie będą wiecznie na topie, myspacy i inne też muszą ewaluować.

-
2006/12/20 03:30:05
Dorzucę do powyższych zmiennych jeszcze jedną sprawę: "twardą" infrastrukturę. Sieć nie jest tylko wzajemnymi linkami i aplikacjami do zarządzania treścią, ale jest też wydolną lub niewydolną infrastrukturą pozwalającą lub nie dotrzeć czytającym do publikujących i odwrotnie. Istnieje spór o to kto i komu i za co ma płacić w tej płaszczyźnie.

Proponuję linki:
prawo.vagla.pl/net_neutrality
prawo.vagla.pl/node/6462

I w Polsce:
prawo.vagla.pl/node/6736

Lansuję slogan: "kto ma rurę ten ma władzę". Dlatego też również z tej perspektywy ważne jest w jakiej infrastrukturze prowadzi się serwis (czy na własny rachunek, czy też u pośrednika).

Pozdrawiam
v.
-
2006/12/20 08:23:25
wlasnie o net neutrality pisze tez u siebie yashke.com/2006/12/20/web-20-czyli-utopia-w-praktyce/

nie wiem czy tu trackbaki dzialaja czy nie :/
-
2006/12/20 11:01:01
działają trackbacki :)
-
2006/12/20 11:06:39
@MFut (sorry za skrót, ale mamy tu już @MFab(era): ciekawe, jakby wyglądały takie dane za ten sam okres, który porownał macmanus (czyli 5 lat). rok jest faktycznie mało miarodajny. inna ciekawa rzecz, to ile serwisów u nas zachowało czołowe miejsca.
-
2006/12/20 13:50:45
Jak by to wyglądało w skali 5 lat, tego się niestety nie dowiemy, bo Gemius nie prowadził wtedy takich badań (a nawet gdyby prowadził, to nie udostępnia tych danych).

Można tylko spekulować, że spadki udziału 10 pierwszych witryn byłyby większe.