pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

zarobki blogopisaczy

  • największe blogi to biznes, a w biznesie, przy pewnej skali, są pracodawcy i pracownicy. z pracownikami jest taki kłopot, że trzeba im niestety płacić. dzięki serwisowi portfolio.com możemy przyjrzeć się ekonomicznej stronie blogowania.
  • szczególnie dokładnie omówiony jest tam model wynagradzania blogerów piszących dla nicka dentona, szefa gawker media
  • system ten jest oparty na modelu stała pensja + premia związana z liczbą odsłon, wygenerowanych przez wpisy danego blogera. zastąpiło to system, w którym płacono za każdy wpis (mało), chyba, że był on wyjątkowo ciekawy, wtedy płacono więcej. podobno powodowało to pisanie licznych, ale mało ciekawych wpisów. stąd reforma.
    • jak wyliczono, dobry bloger piszący w jednym z serwisów gawker media, mógł zarobić miesięcznie nawet 7.000 dolarów, z czego znaczną większość stanowiła owa premia.
  • i wszystko wyglądało super. denton pisał zresztą o sprawiedliwym systemie, w którym płace zależą od wyników, a nie od arbitralnych decyzji kierownictwa.
    • co więcej do premii liczone były również odsłony starszych wpisów, nawet tych sprzed roku. o ile ktoś jeszcze u dentona pracował. teoretycznie świetna rzecz, w praktyce: mało kto tam tyle nie wytrzymywał.
  • nie minął miesiąc i pojawiły się rysy na tym idealnym modelu. jeden z bloggerów dowiedział się, że to, co brał za "bazową płacę" jest w istocie tylko zaliczką. i to zaliczką, którą otrzymuje się po osiągnięciu pewnej liczby odsłon. nie wyrobisz tej liczby odsłon, nie dostaniesz nic i na dodatek jeszcze zostaniesz zapewne zwolniony.
  • zapewne dla sprawniejszych blogerów wyrobienie minimalnej liczby odsłon (600.000 miesięcznie, licząc tylko odsłony wpisu, bez strony głównej) nie było problemem, zwłaszcza, że blogi gawker media należą do superpopularnych stron, przynajmniej niektóre. i okazało się, że znowu, mimo "reformy" trzeba autorom sporo płacić.
  • na to też znalazł się sposób. w informacji o płacach był punkt, który mówił, że stawka za odsłony ustalana jest co kwartał. na zbyt wysokie wypłaty sposób jest prosty: należy obniżyć przelicznik i tak też zrobiono, przynajmniej jeśli chodzi o niektóre blogi.
    • nie, to nie był prima aprilis
      • swoją drogą zupełnie zdumiewający i "z innej bajki" jest ten wpis. wyobraźcie sobie coś takiego na pudelku albo i na technoblogu. pracownik pisze sobie spokojnie
        • no, może nie tak zupełnie spokojnie
      • że jego pracodawca kręci coś z kasą. i to nie na prywatnym blogu, bynajmniej.
        • nabija odsłony, to proste
  • obniżka o 33% jest dość drakońska, ale jeszcze gorzej wygląda to, gdy przeliczymy odsłony: teraz, trzeba ich wygenerować o 50% więcej, by zarobić tyle samo. co więcej jest to powrót do arbitralnego wyznaczania płac. blog wonkette, zajmujący się polityką, siłą rzeczy jest bardzo popularny w roku, w którym w usa odbywają się wybory. cóż więc zrobiono? obcięto przelicznik. baaardzo motywujące.
  • trudno mieć coś przeciwko płacy, która wynika z osiąganych wyników. ale jest kilka rzeczy, które warto brać pod uwagę:
    • po pierwsze, działa tu następujący mechanizm: im szybciej rośnie dany blog, tym bardziej obniżany jest przelicznik na podstawie, którego obliczana jest premia. warto się starać?
    • po drugie, pisanie to nie sprzedawanie ubezpieczeń na życie. nawet pisanie dla high endowych brukowców. co sprawdza się w wynagradzaniu akwizytorów, niekoniecznie sprawdzi się na blogach
    • po trzecie, jest jeszcze kwestia atmosfery. wygląda na to, że denton ma po prostu pewną pulę kasy, która jest przeznaczona na każdego bloga. statystyki są dostępne. im lepszy tekst napiszesz, tym lepiej zarobisz. kosztem swojego kolegi, który miał słabszy dzień.
    • po czwarte, nie oszukujmy się. udział w zyskach, to przywilej udziałowców. nie pracowników.
  • ciekawe, jak to jest u nas. jeśli ktoś wie, niech pisze. autorzy gawkera piszą o tym publicznie, a wy, jeśli nie chcecie, możecie skrobnąć maila. u dentona przynajmniej można wyrobić nazwisko, a u nas? pisze sobie ktoś recenzję i co? jakiś mały "niczek" pod notką?
sobota, 05 kwietnia 2008, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/04/05 21:53:13
tak spojrzałem w ten mój malutki niczek pod notką i pomyślałem, że chyba wkleję jakieś wyszczerzone zdjęcie ;)
-
2008/04/05 22:29:02
system motywacyjny za liczbę odsłon w blogoidach jest bardzo trudny do wprowadzenia (mówię o mediach Agory). algorytm zaburza:

1) strona główna, z której się linkuje - to pompuje sztucznie odsłony
2) masa automatycznych zajawek, które mogą generować odsłony do końca świata
3) możliwość dogadania się z innymi blogoidami - "ręka rękę linkuje" (co z pewnością ma miejsce w mediach gawkera. stąd zresztą te obniżki - bądźmy realistami, ludzie zawsze będą kombinować).
4) możliwość wykorzystywania "lewego" SEO i różnego rodzaju wykopów do pimpowania statystyk.
5) pay per view prowadzi bardzo szybko do obniżenia poziomu jakości tekstów - w większości przypadków o klikach decyduje agresywny tytuł czy ładna pani. pomimo krótkotrwałego wzrostu, nie buduje to długoterminowej oglądalności serwisu.

najlepiej funkcjonuje chyba system wyceniania jakości serwisu po całościowej oglądalność, przy jednoczesnym braniu pod uwagę iości włożonej w serwis pracy oraz promocji, pewnie z domieszką liczby komentarzy i lojalnością userów wobec serwisu (wejścia organiczne vs wejścia wymuszone i inne dane).

ogólnie - bardzo trudna sprawa. nikt nie wymyślił dobrej formuły. a ruchy Gawkera potwierdzają jedynie moje przypuszczenia - proste pay per view okazało się być pomyłką. pewnie szukają teraz czegoś bardziej skomplikowanego i mniej podatnego na kombinacje redaktorów.
-
2008/04/05 22:40:45
@radek: to są wszystko kwestie do ustalenia/wyliminowania. blogoidy agory są oczywiście przyssane do serwisu jak do dojnej krowy, bez dwóch zdań.

ale niektóre z tych rzeczy to nie są realne zagrożenia: crosslinki można wyeliminować z obliczeń, lewe SEO (a jakie nie jest lewe? zresztą redaktorzy robiący SEO... myślę, że to nie jest skuteczne, a jeśli jest skuteczne... myślę, że wielu pracodawców chętnie obciążyłoby pracowników kosztami SEO).

porównywanie tu blogoidów np. agory do gawkera jest tylko w b. małym stopniu możliwe. gawker płaci za exclusivy, a nie za wiadomości przepisywane z agencji i z zachodnich stron plotkarskich. liczą się kontakty i "nos" blogera.

ciekawe, skąd się wzięły te podejrzenia o "kombinacje redaktorów". w moim tekście w ogóle nie było takiego sformułowania. co więcej jak widać gawker idzie coraz bardziej w kierunku ppv, wbrew temu co piszesz. rezygnuje nawet z bazowej pensji.
-
Gość: J, 212.76.37.21*
2008/04/06 01:11:53
Własny blog - niezrzeszony w żadnym kahale agorowskich gryzipiórów i przepisywaczy - ok. 1000 zł miesięcznie - z reklam. Piszę niewiele, średnio 200 newsów rocznie - to daje 60 zł za news. Jak na godzinę co drugi dzień - uważam że to OK.
-
2008/04/06 14:33:43
Obniżanie premii w trakcie pracy zawsze prowadzi do obniżenia jakości - brak motywacji=spadek wydajności i jakości. Wyjątkiem jest sytuacja, w której premia jest czymś "z boku", bo przed nią są inne motywatory, np. sława, albo możliwość doświadczenia i nauki u najlepszych.
Ale jeśli z pisania się utrzymuję, to obcięcie mi wypłaty to nie najlepsza droga do uzyskania dobrej jakości pracy, do "wyciągnięcia ze mnie tego, co najlepsze". Tym bardziej, gdy mam wybór i mogę pisać dla kogoś innego.
-
Gość: A, tor.anonymizer.ccc.de
2008/04/06 18:27:10
to 'ujawnianie' sposobu wynagrodzeń za pisanie na blogach kojarzy mi się z algorytmem pagerank. po prostu jest on wciąż niedoskonały i dlatego nikt się nie kwapi z jego ujawnianiem.
-
2008/04/06 19:28:08
Z tym "niczkiem" to w tym przypadku jest tak, że ktoś kto wyrabia sobie nazwisko (np. w papierowej prasie) nie będzie go używał w takim pudelkoidowym serwisie. A kolesie powerbowani na lepszych i gorszych blogach wolą wyrabiać sobie ksywę, którą podpisują tłumaczo-jumacze napisy.
-
2008/04/13 08:29:26
Na blogu w Polsce sie na zycie raczej nie zarobi... Jak ktos wyciagnie 700zl / miesiac to jest niezly. W kazdym razie, blog przyciaga klientow - ja mialem juz wiele zlecen, wiele ofert o prace... Nie kasa najwazniejsza, a blog jako posredni srodek pozyskiwania srodkow (: ) jest calkiem odpowiedni.