![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
a ja wam nie powiem, co zrobić w sprawie tybetu
niedziela, 23 marca 2008, reuptake
TrackBack
Komentarze
matesky
2008/03/23 17:40:15
Ja to właściwie poza występami siatkarzy mało co oglądam jakikolwiek lekkoatletyczny cyrk, a już z wykonaniu zagranicznym to w ogóle, poza tym strasznie dużo tego oglądania będziemy mieli - raptem jeszcze tylko Pyrek i Jędrzejczak ;) Nawet nie zdążymy zaprotestować przeciw czemukolwiek, a już się dla nas Igrzyska skończą ;) Ja tam nie zrezygnują z popatrzenia, jak Plinski blokuje Połtavskiego w półfinale ;)
2008/03/23 17:54:33
Olimpiada? 12 lat temu przestałem oglądać ten cyrk, im bardziej przypominał zmagania sportowców broilerów, cyborgów, technologii a nie ludzi. Gdzie nie ma wogóle idei, a jest czysta komercja. Zreszta, nie oszukujmy sie od zarania igrzyska nie były to zawody ani czyste ani fair play. Ja bojkotuje igrzyska jako takie, gdziekolwiek będą się dziać. Bawi mnie ten cyrk z medalami, pseudo-emocjami, nie potrzebuje sztucznej podniety by lepiej się czuć.
Apropo protestowania, wyrażania opinii.. jak najbardziej TAK. Od tego właśnie rózni się demokracja od dyktatury. 2008/03/23 18:20:38
Wszelkie dywagacje o aspektach gospodarczych i politycznych w kontekście strzelania do ludzi są czystą hipokryzją. Nie ma tu żadnego znaczenia kto w jaki sposób będzie zaznaczał swój sprzeciw wobec takich wydarzeń. Z drugiej strony trzeba być bardzo ostrożnym i nie dać się zmanipulować tym którzy próbują wykorzystać czyjeś cierpienie i śmierć dla swoich pragmatycznych potrzeb. Niestety rację mają też ci którzy mówią że każdy kij ma dwa końce... Na szczęście dla mnie tu łatwo je odróżnić - powiem patetycznie - jeden jest zakrwawiony.
Gość: musisz, gniezno.serv-net.pl
2008/03/23 19:33:10
Nie no Marcin, nie zalamuj mnie. Musisz cos napisac, sklec szybko jakas propozycje, jestes blogerem, musisz...
Gość: zer00, 212.93.220.2*
2008/03/24 00:58:25
Czy już jakiś szybciej myślący ode mnie człowiek wypuścił na wolność taki mem:
Pekin 2008 = Berlin 1936 Replay ? 2008/03/24 10:28:41
Marcin, trochę wypaczyłeś mój artykuł. Nie namawiam nikogo do oglądania olimpiady na siłę i wbrew sobie. Jestem za to przeciwny wyłączaniu telewizora tylko po to, żeby zrobić na złość Chinom, jeśli tak naprawdę miałoby się ochotę tę olimpiadę obejrzeć. Jeśli ktoś ma ochotę to niech ogląda i niech nie zwraca uwagi na żadne nawoływania do bojkotu oglądania igrzysk, który jakoby niby miałby dać coś dobrego.
Napisałeś u mnie, że właśnie bojkot oglądania, zamiast długotrwałego protestu połączonego z informowaniem, odniósłby lepszy skutek, bo MKOL zauważyłby spadek zysków i zastanowił się komu następnym razem przyznać olimpiadę. I owszem, w tym kontekście tak to działa. Ale to nie ma nic wspólnego z tym o co chodzi blogerom wspierającym FreeTibet.pl. Jeśli Twoim celem jest to, żeby kolejną olimpiadę móc oglądać bez obrzydzenia, w błogim poczuciu tego, że Twój świat jest nieskażony żadnymi elementami powodującymi mentalne wymioty, to wywieraj presję na MKOL. Kolejne igrzyska będą w cywilizowanym państwie i będziesz mógł je oglądać bez dyskomfortu. Co prawda Tybetańczycy jak byli uciskani tak będą dalej - ale przynajmniej nie będziesz musiał o tym myśleć i z przyjemnością, bez wyrzutów sumienia będziesz mógł oglądać zmagania sportowe. W tym wszystkim jednak nie o to chodzi. Nie chodzi o to, żeby MKOL więcej nie dal dupy w wyborze miejsca i żebyś Ty za parę lat znów nie miał dyskomfortu oglądania igrzysk, ale o to, żeby w obliczu całej zaistniałej sytuacji wykorzystać ją w ten sposób, żeby choć trochę, na ile to możliwe, pomóc ludziom w Tybecie. Ty się koncentrujesz na swoim dyskomforcie, ja zważam bardziej na "dyskomfort" Tybetańczyków. Co do bełkotu, to nazwałem nim różne apele żeby nie oglądać igrzysk bo to niby zadziała w jakikolwiek sposób dla dobra Tybetańczyków - co jest moim zdaniem bzdurą. Jeśli ktoś nawołuje do nie oglądania igrzysk _z_tego_powodu_ (rzekoma pomoc Tybetańczykom), to jest to bełkot. Jeśli nie masz zamiaru oglądać, bo czujesz niesmak, to jest to Twój głos sumienia. Jakby dwie inne rzeczy, nie? 2008/03/24 11:13:35
napisałeś gdzieś (teraz nie mogę tego znaleźć), że "wyłączenie telewizora to NAJGORSZA RZECZ jaką można zrobić tybetańczykom". nie dziw się, że mnie to dotknęło, ale być może po prostu cię poniosło.
ja nie wiem, o co chodzi blogerom wspierającym freetibet, wczoraj próbowałem się dowiedzieć, ale bez skutku. w obliczu cierpienia tybetańczyków jesteśmy dość bezradni. jedyna metoda to nacisk na rządzących, który jak wiadomo w naszym kraju działa słabo. 2008/03/24 12:43:13
@reuptake:
(cytat) napisałeś gdzieś (teraz nie mogę tego znaleźć), że "wyłączenie telewizora to NAJGORSZA RZECZ jaką można zrobić tybetańczykom". nie dziw się, że mnie to dotknęło, ale być może po prostu cię poniosło. (koniec) Napisałem dokładnie: "bojkot olimpiady to największa krzywda, jaką możemy wyrządzić Tybetańczykom" - w opisie linku na wykopie, który siłą rzeczy musi być ograniczony do kilku słów, a więc bardzo skrótowy. Kontekst do tego był w artykule: wyłączanie telewizora tylko i wyłącznie w celu ukarania Chin nie ma sensu, a bojkot olimpiady ze strony mediów to właśnie największa krzywda dla Tybetańczyków, bo zaprzepaszcza się szansę na dotarcie do większej grupy ludzi z informacją o problemie. Natomiast nie nikomu kazałem obowiązkowo oglądać igrzysk :) Ani nie pisałem, że wyłączenie telewizora komukolwiek szkodzi (a jedynie, że nie ma większego sensu, jeśli jest robiony tylko i wyłącznie "za karę" czy w "odwecie"). (cytat) w obliczu cierpienia tybetańczyków jesteśmy dość bezradni. jedyna metoda to nacisk na rządzących, który jak wiadomo w naszym kraju działa słabo. (koniec) No i dokładnie o to chodzi. Właśnie dlatego zamiast cokolwiek bojkotować "za karę" czy "w odwecie", należy wykorzystać (nieszczęsną) sytuację i jak najwięcej o problemie Tybetu oraz praw człowieka w Chinach mówić przy okazji mówienia o olimpiadzie. Wtedy są szanse dotrzeć do świadomości większej liczby osób i poruszyć je - i to jest właśnie droga do tego, żeby nacisk na rządzących działał lepiej - przez informowanie i zwiększanie świadomości ludzi. W tym kontekście bojkot olimpiady przez media byłby porażką - jedyny nacisk byłby na MKOL, żeby następnym razem nie popsuł ludziom oglądania igrzysk, natomiast świadomość ludzi w temacie Tybetu pozostałaby bez zmian. Z mojej strony chyba tyle w temacie didaskaliów. :) 2008/03/24 12:55:48
@reuptake: blogerom chodzi chyba o zwrócenie uwagi, że blogerzy się tym interesują, że akcja blogerów etc., mi np. chodzi o to, że Tybet nie powinien być prostą zajawką do protestowania, bo są też inne miejsca. Rozumiem, że chodzi o jakiś manifest.
2008/03/24 13:03:17
@matesky: ten argument do mnie kompletnie nie trafia, wiadomo, że nie jesteśmy ideałami, że protestując w 1 sprawie pomijamy 99 innych, ale co to zmienia? że mamy sobie zawsze odpuścić, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego zmienić? to takie tanie usprawiedliwianie się.
2008/03/24 13:17:26
@zer00 - nie wiem, na jaką skalę, ale we Wrocławiu cały intsytut socjologii obwieszony jest plakatami o tej samej treści.
2008/03/24 14:41:05
@reuptake: jasne, że nie chodzi o to, żeby sobie zawsze odpuszczać. Ja tylko zwracam uwagę, że Tybet to dobry moment, żeby zainteresować opinię publiczną kwestiami innych krajów. Wiadomo, że lepiej jest robić jasno ukierunkowaną akcję - FreeTibet i wszystko jasne, każdy wie o co chodzi. Ja jestem tylko zwolennikiem brania pod włos tematów pozostałych. Nie zrobi się co prawda od razu portalu "blogerzy przeciw ciemiężonym narodom świata", ale do Europy czy najbardziej palących problemów można się ograniczyć, czemu nie. FreeTibet to dobry początek.
Gość: hannah, chello089077165134.chello.pl
2008/03/24 15:44:02
A ja sie ciesze ze wszystkich dyskusji wokol Tybetu, bo wybor formy protestu to juz jest przelamanie biernosci...Tybet ze wzgledu na Jego Swiatobliwosc Dalajlame i tak ma wiecej szczescia i szans na zainteresowanie niz wiele krwawych konfliktow, ktore od lat tocza sie np. w Czeczenni, Kolumbii czy Demokratycznej Republice Konga. Ale wspierajac w jakikolwiek sposob Tybetanczykow nie znaczy, ze zapominamy o innych.
Przy czym slowo "wspieramy" moze miec bardzo rozne znaczenia, dla jednych bedzie to bojkot, dla drugich pojscie nademonstracje, podpisanie sie pod apelem do Tuska www.tybet2008.pl/ czy tez ogolenie glowy "na mnicha". Dla mnie wazne jest, zeby nie byc obojetnym i wierzyc, ze pojedyncze gesty w duzej ilosci moga zmieniac swiat. Chociazby tak, jak listy, ktore co roku czlonkowie Amnesty International wysylaja w obronie konkretnych wiezniow sumienia. Wielu mowi, co moze moj list? Ja spotkalam sie z ludzmi, ktorzy dzieki takim listom odzyskali wolnosc... Nie wiem jeszcze jak bedzie wygladal moj protest, ale juz widac, ze ta Olimpiada nie bedzie taka jak chcialyby wladze chinskie. 2008/03/24 17:51:10
Tak na marginesie, rozpisujemy się o Tybiecie i Chinach i to dobrze, to dowodzi sporych emocji i zaangażowania. Oby tylko mnogość opinii w dłuższej, paromiesięcznej perspektywie, przełożyła się na skuteczny nacisk. Chiny popsuły sobie wizerunek, a to w świecie gospodarczych zależności, niesie dla nich fatalne skuteki....
|