pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

po co mi mózg, skoro mam google

  • taki jest w grubym uproszczeniu sens artykułu stana schroedera na mashable. autor stwierdza, że google stał się w pewnym sensie przedłużeniem czy rozszerzeniem naszego mózgu. pewnych rzeczy już nawet nie staramy się zapamiętać, wiemy, że znajdziemy je w google'u, więc po co obciążać pamięć?
    • to trochę dalszy ciąg rewolucji, jaką wprowadziły kalkulatory, przyznam się bez bicia, że dzielenie pisemne to coś, co umiałem chyba przez rok czy dwa. teraz już bym nie potrafił, choć pewnie bym doszedł jak to się robi.
      • na przykład sprawdził w google'u.
  • ktoś nawet próbował wyeliminować google'a ze swojego internetowego życia. da się tak żyć, ale co to za życie?
  • niepostrzeżenie google stał się alternatywnym w stosunku do urli systemem adresowania w internecie. zamiast "wpisz w przeglądarkę http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&ShowArticleId=20463" mówimy "wpisz w google'a coś tam coś tam i znajdziesz informację o tym, że coś tam może siedzieć (pod lodami marsa)"
    • zapewne "coś" siedzi i czyta dziennik
  • a tu możecie zobaczyć, co jeszcze da się przeszukać googlem, tym razem szeroko rozumianym.
  • kiedyś podobny system miał aol. w specjalnej przeglądarce wpisywało się jakiś "keyword" i pokazywała się strona. zresztą w usa tego typu "keywordowe" rozwiązania są tradycją, dość przypomnieć liczne numery telefonów typu 1-800-FSCK-BUSH.
  • artykuł na mashable jest ciekawy i prowokujący do myślenia. pytanie, jakie mi się nasuwa, to na ile rozszerzeniem naszych mózgów jest google, a na ile jest nim internet jako taki?
wtorek, 15 maja 2007, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ekhil, 83-238-234-29.adsl.inetia.pl
2007/05/15 10:56:08
Dobrze, że napisałeś ostatni punkt, bo moim zdaniem, to internet jest rozszerzeniem naszych mózgów, a nie google. Google to tylko narzędzie, dzięki któremu docieramy do "zakamarków poszerzonego mózgu".
-
2007/05/15 11:23:36
inne narzędzia, inne umiejętności...
-
2007/05/15 12:48:01
Firefox 2.0 pl jest świetny bo sprawdza ortografię, ale mnie jej nie uczy skoro jak coś źle napiszę, to mi podkreśli a ja to sobie poprawię. Tak więc kij ma dwa końce.
-
2007/05/15 13:07:37
okad odkrylem google w komorce, gmaila w komorce, i google callendar i jego smsy to pamietam coraz mniej
-
2007/05/15 14:59:14
Ale przecież o to chodzi, żeby wyrzucić niepotrzebną wiedzę z głowy, jeśli jest taki „system you can trust”, który może to pamiętać za nas. W szczególności odnosi się to do kalendarzy, przypomnień, list, etc., ale przez rozszerzenie może i do google'a. Można się tylko zastanawiać, czy rzeczywiście google to jest „system you can trust”... pamiętam swój ściśnięty żołądek, jak kiedyś czegoś w google'u nie znalazłem -- czegoś, co na pewno tam wcześniej było...

(„System you can trust” i idea wyrzucania rzeczy z głowy tak, żebyśmy nie musieli się nimi przejmować, pochodzi z metodologii zarządzania czasem Getting Things Done Davida Allena.)
-
2007/05/15 15:43:17
„System you can trust” jest taki jak ludzie, ktorym zawsze mozna ufac.

zawsze moga powstac warunki w ktorych system i ludzie z takim obdarowywaniem zaufaniem sobie nie poradza...

zgadzam sie z Venture ze kij ma dwa konce... moze i nasza pamiec mozemy zaalokowac inaczej ale jestesmy zalezni od cudzych rozwiazan... pamiec ktora nie jest molestowana dzien w dzien tez na starosc plata figle na calej linii...

moja babcia ma lepsza pamiec ode mnie (86lat) dlaczego? bo nie korzystala i nie korzysta z systemow wspomagajacych "zapamietywanie" :-)


-
2007/05/15 16:37:14
Kuba dotknął wg mnie sedna, odpowiadając jednocześnie na Twoje pytanie Marcinie. Internet sam nie jest rozszerzeniem, on te rozszerzenia co najwyżej "gości" i "przechowuje". A kluczem do rozszerzeń staje się odpowiednie narzędzie, a raczej system naczyń połączonych - jednym z nich jest w tym łańcuchu Google, innym, znacznie ważniejszym według mnie, np. komórka, palmtop... Rheingold miał rację, że wszechobecny internet bezprzewodowy jest tak diametralną zmianą, jak telefon wobec telegrafu. Wszechobecność i wszechdostępność przez prywatny transmiter (komórkę, przyszłego iPoda z WiFi, itd. itp.) - to dopiero będzie jazda na rollercoasterze przedłużeń mózgowych.

To, co mamy obecnie - podręczność i szybkość Google'a albo zwykła książka telefoniczna w komórce (kiedyś się tych numerów znało na pamięć, a teraz...?) - to liczne jaskółki... ale nawet nie "pierwsze"; Andy Clark powiedziałby, że przedłużeniem mózgu jest choćby ołówek i kartka, na której humanista w słupku dzieli jakieś bardziej skomplikowane liczby :) Jest to mniej pretensjonalne niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, polecam jego książkę "Natural Born Cyborgs", naprawdę warto.
-
Gość: Czajna, c68-228.icpnet.pl
2007/05/16 00:21:07
A kiedyś Platon martwił się, że pismo sprawia, iż ludzie nie pamiętają ważnych informacji. ;)