![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
prywatność i znieczulenie
wtorek, 05 lutego 2008, reuptake
TrackBack
Komentarze
2008/02/05 10:01:42
Jest sobie taka ksiazka Vernora Vinge "Rainbows End" (komentowana całkiem interesująco np. tu -> csimms.botonomy.com/2006/07/19/vernor-vinges-technology-predictions-in-rainbows-end/), jako jedna z wielu z nurtu cyber-costam przedstawia spoleczenstwo w ktorym sieci spoleczne to podstawa jego sprawnego funkcjonowania.
I co ciekawe przedstawia tez koncepcje 'friends of privacy' - bliżej niezprecyzowanej grupy osób, których celem jest wprowadzanie dezinformacji. Może osoby najbardziej narażone na 'utratę dobrego mienia' po prostu zaangażują się w taką działalność i w ten właśnie sposób pomogą Nam wszystkim chronić prywatność? 2008/02/05 10:03:52
problem jest taki, że to wcale nie najbardziej narażeni najlepiej się zabezpieczają.
2008/02/05 10:09:48
Ja widze mimo wszystko wiecej szans niz zagrozen w otwartosci sieci.
Ostatni przyklad z kolega Krzysztofem - w tej chwili dowiadujemy sie, ze pan X byl w Wiedniu w tym czasie co pan Y, a pan Z chodzil do szkoly z panem Q, w zwiazku z tym mamy "uklad". Teraz odnajadujac informacje odnosnie pana X i pana Y wystarczy wykonac o 1 klik wiecej (przejsc do zrodla informacji zindeksowanej przez google) zeby sie przekonac, ze tak naprawde to pana X i pana Y nie laczy nic lub bardzo niewiele. Oczywiscie, nie oczekuje, ze jakikolwiek dziennikarz podejmie trud kolejnego klikniecia, ktory na dodatek moglby mu zniweczyc glowna teze o "ukladzie", ale przynajmniej informacja jest weryfikowalna przez wieksza grupe ludzi np. blogerow. Zupelnie na marginesie - tak naprawde to nie jest dyskusja dotyczaca tylko prywatnosci w internecie. Moje doswiadczenia z Wielkim Bratem w Danii czy Szwecji w porownaniu do doswiadczen z Polski (i nie chodzi mi tu o Niewielkich Braci), to dokladnie to samo zagadnienie: gdzie konczy sie moja prywatnosc? 2008/02/05 10:19:06
Nie jestem do końca przekonany co do powagi zagrożenia. Przecież już teraz wpisując w kilku wyszukiwarkach (google, nasza-klasa, itd.) czyjeś imię i nazwisko zazwyczaj znajdziemy mnóstwo informacji na jego temat. Co więcej, szukając w konkretnym serwisie, znajdziemy konkretne dane. I co? Nagle jesteśmy pozbawieni prywatności? Może, ale jakoś nikomu to specjalnie nie przeszkadza.
Niewątpliwie prawdą jest, że te dane zostaną bardziej zorganizowane i staną się dostępne z jednego miejsca. Czy to coś jednak zmieni? Sieci społeczne w internecie nie różnią się specjalnie od tych rzeczywistych, ale są one w pewien sposób przemalowane, przpuszczone przez filtr. Przecież statystyczny internauta korzysta na codzień z ksywki, którą się podpisuje, a nie imienia i nazwiska. Co da nam wiedza, że ten z tamtą, a ta z innym, skoro nie znając osobiście tych osób, nie będziemy potrafili utożsamić ich z odpowiednikiem w rzeczywistości? 2008/02/05 10:21:16
polecam jeszcze ten wpis:
www.socialtimes.com/2008/02/get-naked-but-be-private-about-it/ @michał: te "ksywki" będzie bardzo łatwo zdeszyfrować. coraz łatwiej. 2008/02/05 10:23:38
i jeszcze jedna rzecz, o której nie napisałem we wpisie: nie mamy kontroli nad indeksowaniem naszej sieci społecznej (innej niż zablokowanie google'a po całości). co więcej, umieszczając dane w serwisie social-networkingowym nie mamy nawet tej możliwości.
2008/02/05 10:42:29
"a pamiętać należy również, że żyjemy w społeczeństwie, któremu można sprzedać fakt, ze popularny serwis może zostać ot tak zlikwidowany"
A popularny serwis z napisami? 2008/02/05 11:00:34
@reuptake
Może i będzie łatwiej, ale będzie to się odbywało na zasadzie domniemania. Nie podając explicite powiązania ksywka-nazwisko, ujawniania swojego adresu e-mail, czy zdradzania jakiegokolwiek punktu stałego, który jednoznacznie nas identyfikuje, rzetelne stwierdzenie, że ja jako "xyz" w jednym miejscu, to ten sam "abc" w innym. Aczkolwiek nawet ja sam nie wiem, czy gdzieś już kiedyś nie zostawiłem takiego śladu w sieci, który Google mógł zaindeksować. ;-) 2008/02/05 11:02:30
@michał: na zasadzie domniemania można spokojnie człowieka na śmierć publiczną skazać.
2008/02/05 11:04:45
Oj, coś mi urwało pierwszy akapit. :-/
Dalej miało być: (...) w innym będzie niemożliwe. Zawsze to będzie oparte na Wskaźniku Podobieństwa [tm] Google'a, który może nie oddawać w pełni prawdy. 2008/02/05 12:04:11
@reuptake
A teraz nie można? Osoba posądzona o gwałt na nieletniej, zawsze będzie gwałcicielem, nawet gdy po miesiącu procesu okaże się, że to nie było możliwe. Zmierzam do tego, że może i będzie to silne i niebezpieczne narzędzie, ale co to zmieni dla przeciętnego Kowalskiego? Czy nagle sąsiedzi zaczną częściej szukać w sieci informacji na jego temat? Nie sądzę. Potencjał będzie niewątpliwie znacznie większy, co jest bardzo niemiłą perspektywą, ale dla większości ludzi to nic nie zmieni. Natomiast, jeśli chodzi o tych, których to dotknie, to obawiam się, że to prędzej, czy później, w formie Google Social Graph, czy zupełnie czegoś innego i tak nastąpi. I tak, jak w przypadku wszystkiego, co ,,nowe'', początkowo będzie chaos, po którym zapewne wejdą w życie przepisy regulujące to w pewnym stopniu. Mam wrażenie, że w tym momencie doszedłem do meritum problemu - większości zainteresowanych (czyli de facto wciąż mniejszości) będzie przeszkadzać ten ,,chaos'' i nie będą zadowoleni z pozbawienia ich prywatności w sieci, chociażby iluzorycznej. Aby się przed tym uchronić wypadałoby już teraz, a może nawet jakiś czas temu, zacząć zastanawiać się dwa razy przed każdym naciśnięciem ,,submit''. Bo w coś w rodzaju bojkotu Google'a z jego grafem socjalnym nie wierzę - niezbędna masa krytyczna, to właśnie ci Kowalscy, których całe to zamieszanie ominie i nie ruszy. 2008/02/05 13:39:30
Tytuł newsa na stronie głównej gazety zmienił się już na "Nasza-klasa będzie jednak działać!". No proszę, seriously?
A sednem sprawy jest moim zdaniem właśnie to: żeby się (co najmniej) dwa razy zastanawiać przed każdym naciśnięciem "submit", tak samo jak przed powiedzeniem/zrobieniem czegokolwiek IRL. Tylko tyle, aż tyle. Nie wiem, czemu ta prosta zasada tak strasznie niektórych zaskakuje i taka się wydaje trudna do przyjęcia i „naruszająca prywatność”. I chyba w sumie nie ma co demonizować zagrożenia, bo największym zagrożeniem jest tu być może, paradoksalnie, szum medialny i „społeczny” wokół tego właśnie zagrożenia. Może brak mi wyobraźni, ale co mi z tego, że mnie Google (czy ktokolwiek inny) jakkoś tam zaindeksuje? To, co chciałam w sieci ujawnić, ujawniłam już dawno i całkowicie dobrowolnie. Coraz częściej zaczynam myśleć, że całe tzw. Web 2.0 wraz z przyległościami to jakieś perpetuum mobile absurdu (nakręcamy się tym, że piszemy, że czytamy, że piszemy). I że w końcu zje własny ogon. I wtedy będzie można spokojnie odciąć się od sieci i zająć normalnym życiem ;) 2008/02/05 13:58:53
@evva: bo mamy dużo ważniejszych rzeczy na głowie niż "dwa razy się zastanawiać" nad każdym submit. jeżeli nad każdym mamy się zastanowić 2x, to ile razy nad tym, gdy logujemy się do banku? jeśli sieć ma być "używalna" musi być dostępna, nie mówię, że bezmyślnie, ale bez zbytniego wytężania wyobraźni.
tego się nie da tak prostu zbyć. niech ci, co uważają, przetrwają, a reszta jest sama sobie winna. zwłaszcza, że masowe i szybkie metody dostępu do danych pojawiają się już po opublikowaniu tych danych. kto przypuszczał, że google zacznie indeksować sieć społeczną myspace'a? itd. 2008/02/05 14:13:06
@reuptake: Akurat ja od dawna uważam, że Google ma nas w garści w całości, nawet nie mamy pojęcia, jak bardzo, i może z tym zrobić, co tylko chce. Brzmi jak paranoja i spiskowa teoria dziejów? Chyba coraz mniej.
A co do "niech ci, co uważają, przetrwają, a reszta jest sama sobie winna" - wcale nie jestem przekonana, że sieć musi być powszechna, demokratyczna i dla wszystkich po równo. Może te zawirowania wokół internetu, prywatności i indeksowania relacji społecznych to po prostu kolejny etap ewolucji ;) Nie da się chronić człowieka przed jego własną głupotą, głupota zawsze wygra. 2008/02/05 15:18:57
Mała modyfikacja Prawa Godwina: podczas internetowej dyskusji o Google prawdopodobieństwo przyrównania Google do Echelonu dąży do 1.
Swoją drogą Google poważnie odciąża w ten sposób MS, przy okazji premiery XP przetoczyła się fala dyskusji o systemie szpiegującym userów, po premierze Visty zapadła w tej kwestii cisza. 2008/02/06 23:17:25
i jeszcze ten tekst polecam do kompletu:
gigaom.com/2008/02/06/data-property-rights-not-portability/
Gość: Alex, 87-205-48-56.adsl.inetia.pl
2008/02/09 23:08:04
Gazeta.pl nie daje za wygraną:
"zdjęcia małych dzieci umieszczane na tego typu stronach to często gratka dla pedofili." wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4913338.html
Gość: shinrai@op.pl, fj126.internetdsl.tpnet.pl
2008/02/13 23:48:30
W dniu dzisiejszym dowiedziałem się, że Prokuratura Rejonowa w Warszawie na Ochocie "odmówiła wszczęcia postępowania" w sprawie którą zgłaszałem.
Proszę o pomoc bo nie wiem co można jeszcze zrobić? Krótki opis problemu: Ktoś z byłej mojej klasy umieścił zdjęcie szkolne z lat '80 na tym portalu, w czesci dotyczacej konkretnej szkoły, klasy i rocznika. Jestem na tej fotografii i nie widzę w tym problemu. Następnego dnia ktoś inny podpisał osoby na zdjęciu imieniem i nazwiskiem wskazując konkretnie gdzie która się znajduje. I powstał problem, ja nie zapisywałem się do portalu nasza-klasa.pl, z racji pewnych sytuacji życiowych nie jest dla mnie korzystne być w taki sposób identyfikowanym. Poza tym nieroztropni znajomi znajdujący się na zdjęciu pozostawili wiele informacji o sobie (imię nazwisko, kontakt, tel., email a nawet adres zamieszkania), ale to juz ich problem! Ja napisałem do portalu nasza-klasa.pl, z prośbą o usuniecie mojego imienia i nazwiska z podpisu zdjęcia, napisałem kilka razy, dzwoniłem, tłumaczyłem, prosiłem... po ponad miesiącu dostałem e-mail, że "tego" nie usuną! Napisałem do NK, że informacje te to moje dane osobowe i w myśl ustawy... wzywam do usuniecie ich. Napisano mi że mojego imienia i nazwiska nie usuną. Problem zgłosiłem do GIODO, przyjęto sprawę i pouczono by zgłosić się do RK Policji W-wa III (i po wielu perypetiach przyjęto moje zawiadomienie). Od początku sprawę chciałem załatwić normalnie ale obawiam się osoby odpowiedzialne za NK mają mnie "w dużym poważaniu" i będzie teraz duży problem! Przecież można było usunąć moje imię i nazwisko i nie było by problemu. Co ja mogę zrobić by usunięto moje imię i nazwisko z tego portalu? 2008/02/16 22:19:47
Generalnie jak przeczytałem tę informacje, generalnie jak czytam, te wszystkie informacje to widzę, że ktoś się do naszej-klasy ordynarnie dop,ier,dal,a
2008/02/17 00:32:59
Google to rzeczywiście zasysacz,który nawet kopiuje cudze strony "na wszelki wypadek". Ostatnio przypadkowo natknęłam się na kopi guglowską bloga mojej madre.
Treść, obrazki, komentarze, wszystko na miejscu. Tyle,ze wersja sprzed kilku tygodni. |
ps. apropos n-k, ja również dementuję - Roberta poznałem dopiero w czasach licealnych i dopiero po latach okazało się, że chodził ze mną do pierwszej klasy podstawówki - przez pół roku, o czym wysoki sądzie nie pamiętałem gdyż byłem dzieckiem