pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

user generated content fetish

  • tak zwany "user generated content" to jeden z fetyszy web 2.0. tworzony przez "people formerly known as the audience"
    • teraz nazywamy ich dziećmi neostrady
  • miał być ożywczym powiewem w świecie internetu. i być może nim jest. nie znaczy to jednak, że należy unikać takich pytań, jakie postawiono dziś na blogu centernetworks (via rww). "czy digg to user generated content?"
    • pytanie to padło w kontekście przyznania diggowi nagrody crunchies, właśnie w kategorii "ugc".
  • pytający sam sobie odpowiada, że digga, na którym przecież umieszczający linki ograniczają się do kilkunastu słów opisu, należy nazwać raczej społecznym agregatorem treści. z kolei josh catone na rww twierdzi, że jednak treści tworzonej przez użytkowników jest na tyle dużo, że można digga zaliczyć do serwisów tworzonych przez użytkowników. jako argumentu używa tutaj komentarzy na diggu, podkreślając, że dają one możliwość skomentowania tych tekstów internetowych, pod którymi nie włączono opcji komentowania (a to jest przecież "capital crime" w epoce 2.0)
    • można tu zadać ciekawe pytanie, jak mają się komentarze pod wpisami na diggu do komentarzy pod tymi informacjami, które komentować jednak można. i czy digg nie "kradnie" komentarzy.
  • a teraz, posługując się tymi samymi argumentami, mogę udowodnić, że strony naszych poczciwych (ironia zamierzona) portali to user generated content. toż przecież na takim onecie teksty newsów są coraz krótsze, a komentarzy pod nimi jest zawsze co niemiara. a co z koronną funkcją digga, czyli "głosowaniem" na informacje? na portalach jest przecież bardzo podobnie. powszechnie wykorzystywane są narzędzia takie jak heatmapy. klika się? zostaje. nie klika się? wio z głównej strony. czym się różni główna strona od portalu od digga? tym, że artykuły pochodzą z jednego źródła, a funkcja usuwania ich z głównej strony nie jest zautomatyzowana, ale oparta o ręczną prace. ale tak samo jak na diggu, czy wykopie liczy się kliknięcia.
    • dziś gazeta.pl serwuje nam tytuł "prezydent zgwałcił ciężarną". gratuluję, aczkolwiek można wymyślić coś lepszego, np. "cieżarna zgwałciła prezydenta" albo "martwa ciężarna kobieta na wózku inwalidzkim zgwałciła papieża". będzie się klikać!
poniedziałek, 21 stycznia 2008, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/01/22 08:14:41
Problem leży w słowie "content", bo jeżeli chodzi o "ug" to raczej nie mam wątpliwości.

Głównym "contentem" Digga, są linki, które wrzucają userzy do serwisu + ich opis. Do tego dochodzą oceny stron i komcie. Podobnie jest z del.icio.us, tam contentem są zakładki. To nie oznacza, że link zawsze będzie contentem, on jest pełni taką rolę w tych serwisach. To co uznamy za content jest zależne od serwisu.

Owszem, linki to nie jest taki sam content jak zdjęcia na flickrze czy wpisy na wiki, ale zawsze jest to jakiś content.

To bardzo relatywne podejście do "contentu", ale cały termin UGC jest tak niejasny, że do każdego słowa można by się przyczepiać i rozkładać wszystko na części pierwsze. A przy próbie ponownego złożenia tego nic by sensownego nie wyszło.
-
2008/01/22 15:51:19
gwoli ścisłości, gazeta.pl opatrzyła tytuł bezpiecznikiem-pytajnikiem... po prostu nie jest im wszystko jedno, więc z obywatelską troską - pytają.
-
Gość: Inny, cpc1-walt8-0-0-cust80.popl.cable.ntl.com
2008/01/22 22:06:56
@Vontrompka: z obywatelską troską piszą o Małkowskim, a 5 innych kobiet, które jest w Polsce dziennie gwałconych już na pamięć nie zasługuje. Zapamiętaj: przedsiębiorstwa działają dla zysku. Jak nie, to bankrutują i ich nie ma. O "trosce obywatelskiej" i "społeczeństwie obywatelskim" pisze najczęściej ta właśnie gazeta, jak nie ma o czym pisać.
-
Gość: ffreak, acvx47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/22 23:16:46
Klikając w "komentarze" pod wpisem miałem zamiar napisać właściwie dokładnie to co napisał już już Przemek Komorowski. Oczywiście, że linki wrzucane przez userów i dyskusje które tam prowadzą to "content".
Po drugie, tytuł tego wpisu ("user generated content fetish") jest moim zdaniem nietrafiony - nie sądzę by w 2008 roku tacy ludzie jak stoją za crunchies brandzlowali się przebrzmiałymi już hasłami-kluczami zwłaszcza w kierunku takiej ikony współczesnego webu jaką jest Digg - to bez sensu. Content czy nie content, ale na pewno w tym wypadku nie chodziło o żaden fetyszyzm.
-
2008/01/24 21:18:38
szczytem "klikomanii" jest mania nabijanie znajomych w naszej-klasie. obawiam się, że zachłystnięcie sie tą możliwością nieodwaracalnie "zamuli" wielu użytkownikom internetu łepetyny.... 200.. 300... 600. gdzie jest granica.
-
Gość: AL, cable-hvk-fe89dd00-43.dhcp.inet.fi
2008/01/25 02:05:03
"a teraz, posługując się tymi samymi argumentami, mogę udowodnić, że strony naszych poczciwych (ironia zamierzona) portali to user generated content. toż przecież na takim onecie teksty newsów są coraz krótsze"
ja natomiast mogę powiedzieć z obserwacji, że w ciągu ostatnich 2 tygodni kilka artykułów w głównym panelu gazeta.pl były żywcem wzięte z hotlist delicious. tak więc gazeta wyciąga z ucg treści do swojego portalu. z minimalnym wkładem własnym.

z drugiej strony digg i delicious moze nie sluza do tworzenia tresci, ale jej odnajdywania i porzadkowania w tym calym chaosie. u w tym wypadku same linki + tagi to tez moze byc swietny ucg.

gdyby gazeta chciala byc zwykłym tabloidem to zasysałaby codziennie artykuły z digga/wykopu i to by wystarczalo do przeżycia. dla mnie digg to UGT - user generated tabloid.
-
2008/01/25 08:10:04
@jah
No właśnie. Jeżeli potraktujemy del.icio.us i Digga jako katalogi, to linki dodawane przez userów są jak najabrdziej "contentem" katalogu.
-
2008/01/25 23:21:58
Nie tylko njusy coraz krótsze.... artykuły też...
-
2008/01/26 23:27:16
Cały ten web 2.0 to przerażające pogwałcenie postepu cywilizacyjnego, bełkot porównywalny do komunikacji sms-owej.
-
2008/01/27 09:14:10
"porażające" i "niebywałe" się teraz mówi.
-
2008/01/27 10:56:45
No i jest to przecież "oczywista oczywistość"