pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

na co idą te miliony?

  • dosłownie przed chwilą techcrunch poinformował o zenbe. zdążyłem, zarejestrowałem się i zachwyciłem.
  • zenbe to webmail.
    • spocznij, można ziewać.
    • a teraz baczność.
  • zenbe to więcej niż webmail i to w dwóch wymiarach. pierwszy z nich to funkcjonalność. poza obsługą poczty, mamy tu kilka doskonale zintegrowanych z pocztą modułów, z których najciekawszym jest chyba "zenpages".
  • zenpages to strony, które współdzielimy z innymi użytkownikami systemu. możemy na nich umieszczać teksty, dyskutować, wklejać wideo, kalendarze, czy mapy, możemy też spowodować, by maile, które otagowaliśmy w jakiś sposób, były współdzielone automatycznie.
    • innymi słowy, zenbe pozwala na korzystanie z czegoś w rodzaju list dyskusyjnych, czy grup takich jak google groups, ale bez "zakładania" nowych grup. w każdej chwili możemy część korespondencji otagować, przydzielić do strony zen pages i obudować innymi treściami, tworząc dynamicznie aktualizowaną, współdzieloną przestrzeń wymiany informacji. cool. zresztą zobaczcie film

  • zenbe czerpie inspirację z gmaila, co jest widoczne na pierwszy rzut oka.
    • podobnie jak w gmailu, listy tagujemy, a nie umieszczamy w folderach, "wysłane", "zaznaczone gwiazdką", "spam", "archiwa"... ten podział również znamy z gmaila, słowem: dla osób korzystających z rozwiązania google'a przejście na zenbe (które nie musi wiązać się ze zmianą adresu e-mail) nie będzie trudne.
  • jest to jednak cała platforma, a nie tylko webmail. mamy kalendarz, mamy listy to-do, mamy listy "todo", mamy integrację z facebookiem. wszystko to w dwóch panelach, których zawartość możemy zmieniać niezależnie od siebie: w głównym możemy czytać maile, tworzyć zenpages lub dodawać spotkania do kalendarza, w bocznym mamy stały dostęp do innych informacji, takich jak lista zadań czy książka adresowa. twórcy zenbe planują otwarcie platformy: aplikacje firm trzecich będzie można "wkleić" w zenbe, udostępniając im pocztę użytkownika. idealne rozwiązanie m.in. do intranetów.
  • jest też drugi aspekt, który sprawia, że przed twórcami zenbe powinniśmy stanąć w postawie zasadniczej, a nie dawać wyraz zblazowaniu ("bo czym w końcu może zaskoczyć nas nowy webmail"). to niesamowite dopracowanie interfejsu. nie będę tu opisywał, bo rzecz jest do opisania trudna: doskonałość interfejsu zenbe to po prostu przejrzystość całości + dopracowanie szczegółów.
  • to jest odpowiedź na tytułowe pytanie. dość często, gdy czytamy o amerykańskich startupach, szokują nas miliony dolarów, pozyskiwane na dalszy rozwój. "po co im te miliony?", "kolejna bańka".. daje się słyszeć. u nas, gdy nasza-klasa pozyskała 3 mln zł (niewiele ponad milion dolarów)
    • zresztą tę kwotę maciek popowicz dementował
  • zrobiono z tego wielkie halo. tymczasem spójrzcie pod notkę na techcrunchu. znajdują się tam informacje o innych firmach, działających na rynku "wokół mailowych" i pozyskanym przez nie finansowaniu. 4 miliony. 6 milionów. 6 milionów. przesada? co dzieje się z tymi pieniędzmi?
  • no cóż, są inwestowane. tak dopracowana aplikacja kosztuje. i nie bardzo można z tym dyskutować. to nie żadna bańka. po zenbe (i nie tylko) widać, że projektują je najlepsi. projektują tak, jakby miała być to "następna duża rzecz". nie "a może chwyci, to się wtedy poprawi". bo wiadomo, że jak nie będzie na pierwszy rzut oka wyglądać świetnie, na drugi zaś jeszcze lepiej, to nie chwyci. i wiadomo, ze tego nie robią "studenci po godzinach". że nie robi tego jedna osoba. że zarówno programiści jak i graficy, nie tracą przy okazji dziewictwa. nie jest to zapewne ich "pierwszy raz" z poważnym projektem.
  • o finansowaniu zenbe nic na razie nie wiadomo. ale zapewne jego twórcy wydali nań sporo pieniędzy. i będą potrzebowali kolejnych inwestycji by z cacuszka stworzyć cacko i zacząć je sprzedawać. a jeśli się nie uda, to przynajmniej nie będą się wstydzić, patrząc wstecz.
  • ps. a na dodatek to kolejny projekt, w którym maczali palce polacy.
środa, 30 kwietnia 2008, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/04/30 19:23:52
dla osób korzystających z rozwiązania google'a przejście na zenbe (które nie musi wiązać się ze zmianą adresu e-mail)
jest to jednak cała platforma, a nie tylko webmail. mamy kalendarz, mamy listy to-do, mamy listy "todo"

Nie pij tyle jak piszesz :)
-
Gość: , os-gdynia.artnet.pl
2008/04/30 19:52:34
"...widać, że projektują je najlepsi."

www.linkedin.com/search?search=&sik=1209159873132&keywords=zenbe&sortCriteria=4

...bywa, że całkiem niedaleko...
-
2008/04/30 21:07:36
wszystko jasne, tylko o co chodzi z tym traceniem dziewictwa? :-|
-
Gość: lemateo, client-86-31-102-109.popl.adsl.virgin.net
2008/04/30 22:34:36
w Zenbe jest jeszcze jeden ziom :-)
blog.zenbe.com/2008/04/28/who-is-team-zenbe/
-
2008/04/30 23:20:18
Jestem małostkowy. Zapałałem żądzą posiadania. Jakie są widoki? Czy istnieje system zaproszeń? [znaczące mruknięcie]
-
2008/04/30 23:23:21
@bratbud: nie ma zaproszeń.
-
2008/05/01 02:50:13
"projektują tak, jakby miała być to "następna duża rzecz". nie "a może chwyci, to się wtedy poprawi". bo wiadomo, że jak nie będzie na pierwszy rzut oka wyglądać świetnie, na drugi zaś jeszcze lepiej, to nie chwyci."

Wiadomo?
A co z podejściem "Getting Real"? Dobre na papierze? Jakoś aplikacje 37 Signals dobrze sobie radzą.
gettingreal.37signals.com/
-
2008/05/01 10:40:21
@farmer_mendoza: widocznie są to dwa podejścia, które dobrze zrozumiane zwiększają szansę na sukces. mam wrażenie, ze sporo osób źle rozumie getting real, jako zachętę do tworzenia rozwiązań niedbałych.
-
2008/05/01 12:40:14
Oczywiście są to strategie obliczone na osiągnięcie innych celów. Aplikacje 37 Signals zdobywają popularność "od dołu", startując w określonej niszy. Opisywana przez Ciebie aplikacja* ma za zadanie zdobyć świat w trzech ruchach na szachownicy :)
Którą strategię wybrać? Wydaje się, że wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie: "czy masz miliony dolarów na start?" :)

Pamiętam, jak byłem zaskoczony dowiedziawszy się, że zespoły developerskie budujące aplikacje webowe dla google są często zaledwie kilkuosobowe.

-
* aplikacja ma słabą nazwę, skoro jej nie pamiętam ;) (nie widzę artykułu, bo piszę w notatniku)
-
2008/05/01 15:28:12
@f_m: wspólną ich cechą jest dbałość o szczegóły.
-
2008/05/05 13:44:05
Niezła aplikacja. Nazwa podobna do mojej :-) "Nozbe" vs "Zenbe". Podobna filozofia nazewnictwa (u mnie "Noz" = "Naturally OrganiZed"), może od teraz powstanie więcej startupów z końcówką "be"? No dobra.. tak naprawdę to nie wierzę w to, że ktoś się na mnie przy nazewnictwie wzorował... ale przypadek fajny tak czy owak.
-
2008/05/05 14:41:33
Jak czytam o getting real, to zawsze jedna rzecz mi przychodzi na myśl. Ludzie z 37signals to profesjonaliści. Ich kod napisany tak, "żeby jak najszybciej wypuścić" i tak będzie na poziomie dużo wyższym niż kod większości początkujących programistów. Trzeba o tym pamiętać gdy siadamy do aplikacji.
-
2008/05/08 02:35:28
Wow, aplikacja robi wrazenie. Az prosi sie jednak dalszy rozwoj w postaci whiteboardu, systemu wprowadzania wzorow matematycznych... I zrobi sie niemal takie polaczenie GDocs i Gmaila... Czyli Zoho. Niby, ze to juz znamy, ale trzeba przyznac, ze prezentuje sie swiezo. Pytanie, jaki maja filtr antyspamowy.
Mam tylko zastrzezenia co do Twojego "studenci po godzinach"... Chyba nie doceniasz studentow ;) To oni sie ucza, sa najbardziej wiec kreatywni. To wlasnie w nich wszystkie wielkie firmy szukaja nowych pracownikow, wiec nie widze powodu dla ich dyskryminowania, o ile tylko maja czas. Dowodem niech bedzie sam Mariusz pracujacy przy projekcie - student AGH.
-
Gość: plastic, bramka-zew.dfqs.pl
2008/05/12 10:26:32
Niby to ładne, jednak prędkości w działaniu może gmailowi pozazdrościć. Wg mnie poczta jest jeszcze niedopracowana m.in. nie ma pokazywania wątków konwersacji.
In plus, że ładnie to wszystko zgrali i robi wrażenie. Jeśli jednak będzie działać wolno, to pozostanę przy Gmailu.
-
2008/05/28 07:37:52
Używam od pewnego czasu. Wygodne bardzo i intuicyjne, ale faktycznie z szybkością bywa różnie. Tzn. są takie chwile, gdzie serwis jest dość wolny.