<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>kali remiksować: dobrze, kalego remiksować: źle - komentarze</title>
    <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html</link>
    <description>nie byłem na debacie dotyczącej &amp;quot;piractwa&amp;quot;, która odbyła się w siedzibie wyborczej. trochę żałuję, trochę nie. poziom manipulacji, jak wynik z zapisu dyskusji , był naprawdę wysoki. zaczęło się od stałej mantry &amp;quot;piractwo to kradzież, a kradzież jest zua&amp;quot;. taka sobie manipulacyjka językowa, która jest rytualnym chwytem w tego typu dyskusjach, bo na gruncie prawnym to bzdura, ale kradzież rozumie każdy, także ci, co krzyczą &amp;quot;złodzieje! złodzieje!&amp;quot; pod dowolnym urzędem. te ograne sztuczki przebił p. kamil przełęcki  z agory, były producent filmowy, współpracujący z andrzejem wajdą, obecnie kierownik. wygłosił na przykład taką myśl, że &amp;quot; chyba każdy twórca chciałby, żeby jego dzieło poznawano w pierwotnej formie &amp;quot; so fuckin' what? bach chciałby, żeby jego utwory brzmiały tak jak je zagrał, jezus chciałby, żeby jego kazanie na górze ukazało się &amp;quot;w pierwotnej formie&amp;quot; (z drm), a twórcy pomników w starożytnej grecji zapewnie nie zgodziliby się na ich przewiezienie do british museum, ja zaś bym chciał, żeby moje wpisy czytano na skalibrowanych monitorach eizo, &amp;quot; with some  fava beans and a nice chianti &amp;quot;. kamil przełęcki wie (!) co chciałby każdy twórca. nie wie natomiast, że całe dziedziny twórczości są jednym wielkim remiksem (polecam mu prezentację jeremiego keitha  z rebootu). o ile nie jest nim w ogóle cała kultura. &amp;quot;to naruszenie integralności dzieła!&amp;quot; grzmi. straszne, straszne! a od kiedy to dzieła są takie integralne? od 100 czy 200 lat, a co to jest 100 czy 200 lat... chwilka. która być może właśnie się kończy. na koniec jednak wymierza sam sobie taki #strzał_w_stopę_roku, że aż powinno być to gdzieś odnotowane, w jakiejś wielkiej księdze strzałów w stopę. &amp;quot; na czym ma polegać edukacyjna korzyść z remiksowania Pana Tadeusza? &amp;quot; pada pytanie. na tym, na czym polega korzyść miksowania mazurków (wielokrotnie przemiksowanych przecież wcześniej) przez chopina, przysłów przez anonimowego autora &amp;quot;księgi przysłów&amp;quot;, czy motywów włoskiej architektury renesansowej przez budowniczych krakowskich sukiennic. miałem wrażenie, że jest to dość oczywiste.  mógłbym odpowiedzieć pytaniami, niegrzecznie: jaka jest wartość dzieła, jeśli nie można go miksować? albo: jaka jest strata z miksowania Pana Tadeusza? ale ja mam inną propozycję. może pan zada to pytanie andrzejowi wajdzie, którego filmy pan produkował przez wiele lat, więc pewnie się znacie: jaka jest korzyść z tego, że mógł sobie on dość dowolnie tekst pana tadeusza zmiksować w filmie &amp;quot; pan tadeusz &amp;quot;? (&amp;quot; Odejście od oryginału zaznacza się m.in. w warstwie językowej, choć postaci nadal będą mówiły wierszem. Dialogi, opracowane przez Piotra Wereśniaka, są skrócone i zagęszczone. Znikną liczne opisy przyrody, tak charakterystyczne dla &amp;quot;Pana Tadeusza &amp;quot;) jest jakaś korzyść czy jej nie ma? powinni tego zabronić? to piractwo, gwałt, kradzież czy morderstwo? spytano mickiewicza o zdanie? mickiewicz chciał tego, czy nie? to za to siedzi producent tego filmu ? chyba nie, prawda?</description>
    <lastBuildDate>Thu, 4 Dec 2008 12:22:12 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>reuptake: @epablito: myślę, że to zależy od ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5922302</link>
      <description>@epablito: myślę, że to zależy od rodzaju muzyki, popularności muzyka itd.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5922302</guid>
      <pubDate>Thu, 4 Dec 2008 12:22:12 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość epablito: Jeszcze jedna uwaga: wydaje mi się ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5922299</link>
      <description>Jeszcze jedna uwaga: wydaje mi się (to wrażenie poparte jest opiniami kilku muzyków), że nie trzeba sprzedawać muzyki, by z niej żyć. Wielkie pieniądze przynoszą koncerty, dobry muzyk/zespół będzie żył bardzo dostatnio wyłącznie dzięki dochodom z koncertów. Muzykę można spokojnie rozdawać za darmo, nie licząc niskonakładowych, ekskluzywnych wydań dla największych fanów. Filmowcy mają gorzej.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5922299</guid>
      <pubDate>Thu, 4 Dec 2008 12:21:02 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>miasto-masa-maszyna: @epablito&#xD;Dla mnie całe ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5913738</link>
      <description>@epablito&#xD;&lt;br/&gt;&lt;i&gt;Dla mnie całe zjawisko ochrony majątkowych praw autorskich to problem pokazujący, jak bardzo konsekwencje używania nowych technologii odbiegają od tradycyjnego pojmowania sztuki.&lt;/i&gt;&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Bach przepisywał sobie koncerty skrzypcowe Vivaldiego na organy. Gounod dopisał Ave Maria do preludium Bacha. To jest właśnie tradycyjne pojmowanie sztuki. Remixowanie jest powrotem do tradycji a nie jej zaprzeczeniem.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; Fonografia, jako handel "zamrożonym" (a przy tym - paradoksalnie - banalnie obecnie prostym do skopiowania) konkretnym wykonaniem utworu, jest zjawiskiem stosunkowo nowym w historii muzyki i nie trząsłbym się jakoś specjalnie nad jej tradycjami. Nie podjąłbym się sporządzenia rachunku zysków i strat, które przyniosła muzyce, ale świadomość istnienia jednych i drugich pozwala mi jakoś nie drzeć szat nad jej upadkiem. Koncerny fonograficzne w obecnej kuriozalnej postaci mają raptem pół wieku. Muzyka była, jest i będzie. Istniała przed nimi. Będzie istnieć po nich. Krzyżyk im na grób.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5913738</guid>
      <pubDate>Tue, 2 Dec 2008 14:27:19 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>reuptake: @epablito: znacznie więcej niż 25 lat. ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5913339</link>
      <description>@epablito: znacznie więcej niż 25 lat. &lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;czy zachowanie moralne/niemoralne nie może zależeć od kalendarza? to trochę jak seks z nieletnią. każdy kraj arbitralnie ustala kiedy to jest przestępstwo, a kiedy nie. z prawami autorskimi jest trochę inaczej, bo to nie tylko kalendarz wyznacza, a raczej kiedy się w niego kopnie.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; dochodzi tu jednak do kuriozalnych przypadków, tak jak prawo do wykorzystania (w znaczeniu "use" i "abuse") postaci a.a. milne'a przez disneya na wyłączność, mimo, że one dawno już powinny stać się public domain.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5913339</guid>
      <pubDate>Tue, 2 Dec 2008 12:59:24 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość epablito: Dla mnie całe zjawisko ochrony ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5913300</link>
      <description>Dla mnie całe zjawisko ochrony majątkowych praw autorskich to problem pokazujący, jak bardzo konsekwencje używania nowych technologii odbiegają od tradycyjnego pojmowania sztuki. Zauważmy, że podnoszenie kwestii moralnych w przypadku ochrony praw majątkowych autorów i wykonawców jest bezsensowne, bo tak moralność ma ograniczoną "przydatność do spożycia". Po upływie pewnego czasu (nie pamiętam, 25 lat dla muzyki?) kradzież przestaje być kradzieżą, bo utwory Chopina czy nawet piosenki z dwudziestolecia międzywojennego można spokojnie remiksować. Zachowanie moralne lub niemoralne nie może zależeć od kalendarza.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; Przy okazji każdej takiej dyskusji trzeba też wyraźnie powiedzieć, że filmy z torrentów to kluczowa wartość Internetu dla 20% internautów (jakieś badanie ostatnio widziałem). Ściąganie muzyki to codzienność i najszybszy sposób na zdobycie dobrej muzy, szybszy i wygodniejszy niż kupienie CD. Kto tylko kupuje płyty CD, ten jest naiwniakiem - mp3 z legalnych źródeł są lepsze. Kto czeka 3 lata, żeby obejrzeć nowy odcinek zagranicznego serialu w tv, ten jest naiwniakiem. Guns'n Roses wydali 13 milionów dolarów na nagranie 1 płyty. Branża muzyczna wciąż jest wypchana pieniędzmi jak prosię farszem, nie ma co panikować.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5913300</guid>
      <pubDate>Tue, 2 Dec 2008 12:50:23 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość tomek, który nie ujawnia nazwiska: "Czy ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5910184</link>
      <description>"Czy autor oryginalnego dzieła ma według Was prawo do ograniczania sposobu użycia tego dzieła, czy nie? Czy w momencie opublikowania, dzieło pozostaje jego własnością, czy też staje się naszym wspólnym dziedzictwem kulturowym? Jeśli traci prawa do swojej twórczości, to skąd ma brać środki na życie? Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie jest kluczem w tej dyskusji."&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Dla rozwoju kultury i cywilizacji możliwość zmiany (czyli także ulepszania) dzieł wykreowanych przez kogoś jest kluczowa. I tyczy się to zarówno oprogramowania, jak i tzw. sztuki. To rodzi postęp, otwiera nowe drzwi, kieruje myśl na nowe tory. Inna sprawa, jak się odwdzięczyć twórcom pierwotnym? (A kto to jest twórca pierwotny? Odniesień można doszukiwać się jeszcze w kulturze hellenistycznej, a przecież i ona zapożyczała, np. od starszych kultur orientu) Niektórzy, ze względu na zasoby, jakie pochłonęło ich dzieło, nie czuli by się usatysfakcjonowani jedynie wzmianką o tym, że dzieło kogoś bazuje na ich pracy. PRawdopodbnie straciliby motywacje do pracy i możliwości finansowe. Choć jak pokazują coraz liczniejsze projekty open source - szczególnie w dziedzinie oprogramowania i pochodnych - to właśnie darmowa praca na rzecz wspólnego projektu daje lepsze efekty niż zamykanie się w korporacji.&#xD;&lt;br/&gt;Wracając zaś do tych, którzy dużym kosztem tworzą dzieła - możliwe, że wyjściem byłby procent przyznawany twórcy z zysków tego, który spożytkował cudzą pracę dla własnych celów. Natomiast osoby, które zwyczajnie dla własnej frajdy, lub by się pochwalić publicznie swoimi zdolnościami w przerabianiu tego, co już powstało, wykorzystują cudze dzieło, z szacunku dla twórcy mogliby chociaż wspomnieć o nim.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;Gdyby nie to, że tworzenie nowej instytucji przyniesie kolejny niesprawiedliwy podział dotacji, przychylałbym się do pomyslu objęcia abonamentu internetowego kolejnym podatkiem, który szedłby na twórców. Tyczyłoby się to tylko tych dzieł, które pojawiają się w internecie. Twórcom mozna by np płacić od ilości pobrać bądź odsłon dzieł, za ktore chieliby otrzymywać opłaty. Bo za te, ktore wystawialiby za darmo, nie byłoby sensu płacić rzecz jasna. Oczywiście, musiałby powstać jakiś system monitorujący i kolejny, który by dbał o prawdiłowe działanie tamtego. To takie przemyślenia na gorąco. Zawikłane jak i sam problem.&#xD;&lt;br/&gt; Jeszcze chciałem się odnieść do praw własności twórcy do dzieła, które stworzył i zwłaszcza jego nienaruszalności. Twórca nie dysponuje jednym tylko egzemplarzem, który następnie rzuca w świat i drży o to, by ktoś go nie zniszczył, nie przepotwarzył, nie powyrywał z niego istotnych fragmentów. Jego dzieło pozostaje jego własnością, bo był pierwszy. I jeśli jest dobre, to się obroni - pozostając w zasięgu wzroku tych, którzy korzystają z jego rozwinięć. To, co otrzymujemy, to kopie tego dzieła. BArdzo dobrze, jeśli nic nie stoi na przesszkodzie do ich zmiany.&#xD;&lt;br/&gt;Poza tym zmiana następuje już w chwili kontaktu z dziełem. Przetwarzamy je przecież w momencie, kiedy się z nim stykamy i później, kiedy zaczynamy o nim opowiadać innym. A trudno taki proces nazwać piractwem, choć nosi wszelkieznamiona tego zjawiska...&#xD;&lt;br/&gt;</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5910184</guid>
      <pubDate>Mon, 1 Dec 2008 18:01:23 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>reuptake: @bartek: bo on w swoich wypowiedziach ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5908531</link>
      <description>@bartek: bo on w swoich wypowiedziach wyraża, że nie odpowiedź nie leży po środku, dzieło jest święte, nienaruszalne. a wajda jest nie wiem? piratem? nie wiem już jak to tłumaczyć, wpis chyba jest dość jasny.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5908531</guid>
      <pubDate>Mon, 1 Dec 2008 10:59:33 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość Bartek Gołębiowski: reuptake: skoro tak ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5908510</link>
      <description>reuptake: skoro tak jest, to po co z gościa robić kozła ofiarnego we wpisie?</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5908510</guid>
      <pubDate>Mon, 1 Dec 2008 10:53:20 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>reuptake: @testeq: oczywiście, że to jest ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5908112</link>
      <description>@testeq: oczywiście, że to jest kluczowe pytanie i pewnie na nie odpowiemy. jedno jest pewne: odpowiedz leży gdzieś po środku.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5908112</guid>
      <pubDate>Mon, 1 Dec 2008 09:23:28 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>testeq: Czy autor oryginalnego dzieła ma według ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5907950</link>
      <description>Czy autor oryginalnego dzieła ma według Was prawo do ograniczania sposobu użycia tego dzieła, czy nie? Czy w momencie opublikowania, dzieło pozostaje jego własnością, czy też staje się naszym wspólnym dziedzictwem kulturowym? Jeśli traci prawa do swojej twórczości, to skąd ma brać środki na życie? Moim zdaniem odpowiedź na to pytanie jest kluczem w tej dyskusji.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5907950</guid>
      <pubDate>Mon, 1 Dec 2008 08:32:35 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>rappaport1: To powiedział Mieczysław Moczar, więc ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5907476</link>
      <description>To powiedział Mieczysław Moczar, więc tak ma być.&#xD;&lt;br/&gt; Opcja "to se idź na innego bloga" - odpada</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5907476</guid>
      <pubDate>Sun, 30 Nov 2008 23:48:11 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość mieczysław moczar: muszę przyznać, że ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5907438</link>
      <description>muszę przyznać, że lektura tej notki przyprawiła mnie o mieszane uczucia. z jednej strony - jest w tym co piszesz jakaś racja.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; natomiast z drugiej - sposób w jaki piszesz jest nieznośnie agresywny. nie będę tu podawał konkretnych przykładów, bo nie chce mi się wyszukiwać tego wszystkiego, co takie wrażenie we mnie wywołało. niemniej w taki sposób to odebrałem, coś więc musi być na rzeczy. w związku z tym proszę o większe umiarkowanie, bo rzeczy pisanych w tym tonie po prostu nie lubię czytać.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5907438</guid>
      <pubDate>Sun, 30 Nov 2008 23:40:06 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość zdzisiek: mi tam wykorzystywanie cudzych ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5906849</link>
      <description>mi tam wykorzystywanie cudzych projektow nie wydaje sie zlem szczegolnym. jeden zrobi to lepiej, inny gorzej, to jest wojna. choc faktem jest, ze kopiowanie 1:1 i zarabianie na tym jest niesmaczne i zalosne. powinni przywrocic ostracyzm w formie bana dla danego kradzieja na zarabianie w dziedzinie, w ktorej zostal popelniony plagiat, przy czym jako plagiat nalezaloby zdefiniowac cos, w "stworzenie" czegos "tworca" nie wlozyl zadnego wysilku. kiepskie przerobki w koncu same sie zjedza, a dobre to przeciez nic zlego.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;najbardziej lubie jak na portalach artystycznych typu digart czy deviantart ktos komus podpierdzieli poze. i od razu dramat na caly internet, ze oryginalny artysta wlozyl w to dusze i nieprzespane noce i jak ktos smie rysowac cos podobnego. nic tylko od razu pochlastac sie czerstwa bulka.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt;jesli natomiast chodzi o pirackie oprogramowanie sluzace do zarabiania, to tez troche zal. nawet nie chodzi o to, ze tworca cos traci - bo nie traci i wszyscy to doskonale wiemy, buc i tak bucem bedzie i softu nie kupi - tylko wlasnie o to, ze to jest jedyny moment, w ktorym idea licencji ma zastosowanie. nie kupujemy plyty na ktorej jest ciag zer i jedynek, tylko sposob na robienie kasy. nie da sie tego porownac do jakiejkolwiek fizycznej transakcji, to jest precedens. piracenie nadal nie jest kradzieza, ale sama moralnosc nakazuje w jakis sposob odwdzieczyc sie tworcy, z tym, ze jesli ktos tego nie robi, to nie powinien byc przestepca, a gburem i niemoralna gnida. zwlaszcza, ze to cale "zbyt drogie" w porownaniu z budzetem jaki normalnie przeznacza sie na biznes jest smiesznie male.&#xD;&lt;br/&gt;&#xD;&lt;br/&gt; a "piracenie" gier i muzyki to juz w ogole smiech na sali, ale to nie ten temat i raczej nie wymaga komentarza.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5906849</guid>
      <pubDate>Sun, 30 Nov 2008 21:40:04 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gość edii: A co ma imie i nazwisko do tej ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5906810</link>
      <description>A co ma imie i nazwisko do tej dyskusji?&#xD;&lt;br/&gt;</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5906810</guid>
      <pubDate>Sun, 30 Nov 2008 21:31:39 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>reuptake: @otwarteusta: to nie jest argument, nie ...</title>
      <link>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5906742</link>
      <description>@otwarteusta: to nie jest argument, nie ma co się oszukiwać. i nie rozmawiamy tu o programach komputerowych, to dość specyficzna kategoria, oddzielnie w ustawie o prawie autorskim uwględniana, a raczej o dzielach kultury. twojego znajomego nie okradli, tylko splagiatowali. i skoro wynajął dobrych prawników, to spytaj, czy odwoływał się do przepisów dotyczących kradzieży. a potem przyjdź i mój drogi pogromco hipokryzji, napisz, jakie to były paragrafy.</description>
      <guid>http://netto.blox.pl/2008/11/kali-remiksowac-dobrze-kalego-remiksowac-zle.html#k5906742</guid>
      <pubDate>Sun, 30 Nov 2008 21:15:28 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


