![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
po co mi mózg, skoro mam google
wtorek, 15 maja 2007, reuptake
TrackBack
Komentarze
Gość: ekhil, 83-238-234-29.adsl.inetia.pl
2007/05/15 10:56:08
Dobrze, że napisałeś ostatni punkt, bo moim zdaniem, to internet jest rozszerzeniem naszych mózgów, a nie google. Google to tylko narzędzie, dzięki któremu docieramy do "zakamarków poszerzonego mózgu".
2007/05/15 11:23:36
inne narzędzia, inne umiejętności...
2007/05/15 12:48:01
Firefox 2.0 pl jest świetny bo sprawdza ortografię, ale mnie jej nie uczy skoro jak coś źle napiszę, to mi podkreśli a ja to sobie poprawię. Tak więc kij ma dwa końce.
2007/05/15 13:07:37
okad odkrylem google w komorce, gmaila w komorce, i google callendar i jego smsy to pamietam coraz mniej
2007/05/15 14:59:14
Ale przecież o to chodzi, żeby wyrzucić niepotrzebną wiedzę z głowy, jeśli jest taki „system you can trust”, który może to pamiętać za nas. W szczególności odnosi się to do kalendarzy, przypomnień, list, etc., ale przez rozszerzenie może i do google'a. Można się tylko zastanawiać, czy rzeczywiście google to jest „system you can trust”... pamiętam swój ściśnięty żołądek, jak kiedyś czegoś w google'u nie znalazłem -- czegoś, co na pewno tam wcześniej było...
(„System you can trust” i idea wyrzucania rzeczy z głowy tak, żebyśmy nie musieli się nimi przejmować, pochodzi z metodologii zarządzania czasem Getting Things Done Davida Allena.) 2007/05/15 15:43:17
„System you can trust” jest taki jak ludzie, ktorym zawsze mozna ufac.
zawsze moga powstac warunki w ktorych system i ludzie z takim obdarowywaniem zaufaniem sobie nie poradza... zgadzam sie z Venture ze kij ma dwa konce... moze i nasza pamiec mozemy zaalokowac inaczej ale jestesmy zalezni od cudzych rozwiazan... pamiec ktora nie jest molestowana dzien w dzien tez na starosc plata figle na calej linii... moja babcia ma lepsza pamiec ode mnie (86lat) dlaczego? bo nie korzystala i nie korzysta z systemow wspomagajacych "zapamietywanie" :-) 2007/05/15 16:37:14
Kuba dotknął wg mnie sedna, odpowiadając jednocześnie na Twoje pytanie Marcinie. Internet sam nie jest rozszerzeniem, on te rozszerzenia co najwyżej "gości" i "przechowuje". A kluczem do rozszerzeń staje się odpowiednie narzędzie, a raczej system naczyń połączonych - jednym z nich jest w tym łańcuchu Google, innym, znacznie ważniejszym według mnie, np. komórka, palmtop... Rheingold miał rację, że wszechobecny internet bezprzewodowy jest tak diametralną zmianą, jak telefon wobec telegrafu. Wszechobecność i wszechdostępność przez prywatny transmiter (komórkę, przyszłego iPoda z WiFi, itd. itp.) - to dopiero będzie jazda na rollercoasterze przedłużeń mózgowych.
To, co mamy obecnie - podręczność i szybkość Google'a albo zwykła książka telefoniczna w komórce (kiedyś się tych numerów znało na pamięć, a teraz...?) - to liczne jaskółki... ale nawet nie "pierwsze"; Andy Clark powiedziałby, że przedłużeniem mózgu jest choćby ołówek i kartka, na której humanista w słupku dzieli jakieś bardziej skomplikowane liczby :) Jest to mniej pretensjonalne niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, polecam jego książkę "Natural Born Cyborgs", naprawdę warto.
Gość: Czajna, c68-228.icpnet.pl
2007/05/16 00:21:07
A kiedyś Platon martwił się, że pismo sprawia, iż ludzie nie pamiętają ważnych informacji. ;)
|