|
|
Blog > Komentarze do wpisu
już nie maka-maka, jeszcze nie opensocial
- z google'a wyciekają już pierwsze informacje o szczegółach projektu nazywanego kodowo maka-maka, a oficjalnie opensocial. ma być to zestaw api, umożliwiających dostęp do informacji dotyczących użytkowników serwisów społecznościowych, związków między tymi użytkownikami (sieci społecznej) i ich aktywności w serwisach.
- tyle mniej więcej wiadomo. za kilka dni okaże się, czy wiemy mniej, czy więcej. bo pytań pozostaje sporo:
- dostęp... read/write, czy read-only?
- jaki zastosowano model identyfikacji użytkownika? czy można użyć openid?
- jak będzie można "miksować" ze sobą aplikacje?
- na część z tych pytań odpowiada marc andreessen. google podzielił aplikacje na "containers" i "apps". containters to serwisy, w które można "wlepiać" rozmaite aplikacje. różnica pomiędzy opensocial a facebook platform jest z grubsza taka, że w facebooku jedynym możliwym kontekstem działania aplikacji jest sam facebook, w opensocial jest nim zaś każda zgodna z tym api aplikacja. zresztą adreessen otwarcie pisze, że sama koncepcja pochodzi od facebooka, rozwiązanie google'a poszerza ją tylko umożliwiąc dołączenie się dowolnych serwisów do sieci-(prawie)wszystkich-sieci społecznych.
- andreessen dodaje także, że api ma być bardzo proste w implementacji (podobno wystarczy sam javascript). jednak z tego co pisze, prostota to dotyczyć będzie jednak głównie twórców "apps". twórcy "containerów" będą musieli się bardziej przyłożyć.
- facebook to język basic sieci społecznych. bo sieci społeczne były jednak zabawkami. mniej lub bardziej ukierunkowanymi na jeden cel aplikacjami. tak jak w latach 70: kupowałeś kalkulator programowany albo prosty model konsoli atari, do którego wkładałeś różne cartrigde i grałeś.
- i nagle pojawił się basic i można było "sobie poprogramować". jeśli basic ci w tym miejscu nie pasuje, drogi czytelniku, podstaw sobie c lub forth, czy co tam sobie chcesz, byle to coś pochodziło z czasów axla rose'a i kurta cobaina. niektórzy zresztą zrobili na basicu niezłą kasę, implementując go na różnych platformkach. basic, przy całej swojej prymitywności, był jednak hitem.
- a potem przyszedł sun i powiedział: "dość". pamiętacie, jak chwytliwe było kiedyś hasło: "write once/run everywhere?". okazało się zresztą, i to dość szybko, że nie jest to aż taki atut, który rozkładałby na łopatki konkurencję.
- opensocial przypomina mi "javę sieci społecznych". pozwala na pisania aplikacji, uruchamianych (teoretycznie) w dowolnym jvm (jaki stanowi zgodna ze standardem sieć społeczna).
- oczywiście to tylko analogia, jedna z wielu jakie można snuć w związku z projektem google'a i partnerów (a już wiadomo, że pozyskano ich kilkunastu, w tym serwisy takie jak ning czy linkedin). warto jednak pamiętać o kłopotach, jakie miał sun, wdrażając swój nowy-lepszy świat. choćby tych, związanych z faktem, że konkurenci nie bardzo chcieli pogodzić się z dyktatem jednej firmy na ważnym rynku. a google też przecież ma konkurentów.
- microsoft (kupił okruszek facebooka...)
- yahoo (jakby ostatnio zawsze krok spóźnione)
- no i facebook (sprzedał właśnie okruszek siebie microsoftowi, co prowadzi nas do klasycznej basicowej pętelki).
- opensocial to nie jest rozwiązanie z marzeń. nie przyznaje tak naprawdę racji bytu "sieci społecznej" jako takiej. co najwyżej pozwala sieciom (nadal rozproszonym, powielającym te same dane, kontrolowanym przez korporacje) wymieniać dane. nie rozbija silosów: wierci w nich małe otworki, przez które wpada trochę świeżego powietrza. ma pewnie jeszcze więcej wad. dlatego zapewne się przyjmie. jak myślicie?
środa, 31 października 2007, reuptake
|