pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

informatyzacja państwa (pana, pani, społeczeństwa)

  • przepraszam w imieniu najwyższych władz państwowych, że ten wpis jest taki długi.
  • ostatnio przeprowadziłem się. nie, żeby jakaś skomplikowana operacja nastąpiła. ot, przeprowadzka z jednej dzielnicy do drugiej, mieszkania spółdzielcze. oto niekompletna lista kolejek, do których zapędza mnie w związku z tą czynnością nasze państwo (a także inne instytucje). pomijam kwestie notarialne itp.
    • wymeldować się
    • zameldować się
    • dowód wymienić
      • złożyć podanie o nowy
      • odebrać
    • paszport wymienić
      • złożyć podanie o nowy
      • odebrać
      • do tego paszport dziecka, ale to można razem
    • samochód
      • wymiana prawa jazdy
        • nie wiem, czy 2 etapy czy jeden, pewnie dwa
      • wymiana dowodu rejestracyjnego
        • też nie wiem, czy 2 etapy czy jeden, raczej dwa
    • działalność gospodarcza -- zmiana miejsca prowadzenia
      • jeden etap, jak na razie.
    • urząd skarbowy
      • nip-1
        • można wysłać
        • trzeba wypełniać w całości, niezależnie od tego, co się zmieniło. cztery strony informacji.
        • uwaga: urząd może zarządać
          • kompletu umów z bankami (a co jeśli na umowach jest inny adres?)
          • zaświadczenia o działalności gospodarczej (kręcimy się w kółko, bo zaświadczenie mam jeszcze na stary adres, a muszę nip-1 złożyć w ciągu 2 tygodni od odebrania dowodu)
          • regonu (j.w.: stary adres)
        • wynika z tego, że gdybym chciał zgodnie z przepisami składać nip-1, musiałbym to robić kilka razy (za każdym razem w ciągu 2 tyg. po zmianie jakiegoś papierka).
          • za każdym razem wypełniając komplet informacji
      • vat-7
        • można wysłać
        • jeszcze się nie wgryzłem. tylko 2 strony, uff
    • urząd statystyczny
      • regon
    • pozmieniać dane w bankach
      • mam nadzieję, że tego nie trzeba zgłaszać urzędowi skarbowemu
        • z kolei nie się zmienić części danych, jeśli się nie ma już wpisu do ewidencji z nowymi danymi
    • stoen, prąd
      • tylko pół godziny się czeka, wypełnia 1 stronę w 2 egzemplarzach, bez kalki
    • rurociąg jamalski czy inne coś: gaz
      • jeszcze nie wiem, gdzie to jest
    • spółdzielnia
      • wypisać się ze starej
      • zapisać się do nowej
    • zapewne coś z zus, ale jeszcze nie wiem co
    • pewnie także: ubezpieczenie samochodu, abonament na komórkę, lekarz...
  • i jak ja potem słucham, że "polacy są mało mobilni", to mnie szlag trafia. jak mają być do kaczki nędzy mobilni, jak każda przeprowadzka wymaga zmian dokonanych w 20 redundantnych bazach danych? urzędasy, które nami rządzą (sorry, ale odrobinę specjalnego szacunku, to ja mogę mieć dla prezydenta, chociaż przychodzi mi to z wielkim trudem, a premier i cała ekipa to zwykłe urzędasy są), myślą, że obywatel nie ma nic lepszego do roboty od odwiedzania rozmaitych placówek.
    • przy czym faktycznie standard tych placówek się poprawia, ale jak wolno! urząd na ursynowie to klasa (szkoda, że nie mogę znaleźć żadnego zdjęcia na stronach internetowych ursynowa, tu znalazłem), ale to, jak wyglądają urzędy mokotowa, to się nie mieści w żadnej normie. zabite dechami, jakimś rozwalonymi boazeriami ze sklejki, obsyfione brudem, odłażące, ciasne i duszne.
  • owszem, nasze życie robi się coraz bardziej skomplikowane. kiedyś szło się do szkoły rejonowej, potem na studia, dostawało przydział do pracy, dostawało (lub nie) przydział na mieszkanie, wiadomo gdzie był lekarz itd. teraz jest to wszystko bardziej złożone, ale od czego mamy te komputery?
  • ideał obywatela IV rp:
    • osiadły małomiasteczkowy ćwok, wspierający państwo akcyzą z papierosów i wódki, nie znający języków, nie dowierzający nikomu (zwłaszcza wykształciuchom, lekarzom i prawnikom, a nawet księżom), nic-nie-mający (do ukrycia, bo państwo może w każdej chwili zażądać np. umów z bankami, czy ujawnienia kontaktów z sb sprzed 40 lat), nie używający komputera i internetu, gdzie może zetknąć się z wrogą propagandą i szarą siecią.
  • czy nie mogłoby być tak, że po zmianie meldunku automagicznie dostaję nowy dowód, paszport, są dokonywane zmiany w ewidencjach (działalności, pojazdów). nie, bo dla tego popierdornowatego państwa owszem, ważna jest ewidencja. tajnych współpracowników.
  • polacy są mało mobilni i to jest naszym władzom na rękę. bo nie ma nic gorszego niż agent cba, który bladym świtem przyjdzie do ciebie pod numer, gdzie jesteś zameldowany i cię nie zastanie. może zacząć ziewać za pieniądze podatników.
    • dlaczego ma niby przyjść? a dlaczego nie? państwo podsuwa ci tyle papierków do wypełnienia... jesteś pewien, że nie złożyłeś gdzieś "fałszywego oświadczenia"? i "z mocy prawa" nie pozbawią prawa do wykonywania zawodu albo nie ograniczą ci mobilności w mniej subtelny sposób.
niedziela, 10 czerwca 2007, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/06/10 14:38:19
zapomniałeś o jeszcze jednym - większość z tych urzędów dostępna jest w wybitnie przystępnych przedziałach czasowych, np. od poniedziałku do piątku, ale oprócz co drugiego czwartku, w godzinach od 8 do 15, przy czym wiadomo, że jest przerwa na kawę i kanapkę, a w piątki zamykają już o 13tej, a kolejki gdzieniegdzie już o 6 się ustawiają.

ja ciągle jeszcze części dokumentów nie wymieniłam (np. prawo jazdy - nie zdawałam sobie nawet sprawy, że muszę, bo nie używam, więc nie wiem, jakie tam są dane), ale na szczęście stary adres to moi rodzice, więc nic nie ginie. aha, a w jednym banku w trzech oddzielnych placówkach musiałam podawać nowy adres, żeby to wreszcie zostało uregulowane.
-
2007/06/10 14:42:00
No więc o ile poprzedni adres nie jest niedostępny to przerejestrowywanie się jest ćwiczeniem doskolnale zbędnym, połowa moch znajomych-gastarbaiterów warszawskich mieszka gdzie indziej niż ma w papierach i żyje, co jakiś czas pada hasło: muszę pojechać do: lublina, kielc, suwałk, coś załatwić. W dodatku mam wrażenie że stan ten jest tajemnicą poliszynela bo w zdumiewającej liczbie urzędów na hasło „nie ma mnie w miejscu zamieszkania i nie wiem kiedy będę” nikt się nie dziwi i moźna wiele załatwić faksem.

A naprawą tego stanu rzeczy który opisujesz miał być PiSowski program PESEL2. Ja kiedyś siądę i napiszę jak oni się do tego zabierali, bo kawałek widziałem z bliska.
-
2007/06/10 14:49:24
@socin: a to pewnie trochę co innego, bo marketingi bardzo nie lubią pozbywać się rekordów z danymi osobowymi, i zapewnie wielka bylaby radość konrolerów z GIODO gdyby przeleciecli się po zrzutach z rozmaitych baz, a nie tylko po dokumentacjach.
-
2007/06/10 14:51:30
@weirdnik: tak, ale jak już się prowadzi bardziej ustabilizowane, mieszczańskie życie (i działalność gosp.) to jest gorzej. :)
-
2007/06/10 14:52:09
i jeszcze: w życiu bym się nie przemeldowywał jakbym tylko wynajmował. ale to moje stałe mieszkanie...
-
2007/06/10 15:29:37
Każde zetknięcie z urzędem owocuje u mnie taką samą potrzebą wylania z siebie żółci, co zresztą również praktykowałem na swoim blogu (poświęciłem tam całą notkę znaczkom skarbowym - jednemu z najbardziej kuriozalnych przeżytków).

Ostatnio przeszedłem to samo podpisując umowę o pracę. Wypełniłem chyba 17 papierków, które potem i tak złożyłem w tym samym miejscu - w kadrach. A w każdym papierku właściwie to samo: imię, nazwisko, pesel, opcjonalnie NIP, imiona rodziców, opcjonalnie adres urzędu skarbowego, numer dowodu. Na koniec jedno zdanie tekstu i podpis poświadczający, że się z nim zapomniałem. To nie może być, kurwa, jeden formularz? Muszę 17 razy te same dane wypisywać? Nie może ich sobie powielić kadrowa z pomocą drukarki?

Jeśli tak wygląda biurokracja w prywatnej firmie, to co mówić o urzędach?

Sczeźniemy zjedzeni przez papiery, jak bohater filmu "Brazil".
-
2007/06/10 16:32:52
Nie rozumiem, co Was dziwi: przecież przy każdej zmianie rządów trzeba gdzieś poupychać wszystkich kolesiów i kolesiów kolesiów, więc im więcej redundantnych urzędów do obsadzenia, tym lepiej. A skoro już zajmują stanowiska, to muszą mieć pracowników pod sobą, a ci pracownicy tez coś muszą robić.

Jakby tak wprowadzić w życie informatyzację urzędów, powyrzucać te redundantne, uprościć formularze i przepisy - to nagle by się okazało, ze trzeba zwolnić 80-90% urzędników i wypieprzyć na zbity pysk tyluż posłów. I że wystarczyłoby nam paręnaście ministerstw, nie parędziesiąt. Przecież to by była polityczna katastrofa! :->
-
Gość: jigsaw, 79-mo3-4.acn.waw.pl
2007/06/10 16:47:10
Sytuacja w Warszawie (czy innym dużym miejście) to i tak pikuś. W mniejszych miastach, dowód, prawo jazdy, paszport i US to zwykle fizycznie cztery lokalizacje. W tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że paszportu "na miejscu" załatwić się nie da.

Informatyzacja jest więc potrzebna chyba głównie "małomiasteczkowym ćwokom" :)

Coś się zdecydowanie rusza. Ja też miałem bardzo pozytywne doświadczenia z urzędem na Ursynowie. Na stronie wytwórni papierów wartościowych po wpisaniu PESEL i danych można sprawdzić stan realizacji zamówienia (prawko i dowód) aby nie stać bez sensu w kolejce albo wydzwaniać do urzędu.
-
2007/06/10 19:01:08
no, na ursynowie jest spoko.

a wiecie, co trzeba wpisać w polu adres, jak chce się zmienić miejsce prow. działalności gospodarczej via net (zanim się okaże, ze i tak to nie działa, i tak trzeba iść do urzędu)?

w rubryce ulica: nowe miejsce zamieszkania
w rubryce nr. lokalu: nowy numer lokalu
w rubryce kod: nowy kod
w rubryce gmina: *stara* gmina.

wpadlibyście, żeby wypełniając formularz, część adresu mieć starego, a część nowego?
-
2007/06/10 19:38:16
podobna kwestia i dyskusja odbywała się przy artykule Kuby Petrykowskiego:
elsinterakcja.pl/2006/11/porazka-informatyki/

Chyba tam pojawił się głos, że papierowe rozproszenie baz danych o nas, to ostatnia reduta obrony naszej prywatności :)
-
2007/06/10 19:46:22
tak tak: security through obscurity, privacy through bureaucracy. równie skuteczne.

mi chodzi nie tylko o to, ale o celowość tych wszystkich działań.

zresztą ostatnio był artykuł na gazeta.pl, też związany z tym. każdy *osobiście* musi udać się po dowód. a co z osobami starszymi? niedołężnymi?

pojawił się też temat małych/dużych miast: to pewnie racja, że w Warszawie jest bliżej (aczkolwiek na Mokotowie każdy urząd mieści się gdzie indziej, nie ma tak, że jest wszystko w 1 miejscu). ale z drugiej strony: większe kolejki, ogromne kłopoty z parkowaniem. i tempo życia.
-
2007/06/10 20:40:39
gdzieś mi w TV mignęło, że do rolników będzie jeździć specjalny autobus z fotgrafem. nie wiem tylko, czy to oddolna inicjatywa jakiejś gminy, czy ogólnopaństwowy prikaz.

co do mnie, to już chyba wolę nawet jakimś tam kosztem prywatności mieć sprawniejszą obsługę, najlepiej w 99% bez ruszania tyłka sprzed komputera. google ma w sumie 10x więcej info o mnie niż moje państwo.
-
Gość: simsimon, 70.168.wmc.com.pl
2007/06/10 20:57:03
Małe ale - banki, prąd, gaz, spółdzielnia - to NIE są urzędy!
-
2007/06/10 21:16:01
@simsimon

doskonale sobie zdaję z tego sprawę.
-
2007/06/10 23:50:46
Pięknie to kiedyś na pewnym wykładzie opisał Tomasz Kulisiewicz. Państwo polskie jest wspaniale usieciowione. Tyle, że rolę nośnika sieci pełni każdy z nas.

Teraz co by się stało, gdybyśmy MASOWO zaprzestali załatwiania takich bzdurnych formalności. Gdyby to było masowe, władze nie byłyby w stanie tego spenalizować - i obok amnestii musiałoby dojść do jakiejś zmiany prawa.
-
2007/06/10 23:55:06
@rdrozd: mylisz się. to jest dość masowe, co nie znaczy, że władze masowo to penalizują. nie. jak podskoczysz, to może ruszyć lawina. to tak jak z lustracją. współpraca z sb nie jest przestępstwem, wykroczeniem nawet nie jest. ale udało się z tego zrobić "haka". podobna sytuacja jest zresztą z divx-ami i mp3. trochę podobna, ale nie w tej skali, z marihuaną.
-
2007/06/11 14:15:36
@roody: ja mam wrażenie że jakbyś pożył w kraju gdzie to wszystko jest porządnie zinformatyzowane to po miesiącu byś przyleciał z płaczem że permanentna inwigilacja.

-
2007/06/11 18:30:34
że też premier i ministrowie w ciągu roku działania iv rp zdążyli taki burdel zrobić. hoho. chyba, że jakoś specjalnie na ciebie się uwzięli. u nas, w trójmieście, jest trochę inaczej - burdel, znaczy, ten sam, ale u nas to są systemy tworzone za czasów o niebo lepszej iii rp, w związku z czym brzydko myślimy o mamusiach zupełnie innych premierów i ministrów.
-
2007/06/11 19:50:22
wiesz, może u was jest lepiej. u nas jeden taki jeden był za rp 3.0 prezydentem miasta, co teraz jest prezydentem całości tego bajzlu. ale nic mu to horyzontów nie poszerzyło. z kolei jego braciszek, który się boi założyć konto w banku, jakoś nie daje większych nadziei na to, że cokolwiek skuma z tej całej "informatyzacji".
-
2007/06/11 21:56:50
Dzięki za wyliczankę, co mam zrobić po przeprowadzce. Za miesiąc się przenoszę i już zacząłem sobie robić listę instytucji które mam odwiedzić, a tu proszę, (prawie) wszystko podane na tacy :) Dzięki.
...
A na informatyzację na pewno przyjdzie nam Polakom jeszcze trochę poczekać... no chyba że nam, Europejczykom. Wtedy pewnie trochę krócej.
-
2007/06/12 13:57:14
A dlaczego wymieniales paszport? Przeciez nie ma w nim adresu zamieszkania?
-
2007/06/12 16:52:28
nie wiem czy teraz jeszcze tak jest, ale niedawno było.
dodaj do listy ksiązeczkę wojskową, bez znaczenia czy byłeś w wojsku czy nie :)
-
2007/06/12 18:24:35
A ja myślałam, że to Niemcy są biurokratami. Od 4 lat mieszkam w Berlinie i 7 razy się w tym czasie przeprowadzałam (przy czym meldunek zmieniałam chyba tylko 3 może 4 razy, bo na początku się nie meldowałam).
Meldunek (czyli miejsce zamieszkania) można zmienić w dowolnym ratuszu (czyli taki urząd dzielnicowy), których jest czasem nawet kilka w dzielnicy, chyba też na policji. Oni mają wspólną bazę m.in. z urzędem ds. cudzoziemców i urzędem finansowym.
Dodatkowo zgłosiłam zmianę adresu kasie chorych (która zajmuje się też ściąganiem ubezpieczenia emerytalnego z mojej pensji) – oczywiście przez Internet. Po kilku dniach dostałam nową kartę chipową – pocztą.
Zmiany adresów w banku, firmie dostarczającej prąd, firmach telekomunikacyjnych (stacjonarny, komórka) to już żaden problem, bo robi się to przez Internet, zajmuje to kilka minut.
Aha, no i oczywiście trzeba podać nowy adres pracodawcy (w tym wypadku uniwersytet, duża zbiurokratyzowana instytucja, ale wystarczył e-mail do pani kadrowej).
Ha, teraz mi się przypomniało jeszcze: list do uniwersytetu o zmianie adresu, bo nie tylko tam pracuję, ale przede wszystkim studiuję. Faktycznie w obrębie jednej instytucji musiałam zmieniać adres dwa razy.

No to tak w skrócie, ale jak do tej pory zmiana adresu nie była żadnym problemem. (może dlatego, że paszport, dowód i prawko są na mój polski adres zameldowania, który się nie zmienia od 1994 roku).
-
2007/06/12 18:42:43
ok, z paszportem chyba się zagalopowałem (oczywiście go nie wymieniałem).
-
2007/06/13 22:50:27
W grudniu tamtego roku udalem sie do urzedu skarbowego zeby zapytac sie jak bedzie w nowym roku wygladac sprawa podatkow dla osob pracujacych za granica. Pani poinformowala mnie, ze osoby takie musza skladac zeznanie w zwiazku z wejsciem w zycie jakis nowych przepisow - nawet jesli mam do zaplacenia o PLN. Zapytalem sie jak mozna tego uniknac. Pani laskawie odczytala mi jakies paragrafy a ja spytalem:
- To znaczy, ze musze sie wymeldowac?
- Ja nie jestem tu od tego zeby panu mowic takie rzeczy i pomagac
No myslalem ze mnie szlag trafi na miejscu. Wzialem odpowiedni formularz:
- Imie i nazwisko
- Adres zameldowania - brak
- Adres zamieszkania - Irlandia (moj stary adres pod ktorym juz dzisiaj nie mieszkam)
- Numer PPS - cos jak polaczenie NIP i PESEL
Poprosilem o kopie z pieczatka i podziekowalem. Tego samego dnia wymeldowalem sie w swoim miescie. Moga mnie szukac...
W Irlandii nie ma czegos takiego jak miejsce zameldowania co rozwiazuje mase problemow - sam przeprowadzalem sie kilka razy i jesli potrzebowalem cos zmienic to albo dzwonilem albo robilem to online (bank, rachunki, revenue [urzad skarbowy - oni poinformowali z kolei urzad przypisujacy PPS] i inne). Doslownie jeden dzien roboty, siedzac w pracy zalatwilem wszystko od reki... W tym roku musze wymienic dowod osobisty - pewnie go nie dostane bo nie jestem nigdzie zameldowany. Nowego paszportu bez meldunku tez mi chyba nie wydadza w kraju - jedyna opcja to ambasada i odbior na miejscu... I zycze wszystkim zeby w kraju tez to tak szybko sie posuwalo do przodu...
-
2007/06/14 00:13:47
@weirdnik

Pewnie tak :)
-
Gość: Tun1a, 117-206.echostar.pl
2007/06/17 20:34:11
W sumie to wszystko rozumiem. Ale po co paszport wymieniać przy zmianie meldunku?
Jeszcze jeden bajer: przy zmianie meldunku wypełnia się papier do urzędu skarbowego ... potem jak się zmieni dowód osobisty wysyła sie ten sam druk ale z opcję zmiana dowodu! (Czyli i tak 2 papierki).
Ja miałam to do ogarnięcia jakieś pół roku temu. Przejęłam się i pobiegałam po urzędach, ale nie wszyscy tak mają. Moja praca polega na weryfikacji dokumentów. Często mi się zdarza, że mam do czynienia ze szczęśliwą mężatką (od 3 lat), która zmieniła nazwisko na "po mężu" (3 lata temu) i przeprowadziła się (też lata temu) a ma stary dowód osobisty. Ma też akt małżeństwa. Ma poświadczenie zameldowania. Tak sobie radośnie chodzi po świecie nie skażona staniem w urzędowych kolejkach, z teczką dokumentów pod pachą, nawet na pocztę. Pozdrawiam. Cierpliwości życzę!