pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

że zacytuję

  • dave'a winera (ten gość od rss m.in.)
    • a cytować i wklejać krótkie notki będę pewnie coraz częściej, bo czasu na tego bloga coraz mniej (są też inne blogi do obrobienia)
  • Eventually, soon I think, we'll see an explosive unbundling of the services that make up social networks. What was centralized in the form of Facebook, Linked-in, even YouTube, is going to blow up and reconstitute itself. How exactly it will happen is something the historians can argue about 25 years from now. It hasn't happened yet, but it will, unless the rules of technology evolution have been repealed (and they haven't, trust me).
  • i jeszcze mark andreessen (pamiętacie taką firmę, co się nazywała netscape?)
  • Veterans of the software industry have, hardcoded into their DNA, the assumption that in any fight between a platform and an application, the platform will always win.
  • Congratulations to the Facebook team -- big time! -- for an amazing leap forward in what the Internet can do for real users and for opening up whole new vistas of opportunities for third-party developers.
  • This is an amazing achievement -- one of the most significant milestones in the technology industry in this decade.
  • podsumowując: za wielką wodą wymyślają coś fajniejszego od "oceń moją fotkę" i "dodaj do znajomych". coś zupełnie innego.
poniedziałek, 18 czerwca 2007, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Innowacje i klony z yashke.com
Marcin mówi, że amerykanie nie klonują bo nie mają od kogo. Fakt innowacyjne pomysły w większości docierają do nas z USA. Głównie z San Francisco. Rozmawiałem o tym ze znajomym, który mieszka Nowym Jorku i też siedzi w branży webowej. Wes... »
Wysłany 2007/06/18 17:54:27
Komentarze
Gość: miko, ect151.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/06/18 10:08:29
i fajniejszego od "polski klon"
-
2007/06/18 10:09:45
amerykanie są praktyczni. jedyna przyczyna dla której nie klonują jest taka, że nie mają od kogo.
-
Gość: mth, 83.143.161.4*
2007/06/18 11:19:52
Wymyślają bo mają zbyt na to i tyle. Zobacz flickr - jaka podjarka, co za cudo, a to że od dawna istnieje photoforum.ru - imo 1000x lepsze contentowo to prawie nikt nie wie. Już nie ma co tak narzekać bo nie mamy po prostu takich możliwości!

Jak czytam historię google to mi się śmiać chce. Goście pożebrali po rodzinie, przyjaciołach i innych ziomkach i udało im się uzbierać prawie $1mln na start... znacie jakiś polskich studentów, którzy nawet z najlepszym pomysłem mogliby uzbierać baniaka na początek? Choćby PLN?

A jeśli nawet by wynaleźli iPoda to komu to sprzedać? 12mln osób z przeciętnym dochodem $500 miesięcznie?

Nie ma się co łudzić - nie jesteśmy krajem, w którym powstaną przełomowe pomysły bo nie mamy na to środków. Nie można żyć o chlebie i wodzie klepiąc kod po nocach (patrz: blip). W sumie takie GG czy Grono należy uznać za osiągnięcia bo przynajmniej zarabiają na siebie (i to dobrze zarabiają). Ale pocieszę, że w Niemczech też nic innowacyjnego (w sieci) nie powstaje często, a jest to kraj o nieporównywalnie większych możliwościach.

Stany są akurat specyficznym krajem gdzie najdziwniejsze pomysły mogą się sprawdzić, bo ludzie są dziwni i przywykli do dziwactw :)

iI tak ps. Ok, skoro jest tak beznadziejnie to dlaczego Blip został sprzedany? Nie warto było powalczyć. Może za 3 lata to "blip sa" by wykupywała udziały w GG. Może warto było napisać aplikację współpracującą z blipem - taki komunikator wykorzystujący blipowe api i być konkurentem dla GG?
A może wydzielić strefę "elitarną - na zaproszenie" i zrobić konkurencję dla Grono. W końcu najtrudniejszy etap (zebrać się w sobie i wziąć do roboty) mieliście już za sobą.

-
2007/06/18 11:24:32
@MTH: Różne możliwości? Owszem. Ale czy tylko dlatego, że masz krótsze nogi, zrezygnujesz z udziału wyścigu bo nie uda Ci się biec szybciej od tego z dłuższymi?

Jest jeszcze jedna różnica między naszymi a ichniejszymi realiami - i w moim odczuciu jest ona BARDZIEJ istotna niż to, o czym piszesz. To różnica w sposobie myślenia.

Tam myślą "sky is the limit", a u nas sięga się po "low hanging fruit".
-
2007/06/18 11:39:42
mnie rozbawiła (no offence) przentacja alberta z grona na ostatniej auli. tutaj facebook, głęboka integracja itd. a tam z dumą ogłoszono, że poradzono sobie z problemem "bardzo dużej ilości obrazków wrzucanych przez użytkowników". wszyscy pokiwali głowami z uznaniem, a przecież jak tak się zastanowić, to jest to bardzo smutne. google też radzi sobie z problemem przetwarzania wielu danych, setkami tysięcy serwerów, na pewno są to b. ciekawe rozwiązania, ale pliz, to jest na poziomie infrastruktury... to tak, jakby jedni pisali programy, a inni "już" radzili sobie z instalacją twardego dysku. przy czym dopuszczam myśl, że i my na blipie będziemy się niestety mogli pochwalić jedynie czymś podobnym (np. że obsługujemy pierdyliard komunikatów na sekundę).

z tymi innowacjami, to masz rację: jak tak przeglądam raporty na temat "web 2.0 " w różnych krajach, to tam też nic takiego innowacyjnego specjalnie nie powstaje (w ogóle to jakaś teraz mania tej innowacyjności jest, jak kiedyś powstawał np. nlog czy blog.pl to nikomu w ogóle do głowy nie przychodziło krytykować, że to "kopia bloggera", wszyscy się cieszyli, że jest nowy serwis, w ogóle jest choroba oceniania serwisów po "funkcjonalnościach", a nie po treści -- wyobraź sobie, gdybym założył nowe forum na phpbb, to jakoś by pewnie nikt o klonach nie pisał... dziwne to wszystko).

a propos ps: brak środków, po prostu. istniała oczywiście taka możliwość jak piszesz, ale blip sa byłaby już pewnie w tym momencie moją własnością w 2% :)
-
mip
2007/06/18 12:01:01
To może stworzymy serwis OpenFriends, który będzie serwował platformę towarzyską i API bez żadnego serwisu?
-
Gość: m, 83.143.161.4*
2007/06/18 12:03:08
@bartek_rac: Raczej złe porównanie. Dobre by było: a gdybyś miał 10K na sprzęt to nie wystartowałbyś w olimpiadzie tylko dlatego, że inne załogi mają po 10M. Oczywiście, że bym wystartował bo jeśli wygram to ja mogę mieć w następnym roku 10M. I dlatego właśnie "chwalę" gg czy grono. Jakie są takie są ale startowały od zera i musiały (tutaj szczególnie chodzi o grono) walczyć o użytkowników z wielkimi portalami. Taktyka grona "tylko na zaproszenie" okazała się innowacyjna i bardzo skuteczna bo przecież serwis sam w sobie nie oferował niczego aż tak rewolucyjnego żeby "błagać" o konto.

Co nie zmienia faktu, że nie mam konta na gronie i nie używam gg(klienta) :)
-
2007/06/18 12:12:30
@mth: A ja sie nie zgadzam ze stwierdzeniem - jestesmy biednym krajem wiec skazani jestesmy na porazki. Najlepszym przykladem, ze dobry produkt moze odniesc globalny (i masowy, bo specjalistyczne niszowe aplikacje to inna para kaloszy) sukces, nawet jesli zostal wyprodukowany w bylych demoludach, jest chociazby program antywirusowy Avast! Czesi w ciagu kilku lat dostali sie do scislej swiatowej czolowki.
-
2007/06/18 12:39:53
MIP: myślałem o tym po prezentacji Marcina o OpenID na którymś bootstrapie. Tylko znowu problem jest taki, że różne serwisy musiałyby z tego zacząć korzystać, bo inaczej nie ma to sensu...

M: Dlaczego grono miałoby walczyć z portalami? Grono pozbierało wszystkie nisze i tyle - użytkownicy grona jeżeli korzystają z dużych portali, to raczej chodzi o pocztę, ewentualnie czasami spojrzą sobie na newsy. Nie widzę tutaj żadnej walki.
-
2007/06/18 12:45:36
@M: grono miało b. fajną funkcjonalność, kiedy startowali pomysł sieci społecznej był świeży. dla samego dodawania znajomych ludzie się zapisywali.

@imperator: "użytkownicy grona jeżeli korzystają z dużych portali, to raczej chodzi o pocztę, ewentualnie czasami spojrzą sobie na newsy" -- a jak się inaczej korzysta z portali? ;)
-
2007/06/18 13:06:31
Reuptake: Komentarze onetu? :)

A tak na poważnie, to o to mi mniej więcej chodziło (tylko przelanie myśli na klawiaturę jak zwykle zawiodło) ;-) Portale rzadko kiedy mają coś więcej do zaoferowania (onet ma blogi... o2 jakieś ploteczki), więc konkluzja jest dalej ta sama - grono chyba nie musiało z żadnymi portalami walczyć.

(i zauważyłem, że mam jakieś dziwne rozdwojenie jaźni komentując na różnych blogach :) )
-
2007/06/18 13:07:29
@imperator: wtedy nie musiało, fakt.
-
Gość: stict, nat-4.autocom.pl
2007/06/18 13:07:48
Tylko po co?
Moim zdaniem te wszystkie serwisy spolecznosciowe sa niepotrzebne, przynajmiej 80% ich.
Po co mam wiedziec kto w internecie lubi taka muzyke jak ja? Po co mi strona do umieszczania linkow dla znajomych, jak rownie dobrze im to moge przez ICQ/GG/jabbera wyslac.
Czesc z nich jest uzyteczna, ale reszta jest tylko po to zeby byc.
Od czasu googla, w sieci nie wydazylo sie nic waznego. Mysle ze zapowiadana rewolucja to bedzie tylko kolejny bezuzyteczny badziew.
-
2007/06/18 13:09:46
@stict: "użyteczny" to jakoś nowy bożek?
-
2007/06/18 13:18:12
@stict: to, że Ci się nie podoba znaczy tyle co nic (bez urazy). Skądś się te miliony użytkowników biorą. ;-)
-
Gość: przemek, ggf242.internetdsl.tpnet.pl
2007/06/18 13:30:16
@stict: może dla Ciebie to nie ma znaczenia, ale dla milionów ludzi, którzy korzystają z takich serwisów ma to znaczenie, inaczej by z nich nie korzystali, oni chcą wiedzieć kto słucha podobnej muzyki jak oni

del.icio.us to nie jest strona tylko do umieszczania linków do znajomych, przynajmniej nie jest to jedyny sposób w jaki można to wykorzystać

to co się dzieje teraz, to wg mnie jest ewolucja - najpierw ludziom dano "odbiorniki" i tłuczono do głowy różne rzeczy, teraz ludzie dostają nowe narzędzia, dzięki którym mogą komunikować się ze znajomymi, mogą tworzyć nowe treści, nowe aplikacje itp.

a jeżeli chodzi o klonowanie, to proponuję wprowadzić małe rozróżnienie: klonowanie (jako kopia, zero nowości) oraz inspirowanie się jakimś serwisem np. blip - jak dla mnie to inspiracja twitterem, a nie jego klon

klonowanie, moim zdaniem nie ma sensu na dłuższą metę, inspirowanie się jakimś serwisem ma większe szanse powodzenia

przy czym klonowanie jest znacznie prostsze, niż wymyślenie czegoś nowego
-
2007/06/18 15:13:30
@MTH
"Nie ma się co łudzić - nie jesteśmy krajem, w którym powstaną przełomowe pomysły bo nie mamy na to środków. Nie można żyć o chlebie i wodzie klepiąc kod po nocach (patrz: blip). W sumie takie GG czy Grono należy uznać za osiągnięcia bo przynajmniej zarabiają na siebie (i to dobrze zarabiają). Ale pocieszę, że w Niemczech też nic innowacyjnego (w sieci) nie powstaje często, a jest to kraj o nieporównywalnie większych możliwościach."

Jak sądzę w Polsce środki są, ale niekoniecznie na budowanie kolejnego klona serwisu amerykańskiego ani na kolejne wielkie przedsięwzięcia. Raczej na niszowe projekty. Tyle, że mało kto myśli o tworzeniu niszowych projektów i każdy chciałby stworzyć drugie YouTube albo coś takiego.

Jakiś czas temu ukazał się w "Polityce" artykuł Bendyka o Izraelu (gdzie powstały m.in. ICQ, technologia WiMax i VOIP). Może warto wykorzystać ich doświadczenia (mimo wielu różnic strukturalnych i politycznych). Cały artykuł z "Polityki": www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&news_cat_id=1253&news_id=207420&layout=18&forum_id=8018&fpage=Threads&page=text
-
Gość: Albert, 62.157.180.25*
2007/06/18 19:39:56
Zostałem wywołany do tablicy. Fajnie że porównuje się nas do google .... nam daleko.... bardzo daleko .... ale coś robimy, nie narzekam, nie psioczę, tylko zasuwam, pamiętasz grono.net rok temu ?

Fakt umiemy w końcu zrobić jeden duży dysk twardy. Google ma dziesiątki jak nie setki doktorantów, my mamy jednego gościa z MIT. Nie mamy macierzy suna czy rozwiązań storage hp. Mamy zwykłe najtańsze pc ... tak jak google.

Udało się nam to ogarnąć, teraz mając 42 miliony zdjęć umożliwiamy pełną ich integrację z gronami.

Cieszę się że powstał blip, cieszę się bo dużo łatwiej krytykować niż samemu coś tworzyć. My mamy bardzo ambitne plany, zespół na miarę 0,1% google labs i działamy a nie lansujemy się.

Jutro start załączników, nie można nigdzie zrobić symulacji obciążeń bo nie ma jak, user i tak pójdzie inną drogą niż nam się wydaje.

Dopiero zaczniemy się lansować niebawem :)
-
2007/06/18 19:47:29
a co ma blip do tego? :)

po prostu mówię, na jakim poziomie u nas jest dyskusja: infrastruktury głównie.

a dziś np. interia dała czadu:

amisexy.interia.pl/?actionName=getProfile&profileData=More&showOnly=1449#ProfilePhotoList
-
Gość: Albert, 91.187.224.13*
2007/06/18 22:37:18
Jak ktos nas gdzies zaprosi to pogadamy o innych ciekawych rozwiazaniach.
-
Gość: , chello087206110228.chello.pl
2007/06/19 10:58:44
@Albert - hmm a dodacie literkę M do nazwy zasłyszanych pomysłów?
sorry nie mogłem się powstrzymać
-
2007/06/20 21:29:51
marcin, jeżeli mam być szczery (a ja od dzisiaj chcę być szczery), to muszę powiedzieć, że od wielu tygodni usiłuję zgadnąć w jakim kościele chrzczą ludzi, których może kręcić coś tak głupiego jak blip. esencja czegoś, co nazywa się komunikacją spazmatyczną. ujawnianie szerokiemu gronu faktów, które nie interesują naprawdę nikogo. formy brak, treść pusta. jedyny sensowny "blip" jaki znam to relacje sportowe zczuba. ale reprezentacja gra parę razy do roku. jeżeli celem miało być wykupienie przez gg - no, to szacun, dobra akcja. ale co dalej?
-
2007/06/20 21:35:45
jeżeli mam być szczery, to żyją także ludzie niechrzczeni w żadnym kościele.

przyjmujesz kilka błędnych założeń, zaczynając od "ujawniania szerokiemu gronu". wiesz, są ludzie, których te banalne fakty z twojego życia mogą kręcić, uwierzysz?

zjawisko jest zresztą przeanalizowane, poczytaj o "social presence" i w ogóle to, co pisze np. stowe boyd.
-
2007/06/20 23:19:58
mówiąc szczerze - bardziej od analiz interesują mnie fakty.

dawno temu piotr marecki prosił mnie, żebym w miarę możliwości zapisywał do pliku swoje statusy z gg. z oznaczeniem daty i godziny. bo mu się podobały niektóre szalenie, a że wykorzystywałem często jakieś nawiązania - to świtała mu w głowie myśl o przeanalizowaniu tego.

po zrzuceniu owych finezyjnych statusów do loga okazało się, że czytane w oderwaniu od osi czasu (czym innym czas upływający, czym innym jego zapis, choćby dokładny) tworzą jakiś kompletny bełkot.

blip, jeżeli dobrze rozumiem, jest właśnie czyś w rodzaju statusu na gg bez gg. blog wysokiej częstotliwości, uzyskanej kosztem amplitudy.

owszem, wierzę, że są ludzie, których może kręcić sprawdzanie co ktoś robi. od czasu jak zainstalowałem mirandę, która pokazuje osoby posiadające mnie na liście - okazało się, że ma mnie na swoich listach kilkanaście osób, których kompletnie nie znam. indagowane mówiły, że wzięły numer od znajomych, bo lubią czytać moje statusy. znaczy - blip jak w mordę strzelił.

ale nadal nie rozumiem PO CO.

rozumiem, że są ludzie, których kręci wąchanie używanej bielizny - ale nie otworzyłem ani nie otworzę internetowego sklepu z używaną bielizną. to może być zyskowne, ale pozostanie głupie.

w tym rzecz: nie rozumiem celu, idei, kierunku. dlaczego to będzie pożyteczne? jaką istotną potrzebę ma realizować? co nowego ma umożliwić?

dla mnie blip jest pewnym ekstremum - z takich mechanizmów autokreacyjnych jak blogi, grono, last.fm itd. wyciąga jedynie twardy rdzeń. jest karykaturą serwisów umożliwiających budowanie wizerunku przy jednoczesnej interakcji ze społecznością. dalej pójść się nie da; w każdym razie dopóki nie będziemy nosili kasków z wbudowanymi aparatami robiącymi zdjęcia co minutę i wysyłającymi je na serwer.

przy czym ja głęboko wierzę, że chodzi o coś więcej, co mi jednak umyka. że w tym jest pewna głęboka, mądra idea, której nie dostrzegam, a chciałbym. i może na tym się zatrzymajmy, żebym ja mógł tę wiarę zachować.
-
2007/06/20 23:33:19
"po zrzuceniu owych finezyjnych statusów do loga okazało się, że czytane w oderwaniu od osi czasu (czym innym czas upływający, czym innym jego zapis, choćby dokładny) tworzą jakiś kompletny bełkot. "

zgadza się. ale to nie ma wiele wspólnego z blipem. mimo wszystko ustawiałeś te statusy, prawda?

"blip, jeżeli dobrze rozumiem, jest właśnie czyś w rodzaju statusu na gg bez gg. blog wysokiej częstotliwości, uzyskanej kosztem amplitudy. "

można i tak to rozumieć, chociaż z drugiej strony nie widzę niczego w tym niestosownego. akurat tak się przyjęło, że funkcja "status" przyczepiła się do komunikatorów, ale w sumie mogła równie dobrze przyczepić się do przeglądarek.

żeby odpowiedzieć na twoje wątpliwości: nie wiem, czy to jest "głęboka mądra idea", ale ludzie mają potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami w kręgu znajomych. w przerwach pomiędzy zbawianiem świata, tworzeniem arcydzieł etc. blip właśnie to umożliwia. umożliwia napisanie "o, zobaczcie jaką fajną stronę znalazłem [adres]" i puszczenia tego do kilkunastu znajomych osób. nie wiem, czy to jest jakieś bardzo pożyteczne. na pewno służy podtrzymaniu kontaktu. zwracam uwagę na aspekt towarzyski. nie wiem, czy masz w ogóle konto na blipie. być może za dużą uwagę zwracasz na główną stronę. jej funkcjonalność będzie stopniowo dążyć do zera. zostajesz w kokpicie ze swoimi znajomymi i z nimi się kontaktujesz.
-
mip
2007/06/21 08:32:45
"zostajesz w kokpicie ze swoimi znajomymi i z nimi się kontaktujesz"

Niezupełnie - Waszą rozmowę widzą wszyscy postronni, przez co zamiast fajnej, luźnej gadki między znajomymi robi się ekshibicjonizm towarzyski...

Ale w przeciwieństwie do *C uważam, że jest na to rynek. Tak jak w telewizji. A rolą wydawcy jest zrozumieć potrzeby klientów, a nie zastanawiać się, że klienci są bez sensu.
-
2007/06/21 10:00:12
to co piszesz c* nie trzyma się jakiejś spójnej kupy. z jednej strony chwalisz swoje własne statusy na gadu, to, że je piszesz, są z nawiązaniami do czegoś tam, i ludzie mają cię w kontaktach tylko dla tych statusów. z drugiej strony uważasz, że publikowanie statusów (bo przecież status na blipie ma podobną wartość co na gadu - imo jest to to samo) to szczyt głupoty i ekshibicjonizmu.

tak więc albo zachowujesz się jak głupi ekshibicjonista albo argumentujesz wewnętrznie sprzecznie
-
2007/06/21 10:35:05
@mip: jasne, że widzą postronni, podobnie jak te komentarze :) jak idziesz do knajpy, też twoje rozmowy słyszą postronni, jeśli podejdą.

@kuba: nie szedłbym tak ostro, ale przyznam, że taka postawa ze strony osoby, która prowadziła (świetny) blog z fragmentami swoich rozmów z gadu jest lekko zaskakująca.
-
2007/06/21 21:29:13
kuba: przeczytaj jeszcze raz fragment o sklepie z używaną bielizną. postaraj się, w miarę możliwości, ze zrozumieniem.

mj: argument nietrafiony - rozmowy (1) posiadały wartość dodaną w postaci obrazka, (2) doczekały się kilkunastu klonów, z których każdy był niestety na maksa słaby, (3) same również nie były zbyt mocne i zostały zamknięte jako rzecz na dłuższą metę nudna dla obu stron.

chciałbym, żeby było jasne, że szanuję twoją wiedzę, pasję i zdolności - uważam po prostu, że tym razem pomysł jest nietrafiony. i chciałem tylko lepiej go zrozumieć, zakładając, że czegoś nie dostrzegam. wyjaśnienia minimalnie mnie przekonują (nie wiem czy znasz read.ahref.info shoga - to byłoby coś w rodzaju blipa z linkami), ale mojego zdania o całości to nie zmienia - rzecz jest okej jeżeli chodziło o wykorzystanie koniunktury na takie projekty, ale nieco bez sensu w innym przypadku. ponadto zaś promowany blogiem, którego forma z tzw. bomby skojarzyła mi się z wyśmiewanym tu (i ówdzie) blogiem "socrealistycznym" (adresu nie pamiętam).

no i, ja jebię, pozwolę sobie zacytować z podlinkowanego wyżej bloga: "skomputeryzowani prelegenci (Sebastian, Reuptake i Ols) byli uczestnikami i obserwatorami jednocześnie, blipując w czasie prezentacji innych prelegentów". za moich czasów jak ktoś mówił, to się go słuchało możliwie uważnie, a jak pierdolił bez sensu - zasypiało. wizja społeczeństwa będącego równocześnie obserwatorami i uczestnikami (co to ma być, obserwacja uczestnicząca? tę analizuje się z dystansu!) nie pociąga mnie zupełnie.

i jeszcze: myspace odniósł gigantyczny sukces. so what?

tyle. nie traktuj tego w żadnym razie jako personalnego ataku. i na zakończenie - jak pierwszy raz zobaczyłem raczkujące wtedy youtube to uznałem, że nikt nie będzie się bawił we wrzucanie filmów na serwer. blipa równie chętnie odszczekam.