pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

(prawie) cała prawda o user generated content

  • miało być tak pięknie, mieliśmy wszyscy tworzyć wikipedię i dziennikarzyć obywatelsko (a w przerwach współtworzyć wizualną reprezentację rzeczywistości na flikrach i porządkować jej medialny obraz na diggach).
  • a wyszło jak zawsze.
    • screen pochodzi z serwisu, który reklamuje się jako web 3.0 i "niekontrolowany przepływ anonimowych myśli".
  • i może to jest dobra definicja tego modnego trendu? polegającego na tym, że każdy może napisać cokolwiek i niestety, na ogół to robi...
wtorek, 30 października 2007, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
stl
2007/10/30 20:30:35
Co ma piernik do wiatraka?
-
2007/10/30 21:11:16
Mów co chcesz, ale 'Schowaj babci kapcie niech głosuje na Bosaka' jest dobre ;)
-
2007/10/30 21:29:15
Twój post mi niepokojąco przypomina moje uwagi co do miałkości treści na Blipie...Dobra dobra, wiem że Blip nie ma celu generowanie contentu. Ale wiadomo o co chodzi - o poziom userów.
-
2007/10/30 23:24:13
Jako zapalony blipowicz wypraszam sobie uwagi o miałkości contentu na blipie ;) To jest serwis towarzyszący ci w każdej chwili każdego dnia - ten content nie może być zawsze wybitny, nawet posty na blogach takie nie są więc co dopiero wiadomości długości smsa? Tu chodzi o komunikację, o chwilę, o ironię, humor - jedni są w tym lepsi, drudzy gorsi. Jedni potrafią z tego medium dobrze korzystać, mają masę fajnych znajomych na blipie, z którymi fajnie im się blipuje a inni nie kumają o co kaman.
-
2007/10/30 23:29:18
rzekłbym, że medium jest tu drugorzędne.

z tym usergenerated jest jakoś tak, jakby nagle wynaleziono nowe źródło energii. nagle okazało się, że poza tworzącymi zawodowo istnieje 10x więcej osób, które w sumie równie dobrze mogą tworzyć, ale zawodowo tego z różnych przyczyn nie robią. potem, jak się narzędzia upowszechniły, okazało się, że jest jeszcze 100x więcej osób, które wprawdzie nie mają wiele do powiedzenia, ale jednak jak się zmuszą, to czasem coś tam fajnego z tego będzie. no a potem doszło do głosu to 1000x więcej osób, które jednak zdecydowanie nie powinny tworzyć, a mogą, więc to robią :)

a na koniec się okazało, że ten 1%, który rzeczywiście ma coś do przekazania nie liczy się w megapanelu. więc można go olać :)
-
2007/10/31 10:35:07
No to wygląda na to, że po prostu po raz kolejny sprawdza się teza, że albo coś robi się dobrze (dla wąskiej, zamkniętej grupy) albo chce się na tym czymś zarabiać - czyli musi być dla wszystkich, szczególnie w takiej małej społeczności jak polska.
-
2007/10/31 10:39:55
Teraz juz nie mowi sie 'user generated content' - teraz mowi sie 'indigenous content'.
-
2007/10/31 12:23:58
Kwestia ewolucji medium. Nic nowego. Kiedyś książki były na łańcuchach i można było za nie kupić całą wieś. Dzisiaj mamy paperbacki i porno opowiastkami i nowele dodane do Pani Domu. Internet też był kiedyś elitarny. Ale wcale nie służył o dziwo samej ambitnej działalności. Już w latach 80tych w pierwszych sieciach powstały grupy soc i romance. Każdy czasami rozmawia o d. Maryni, tylko nie zawsze jest sens komunikować to światu. A co do wulgaryzmów i bełkotów tych serwisach - w ruinach w Pompejach na murach też wyskrobane były przekleństwa i obsceniczne rysunki. Nie ma bata żeby osoba czująca się swobodnie i niestrzeżona nie dała upustu swej ciemnej stronie i nie popisała gdzieś najgorszych epitetów jakie zna.