![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
informatyzacja państwa (pana, pani, społeczeństwa)
niedziela, 10 czerwca 2007, reuptake
TrackBack
Komentarze
2007/06/10 14:42:00
No więc o ile poprzedni adres nie jest niedostępny to przerejestrowywanie się jest ćwiczeniem doskolnale zbędnym, połowa moch znajomych-gastarbaiterów warszawskich mieszka gdzie indziej niż ma w papierach i żyje, co jakiś czas pada hasło: muszę pojechać do: lublina, kielc, suwałk, coś załatwić. W dodatku mam wrażenie że stan ten jest tajemnicą poliszynela bo w zdumiewającej liczbie urzędów na hasło „nie ma mnie w miejscu zamieszkania i nie wiem kiedy będę” nikt się nie dziwi i moźna wiele załatwić faksem.
A naprawą tego stanu rzeczy który opisujesz miał być PiSowski program PESEL2. Ja kiedyś siądę i napiszę jak oni się do tego zabierali, bo kawałek widziałem z bliska. 2007/06/10 14:49:24
@socin: a to pewnie trochę co innego, bo marketingi bardzo nie lubią pozbywać się rekordów z danymi osobowymi, i zapewnie wielka bylaby radość konrolerów z GIODO gdyby przeleciecli się po zrzutach z rozmaitych baz, a nie tylko po dokumentacjach.
2007/06/10 14:51:30
@weirdnik: tak, ale jak już się prowadzi bardziej ustabilizowane, mieszczańskie życie (i działalność gosp.) to jest gorzej. :)
2007/06/10 14:52:09
i jeszcze: w życiu bym się nie przemeldowywał jakbym tylko wynajmował. ale to moje stałe mieszkanie...
2007/06/10 15:29:37
Każde zetknięcie z urzędem owocuje u mnie taką samą potrzebą wylania z siebie żółci, co zresztą również praktykowałem na swoim blogu (poświęciłem tam całą notkę znaczkom skarbowym - jednemu z najbardziej kuriozalnych przeżytków).
Ostatnio przeszedłem to samo podpisując umowę o pracę. Wypełniłem chyba 17 papierków, które potem i tak złożyłem w tym samym miejscu - w kadrach. A w każdym papierku właściwie to samo: imię, nazwisko, pesel, opcjonalnie NIP, imiona rodziców, opcjonalnie adres urzędu skarbowego, numer dowodu. Na koniec jedno zdanie tekstu i podpis poświadczający, że się z nim zapomniałem. To nie może być, kurwa, jeden formularz? Muszę 17 razy te same dane wypisywać? Nie może ich sobie powielić kadrowa z pomocą drukarki? Jeśli tak wygląda biurokracja w prywatnej firmie, to co mówić o urzędach? Sczeźniemy zjedzeni przez papiery, jak bohater filmu "Brazil". 2007/06/10 16:32:52
Nie rozumiem, co Was dziwi: przecież przy każdej zmianie rządów trzeba gdzieś poupychać wszystkich kolesiów i kolesiów kolesiów, więc im więcej redundantnych urzędów do obsadzenia, tym lepiej. A skoro już zajmują stanowiska, to muszą mieć pracowników pod sobą, a ci pracownicy tez coś muszą robić.
Jakby tak wprowadzić w życie informatyzację urzędów, powyrzucać te redundantne, uprościć formularze i przepisy - to nagle by się okazało, ze trzeba zwolnić 80-90% urzędników i wypieprzyć na zbity pysk tyluż posłów. I że wystarczyłoby nam paręnaście ministerstw, nie parędziesiąt. Przecież to by była polityczna katastrofa! :->
Gość: jigsaw, 79-mo3-4.acn.waw.pl
2007/06/10 16:47:10
Sytuacja w Warszawie (czy innym dużym miejście) to i tak pikuś. W mniejszych miastach, dowód, prawo jazdy, paszport i US to zwykle fizycznie cztery lokalizacje. W tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że paszportu "na miejscu" załatwić się nie da.
Informatyzacja jest więc potrzebna chyba głównie "małomiasteczkowym ćwokom" :) Coś się zdecydowanie rusza. Ja też miałem bardzo pozytywne doświadczenia z urzędem na Ursynowie. Na stronie wytwórni papierów wartościowych po wpisaniu PESEL i danych można sprawdzić stan realizacji zamówienia (prawko i dowód) aby nie stać bez sensu w kolejce albo wydzwaniać do urzędu. 2007/06/10 19:01:08
no, na ursynowie jest spoko.
a wiecie, co trzeba wpisać w polu adres, jak chce się zmienić miejsce prow. działalności gospodarczej via net (zanim się okaże, ze i tak to nie działa, i tak trzeba iść do urzędu)? w rubryce ulica: nowe miejsce zamieszkania w rubryce nr. lokalu: nowy numer lokalu w rubryce kod: nowy kod w rubryce gmina: *stara* gmina. wpadlibyście, żeby wypełniając formularz, część adresu mieć starego, a część nowego? 2007/06/10 19:38:16
podobna kwestia i dyskusja odbywała się przy artykule Kuby Petrykowskiego:
elsinterakcja.pl/2006/11/porazka-informatyki/ Chyba tam pojawił się głos, że papierowe rozproszenie baz danych o nas, to ostatnia reduta obrony naszej prywatności :) 2007/06/10 19:46:22
tak tak: security through obscurity, privacy through bureaucracy. równie skuteczne.
mi chodzi nie tylko o to, ale o celowość tych wszystkich działań. zresztą ostatnio był artykuł na gazeta.pl, też związany z tym. każdy *osobiście* musi udać się po dowód. a co z osobami starszymi? niedołężnymi? pojawił się też temat małych/dużych miast: to pewnie racja, że w Warszawie jest bliżej (aczkolwiek na Mokotowie każdy urząd mieści się gdzie indziej, nie ma tak, że jest wszystko w 1 miejscu). ale z drugiej strony: większe kolejki, ogromne kłopoty z parkowaniem. i tempo życia. 2007/06/10 20:40:39
gdzieś mi w TV mignęło, że do rolników będzie jeździć specjalny autobus z fotgrafem. nie wiem tylko, czy to oddolna inicjatywa jakiejś gminy, czy ogólnopaństwowy prikaz.
co do mnie, to już chyba wolę nawet jakimś tam kosztem prywatności mieć sprawniejszą obsługę, najlepiej w 99% bez ruszania tyłka sprzed komputera. google ma w sumie 10x więcej info o mnie niż moje państwo.
Gość: simsimon, 70.168.wmc.com.pl
2007/06/10 20:57:03
Małe ale - banki, prąd, gaz, spółdzielnia - to NIE są urzędy!
2007/06/10 23:50:46
Pięknie to kiedyś na pewnym wykładzie opisał Tomasz Kulisiewicz. Państwo polskie jest wspaniale usieciowione. Tyle, że rolę nośnika sieci pełni każdy z nas.
Teraz co by się stało, gdybyśmy MASOWO zaprzestali załatwiania takich bzdurnych formalności. Gdyby to było masowe, władze nie byłyby w stanie tego spenalizować - i obok amnestii musiałoby dojść do jakiejś zmiany prawa. 2007/06/10 23:55:06
@rdrozd: mylisz się. to jest dość masowe, co nie znaczy, że władze masowo to penalizują. nie. jak podskoczysz, to może ruszyć lawina. to tak jak z lustracją. współpraca z sb nie jest przestępstwem, wykroczeniem nawet nie jest. ale udało się z tego zrobić "haka". podobna sytuacja jest zresztą z divx-ami i mp3. trochę podobna, ale nie w tej skali, z marihuaną.
2007/06/11 14:15:36
@roody: ja mam wrażenie że jakbyś pożył w kraju gdzie to wszystko jest porządnie zinformatyzowane to po miesiącu byś przyleciał z płaczem że permanentna inwigilacja.
2007/06/11 18:30:34
że też premier i ministrowie w ciągu roku działania iv rp zdążyli taki burdel zrobić. hoho. chyba, że jakoś specjalnie na ciebie się uwzięli. u nas, w trójmieście, jest trochę inaczej - burdel, znaczy, ten sam, ale u nas to są systemy tworzone za czasów o niebo lepszej iii rp, w związku z czym brzydko myślimy o mamusiach zupełnie innych premierów i ministrów.
2007/06/11 19:50:22
wiesz, może u was jest lepiej. u nas jeden taki jeden był za rp 3.0 prezydentem miasta, co teraz jest prezydentem całości tego bajzlu. ale nic mu to horyzontów nie poszerzyło. z kolei jego braciszek, który się boi założyć konto w banku, jakoś nie daje większych nadziei na to, że cokolwiek skuma z tej całej "informatyzacji".
2007/06/11 21:56:50
Dzięki za wyliczankę, co mam zrobić po przeprowadzce. Za miesiąc się przenoszę i już zacząłem sobie robić listę instytucji które mam odwiedzić, a tu proszę, (prawie) wszystko podane na tacy :) Dzięki.
... A na informatyzację na pewno przyjdzie nam Polakom jeszcze trochę poczekać... no chyba że nam, Europejczykom. Wtedy pewnie trochę krócej. 2007/06/12 13:57:14
A dlaczego wymieniales paszport? Przeciez nie ma w nim adresu zamieszkania?
2007/06/12 16:52:28
nie wiem czy teraz jeszcze tak jest, ale niedawno było.
dodaj do listy ksiązeczkę wojskową, bez znaczenia czy byłeś w wojsku czy nie :) 2007/06/12 18:24:35
A ja myślałam, że to Niemcy są biurokratami. Od 4 lat mieszkam w Berlinie i 7 razy się w tym czasie przeprowadzałam (przy czym meldunek zmieniałam chyba tylko 3 może 4 razy, bo na początku się nie meldowałam).
Meldunek (czyli miejsce zamieszkania) można zmienić w dowolnym ratuszu (czyli taki urząd dzielnicowy), których jest czasem nawet kilka w dzielnicy, chyba też na policji. Oni mają wspólną bazę m.in. z urzędem ds. cudzoziemców i urzędem finansowym. Dodatkowo zgłosiłam zmianę adresu kasie chorych (która zajmuje się też ściąganiem ubezpieczenia emerytalnego z mojej pensji) – oczywiście przez Internet. Po kilku dniach dostałam nową kartę chipową – pocztą. Zmiany adresów w banku, firmie dostarczającej prąd, firmach telekomunikacyjnych (stacjonarny, komórka) to już żaden problem, bo robi się to przez Internet, zajmuje to kilka minut. Aha, no i oczywiście trzeba podać nowy adres pracodawcy (w tym wypadku uniwersytet, duża zbiurokratyzowana instytucja, ale wystarczył e-mail do pani kadrowej). Ha, teraz mi się przypomniało jeszcze: list do uniwersytetu o zmianie adresu, bo nie tylko tam pracuję, ale przede wszystkim studiuję. Faktycznie w obrębie jednej instytucji musiałam zmieniać adres dwa razy. No to tak w skrócie, ale jak do tej pory zmiana adresu nie była żadnym problemem. (może dlatego, że paszport, dowód i prawko są na mój polski adres zameldowania, który się nie zmienia od 1994 roku). 2007/06/12 18:42:43
ok, z paszportem chyba się zagalopowałem (oczywiście go nie wymieniałem).
2007/06/13 22:50:27
W grudniu tamtego roku udalem sie do urzedu skarbowego zeby zapytac sie jak bedzie w nowym roku wygladac sprawa podatkow dla osob pracujacych za granica. Pani poinformowala mnie, ze osoby takie musza skladac zeznanie w zwiazku z wejsciem w zycie jakis nowych przepisow - nawet jesli mam do zaplacenia o PLN. Zapytalem sie jak mozna tego uniknac. Pani laskawie odczytala mi jakies paragrafy a ja spytalem:
- To znaczy, ze musze sie wymeldowac? - Ja nie jestem tu od tego zeby panu mowic takie rzeczy i pomagac No myslalem ze mnie szlag trafi na miejscu. Wzialem odpowiedni formularz: - Imie i nazwisko - Adres zameldowania - brak - Adres zamieszkania - Irlandia (moj stary adres pod ktorym juz dzisiaj nie mieszkam) - Numer PPS - cos jak polaczenie NIP i PESEL Poprosilem o kopie z pieczatka i podziekowalem. Tego samego dnia wymeldowalem sie w swoim miescie. Moga mnie szukac... W Irlandii nie ma czegos takiego jak miejsce zameldowania co rozwiazuje mase problemow - sam przeprowadzalem sie kilka razy i jesli potrzebowalem cos zmienic to albo dzwonilem albo robilem to online (bank, rachunki, revenue [urzad skarbowy - oni poinformowali z kolei urzad przypisujacy PPS] i inne). Doslownie jeden dzien roboty, siedzac w pracy zalatwilem wszystko od reki... W tym roku musze wymienic dowod osobisty - pewnie go nie dostane bo nie jestem nigdzie zameldowany. Nowego paszportu bez meldunku tez mi chyba nie wydadza w kraju - jedyna opcja to ambasada i odbior na miejscu... I zycze wszystkim zeby w kraju tez to tak szybko sie posuwalo do przodu...
Gość: Tun1a, 117-206.echostar.pl
2007/06/17 20:34:11
W sumie to wszystko rozumiem. Ale po co paszport wymieniać przy zmianie meldunku?
Jeszcze jeden bajer: przy zmianie meldunku wypełnia się papier do urzędu skarbowego ... potem jak się zmieni dowód osobisty wysyła sie ten sam druk ale z opcję zmiana dowodu! (Czyli i tak 2 papierki). Ja miałam to do ogarnięcia jakieś pół roku temu. Przejęłam się i pobiegałam po urzędach, ale nie wszyscy tak mają. Moja praca polega na weryfikacji dokumentów. Często mi się zdarza, że mam do czynienia ze szczęśliwą mężatką (od 3 lat), która zmieniła nazwisko na "po mężu" (3 lata temu) i przeprowadziła się (też lata temu) a ma stary dowód osobisty. Ma też akt małżeństwa. Ma poświadczenie zameldowania. Tak sobie radośnie chodzi po świecie nie skażona staniem w urzędowych kolejkach, z teczką dokumentów pod pachą, nawet na pocztę. Pozdrawiam. Cierpliwości życzę! |
ja ciągle jeszcze części dokumentów nie wymieniłam (np. prawo jazdy - nie zdawałam sobie nawet sprawy, że muszę, bo nie używam, więc nie wiem, jakie tam są dane), ale na szczęście stary adres to moi rodzice, więc nic nie ginie. aha, a w jednym banku w trzech oddzielnych placówkach musiałam podawać nowy adres, żeby to wreszcie zostało uregulowane.