|
|
Blog > Komentarze do wpisu
blogowe sieci białych ludzi
- z determinacją godną lepszej sprawy techcrunch śledzi poczynania blogowych sieci działających w europie "wschodniej"
- w skład europy wschodniej wchodzi też zapewne polska, ale te sieci (mykinda, blognation) jakoś nas omijały.
- zainteresowanie arringtona jest dość kuriozalne, pomiędzy informacjami o milionowych środkach pozyskanych przez rozmaite korporacje, wciskane są "newsy" o tym, że mykinda ma na ukrainie 500 euro długu, w bułgarii 5000 euro. znaj proporcjum mr arrington, w naszych dzikich wschodnioeuropejskich puszczach sumy te nie robią "porażającego" wrażenia.
- zainteresowanie arringtona można wytłumaczyć tym mykinda powstało w skutek konfliktu w blognation, a z kolei blognation zostało założone przez byłego redaktora brytyjskiego oddziału techcruncha, który odszedł w niezbyt pokojowych okolicznościach.
- mam jednak brzydkie podejrzenia, że gdyby to nie fakt, że jeden z nas, jak lord jim (z punktu widzenia arringtona) wyruszył na podbój wschodniej europy, nikt by się słowem nie zająknął na temat sieci blogowej zaciągającej długi w tak oszałamiającej wysokości
- firmy vc nie są równie sentymentalne
- i dziś obie te sieci blogowe są martwe.
- ciekawe, dlaczego zarówno mykinda jak i blognation omijały nasz kraj. nie znam danych na temat internetu w bułgarii czy rumunii, ale wydaje mi się, że polska jest mimo wszystko bardziej interesującym rynkiem. może już jest za późno? chyba tak.
- chyba najbardziej wiernym odpowiednikiem amerykańskich sieci blogów takich jak gawker media czy weblogs inc w polsce jest grupa blomedia. serwuje ona blogi o podobnej tematyce: gadżety, samochody, komórki itd. brakuje w nim nieco zawartości lifestylowej, ale tu konkurencja jest trudna: trzeba walczyć z blogoidami agory czy serwisami o2 (+ całą masą innych)
- prowadzenie sieci blogów nie jest łatwym kawałkiem chleba. ciągły zdalny kontakt z redaktorami, pilnowanie ich i dbanie o jakość, pozyskiwanie nowych osób i otwieranie kolejnych serwisów... a także ich zamykanie, niestety. wprawdzie zarabiający milion dolarów na samych adwordsach weblogs inc wydaje się być kuszącym wzorcem, ale dojść do tego poziomu przychodów jest na pewno niełatwo.
- zwłaszcza, że wcale nie jestem przekonany, czy serwisy blogowe są idealnym miejscem dla reklamodawców w obecnych warunkach rynkowych, zwłaszcza w polsce. widzę to choćby po tym, jaka jest skuteczność reklam google'a u mnie. dominuje ciągle reklama zasięgowa, liczą się kliknięcia, a nie obecność marki. stali czytelnicy łatwo przyzwyczajają się do reklam, a im bardziej dopracowany i zajmujący tekst, tym rzadziej czytelnicy klikają w reklamę.
- bo w reklamę się klika nie wtedy, kiedy jest ciekawa
- tylko kiedy strona na której jest umieszczona wydaje się na maxa nudna.
- sam mam z tym kłopot: wydaje mi się, że głównym atutem netto jest nie to, do ilu osób on dociera, ale to, przez kogo jest czytany. spotykając się czasami na różnych branżowych imprezach z osobami z zarządów firm internetowych jestem nieodmiennie zszokowany, ze znają oni tego bloga. może nie odwiedzają go codziennie, ale kiedy napiszę o ich firmie
- to raczej to przeczytają.
- ale raczej nie są zainteresowani "fajnymi obrazkami na bloga", jak to sugeruje google adsense.
- pomimo pewnego sceptycyzmu, co do możliwości biznesowego "dopięcia" sieci blogów w polsce, mam nadzieję, że blomediom uda się powalczyć z "wielkimi". zresztą, jak donosi techcrunch
- niestrudzony w śledzeniu blogów zakładanych przez byłych kolegów i kolegów byłych kolegów
- właśnie powstała luka w bułgarii, rumunii i na ukrainie.
piątek, 29 lutego 2008, reuptake
|
W Polsce nie masz szans na takie zarobki na blogach. Sieć anglojęzyczna ma po prostu spory zasięg: wszystkie kraje anglojęzyczne + reszta ludzi na świecie władająca tym językiem. Tego się obecnie nie da powtórzyć w polskich warunkach. Ale za to można prowadzić blog po angielsku :)