pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

web rozmieniony na drobne

  • historia internetu tylko z pozoru zaskakuje coraz to nowymi zwrotami akcji. jeśli przyjrzeć się jej z większego dystansu, wpada w koleiny naszkicowane przez hegla: teza - antyteza - synteza.
  • za tezę można uznać web 1.0, czyli czasy bańki internetowej. przypominam
    • tym, którzy nie przećwiczyli tego na własnej skórze
      • a dokładnie na skórze własnych pośladków
  • że wymyślono wówczas taki model, w którym dostawca łącza był również dostawcą treści
    • trwały tylko dywagacje, czy nie na odwrót, co niczego nie zmieniało
  • użytkownik miał podłączać się do dostawcy internetu, od tegoż dostawcy dostawałby nie tylko rachunki i czasem połączenie z siecią, ale także "dysk cd", który to dysk cd trwale zamieniałby jego komputer w odbiornik podłączony pod portal dostawcy. tenże portal byłby ustawiony jak strona startowa na poziomie biosu komputera i spełniałby wszystkie potrzeby masowego odbiorcy, serwując mu zmielone na mączkę informacje kupowane od "dostawców contentu", przekładane reklamami. do tego oczywiście skrzynka pocztowa, żeby user o portalu nie zapominał, nawet jeśli oddali się od komputera. odważnym internautom portal oferował katalog stron www lub w wersji nowocześniejszej wyszukiwarkę, w której za odpowiednią opłatą można było sobie wykupić miejsce na topie stron. do tego wszystkiego portale dopinały sobie jeszcze jakieś serwisy e-commerce (na ogół usługi te świadczyły firmy zewnętrzne, bo tam była jakaś fizyczna robota, pakowanie itd, a fizyczna robota to coś, co rewolucja internetowa miała zmieść z powierzchni ziemi (amerykańskiej)).
    • ten model z pewnymi modyfikacjami (w końcu 7 lat minęło), zakonserwował się w polsce jak mamut w wiecznej zmarzlinie. można wycieczki oprowadzać ("znajdują się państwo w kraju, w którym funkcjonuje SZEŚĆ portali horyzontalnych")
  • ale potem przyszła antyteza. precz z portalami typu "wszystko w jednym". precz z genetycznie modyfikowanym "contentem" niewiadomego pochodzenia. precz z konwergencją i synergią. niech żyje dywergencja i anarchia!
  • znajdujemy się na etapie "czego to ludzie nie wymyślą". nazywają to też web 2.0. czasem podczytuję sobie stronę startups.pl.
  • czego to ludzie nie wymyślą!
  • proszę nie myśleć, że ja tutaj drwię z ludzkich potrzeb. z potrzeb tych, którzy chcą protestować. albo wykopywać newsy o samochodach. albo nie brzydzą się podgrzewania garnucha. albo poszukują wszelkimi sposobami przypadkowo spotkanej 50 lat temu osoby. albo coś tam coś tam. w usa to zaszło jeszcze dalej, gdzieś widziałem np. startup, który wspomaga w znalezieniu toalety publicznej. web 2.0 jak się patrzy: maszap z google maps, social recommendatiom, reflections, ajax, ma nawet restroom architecture.
  • problem jest tylko jeden: z tego nie da się korzystać. to dlatego z codziennie anonsowanych na startups.pl serwisów, 2 lata przetrwa pewnie 10-20%. góra.
  • czasem chodzę po różnych sklepikach z przyborami kuchennymi. ileż tam jest różnych pomysłowych przedmiotów. jakieś wykrawaczki do karczochów, skrobaczki do szparagów, trzepaczki do przepiórczych jajek, obcinaczki do brokułów, garnki  wyłącznie do podgrzewania czekolady na polewę, pojemniczki specjalnie dobrane do makaronu o określonej długości i średnicy, noże do przegrzebków, otwieraczki do kartonowych pudełek o pojemności 0.5 z praktycznym dzióbkiem do nalewania, ostrzałki do noży do ryb i owoców morza, wykałaczki do górnych prawych szóstek i cała reszta durnostojek. owszem, ktoś to kupuje. ale kosmicznych obrotów te sklepy nie osiągają.
    • zawsze mi się podobają te przedmioty. ale też zawsze przychodzi mi do głowy, że zanim przyjdzie potrzeba obrania karczocha, ubicia piany z przepiórczych jajek czy zrobienia czekoladowej polewy, zgubię daną rzecz. albo oddam komuś w prezencie. mam wrażenie, że wyłącznie fakt, iż są to przedmioty pomysłowe & estetyczne, powoduje, że w ogóle je ktoś używa kupuje.
  • podobno człowiek jest w stanie utrzymywać kontakt ze 150 innymi ludźmi. średnio. myślę, że jest też pewna liczba serwisów internetowych, z którymi przeciętny internauta jest w stanie być w kontakcie. ile ich jest? nie wiem. 5? 10? mniej więcej tyle, zależy to jeszcze od spędzanego w sieci czasu.
  • to wszystko da się zrobić nożem. zamiast wpisywać protest na stronie do protestów, mogę zaprotestować na gronie, sronie czy innej generacji. mogę? mogę. zamiast wykopywać newsy o samochodach na specjalistycznym serwisie, mogę wykopać je na wykopie. albo w ogóle nie wykopywać, tylko podesłać 3 znajomym, z którymi dzielę tą pasję przez gadu. zamiast zbierać linki w garnuchu, mogę zbierać je w linkologii, a zresztą są to linki o charakterze: "no dobra, mieliśmy brechę, ale teraz trzeba do pracy wracać". zamiast szukać kogoś przez specjalistyczny serwis, mogę wysłać post właściwie w dowolne miejsce w necie. google go i tak zindeksuje. szansa, że ktoś akurat znajdzie ogłoszenie w niszowym serwisie jest żadna. butelka, list i w morze. będzie skuteczniej. zamiast szukać mieszkania w nowym serwisie tylko do wynajmowania mieszkań, mogę szukać go przez gumtree czy inny dwukropek. bo tam są wszyscy.
  • już słyszę: jak to! przecież te serwisy są 100 razy lepsze! bardziej przystosowane do swoich funkcji! dopasowane do skomplikowanego kształtu karczocha!
  • tak, tylko, że
    •  po pierwsze, najprawdopodobniej o nich nie wiem
      • jeszcze gorzej, jeśli w serwisie uczestniczą dwie strony (np. poszukujący i poszukiwany) o odmiennych i nierównych motywacjach do "bycia w nim". wtedy przerąbane.
    • po drugie, muszę się rejestrować, zapisywać... proste robi się skomplikowane
  • więc jest sobie taki karczoch. i mam do wyboru: albo iść do najbliższego sklepu i kupić nóż, a następnie dobrać się temu karczochu do serca niezdarnymi ruchy. albo szukać specjalistycznej placówki, nabywać specjalny wykrawacz serc karczoszych i już po 8 godzinach nauki obsługi
    • i po zmarnowaniu kilku karczochów
  • wykrawać jak pro.
  • być może po fakcie (w przypadku użycia noża, tj. w 99% przypadków), powiem sobie: o kurcze, gdybym ja wiedział o tym, że są takie specjalne noże...
  • i tu dochodzimy do syntezy. czyli platform w rodzaju f8 czy opensocial. ich główną zaletą jest to, że są ogromnym "hipermarketem" aplikacji. zwiększają ich dostępność i pozwalają na powiększenie liczby serwisów, z których się korzysta. trudno powiedzieć do ilu. do 15? 20? dobre i tyle.
  • na razie jednak mamy web rozmieniony na drobne. wyspecjalizowane serwisy orbitujące gdzieś jak planetoidy. sklepy oferujące wyłącznie jeden rodzaj obieraczki do jednego rodzaju warzyw. to się nie może opłacać.
    • ps. uprzedzając komentarze: serwisy niszowe to trochę co innego. istnieją nisze, z którymi niewielka grupa osób jest bardzo związana. to zawsze dobre poletko, by postawić tam serwis. fan klub obieraczy karczochów? być może.
wtorek, 18 grudnia 2007, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/12/18 14:00:24
Skończyłeś w najciekawszym momencie...
Co będzie antytezą dla syntezy gdy ta stanie się tezą? :)
-
2007/12/18 14:03:22
no przecież nie mogę napisać WSZYSTKIEGO.
-
2007/12/18 14:24:24
Dlaczego nie? Przecież "blog jest z gumy" ;)
-
2007/12/18 14:33:21
Nie wykręcaj się. Zacząłeś od "historia internetu tylko z pozoru zaskakuje coraz to nowymi zwrotami akcji", opisałeś pojedynczy cykl, ale nie udowodniłeś postawionej na początku, z przeproszeniem, tezy. Odczuwam intelektualne niespełnienie.
-
2007/12/18 14:46:24
intelektualne niespełnienie to chyba po prostu los wszystkich inteligentnych ludzi :) a teza o rozdrobnieniu jest ważniejsza.
-
Gość: gszczepa, acji146.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/18 19:07:06
No to może piłeczka przechodzi z powrotem na stronę klienta.

Platformy klasy facebooka to raczej takie odpowiedniki portali trochę. Brama do tysięcy aplikacji/serwisów. Ale balagan jest nadal i generuje dodatkowe problemy - chociazby zwiazane z prywatnoscia.

Te wyspecjalizowane serwisu są użyteczne tylko trzeba o nich wiedzieć, trzeba mieć konta, trzeba się nimi umieć posługiwać.

To się sprowadza do zarządzania informacją, a do tego służą komputery.

Czyli może kawałek oprogramowania który będzie umiał zalożyć konta, wiedział jak korzystać i któremu się powie na co ma ochotę a on dobierze odpowiedni serwis/usługę?
-
Gość: firem.pinger.pl, 80.54.98.19*
2007/12/18 21:22:26
"problem jest tylko jeden: z tego nie da się korzystać. to dlatego z codziennie anonsowanych na startups.pl serwisów, 2 lata przetrwa pewnie 10-20%. góra."

Jest to i tak większy odsetek od procentu firm, którym udaje się przetrwać chociaż rok.
Ale coś w tym jest - jak wystartował taki traffi, to wchodziłem tam co jakiś czas, żęby zobaczyć, co ciekawego proponują. A dzisiaj chociażby: "KRATKA DO STUDZENIA CIAST I CIASTECZEK". Trudno, żeby ze kilku tysięcy osób, które tam zaglądają, na tę kratkę skusiło się więcej niż tuzin.
Ale wystarczy popatrzeć na fora w goldenline. Jest tam forum na prawie każy temat. Widocznie istnieje naturalna ludzka potrzeba na posiadanie własnego miejsca w sieci do każdego tematu i zainteresowania (lub jego braku).
-
2007/12/18 21:26:58
tak, ale gdyby te same fora były rozsiane, cieszyłyby sie o wiele mniejszą popularnością. poza tym należy odróżnić serwisy, które spełniają jakąś ciągłą potrzebę od takich, które spełniają potrzebę nawet ważną, ale incydentalną. te drugie, choć na pierwszy rzut oka wydają się superprzydatne, mają słabą szansę.
-
Gość: warpech, host225-89-206-16.limes.com.pl
2007/12/19 00:28:09
bardzo podoba mi się teza o F8 do aplikacji, oraz Goldenline (w moim wypadku Grono.net, bo brzydzę się tymi awatarami ze zdjęciem w białym kołnieżyku, podpisanymi imieniem i nazwiskiem)
-
2007/12/19 07:45:54
Odnośnie forów. Tu nawet nie ma co gdybać, jest mnóstwo forów dyskusyjnych (chodzi mi o odrębne serwisy), które mają wąską specjalizację i praktycznie nie mają użytkowników.
-
Gość: szymon.sikorski, 212.160.170.*
2007/12/19 12:02:49
u Hegla chodziło troszkę o coś innego, niemniej triada teza antyteza synteza jak nic pasuje do opisu dzisiejszego neta. Nadchodzi czas serwisów umbrella, które będą grupowac różne pomniejsze serwisy, czyli moim zdaniem miast serwisu - karczocha, będzie serwis - warzywniak, ale wyspecjalizowany w ten sposób, że owoce tam nie za bardzo będą pasowac ;)

A Antytezą do Syntezy to tak po heglowsku wrócimy do ... tezy :) (Fenomenologia ducha polega na ciągłej powtarzalności)
-
Gość: firem.pinger.pl, o2.websky.pl
2007/12/19 13:29:23
"Nadchodzi czas serwisów umbrella(...)"
Na przykład g.pl?
-
2007/12/19 13:44:19
to akurat nie jest najlepszy przykład :)
-
Gość: szymon.sikorski, 212.160.170.*
2007/12/19 14:02:24
Ja nie wiem, czy takowe serwisy na rynku istnieją. Może więc opiszę, co mi po głowie chodziło. Jestem z Dolnego Śląska. Jako dolnoślązak potrzebuję serwisu, który da mi funkcjonalności: społecznościowe, informacyjne, turystyczne, Maps, zumi, historyczne, ipnowskie, BIP, urzędowe, hotelowe, różnego rodzaju wahacz.pl, cojestgrane, i wiele wiele innych. To taki szeroki serwis, ale mam nadzieję że udało mi się opisac o co chodzi :)

Ale jeżeli ktoś się interesuje powiedzmy piłką nożną, to taki serwis (tak mi się wydaje) powinien grupowac: sport.pl, playarena.pl, youtube.com (szczegolnie archiwa), SOP, hattrick, championship manager itp

z g.pl szczerze mówiąc mam problem :D
-
Gość: mth, 62.29.248.22*
2007/12/19 18:23:35
można też zamiast:
[span style="text-decoration: line-through;"]używa[/span]
napisać:
[del]używa[/del]

:)

wiem, czepiam się
-
2007/12/19 21:03:29
E tam, przecież tag DEL to w HTML semantyczny odpowiednik obieraczki do karczochów... :-PPP
-
2007/12/19 21:56:18
@godric: raczej edytor blogowy, który jest "specjalizowany" działa w ten sposób. mam nadzieję, że za mój grzech pb nie zabił żadnego kotka, a tim b-l nie osiwiał.

ps. jest ciekawa dyskusja o pdf na blogu barcamp.pl, zapraszam.
-
Gość: kaem, anonymisierungsdienst.foebud.org
2007/12/20 02:51:05
No dobra, no to zalozmy, ze facebook bedzie platforma, na ktorej beda uruchamiane rozne serwisy, a la wykopy itd, i inne startupy. Czy to wypali? Czy tez moze ludzie zaczna dodawac sobie te aplikacje, niczym znajomych dookoła, aż juz wiecej nie da sie dodac, bo kazdy bedzie mial kazda aplikacje, zrobi sie to nudne, a szał przeminie
Hehe, ale pesymistycznie wyszło, tak to każdą ideę można pogrzebać :D
Ale jest pozytyw: zanim to nastapi to mina jakies 2-3 lata, popyt na serwery bedzie duzy, informatycy zarobią, a i odslon pare miliardow stuknie.
-
2007/12/28 10:26:39
Miałem okazję, zresztą pewnie podobnie jak Ty Marcin, rozmawiać z twórcami takowych, specjalistycznych serwisów, jeszcze na etapie pomysłu i jakiekolwiek argumenty o bardzo niszowym ich charakterze nie przemawiają... Zresztą moim celem nie jest uszczęśliwianie kogoś czy psucie mu ideałów, acz majac świadomośc - no własnie, tego wszystkiego co opisałeś, potem znowu czy to na allegro, czy innymi GLu znaleźć mozna płaczliwe posty "sprzedam baaaaaardzo dochodowy i przyszłościowy serwis".

Kwestia parasoli jest jak najbardziej konieczna i oczywista, ale sęk w tym, że integratory niewiele już zmienią - potrzeba własnie opensocial. Nie ma obencie dla mnie znaczenia czy do kilkudziesięciu serwisów dotrę z poziomu netvibes, czy "ulubionych", czy RSS będę czytał z powyższego czy z innego czytnika - ilość robi swoje... :)

Pozdrawiam.