|
|
Blog > Komentarze do wpisu
wycieki, miliony i oszałamiające sukcesy
- krzysztof urbanowicz przytacza słowa megazadowolonego bartosza węglarczyka, który chwali się, jakim to "oszałamiającym" (dobrze, że nie "porażającym") sukcesem był blog "kampania 2007". podobno, podczas debat wyborczych był jednym z najpopularniejszych miejsc w sieci był właśnie ten blog. nie ma żadnych danych na ten temat, ale chyba nie dziwi, że blog podlinkowany na głównej stronie jednego z największych polskich portali i poświęcony wyborom w telewizji, był popularny w trakcie telewizyjnych debat.
- autorzy zamierzają iść za ciosem i poprowadzić kolejnego bloga, tym razem poświęconego telewizji (już nie wyborczej).
- ten scenariusz gazeta jako taka ma przećwiczony, też zaczynała od dziennika "wyborczego"
- żeby było trudniej, we wpisie zapowiadającym nowy blog, nie jest on podlinkowany. ale h4x0rzy tacy jak my sobie poradzą i adres znajdą.
- i faktycznie, wyprowadza od razu mocny lewy sierpowy, informując (dziś, tj. we wtorek!), że, uwaga, uwaga, "tvn24 okradzione!"
- bartosz węglarczyk odczekał do zakończenia ciszy wyborczej. potem, dla bezpieczeństwa, poczekał jeszcze trochę. nie wiadomo przecież, jakie będą wyniki. już chciał publikować tę szokującą informację, ale zastanowił się, czy warto narażać życie, skoro jeszcze 1% głosów nie dotarło. dopiero we wtorek rano ujawnił fakty.
- fakty, o których pół internetu wiedziało w niedzielę wieczorem, a drugie pół w niedzielę w nocy.
- fakty? jakie fakty?
- po pierwsze możemy się tylko domyślać, co zaszło. węglarczyk pisze o "wykradaniu". tvn24 opowiadał coś o "hackerach", potem o "najbardziej zaawansowanych userach". cały coverage jest u olsa.
- tak sobie tu drwię z refleksu węglarczyka, ale czy reszta blogosfery nie dała się ponieść innego rodzaju emocjom? piotrek wrzosiński już wymierza karę miliona złotych. dlaczego? bo to ładnie brzmi w tytule. "jak wydać milion w minutę". mocniejsze nawet od "zapomnijcie o e-mailach". dobrze zdaję sobie sprawę, że blogi są od tego, by wyrażać opinie subiektywne, stronnicze i niekoniecznie wyważone, ale jestem też przekonany, że sam autor notki nie wierzy w to, że akurat za to przewinienie tvn24 otrzyma najwyższy wymiar kary.
- chociaż, jak sprawdziłem, przepisy mówią wyraźnie: 0,5 mln do 1 mln. i tu wychodzi kolejny idiotyzm "ciszy": za agitację płaci się od 5 tys, za podanie wyników sondaży 0,5 mln? wyobraźmy sobie pracownika firmy badawczej, który na jakimś niszowym forum publikuje wyniki. jest załatwiony do końca życia. i jego dzieci też. z drugiej strony 0,5 mln dla ITI to zupełnie inna kwota, prawda? moim zdaniem, widełki powinny być jednak szersze. albo inny przypadek: ktoś opublikuje wyniki 1 min przed zakończeniem głosowania. jakoś nie wydaje mi się sprawiedliwe puszczanie go z torbami, tylko dlatego, że spieszy mu się zegarek. co nie znaczy, że nie powinien jakieś mandaciku nie zapłacić.
- kolejna kwestia, która się z tym wiąże, to kwestia obowiązywania ciszy wyborczej. rozumiem, że takie tvn jest w stanie wysłać swojego przedstawiciela do PKW i nasłuchiwać, kiedy PKW da znać, że cisza się skończyła. ale szary żuczek-bloger? czy obowiązkiem jest włączenie sobie telewizji i czekanie, aż zakończy się cisza? od kiedy to telewizyjny przekaz jest źródłem prawa?
- nie jestem tu przeciw samej idei ciszy wyborczej. zwłaszcza w naszym kraju taki dzień-dwa spokoju (szczególnie w dniu głosowania) przydaje się i to bardzo. ale to jednak jest fikcja, z którą chyba będzie trzeba się pożegnać. mamy takie narzędzia jak mmsy, maile czy blip, gdzie "przecieki" mogą rozejść się momentalnie, a jednocześnie trudno mówić o łamaniu prawa (wysłanie informacji do 20 znajomych, to nie podanie do publicznej wiadomości, a że te 20 osób może w 10 sekund poinfomować kolejne 400 osób, a te 400 kolejne... to już jest inna kwestia). a jest co podawać: mamy też webankietę, gdzie każdy może sobie zrobić sondaż opinii w kilkanaście minut. i tu jeszcze jedno pytanie: czy wyników sondażu niereprezentatywnego też nie można podawać? jeżeli pytań jest więcej niż odpowiedzi, może lepiej sobie darować ciszę.
wtorek, 23 października 2007, reuptake
|
Szary żuczek-bloger powinien zapoznać się z obowiązującym prawem, które stanowi dość jasno - cisza wyborcza trwa tak długo, jak długo trwa głosowanie.
Głosowanie mogą przedłużyć indywidualnie OKW i PKW nie ma nic do tego, jest jedynie przekaźnikiem informacji.
Szary żuczek-bloger albo będzie ryzykował złamanie prawa, albo będzie oglądał TV i niczego nie puści wcześniej, niż to oznajmi na konferencji prasowej ktoś z PKW.
"od kiedy to telewizyjny przekaz jest źródłem prawa?"
Źródłem prawa nie jest, podobnie jak nie jest źródłem prawa PKW. W wypadku wyborów możemy mówić raczej o przekazywaniu informacji i to zarówno z OKW przez PKW, jak i z PKW przez okienko TV.