![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
google, urle i sieć dla ludzi
wtorek, 02 grudnia 2008, reuptake
TrackBack
Komentarze
2008/12/02 14:39:31
Te linki pod buttonami "milion-na-startup" i "profeo" tutaj to przecież wcale "płatne" nie są, prawda? Zatem, Kolego Reuptake, proponuję zacząć od własnego podwórka...
Jasne, że nie byłoby problemem wycięcie 90% "zaplecza SEO". Ba! Większość pozycjonerów mogłaby to zrobić w miesiąc-dwa, i to nie posiadając potencjału Wielkiego G. Tylko należy sobie zadać pytanie, czemu ta prywatna firma, nastawiona na zysk, tego nie robi? Dla ułatwienia: odpowiedź jest już w samym pytaniu...
Gość: ms, nat-mia-1.aster.pl
2008/12/02 14:39:37
"oddać urle" === oficjalnie ustalić i ogłosić, że
na wyniki rankingu wyszukiwania zawartość napisu urla ma nie wpływać, albo ma wpływać w taki sam sposób jak coś co można zrobić poza urlem, np. keywordsy na stronie docelowej tak ja to rozumiem
Gość: stach66, 212.160.234.7*
2008/12/02 14:43:02
hmm, w takim razie google musialoby odseparowac nazwe domeny od reszty URLa.
2008/12/02 14:45:09
@mendax: doskonale wiesz, że wartość tych reklam nie tkwi w seo albo inaczej mówiąc, seo stanowi znikomą część ich wartości.
@stach66: w skrócie: url powinien prowadzić UA do danego zasobu w sposób będący kompromisem pomiędzy skrótowością a czytelnością i nic więcej. a nie być obciążony tekstem, którego JEDYNYM adresatem jest google 2008/12/02 14:54:16
czemu jedynym? ja często dostaję tego typu URLe od znajomych na komunikatorze albo forum. Dzięki treści po przecinku widzę, że już to czytałem albo mnie to nie interesuje albo znam z innego źródła. Czytając blipa, gdzie ktoś linkuje "niusa" na gazecie też zawsze czekam aż się podświetli url pod kursorem, nim kliknę. Pewnie, że w założeniach adresatem jest Google ale łapię się na tym, że się przyzwyczaiłem, a wręcz denerwuje mnie, że taki onet operuje samym ciągiem cyfr.
Gość: Didymos, 194.181.92.23*
2008/12/02 14:57:42
Przykład z Mediarunem jest dobry, ale w zupełności nie zgadzam się z autorem. Dlaczego? Ktoś przesyła mi link i nie muszę w niego klikać, żeby wiedzieć, o czym jest dany artykuł. I tak, wg. mnie ten link jest właśnie dla ludzi!
2008/12/02 15:28:44
no cóż, jest w tym być może jakaś logika, aczkolwiek mi np. te dolepki raczej przeszkadzają. urle to urle, opis powinien znajdować się gdzie indziej.
nie jestem mimo wszystko przykonany, czy google powinien to wspierać. 2008/12/02 15:35:14
Reuptake:
Oczywiście, że wiem. Tym niemniej spróbuj, Kolego, zgłosić swojego bloga jako "sprzedającego linki" - zobaczymy, co się stanie... Sam tego nie zrobię - donosicielstwo dla zysku uważam za niemoralne. 2008/12/02 15:36:52
a jaki zysk w tym?
trudno mi osobiście zgłosić własnego bloga, byłbym pewnie niewiarygodny ;) 2008/12/02 16:21:18
Hmmm... to po kolei:
-Wielkie G. to prywatna korporacja, której celem jest zysk. -Zysk ten opiera się w głównej mierze na systemie AdWords. -Wraz z rozwojem coraz skuteczniejszych technik pozycjonowania, które jest "konkurentem" AW, zyski z tego drugiego mogą spadać. -W związku z tym, najskuteczniejsze metody podnoszenia stron w rankingu są piętnowane. -Ma to na celu przeniesienie części budżetu reklamowego drobnych i średnich firm z SEO na działania SEM. -Wreszcie, ponieważ jest "recesja" a akcje G. spadają, to zwalnia się tysiące pracowników, odbiera się im darmowe posiłki, itp., słowem: tnie się koszta. -Zamiast więc ulepszać algorytmy (co jest kosztowne), robi się wodę z mózgów zwykłym Internautom, żeby w imię "czystości SERP-ów", zgłaszali wszelkie podejrzane witryny. -Jednocześnie nie eliminuje się całości działań pozycjonerów, gdyż wpływają oni pozytywnie na wyniki szukania! -I tutaj ciekawostka: narzekania na jakość wyników wyszukiwania zaczęły się rozwijać w momencie, kiedy Wielkie G. rozpoczęło nieoficjalną "wojnę" przeciw tym najskuteczniejszym metodom pozycjonowania. Podsumowując: -czemu przeciętny Użytkownik Sieci ma wspierać prywatną firmę w celu zwiększenia jej zysków? Wbrew temu, co próbują wciskać pijarowcy G., to nie jest "dobro wspólne"! -jedynie w interesie bezpośredniej konkurencji może leżeć "podpie**alanie" - tutaj jednak kłaniają się kwestie moralno-etyczne. 2008/12/02 16:23:22
Autorowi tego posta raczej nie chodziło o raportowanie linków pozycjonujących, bo przecież było by to sprzeczne z algorytmem PageRank, który głównie na nich bazuje. Reuptake chodziło raczej o "tematyczne" syfy generowane przez takie aplikacji jak ta tinyurl.com/5k5pmq lub też sprzedaż linków o niskiej tematyce. Z tym, że wartościowe strony z linkami o niskiej tematyce rzadko są banowane, lecz linki z nich mają zmniejszoną wartość.
Netto raczej nigdy nie wyleci z indeksu, gdyż zawiera wartościowe informacje i jest często odwiedzane przez internautów. @Mendax: z tym blogiem się raczej nic niestanie po raporcie, ponieważ reklama Profeo nie może być zwykłym linkiem dodanym przez autora (jako serwis partnerski), który minimalnie zmniejsza "trustrank". Google przecież nigdy nie banowało stron, które sprzedawały linki. Na takie witryny zostaje nałożona flaga (przez pracownika SQT), która informuje algorytm, że linki z tej witryny mają zmniejszoną wartość, bądź nie mają jej wcale. Nagradzane banami są jedynie strony, które zwyczajowo nazywamy "spamami" bądź "śmieciami", a dlaczego tak je nazywamy to już każdy dobrze wie. 2008/12/02 16:41:25
Mendax pozwole sobie napisac odnieśnie wcześniejszego posta, bo ostatni OK.
Banów za SWL nie ma - jest wykluczenie ze zliczania linków. Bany są w przypadku SWL częstym zjawiskiem z innego powodu - z tego, że często są to śmietniki. Odnośnie walki ze skutecznymi metodami pozycjonowania - z tym się nie zgadzam. Twoja wypowiedz wynika najprawdopodobniej z braku doświadczenia w Adwords. Po 1 - tam gdzie jak to mówisz stosowane są skuteczne metody SEO - trudne hasła do wypozycjonowania to stawki Adwords rosną a nie odwrotnie. Tak więc Twoje uzasadnienie nie jest dobre. Walka ze skutecznymi metodami nie ma nic do tego. Google nie ma nic przeciwko SEO, nawet na te super biznesowe hasła. Właśnie, czym trudniej wybić sie naturalnie, czy łatwo tym więcej reklamodawców a nie odwrotnie co można zrozumieć z Twojego posta. Jednak by to wiedziec, nalezy prowadzic kampanie Adwords i poanalizować sobie koszty dla poszczegolnych hasel względem trudnosci w wypozycjonowaniu. Google nie walczy z SEO, a z amatorami SEO, którzy poprzez postawienie 20 smietników nazywają się pozycjonerami. Bo cóż to za filozofia postawic kolejne i kolejne dobierając przy tym w sposób amatorski słowa kluczowe a ze statystyką to już mają mało wspólnego. Pozdrawiam Mariusz 2008/12/02 16:42:55
szkoda, że nie mogę edytować tamtego komentarza, bo dopisałbym odpowiedź dla @Mendax.
z pierwszym i drugim myślnikiem się zgadzam; z trzecim nie, właśnie na frazy, które są świetnie wypozycjonowane Adwords nalicza sobie większe stawki za kliknięcie. Więc to wspiera Adwords. czwarty myślnik zależy co oznaczają skuteczne metody pozycjonowania - SWL do nich nie należy. piąty myślnik budżetem na reklamę zarządzają głównie agencje reklamowe, a one preferują SEM i reklamę w firmach takich jak AdNet itp. Patrz Orange, Onet, WP, Mbank. siódmy myślnik Google ulepsza algorytmy cały czas, tylko żeby opracować skuteczny algorytm trzeba mieć "matrycę" (witrynę, która jest niezgodna z wskazówkami jakościowymi), żeby wiedzieć co ma być blokowane. Pamiętajmy, że na wszystko potrzeba czasu. ostatni myślnik jeżeli tą metodą jest SWL + spam, to podjęło ją dlatego, bo kretyni zaśmiecają indeks "wikipediami" i "dmozami". Co jest karygodne.
Gość: pawel, 90.156.112.21*
2008/12/02 18:21:24
Ja tak samo jak Gołąb: lubię URLe które zawierają tytuł artykułu (nawet jakoś uproszczony) - to ułatwia podjęcie decyzji o kliknięciu lub zignorowaniu. Na IM często mogę ustosunkować się do artykułu od razu po otrzymaniu linku, bo wiem, że czytałem to dzień wcześniej. Albo ustalić prawdopodobieństwo NSFW: jeśli widzę ciąg "top-10-hot-CG-babes" to kliknę sobie później. Nie znoszę linków ze skracacza albo w stylu &artid=1806&cat=12 - nie wiem, czego się spodziewać. Możemy więc uznać, że adresatami tego typu linków jest Google, ja i Gołąb, a nie "tylko Google" ;)
2008/12/02 19:19:06
Ja też wole te bardziej "czytelne" urle - inna sprawa, że google nie musiało by tego interpretować jako wartości samej w sobie.
2008/12/02 21:51:04
semantyczna sieć się zacznie jak ludzie sobie zdadzą sprawę z tego co to dla nich oznacza. sądząc po komentarzach to jeszcze długa droga (wszyscy wiedzą za to, co to SEO...)
2008/12/08 19:55:04
Ja ze swojej strony mogę tylko dodać, że "przyjazne urle" bardzo mi się przydają. Przykład: odwiedzam forum, czytam jakiś temat. Po aru dniach chcę go odnależ i tu jest problem, bo jeśli foum ma wielu urzytkowników to ten temat moż być gdzieś na 15 podtronie forum. Ale jak wpisuje w pasek wyszukiwania w Operze i mam auto uzupełnainie wówczs mogę zobaczyć listę urli z danej domny i znależ ć ten temat którego szukałem. gdyby ink miała postać forum.pl/?tematid=122334445, to w życiu bym go nie znalazł tak szybo
2008/12/08 19:56:56
opery nie używam, ale firefox i chrome szukają też po title, więc ten problem odpada.
aczkolwiek sam ostatnio korzystam z dobrych strony "długich" urli. |
czy link sdfsdfsdfsd.com/zdjecie/2323454 jest przyjazny dla ludzi? jakoś trzeba identyfikować zdjęcie, nawet jak zamiast liczb będą litery to i tak nie zapamiętasz.