![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
bye, emi?
piątek, 11 stycznia 2008, reuptake
TrackBack
Komentarze
michal_ludwik
2008/01/11 00:57:09
A co z muzykami, którzy nie robią koncertów? Bo np. nie potrafią ich grać (w sensie, że nie mają z tego przyjemności, albo że nie łapią kontaktu z ludźmi, whatever). Spychanie muzyków do formy małpy na uwięzi, która na żywo pokaże sztuczki jest głupie. A co z ludźmi z Zadupia Górnego ściągającymi muzykę - czy oni także mają potem udać się na koncert jakiegoś zespołu do Warszawy, żeby mu zapłacić za ściągniętą muzykę? To jest głupie. Muzyka w internecie nigdy nie będzie za darmo i co więcej nie powinna być. I tu ten pan się myli, bo nikt nie jest tak głupi, żeby wierzyć, że jak da za darmo to ludzie potem przyjdą i zapłacą za koncert. To nie jest głupota, to jest retardation.
2008/01/11 01:18:35
na szczęście powstaje coraz więcej wydawnictw niezależnych - takich, które widzą potęgę internetu. Sami wykonawcy coraz częściej też. I chwała im za to...
Gość: ffreak, nat-10.autocom.pl
2008/01/11 01:37:27
michal_ludwik, ale artykuł (nie licząc fragmentu o proszeniu rzadu o pomoc) nie jest o tym co jest głupie, a co nie. Artykuł mówi o tym, że coś takiego mimowolnie i tak nastąpi.
2008/01/11 01:42:44
@michal_ludwik:
„Muzyka w internecie nigdy nie będzie za darmo i co więcej nie powinna być.” Chyba masz jakiś inny internet niż ja. „nikt nie jest tak głupi, żeby wierzyć, że jak da za darmo to ludzie potem przyjdą i zapłacą za koncert” Colour me stupid. Rozumiem, że w tych ludzi, którzy chodzą na koncerty „In Rainbows” Radiohead też nie wierzysz? 2008/01/11 02:20:09
Arrington zdążył zwrócić uwagę na to, że taki Trent Reznor (of Nine Inch Nails) - któremu przed samym Nowym Rokiem kamień spadł z serca po wygaśnięciu kontraktu płytowego z majorsem - po prostu ten cały showbiznes, jak on sam mówi, "p#$%^&*i" i nowy (niezły) album swego podopiecznego po prostu rozdał do ściągnięcia za free:
niggytardust.com/ Ale to, co pojawiło się chyba równocześnie z wpisem na TC, to nius "Variety" o tym, że EMI, w osobie nowego prezesa, chce dać sobie spokój z IFPI, bo ma coraz mniej kasy: www.variety.com/article/VR1117978756.html To prawda, karawana będzie jechać dalej, na zasadach, których chyba jeszcze dzisiaj nie znamy - ktoś będzie odkrywał nowe twarze, ktoś promował, a te dawno odkyte, choćby i miały łamać sobie nogi na scenie (vide Roisin Murphy), to i tak będą grać. 2008/01/11 07:38:11
@michal_ludwik
zerknij sobie na jamendo.com - tam znajdziesz darmową muzykę (również na użytek komercyjny) 2008/01/11 07:45:04
Od mniej więcej dwóch lat coraz bardziej widoczny jest trend odchodzenia od "płacenia" koncernom muzycznym i innym organizacjom które uzurpują sobie prawo do pobierania opłat w imieniu twórców (nie tylko muzycznych). Bardzo powoli i nieuchronnie w zapomnienie odchodzą DRMy czy bandyckie praktyki ZAIKSu (i innych lokalnych i światowych odmian takich organizacji). A wszystko dzięki prozaicznej sprawie jakim są nowe kanały dystrybucji nie wymagające pośredników. Myślę, że najnormalniej w świecie działają tu proste zasady wolnego rynku. Jeżeli ktoś chce sprzedawać swój produkt za pośrednictwem wydawnictwa - jego sprawa. Tendencja jest jednak inna i oczywista od czasu spopularyzowania internetu. Wszelkie próby sztucznej kontroli, wymuszania i tak spełzną na niczym...
To mniej więcej tak jak by zabronić producentom wystawiania swoich produktów, bez ceny minimalnej, bezpośrednio na aukcjach internetowych i zmuszać ich do korzystania z usług hurtowni. Aż dziwne(?), że już nikt polemik w tym temacie nie podejmuje, choć (z tego co pamiętam) próby "ujarzmienia" właśnie handlu w necie wiele lat temu były podejmowane. Zeszły rok i dobitne przykłady twórców którzy zrywają z "tradycyjną dystrybucją" są najlepszym dowodem, że lawina zmian już ruszyła. 2008/01/11 09:51:42
Pewien trend faktycznie ma miejsce, ja również uważam, że struktura dochodów w muzycznej branży coraz szybciej będzie się zmieniać - właśnie na korzyść koncertów, gadżetów itp. Dzięki "In Rainbows" coraz więcej osób zaczęło o tym mówić (inna sprawa, że Radiohead wydali właśnie swój krążek na CD, więc o jakiejś wyjątkowej rewolucji nie możemy tu mówić).
Moim zdaniem problem tkwi w produkcji. Aby nagrać, potem wyprodukować dobry materiał, trzeba mieć pieniądze na studio, realizatora, muzyków. To wciąż są koszty - mimo, że domowe warunki rejestracji i realizacji dźwięki są coraz lepsze. Póki co pieniądze na produkcję dają koncerny, a inicjatywy rodzaju sellaband.com czy nasz megatotal.pl wciąż wydają mi się nieco egzotyczne. 2008/01/11 10:27:44
@FFREAK
A ja piszę, że takie gadanie, że coś takiego nastąpi ma tyle wspólnego co przepowiednie Nostradamusa z rzeczywistością. I dlatego to jest głupie. Kierunek będzie taki, że nowe sposoby dystrybucji muzyki, ale za darmo to nigdy nie będzie. Za darmo to tylko w zęby. @shot Nie skupiaj się na argumentach erystycznych tylko na meritum, bo w przeciwnym razie I'll colour u stupid. Zastanów się, czy Radiohead przyjedzie do np. Polski to raz. Dwa, zastanów się, ile osób ściągnęło nie płacąc ich płytę, a potem nie pójdzie na koncert. I ziomuś powiem Ci, że ja zapłaciłem 5funtów za tą płytę, a na koncert nie pójdę, bo płyta jest kiepska. Gdybym zapłacił 1 pensa to też bym na koncert nie poszedł. BTW. Nawet Radiohead wstawiło ten album do iTunes Store, więc jednak chcą cały czas za niego kasę, ya know. @przemek.komorowski Spojrzałem i co: U2 jest? - nie ma. Led Zeppelin? Nie ma. Co to ma być za alternatywa dla kupowania muzyki, jak tam nic nie ma? 2008/01/11 10:38:52
@michał_ludwik: cóż, są też zespoły, które dają świetne koncerty, a na płytach brzmią blado. historia teraz dla nich okaże się łaskawa.
"Muzyka w internecie nigdy nie będzie za darmo i co więcej nie powinna być" czego nie ma? 2008/01/11 12:16:30
moze i nie powinna byc za darmo, ale jest.
a jak poszukasz dokladnie to wszystko znajdziesz... 2008/01/11 12:56:10
@michal_ludwik re: „Kierunek będzie taki, że nowe sposoby dystrybucji muzyki, ale za darmo to nigdy nie będzie. Za darmo to tylko w zęby.”
Na przyjemność to trzeba zasłużyć. Muzyka w sieci jest za darmo już teraz, i możesz się najwyżej oflagować i zacząć strajk głodowy, że ci rzeczywistość nie pasuje do tezy. Jak technicznie chciałbyś zapędzić muzykę do silosów? Netlabele mają swoją niszę – działają 10x szybciej niż majorsy. Majorsy mają sieć dystrybucyjną, ale współpraca z nimi wcale nie jest superatrakcyjna finansowo dla twórców. Muzyka coraz bardziej przestawia się na model blogowy. 2008/01/11 13:17:18
@michal_ludwik:
„Nie skupiaj się na argumentach erystycznych tylko na meritum” To ich nie używaj. „Zastanów się, czy Radiohead przyjedzie do np. Polski” A czemu nie? Przecież wszyscy przyjeżdżają. Grali w Chorwacji, czemu nie w Polsce? Pomijając, że wielu Polaków ma bliżej do Berlina niż do Gorzowa. „zastanów się, ile osób ściągnęło nie płacąc ich płytę, a potem nie pójdzie na koncert” Tłumy. I co z tego? Czemu Twoim zdaniem każdy kto słucha ma jakoś płacić? „Nawet Radiohead wstawiło ten album do iTunes Store, więc jednak chcą cały czas za niego kasę” Chcą po prostu być w możliwie wszystkich kanałach dystrybucyjnych, choćby ze względu na ludzi, którzy korzystają tylko z iTunes Store. Odniesiesz się jakoś do Jamendo i Magnatune?
Gość: szmery, host72-trch.spray.net.pl
2008/01/11 14:28:14
oj, poszliscie na noze, a kazda ze stron ma racje.
przywolywanie tuzow sceny (i rynku) i wskazywanie, ze sobie radza w nowej rzeczywistosci jest pewna manipulacja. a gdzies sie tu w przepychance zgubilo wazne pytanie o to jak maja sobie z tym radzic wykonawcy mniej znani? a ci, ktorzy nie chca / nie lubia / nie moga grac koncertow? gdzies w ludziach pokutuje przekonanie, ze jak artysta chce pieniadze za swoj wysilek, to jest to nieladne. a z czego ma sie utrzymac? na plytach najwiecej zarabiaja posrednicy, a wiekszosc kosztow "powstania plyty" to i tak promocja i koszty wlasne wytworni (mowimy o majorsach). i teraz zadajmy sobie pytanie - jak to ma dalej dzialac? zamiast tloczni beda serwery, tak? czy bedzie to znaczaca tansze? nie, bo dalej beda posrednicy. bo dalej ktos bedzie musial zajac sie promocja i biciem medialnej piany. nie oszukujmy sie, zmiany sie wziely stad, ze postanowilismy za cos nie placic, bo latwiej wyciagnac nam reke po cudze (sciaganie za darmo lewych mp3), warto wiec tez moze wziac to pod uwage zanim zacznie sie tez roszczeniowo dyktowac innym jak maja dzialac? ;-) 2008/01/11 17:09:17
@ all
Przestańcie się czepiać jednego zdania, z którego się niniejszym wycofuję. I co, jak teraz będzie wyglądać wasza polemika? Nie uważam, że cała muzyka w internecie będzie płatna, uważam, że większość muzyki będzie w jakimś stopniu płatna, czy to przez "model blogowy" (btw. wtf is it?), czy jakikolwiek inny. Aha, i nie utożsamiajcie "darmowości" muzyki z kradzieżą. Ona jest za darmo tak samo, jak jedzenie w tesco jest za darmo, tylko trzeba umieć wyjść bez płacenia. To się kochani nazywa freeriding, ale prędzej czy później to się źle kończy. @shot Miałem na myśli Twoje argumenty, nie swoje. "A czemu nie? Przecież wszyscy przyjeżdżają. Grali w Chorwacji, czemu nie w Polsce? Pomijając, że wielu Polaków ma bliżej do Berlina niż do Gorzowa." Proponuję zakład: Led Zeppelin w 2008 roku przyjeżdża do Polski. Stawka: jak przyjedzie, funduję ci bilet. Jak nie przyjedzie, Ty mi fundujesz ich dyskografię. Chciałbym zauważyć, że wynik odnosi się wprost do meritum - ty nie masz racji, ergo wychodzi na moje, że trzeba kupować płyty, by artysta zarobił. Ja nie mam racji, ergo wychodzi na twoje, że artysta zarobi swoje na koncercie. Dlaczego Twoim zdaniem za słuchanie nie mamy płacić? Wierzysz, że coś masz za darmo? Wiesz, czym zaskutkuje "muzyka za darmo" - product placement chociażby. "Chcą po prostu być w możliwie wszystkich kanałach dystrybucyjnych, choćby ze względu na ludzi, którzy korzystają tylko z iTunes Store" Dlaczego zatem wcześniej ich muzyka się tam nie znalazła? I dlaczego byli temu przeciwni? do jamendo się odniosłem, nie mam nic więcej do dodania. 2008/01/11 18:44:30
@m_l: "To się kochani nazywa freeriding, ale prędzej czy później to się źle kończy."
tylko, że tym wypadku kiepsko skończy się dla "tesco". wracając do meritum, sprzedaż płyt zawsze będzie, ale nie będzie głównym źródłem utrzymania. ktoś tam zawsze będzie chciał mieć ładnie dekorowane półki i za to zapłaci. 2008/01/11 19:40:15
@szmery: "zamiast tloczni beda serwery, tak? czy bedzie to znaczaca tansze? nie, bo dalej beda posrednicy" zaskakujesz mnie! akurat to jest dla mnie oczywiste - choćby z prozaicznej przyczyny 1MB na HDD jest znacznie tańszy niż na CD - ale to już przecież skrajny argument... A co z sieciami P2P, P2M? A darmowy hosting czy serwisy do przechowywania i udostępniania plików? Dodatkowo wydaje mi się, że nawet jednorazowe spojrzenie na banner to wydatek (koszt) dość niewielki w porównaniu z ceną (kosztem) nośnika CD ;)
2008/01/11 23:06:12
@reuptake
a ja sądzę, że powstaną nowe "auchany" na ich miejsce (choćby jak starbucks dywersyfikuje się jako wytwórnia fonograficzna). Wygodne jest dystrybuowanie muzyki przez pośrednika, bo nie trzeba zajmować się marketingiem chociażby. Stąd muzyka w przyszłości będzie dystrybuowana przez iTunes, Amazon and so on. Klienci (przynajmniej w US) głosują portfelami i tam się to sprawdza. Aha, coraz wiecej ludzi będzie sobie dekorować dysk twardy muzyką (lub widok coverflow w itunes), ale nabytą legalnie. ps. dzienks za rzeczową dyskusję 2008/01/12 08:37:03
@michal_ludwik
A czy ja pisałem, że na jamendo jest U2, Led Zeppelin etc.? Mówimy o kanałach dystrybucji muzyki w ogóle, a nie o konkretnych zespołach. Jedni chcą słuchać "gwiazd" inni wolą odkrywać nowe. Nie mieszajmy do rozmowy gustów muzycznych. 2008/01/12 15:22:43
@przemek.komorowski
W takim razie nie mieszajmy do rozmowy o przyszłości mainstreamu dystrybucji jamendo, które na dzień dobry znajduje się poza mainstreamem. Równie dobrze mógłbyś podać przykład wymieniania się muzyką za pomocą gołębi pocztowych w Elbonii. Howgh! 2008/01/12 21:40:59
Koncert, a Płyta to dwa elementy tej samej układanki i eliminacja każdego z nich jest porażką.
Dla mnie płyta (mówię o nośniku) to rzecz wyjątkowa. Staram się je kupować, czasem sprowadzam z USA, a nie wyłącznie ściągać p2p. Bo na płytę składa się jeszcze np. okładka, ciekawe pudełko, można ją postawić na półce i dla mnie wiele płyt ma właśnie charakter sentymentalny. Kojarzą mi się z pewnym okresem w życiu, pewnymi wydarzeniami. Stawiając płytę artysty na swojej półce oddaje mu hołd i nie chce by ktoś mnie tego rytuału pozbawiał W momencie, w którym mamy tzw. sprzedaż muzyki w sieci, jako bezdusznych plików wszelakich formatów, które możemy sobie przewalać między nośnikami, albo wymazać na zawsze jest to dla mnie porażka Nigdy nie zapłacę za tzw. muzykę w sieci, bo to wyrzucone pieniądze. Lepiej już ściągnąć za darmo. Ale za nośnik z pudełkiem, okładką, książeczką, fajnymi zdjęciami, pozdrowieniami, listą producentów, gości, itp zapłacę zawsze, bo nie traktuję muzyki jako sezonowego zakupu, który niepotrzebnie będzie mi zajmował miejsce. No chyba, że nastaną czasy, że płyta CD będzie się ukazywać w nakładach kolekcjonerskich po np. 1000 sztuk na cały świat, no ale ja za takie czasy dziękuje. Ale czy artyści tak łatwo zrezygnują z biernego dochodu jakim jest sprzedaż płyt? Koncerty można grać, ale to jest spory wysiłek. Nikt nie da rady być całe życie w trasie, a do tego by się to musiało sprowadzić. 2008/01/13 11:27:12
Nie podoba mi się mocno zdanie mówiące o nośniku jako "środku promocji" koncertów - to tak, jakby stwierdzić, że najwyższym celem każdego słuchacza jest obejrzenie występu na żywo (czy kupienie kubka ze zdjęciem brzucha kolejnej murzyńskiej "pięknośći"). Często właśnie koncert skłania do zakupu nagrania.
Dziwi mnie to, że tak niewiele osób wspomniało o "In Rainbows" (i z tego co pamiętam, na podobny model decyduje się wspomniany Trent z NIN czy nawet Madonna) - działało to bardziej na zasadzie donacji ("cholera, bardzo lubię waszą muzykę, macie za nią 5 funtów"), niż płaceniu za samą czynność śćiągnięcia albumu. Każdy w jakimś stopniu popada w skrajności - i MICHAL_LUDWIK(_ERYSTYK), i Arrington (i jego naśladowcy w stylu MJ). Nie ma jednego określonego typu słuchacza, do którego możnaby podpiąć swoją tezę. Poza tym to, co obecnie następuje to "hipermarketyzacja" rynku muzycznego - poprzez swobodność dostępu (w szczególności tego darmowego) nagrania dotrą do dużo szerszego grona odbiorców, a więc nawet, jeśli zapłaci część, to twórcy i tak sporo zyskają. A najbardziej zyskują i tak słuchacze. 2008/01/13 19:54:14
Nie zapominajmy, że obecnie muzycy zarabiają czasem naprawdę duże pieniądze — po prostu skończą się czasy fortun dla artystów i będą musieli zacząć żyć skromniej. Dodajmy do tego jeszcze brak kosmicznych zysków wytwórni płytowych i mamy odpowiedź na pytanie, czy muzyka może być za darmo.
Gość: epablito, data-02.subscribers.sferia.net
2008/01/14 11:39:28
Muzyka w sieci, za darmo ma dwa oblicza:
pierwsze: czy artysta może dotrzeć do słuchaczy, a słuchacze do artysty: tak, przez wymianę plików, za darmo drugie: czy artysta może żyć dostatnio lub superdostatnio, grając muzykę, która jest za darmo w sieci: Tak, grając koncerty. Tak, zbierając tantiemy od telewizji i radia. Nie chodzi o to, że nagranie jest promocją koncertów czy odwrotnie. Nagranie to promocja artysty i jego muzyki(!), koncert to praca artysty, która przynosi mu dochody niezbędne na dostanie życie i nagrywanie kolejnych albumów. Nagrania płatne (CD) zawsze będą miały sens, o ile to co klient dostanie za pieniądze będzie istotnie różne od tego, co może mieć za darmo (po oprócz CD książeczka, dodatki, wideo itd itd).
Gość: epablito, data-02.subscribers.sferia.net
2008/01/14 11:42:49
No i nie mogę się powstrzymać:
"A co z muzykami, którzy nie robią koncertów? Bo np. nie potrafią ich grać (w sensie, że nie mają z tego przyjemności, albo że nie łapią kontaktu z ludźmi, whatever)." A co z aktorami, którzy nie grają na scenie (bo nie łapią kontaktu)? A co z malarzami, którzy nie wystawiają prac w galeriach (bo nie mają przyjemności)? Muzycy (oprócz kompozytorów, którzy sprzedają kompozycje, a nie grają publicznie) żyją graniem muzyki i z grania muzyki. 2008/01/14 11:50:27
@gruman, wyobraź sobie, ze od dzisiaj ktoś ci każe żyć skromniej, bo i tak za dużo zarabiasz, niewspółmiernie do wykonywanej pracy. Jak ktoś nagrywa coś, co sie podoba 100milionom ludzi to ma prawo z tego czerpać zysk. Tak jak Bill Gates jest miliarderem, bo na setkach milionów kompów jest oprogramowanie jego firmy. Cywilizacja nei pójdzie do przodu, jeśli ludzie nie dostaną większych profitów za dobrze wykonaną pracę.
@epablito, wymaganie od muzyków, by sobie zarabiali na życie robiąc koncerty to trochę tak jak zmuszać Stephena Hawkinga do publikowania książek za darmo i jeżdżenia po świecie z odczytami, na których sobie zarobi. Każdy artysta ma prawo sobie wybrać taką drogę zarobku, jaką uważa za stosowną. Jeśli chce zarabiać na sprzedawaniu płyt, czy muzyki przez internet, to ściąganie jej za darmo wciąż jest kradzieżą i tyle. 2008/01/14 13:34:04
@michal_ludwik
Robisz jeden podstawowy błąd koncepcyjny, uważasz że artyście się NALEŻY ZAROBEK. W ekonomii wolnorynkowej nic nikomu się nie należy, znam ludzi piszących literaturę, który piszą hobbystycznie lub półhobbystycznie, bo nie zarobią na tym nawet na waciki. Co do ktoś każe komuś zarabiać mniej – get a life, powiedz to specjalistom od Netware albo producentom pianoli. Nisza się kończy, trzeba ewoulować, albo się ginie. Cywilizacja sobie poradzi, cywilizacji (tak jak ewolucji) nie obochodzą losy jednostek.
Gość: epablito, data-02.subscribers.sferia.net
2008/01/14 15:29:26
@michal_ludwik
"Każdy artysta ma prawo sobie wybrać taką drogę zarobku, jaką uważa za stosowną. Jeśli chce zarabiać na sprzedawaniu płyt, czy muzyki przez internet, to ściąganie jej za darmo wciąż jest kradzieżą i tyle." Może się okazać, że wybrana droga nie przynosi zarobku. Co wtedy? Moim zdaniem - nagrania to środek promocji muzyki, koncerty - to źródło dochodu. To, że przez lata można było sprzedawać muzykę wynika, jak się okazało, z tego, że odbiorcy sami nie mogli tej muzyki kopiować. Tak samo jest z filmami, a filmowcy są w znacznie gorszej sytuacji (brak odpowiednika koncertów, wysokie koszty produkcji filmu itd). Nie zmieni sytuacji, w której ludzie za darmo ściągają filmy z netu fakt, że ktoś kogoś będzie ich nazywał złodziejami. 2008/01/14 23:34:07
@ weirdnik,
Robisz podstawowy błąd koncepcyjny, uważasz, że nikomu nie należy się zarobek. Ja twierdzę, że zarobek się należy tym artystom, którzy tego zarobku chcą. Nie mam nic do tych, którzy w imię harikrishny oddają swoją muzykę za darmo. Jak ktoś pisze hobbystycznie, to jego wola. Jak ktoś chce kasę za swoje pisanie, to nie płacenie za jego pracę jest złodziejstwem. AFAIK, na muzykę jest wciąż popyt i nigdy nie była niszą. Sprzedaż muzyki ewoluuje - vide iTunes, amazon i jakoś nie ma tam nic za darmo. @ epablito, Może się okazać, że muzykę ściąga za darmo każdy (w bronionym przez ciebie modelu), a na koncerty też nikt nie przychodzi. Co wtedy? Zastanów się nad inną opcją: ubogi mieszkanieć Puńska (granica z Litwą) uwielbia U2, kupuje ich płytę (18singles) za 32zł, jeszcze go na to stać. I teraz wyobraź sobie, że by uszanować swój ulubiony zespół, dac mu zarobić, miałby jechać do Chorzowa na koncert - 500zl bilet, hotel, pociąg. Wówczas koncert to rozrywka dla bogatych, ergo wasza utopia pt. muzyka za darmo jest tak naprawdę mega elitarystyczna. Chciałbyś, by świat był zorganizowany tak, że wszystko jest dla bogatych? 2008/01/14 23:52:47
@m_l: widzę, że dyskusja się rozwinęła.
"jak zmuszać Stephena Hawkinga do publikowania książek za darmo i jeżdżenia po świecie z odczytami, na których sobie zarobi." hawking, jako "megastar" nie musi tego robić. natomiast wielu pisarzy właśnie w ten sposób zarabia. weirdnik i grundman mają rację, być może muzycy będą musieli się pogodzić, że będą zarabiać mniej. być może. trudno zresztą powiedzieć, którzy, może ci najbogatsi? a może ci półamatorscy? raczej skłaniam się ku tezie, że jednak ci najbogatsi. poszesz, że "Jak ktoś nagrywa coś, co sie podoba 100milionom ludzi to ma prawo z tego czerpać zysk." ok. pytanie tylko jak duży zysk? może nie na prywatny odrzutowiec na 200 osób, tylko będzie go stać na prywatnego jeta? rynek *może* wyglądać inaczej. co więcej, mogę się założyć, że *będzie* wyglądać inaczej. weźmy np. artystkę dodę. o ile wiem, artystka doda wydała ostatnio pierwszą własną płytę. pierwszą. jak wiadomo, artystka doda podoba się jak mało kto. ma prawo czerpać zysk. i czerpie. i czerpała przed wydaniem tej płyty i będzie czerpać. i podejrzewam, że zyski z płyty to w przypadku artystki dody bardzo mały procent zysku. na koniec poplątałeś się już strasznie. koncert to zawsze rozrywka w jakimś sensie elitarna. sale mają ograniczoną pojemność i już. koszt dojazdu do gorzowa, biletu, czy hotelu nie zależy od tego, czy MP3 będą za darmo, czy nie. nie wiem więc, czym tu straszysz. zwłaszcza, że to, co opisujesz, to jest właśnie model dzisiejszy. ubogi mieszkaniec puńska, który, umówmy się, na koncert raczej nie pojedzie, musi jeszcze za 32zł kupować płytę. nie mów mi tylko, że na koncert się jedzie po to, żeby "uszanować zespół". nie wierzę w to. ale jeśli tak, to ubogi mieszkaniec puńska, którego i tak na koncert nie stać ściągnie płytę za darmo i wpłaci 30 czy więcej zł na konto U2. to też jakiś model. @krzysztof_gibek: czy artyści zrezygnują z dochodu? jak przestanie to przynosić dochód, to zrezygnują :) a serio, wydaje mi się, że płyty mają przyszłość. tak jak zawsze sprzedaje się np. oficjalne koszulki zespołów, tak i płyty będzie się sprzedawać. nakłady zmniejszą się, ale nie do 1000 szt. zapewne. 2008/01/15 11:52:47
@reuptake: "wydaje mi się, że płyty mają przyszłość. tak jak zawsze sprzedaje się np. oficjalne koszulki zespołów, tak i płyty będzie się sprzedawać"
Ależ tu powinieneś mieć pewność :) - najlepszym przykładem niech będzie vinyl - przecież jego śmierć jako nośnika ogłoszono już kilka razy. Może nie koniecznie będzie to dokładnie CD (bo raczej o tym mowa) w postaci jaką znamy, ale na pewno jakaś dwunastocentymetrowa wersja krążka z poliwęglanu - do czasu aż nie zmienia się standardy zapisu na jakieś inne nośniki (a na razie DVD i HD pokazują, że na to się nie zanosi) ...zresztą to też nie do końca tak - przecież, wracając do vinyli, dość niedawno pojawiły się laserowe odtwarzacze płyt winylowych - nośnik pozostaje "klasyczny". A wszystkie te sprawy to przecież, w skali globalnej, nic więcej jak zwykła dywersyfikacja (nośników i dystrybucji).
Gość: szmery, host72-trch.spray.net.pl
2008/01/15 13:15:51
@bronek - wracajac do kosztow tloczenia plyt versus hostowanie plikow mp3 - naprawde popelniasz blad przeliczajac koszt 1mb powierzchni dyskowej. rownie dobrze moge teraz powiedziec, ze jednostkowy koszt plyty w tloczni (razem z poligrafia i konfekcjonowaniem) to ok. 1 PLN.
cala rzecz zasadza sie na posrednikach i kosztach okolo-tematycznych. menadzer, ludzie od promocji i tak dalej. i bedzie tak jeszcze bardzo dlugo, bo wytwornie plytowe to molochy i najpierw beda bronic obecnego stanu rzeczy, za jakis czas zaakceptuja zmiany i sie przekwalifikuja. @reuptake ej, bez sciemy, chcecie powiedziec, ze na koncerty chodzicie tylko po to, zeby "dac zespolowi zarobic"? :) zawsze wydawalo mi sie, ze koncert to po prostu swietna okazja na kontakt z zespolem. oczywiscie mniej lub bardziej bliski kontakt. 2008/01/15 13:40:44
EMI zwalnia 2 tysiące osób:
online.wsj.com/public/search/page/3_0466.html online.wsj.com/article/SB120024950028086765.html 2008/01/15 13:43:16
pardon, tu info z Timesa:
business.timesonline.co.uk/tol/business/industry_sectors/media/article3189593.ece 2008/01/15 13:45:50
@szmery: dlatego napisałem że to skrajny (uproszczony) przykład. Pamiętaj też, że 1PLN (pomijając to, że dziś to już mowa chyba o kosztach produkcji w chinach przy zastosowaniu mączki ryżowej w miejsce poliwęglanu ;) to koszt wysokiego nakładu płyty - który traci aktualność przy nakładach rzędu 500 egzemplarzy...
"cala rzecz zasadza sie na posrednikach i kosztach okolo-tematycznych" ...i de facto wygląda na że dochodzimy do analogicznych wniosków ;) z różnicą że ja wierzę w szybszy "upadek" dzisiejszej formy koncernów muzycznych 2008/01/15 13:48:43
no i w momencie w którym pisałem posta kochas pięknie potwierdził moją tezę ;)
2008/01/15 14:01:06
gazeta.pl/gospodarka:
"Dwa tysiące pracowników EMI wyszło na ulice. Na transparentach można znaleźć napisy 'who, the fuck, is reuptake?' "
Gość: szmery, host72-trch.spray.net.pl
2008/01/15 17:42:49
@bronek a zdziwisz sie, ale taka cene ostatnio podal mi kolega, ktory pracuje w podwarszawskiej duzej tloczni. to juz pisze tak gwoli ciekawostki, a nie zeby kruszyc kopie ;)
zeby nie bylo - nie bronie koncernow ;) w zasadzie bronie muzyki i muzyki. za dawnych czasow, kiedy prowadzilem serwis muzyczny czesto zdarzalo sie, ze za zgoda artystow wpinalismy sie minidiskiem w konsole i nagrywalismy wystepy. az kiedys akustyk bodajze Pidzamy Porno poinformowal nas, ze w zasadzie moze i zespol by pozwolil, ale wlasciwie to zespol nie do konca moze rozporzadzac swoja muzyka ;) a przy okazji - sam na dniach bede "uwalnial" nagrania z mojej mikro-wytworni ;) 2008/01/15 18:07:28
@m_l
ja tu chcialem napisac strasznie duzo, ale przeprowadźmy po prostu eksperyment doktora Gedankena: załóżmy że założyłem sobie że będę żył z pisania, wyprodukowałem standardowy produkt zawodowego pisarza, czyli opowiadanie na 35 tysięcy znaków i czekam aż ktoś mi za nie zapłaci. Wg ciebie ktoś mi zapłaci. Kto? 2008/01/15 18:26:26
(Trochę nie miałem kiedy odpisać, więc odpiszę zbiorczo – choć niczego nowego już w tym wątku nie powiem chyba.)
szmery: „gdzieś w ludziach pokutuje przekonanie, że jak artysta chce pieniądze za swój wysiłek, to jest to nieładne. a z czego ma się utrzymać?” Też chcę pięniędzy za swój wysiłek, ale do głowy by mi nie przyszło uważać, że coś mi się należy, bo się męczę. Jeśli mogę się przyzwoicie utrzymać z pisania oprogramowania Open Source, to nie wątpię, że dobry muzyk spokojnie utrzyma się z pisania muzyki (tak, wiem, wygodnie nie podaję gotowych rozwiązań, ale doświadczenie uczy, że gdy publice coś sprawa przyjemność, to można na tym tak czy inaczej zarobić). @michal_ludwik: Dzięki za propozycję, ale nie jestem aż takim fanem Led Zeppelin. ;) Ja nie twierdzę, że artysta zarobi swoje na koncercie; ja twierdzę, że darmowy (mniej lub bardziej legalny) dostęp do muzyki jest faktem, i że artyści znajdą jakieś inne modele biznesowe, żeby zarobić (choćby wspomniane licencje na odtwarzanie). I nie twierdzę, że za słuchanie nie mamy płacić; twierdzę, że nie będziemy. A muzyka za darmo póki co działa mi bardzo dobrze – jak się zastanowiłem, to 90% tego co słucham na co dzień to radio (w tym różne internetowe), muzyka z Last.fm (w sumie rodzaj radia), darmowa scena ~offowa (Kleptones!) i rzeczy z Jamendo i Magnatune. Wszystko za darmo i legalnie, wszystko w jednym programie (Rhythmbox). Co do poziomu życia artystów: nie chcę nic nikomu nakazywać/zakazywać, nie chcę zabraniać sprzedaży muzyki w Sieci – po prostu wydaje mi się, że przyszłość będzie wyglądać inaczej, a czy przyczyną będzie zmiana mentalności dystrybutorów, czy powszechne piractwo, to mi niespecjalnie robi różnicę, szczerze mówiąc (to, czego słucham, i tak już mam za darmo). Do teorii, że się komuś należą pieniądze, bo bardzo je lubi i się zmęczył odniosłem się wyżej – czasy się zmieniają, gramofon/kaseta/VHS też miały zabić rynek, ale na szczęście artystom wystarczyło pomysłowości, żeby przeżyć. 2008/01/15 18:33:39
@shot: z led zeppelin to akurat jest zły przykład, bo wiadomo, że tych kilku dziadków jak zwlecze swoje szanowne tyłki z foteli i zdecyduje się zagrać, to obleci london - new york - tokyo nie warszawa chorzów szczyrk
2008/01/15 18:50:47
@reuptake: I… i… i dlatego właśnie ich nie słucham, o!
A serio – to chyba najlepszy dowód, że oni nie potrzebują więcej pieniędzy, skoro nie chcą grać w Szczyrku… 2008/01/16 09:08:36
a ja i tak pewnie będę kupował płyty... niektórzy zbierają monety, inni znaczki, inni zdjęcia (i nie tylko) samolotów ;), a ja płyty...
tendencja jest zauważalna, to mnie nie martwi. ceny płyt spadają... majorsy nie będą miały tak dużo pieniędzy na pompowanie w marketing rozgwiazdek i dobrze im tak. 2008/01/16 13:27:43
Pytanie tylko, czy działania takie jak Radiohead z pominięciem wytwórni nie dadzą zespołowi podobnych zarobków (przecież z płyt i tak nie wszystko idzie do ich kieszeni).
A koncerty rzeczywiście są elitarnym sposobem na doświadczanie muzyki, ale wydaje mi się, że płyty też takie są. Zwłaszcza, że mniej elitarnie można kawałki ściągnąć i mało estetycznie nagrać na CD z Tesco. Myślę, że wytwórnie padają z innego powodu. Nie jest to nośnik na dzisiejsze czasy. Póki nie zaproponuje się czegoś co byłoby funkcjonalne w użyciu z iPodem i podobnymi, to będą tracić. Osobiście optuję, że w końcu wytwórnie pójdą w ślad roducentów gier komputerowych i dadzą fanom gażdety z np. pendrive'ami z muzyką. Rozpisałem się o tym tutaj: culturalweb.blox.pl/2008/01/Przyszlosc-wydawania-muzyki-8211-rewolucja.html
Gość: kat, nat-pr4.aster.pl
2008/04/24 15:09:29
Szanowni Państwo- piszę piosenkę- zespół ją nagrywa (we współpracy z wytwórnią lub nie)- podpisuje (zgodnie z zasadą wolności umów, na warunkach na jakie mu pozwala popularnośc, pozycja itp.) kontrakt z wytwórnią (dużą, małą, własną jakąkolwiek)- wytwórnia zajmuje się jego promocją i sprzedaje produkt. Ktoś go kopiuje i wrzuca do internetu- bez zgody włascicieli. TO JEST PO PROSTU KRADZIEŻ (tyle że łatwiejsza dzięki narzędziom jakimi dysponujemy). Świetnie- jeśli ktoś udostępnia swą muzykę na licencji CC, rozdaje za darmo itp. Nikt państwa nie zmusza do słuchania moich piosenek. Możecie słuchać innych, którzy mają ochotę się podzielić swoją pracą za darmo, albo patrzą na swiat dalekowzrocznie i uważają nagrania za narzędzia marketingowe. Jeśli ściągacie, kopiujecie i puszczacie w obieg MOJE piosenki nie uiszczając za nie opłaty- okradacie mnie z efektów mojej pracy (ciekawam, co byście zrobili, gdybym sobie skopiowała- bo to łatwe- efekty waszej- jakąś prezentację, czy coś takiego). A kradzież o ile mi wiadomo jest karalna. To że łatwo ukraść jakiś produkt- nie znaczy, że należy kradzież zalegalizować. I się nią chwalić.
|