pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
Blog > Komentarze do wpisu

historia internetu dla początkujących i naiwnych

tak naprawdę historia internetu składa się zaledwie z trzech wydarzeń. były to wydarzenia mało spektakularne i niedostrzegane (media więcej pisały o pierwszej ambasadzie w second life...), ale jestem pewien, że to one trafią do podręczników historii.

pierwsze z nich to stworzenie protokołu tcp/ip i umożliwienie komunikowania się w sieci rozmaitym urządzeniom i uruchamianym na tych urządzeniach aplikacjom. było to lata temu, historia arpanetu i jego późniejszej ewolucji, w tle której malowniczo wznosi się grzyb po wybuchu bomby atomowej, brzmi dla nas jak bajka o smoku wawelskim. tym niemniej ?amerykańscy naukowcy? wymyślili co wymyślili i to dzięki nim, a nie cisco czy telekomunikacji polskiej możemy sobie ściągać filmiki popijając piwko. wymyślili to za wojskową kasę i, co wcale nie wydawało się oczywiste, rozdali, żebyśmy mogli sobie używać i żeby cisco (czy telekomunikacja) miała z czego żyć. i tak powstała warstwa infrastruktury sieciowej, składająca się z serwerów, routerów i kabli. nic fascynującego, a jednak: nie było by nic w tym dziwne, gdyby wydarzenie to przesunęło się w czasie o 10 czy 20 lat.

drugie wydarzenie to wymyślenie WWW. prace nad rozmaitymi systemami hipertekstowymi były prowadzone już wcześniej, ale tim b-l pierwszy złożył wszystkie elementy do kupy, opracował pra-HTML i pra-HTTP, a następnie znowu, rozdał światu. świat skwapliwie skorzystał z tego rozwiązania, które zepchnęło inne sposoby komunikowania się przez internet na margines. powstał pudelek, twoja strona, strona twojej-starej i google. potem producenci przeglądarek zaczęli się kłócić, my na tym podobno zyskaliśmy (15 lat temu za przeglądarki trzeba było płacić, dziś microsoft swój darmowy produkt reklamuje na bilboardach), stron było więcej i więcej, zaczęły powstawać serwisy społecznościowe, a media obwieszczały rewolucję co kilka lat, dla uproszczenia nadając kolejnym rewolucjom numery: web 2.0, web 3.0... zasadniczo jednak nie zmieniało się nic. nawet gorący gadżet ostatnich tygodni, czyli ipad, jest reklamowany m.in. jako świetne urządzenie do przeglądania stron www. a nawet, gdy uruchamiamy na nim aplikację a nie przeglądarkę, to zapewne posługuje się ona protokołem http wymyślonym na potrzeby stron www. prawie 30 lat temu.

i tak sobie funkcjonowały dwie warstwy sieci. kupowaliśmy kompa, podłączaliśmy go do sieci (etap pierwszy), potem włączaliśmy przeglądarkę internetową (etap drugi) i mogliśmy uznać, że Podłączyliśmy Się Do Internetu.

to się zmieniło.

teraz Podłączenie Się Do Internetu, będzie wymagało trzech etapów. pierwsze dwa znamy, trzecim będzie zalogowanie się do facebooka.

na naszych oczach powstaje kolejna warstwa sieci, warstwa "społecznościowa".

nie będę tu opisywał całej historii, wymieniał prekursorów, bo zrobi się tego historia jak o radzieckich uczonych, którzy wszystko wymyślili wcześniej, tylko jakoś nikt o tym nie wiedział. pokrótce: zaczęło się od prostego "podpisz się" (np. w komentarzach na blogach). żeby nie trzeba było się podpisywać za każdym razem wprowadzono "zarejestruj się". strony masowo zaczęły prosić użytkowników o rejestrowanie się, dzięki czemu mogły przechowywać informacje dotyczące danego użytkownika. potem nastąpiły dwa procesy: po pierwsze powstawały serwisy społecznościowe, czyli strony, gdzie ze "znajomymi" robiło się różne rzeczy (dyskutowało, wymieniało zdjęcia itd), po drugie podjęto prace nad tym, żeby nie rejestrować się w każdej stronie oddzielnie, tylko, co wygodniejsze i wbrew pozorom bezpieczniejsze, mieć jeden login i jedno hasło do wszystkich stron, co rozwiązano za pomocą tzw. openid.

problem w tym, że procesy te rozeszły się w dwóch przeciwnych kierunkach. serwisy społecznościowe miały mnóstwo informacji o nas, ale ich nie udostępniały innym. z kolei openid pozwalało zalogować się na wiele serwisów jednym loginem i hasłem, ale to wszystko, nie szły za tym żadne dodatkowe informacje, np. informacje o naszych znajomych.

i tu bezceremonialnie wszedł facebook. najpierw uruchomił możliwość tworzenia stron i aplikacji działających wewnątrz serwisu (strony działają "wewnątrz", aplikacje na granicy obu światów). klikamy "lubię to" i voila, widzimy wszystkie osoby, które to lubią (w tym, specjalnie wyróżnionych, naszych znajomych). nie do końca jesteśmy zapewne świadomi, że przez kliknięcie "lubię to" przy "stronie facebookowej", udzielamy niepisanej zgody na takie działanie facebookowi ("jeśli w przyszłości, ktoś polubi tą stronę, pokaż mu, że ja też ją lubię). następny etap trzeciej rewolucji, to możliwość logowania się do serwisów (nie będących własnością facebooka) przez login/hasło facebooka. jakie to wygodne! i dla użytkownika (dwa kliknięcia i "jestem", "jest" też mój awatar, moje imię i nazwisko i moi znajomi...) i dla twórców serwisów (choć oni pewnie czasem drapią się po głowie myśląc, czy zatrudnienie w roli straży granicznej zewnętrznej firmy - bo do tego można porównać to działanie - jest długofalowo korzystne. wyobraź sobie: lądujesz na okęciu, a tam chiński pogranicznik sprawdza twój chiński paszport, który wydają ambasady chińskie na całym świecie - nasze władze uznały bowiem, że i tak chińczyków jest najwięcej na naszej planecie a poza tym taniej nie mieć własnych ambasad i wydawać własnych paszportów).

wczoraj nastąpił kolejny krok, pieczętujący już ostatecznie powstanie kolejnej warstwy w sieci: warstwy społecznej. facebook umożliwił podłączenie serwisu do facebooka tak, żeby stanowił on część facebooka, choć nią faktycznie nie jest. napisałem to zdanie i zrozumiałem, że można by je napisać odwrotnie i też by było prawdziwe. kończy się bowiem czas, gdy był internet, a w tym internecie jedna wielka strona: facebook. 500 mln użytkowników, prawdziwy gigant. facebook zaczął  rozpowszechniać się w inny sposób: rozmywają granicę i nasączając sobą internet. tak jak kiedyś, w latach 80-90, coraz więcej ruchu w sieci generowały strony WWW, tak teraz coraz więcej stron w ten czy w inny sposób jest z facebookiem połączona. choć formalnie częścią facebooka nie jest, staje się częścią "szeroko rozumianego facebooka". bez niego nie może funkcjonować albo funkcjonować może, ale w tak ograniczonym stopniu, że nie ma to finansowego sensu. ta tendencja po wczorajszych informacjach od facebooka zacznie lawinowo narastać. facebook rozleje się po całej sieci. będziemy wchodzić tam rzadziej, ale korzystać częściej. pod każdym kawałkiem informacji będzie "lubię to" i "dodaj komentarz", a komentarze będą rozsyłane do naszych znajomych. zrodzi to wiele fascynujących możliwości, ale i wiele zagrożeń.

nie mam dziś wyjątkowo ochoty straszyć, choć to, co się dzieje jest ewidentnie groźne. dwie poprzednie warstwy sieci były poddane międzynarodowej standaryzacji. nie ma realnej możliwości, by jedna firma zaczęła "grzebać" w protokole TCP/IP i wprowadzać tam swoje zmiany. wprawdzie korporacje próbowały "przejąć władzę" nad WWW (okres wojny przeglądarek), ale okazało się, że gra jest nie warta stawki i znowu o tym, w jakim kierunku rozwijać się będą strony internetowe, decyduje organizacja W3C, która jest ciałem kolegialnym. tymczasem budowa społecznej warstwy internetu toczy się pod dyktando facebooka. tak, jest nasza-klasa, jest linkedin i jest jeszcze wiele innych serwisów społecznościowych. tym niemniej inicjatywa jest po stronie facebooka i wszystko idzie w kierunku zmarginalizowania "dużych" konkurentów fb (tak jak np. rozmaite usługi sieciowe zostały zmarginalizowane lub wchłonięte przez WWW, nawet maile wiele osób wysyła "przez strony"). mniejsi, niszowi, oczywiście pozostaną. warto przy tym pamiętać, że o ile poprzednie rewolucje były w dużej mierze "techniczne" to ta jest głównie "społeczna" - dominacja jednej firmy jest dużo groźniejsza. tu nie chodzi o standard dotyczący kabelków, tylko relacji międzyludzkich. do tej pory, podłączając się do internetu nie musieliśmy dokonywać znaczących społecznie wyborów (jaki awatar wybrać, jak się przedstawić, jakich znajomych dodać). teraz musimy i to pod nadzorem facebooka, który mówi, że np. nagie piersi są złe na awatarze. nawet jeśli wychowaliśmy się w afrykańskim plemieniu, gdzie widok kobiecych piersi nie jest niczym dziwnym. nawet jeśli nie chcemy gorszyć pruderyjnych amerykanów, a tylko skorzystać z jakiegoś serwisu, który akurat wybrał, że o tym, kto "istnieje" decyduje facebook.

"istnienie" nie jest tu słowem na wyrost. facebook buduje sieć, gdzie węzłami są nasze tożsamości, nasze ja, nasze "istnienie", a łączami już nie "kable" czy "linki" tylko nasze relacje interpersonalne. tak, o twojej przyjaźni czy miłości świadczy teraz twój facebook. to jest twoja obrączka czy pierścionek zaręczynowy. to jest twoja popularność w szkole, świadectwo że jesteś lubiany w pracy.

facebook fragmenty tej sieci udostępnia innym serwisom. jest więc bankiem naszego sieciowego bycia (albo niebycia). banki - przynajmniej w polsce - poddane są szczególnemu nadzorowi i chyba w ostatnich kilku latach mogliśmy się przekonać, że nie jest to złe rozwiązanie. facebooka na dobrą sprawę nie kontroluje nikt.

kijem wisły nie zawrócimy. tryumfalnego marszu facebooka na świecie też nie powstrzyma pan gąbka. warto tylko zdawać sobie sprawę, w jakim miejscu jesteśmy i co nas czeka. właśnie powstała kolejna warstwa sieci. zdarza się to raz na 20-30 lat. dzieje się to właśnie teraz.

oczywiście można z facebooka (czy przesiąkniętej facebookiem społecznej sieci) nie korzystać. zapomniałem dodać, że www też nie jest w internecie obowiązkowe. btw: internet równiez obowiązkowy nie jest, można pociągnąć własny kabel i puszczać w nim pakiety (albo i nie-pakiety) dowolnym w tym własnym protokołem. nie przypuszczam, by ktoś te pakiety odbierał, ale cóż, świat nie jest idealnym światem, a nawet nie jestem pewien, czy najlepszym z możliwych.

żyjemy w ciekawych czasach. nie wiem, czy to przekleństwo, czy błogosławieństwo.

ps. a teraz idę "na fejsa" wrzucić link do tego wpisu, blox ciągle nie jest podłączony do współczesnego internetu.

czwartek, 22 kwietnia 2010, reuptake

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/04/22 18:50:08
kilka "lajków" na facebooku, kilka komentarzy, klika "repostów" na fb, ZERO reakcji na bloxie.

where's your internet now?
-
2010/04/22 19:09:30
Świetny wpis, dzięki! Tak się zastanawiałem na czym ta rewolucja, o której się naczytałem na Twitterze, polega. Tym bardziej cieszę się, że nie mam już na FB konta (:
-
ols
2010/04/22 19:13:44
Ale jednak jak tu napiszesz to jest to twoje, notkę wrzuconą w facebooka anektuje i kontroluje zuckerberg ("you grant us a non-exclusive, transferable, sub-licensable, royalty-free, worldwide license to use any IP content that you post on or in connection with Facebook, hahahahaha you fool").
-
2010/04/22 19:18:23
facebook kradnie wszystko.
-
Gość: krecz, zbb.agora.pl
2010/04/22 20:07:52
U're not a gadget? You shure? Really?
-
2010/04/22 20:42:15
Jedyna alternatywą wydaje się reakcja środowiska open source, bądź naukowego/uniwersyteckiego. Zdaje się, że ani jedno, ani drugie nie jest zainteresowane tym problemem.
W przypadku systemów operacyjnych ta reakcja okazała się za bardzo spóźniona, mieliśmy a właściwie wciąż mamy dominacje Windowsa. Zapewne kiedy facebook okaże się ostatecznie tym jedynym, będzie z nim pewnie podobnie jak z Windowsem...
-
2010/04/22 23:00:29
reakcja środowiska naukowego? wybacz...
-
Gość: zer00, 82.167.51.19*
2010/04/22 23:17:30
-
2010/04/23 00:00:47
@adremja My, środowisko akademickie...
Właściwie, to przecież zawsze można stworzyć ideę OS, nawet jeśli będzie miała proporcje jak dziś Linuxy do Wind - to zawsze JEST alternatywa. Zupełnie podobnie jak OpenId w stosunku do autentykacji przez Fb, czy chociażby Google (~= openId a mimo wszystko się nie sprzedało).
Dajmy na to, taki serwer z xml'em, który oprócz identyfikacji zawiera url'e tożsamości znajomych - jeśli do tego dołożymy standard, że tylko wpis zwrotny jest ważny, to mamy już prototyp. Teraz kwestia dodatkowych danych, przechodniości relacji znajomości i można coś takiego udostępniać jeśli nie jako standard, to przynajmniej jako api.
Wsparcie to o - pluginy do frameworków, systemów blogowych, wtyczki do przeglądarek. Oczywiście do tego trzeba zapaleńców kodowania.

Ja czasem odnoszę subiektywne wrażenie, że linuksowcy odwalają tonę roboty za free, tylko po to, by potem firmy zarabiały krocie, sprzedając ich rozwiązania "ze wsparciem". Bo przecież wiadomo, że rozwijanie linuksów i podobnych to nie rozwój na desktopy, bo to swoista egzotyka, ale przede wszystkim duża część rynku serwerowego. Duża kasa, a ewangeliści OS wciąż nie mają na kebaba. Ci co nie piszą linuksów piszą 10 frameworki robiące to samo. Nikt nie porywa się na społeczności. Why?
-
2010/04/23 00:55:51
"ZERO reakcji na bloxie."

bo piszesz raz na ruski rok.
-
2010/04/23 08:27:18
Mam wrażenie, że trochę demonizujesz. Analogiczny tekst można było napisać 10 lat temu o MS, 5 lat temu o googlu... Ciężko jest przewidzieć dokładnie kierunek rozwoju sieci i jak się okazuje jego odgórne warunkowanie jest też wymierne tylko pozornie lub co najwyżej czasowo...
Nie mniej dobrze, że są ortodoksi którzy zwracają uwagę na problemy i zjawiska :)
-
2010/04/23 09:20:27
Na fejsie to chyba muszę mieć Ciebie w znajomych by mi to wyskoczyło.
W ogóle jest tam jakiś RSS do tego ?
-
2010/04/23 12:01:39
Czytam netto i brutto od dłuższego czasu -- przez rss, przy pomocy lokalnego klienta, więc pewnie we "współczesnym Internecie" jestem dla Ciebie jak aborygen -- i zupełnie nie rozumiem tej obsesji na punkcie Facebooka. Miałem już to skomentować pod poprzednim wpisem o cenzurze.


Przede wszystkim, dla porządku, skoro piszesz historię Internetu, żadna z wymienionych technologii wcale nie zdominowała Internetu.

TCP/IP nazywa się po prostu niemal wszystkie protokoły komunikacyjne w Internecie. Nie jest prawdą, że ktoś usiadł, wymyślił je i rozdał. Powstawały przez lata, mają setki, jeśli nie tysiące autorów, i powstają nadal, może kiedyś dołączy do nich fb w jakiejś formie (wątpię).

http/www to rzeczywiście był ogromny krok, natomiast zwyczajnie nie ma monopolu, jest tylko najbardziej widoczne. Wciąż używa się ssh, irca, xmpp (oraz pokrewnych), smtp/pop/imapa, nntp, torrenta... To byłby bardzo szeroki margines. Zaryzykuję wręcz tezę, że na tym marginesie dzieją się najciekawsze rzeczy, a dopiero ich rezultaty widać w world wide web. Wikipedia ma kanał irc oraz listę dyskusyjną i na nich żyje spora część zaangażowanej społeczności, Kernel Linuksa ma oczywiście stronę, ale przede wszystkim ma listę dyskusyjną i repozytorium. To tam "dzieje się Internet".
Niektórym http marzy się jako wire protocol dla Internetu, nic takiego się jeszcze nie ziściło. To nadal przede wszystkim prosty sposób prezentacji treści.


Proroctwo o wszechobecności Facebooka wynika z przedłużenia nieistniejącego trendu. Mieliśmy już ICQ, MSN, wciąż mamy Google (oni też by chcieli, żeby logowanie do Google było częścią "podłączenia do Internetu"), będziemy mieli i Facebooka. Ile z tych pięciuset milionów kont to realni i aktywni użytkownicy?

To wciąż tylko jeden serwis, cząstka wielkiej całości. Ci sami ludzie korzystają z wielu innych serwisów. Tak, fb, może podnieść liczbę odsłon -- ale to samo mogą od dawna agregatory, które też udostępniają widżecik na stronę -- może pozwolić wydoić kilku wannabe farmerów czy gangsterów z paru centów, ale to tyle.

Na dodatek, serwis przede wszystkim dla początkujących, którzy swoje doświadczenie z Internetem opierają na znajomych z reala, dla casual userów, tych, którzy w Polsce wejdą na stronę główną Onetu i przeczytają kilka artykułów, a potem zalogują się do webmaila, żeby przejrzeć dzienną porcję spamu.

Można dodać, że wielu ludzi wcale nie chce w Internecie działać pod swoim nazwiskiem. Jest sporo czynności do których ukrycie się za adresem IP swojego providera i pseudonimem gwarantuje optymalny poziom anonimowości.

Ważniejsze jednak jest, że otwartość i standaryzacja warstw sieci czy protokołów to nie był przypadek ani fanaberia inżynierów, a kluczowy element i warunek konieczny uzyskania powszechnej akceptacji i implementacji. Nie udało się tej zasady złamać Microsoftowi, który ma bezpośredni dostęp do miliarda komputerów, tym bardziej nie uda się fb, który ma ledwo serwis, w którym raz w życiu zjawiło się pięćset milionów ludzi (licząc bardzo optymistycznie).

Internetu nie da się opanować bez pomocy policyjnej pałki (tak a propos poprzedniego wpisu na temat cenzury).
-
2010/04/23 12:22:01
szkoda, że podstawową tezą tego komentarza jest "nie masz racji", bo niektóre tezy są ciekawe.

"żadna z wymienionych technologii wcale nie zdominowała Internetu.

TCP/IP nazywa się po prostu niemal wszystkie protokoły komunikacyjne w Internecie."

ja tu widzę sprzeczność. dodatkowo, to że protokoły te powstawały lata, nie znaczy, że nie jest to wydarzenie. podobnie WWW powstawało lata i warstwa social też powstaje latami.

"http/www to rzeczywiście był ogromny krok, natomiast zwyczajnie nie ma monopolu, jest tylko najbardziej widoczne"

zdefinuj monopol / widoczność itd. podobnie jak 99% osób mogę spokojnie żyć bez klienta innych usług niż WWW przez dłuższy czas. wszystko zostało już przełożone na WWW lub opakowane w WWW. może i marginesy są najciekawsze, ale są marginalne. przykład wikipedii jest zresztą świetny, nawet jeśli wikipedia ma listę dyskusyjną (pewnie przez wiele osób obsługiwaną via WWW) to i tak całe "życie zaangażowanej społeczności" jest po prostu budowaniem kolejnej strony WWW.

co do reszty myślę, że nie doczytałeś trochę tego co Facebook ogłosił i nie przemyślałeś konsekwencji. owszem: wszyscy ci ludzie korzystają też z wielu innych serwisów. i na tych właśnie wielu innych serwisach zaczniesz w nadchodzących tygodniach znajdować elementy Facebooka. Facebook nie jest już serwisem, tylko jest usługą sieciową, bardziej protokołem/bazą danych niż stroną. dlatego nie można go porównywać z innymi social-networkami. co do "otwartości" to wcale nie jest ona tak kluczowa, jakby się wydawało. apple świetnym przykładem.

owszem, dla wielu osób działanie bez ujawniania tożsamości jest ważne. ale czy Facebook tego nie wie? przyjdzie czas i na ofertę dla nich.

"Ile z tych pięciuset milionów kont to realni i aktywni użytkownicy?"

myślę, że więcej niż w innych serwisach

-
2010/04/23 13:09:57
@ reuptake
"szkoda, że podstawową tezą tego komentarza jest "nie masz racji", bo niektóre tezy są ciekawe. "

Głupio byłoby mi się czepiać szczegółów, gdybym generalnie się z Tobą zgadzał. I tak, nie wierzę w zfacebookowany Internet, wahadło się wychyliło, wahadło się cofnie.

"ja tu widzę sprzeczność. dodatkowo, to że protokoły te powstawały lata, nie znaczy, że nie jest to wydarzenie. podobnie WWW powstawało lata i warstwa social też powstaje latami."

Już wyjaśniam: chodziło mi o to, że nie było tak jakoby TCP/IP zostało zaplanowane i stworzone przez kogoś, a następnie przyjęte przez resztę użytkowników Sieci. Po prostu znaczną część tego co już zostało przyjęte przez użytkowników oraz było przydatne i dawało się ustandaryzować zebrano w zbiór, który tak nazwano. Retroaktywnie.

TCP/IP jest oczywiście ważne, ale nie jest częścią trendu, który próbujesz zarysować.

"zdefinuj monopol / widoczność itd. podobnie jak 99% osób mogę spokojnie żyć bez klienta innych usług niż WWW przez dłuższy czas. wszystko zostało już przełożone na WWW lub opakowane w WWW."

Dla mnie monopol http osiągnęłoby, gdyby stało się wire protocol Internetu. Gdyby mój komunikator używał http, mój klient i serwer poczty, mój serwer plików, gdybym łączył się w ten sposób z domowym komputerem, gdyby w http była zapakowana VPN. Im więcej, tym monopol silniejszy. Na razie jest to przede wszystkim protokół do prezentacji tekstu oraz obrazów i, pomimo blogów z komentarzami, aplikacji webowych, treści raczej statycznych.

Natomiast widoczność to kwestia prezentacji. Internet w innych mediach utożsamia się z www i od www większość ludzi zaczyna przygodę z Internetem.

"może i marginesy są najciekawsze, ale są marginalne"

W jakim sensie są marginalne? Ze względu na ilość użytkowników? Wygenerowany ruch?

Chciałbym się tez zatrzymać chwilę przy tej ciekawości. Istotne jest, że to ludzie na tych szeroko zdefiniowanych marginesach budują Internet, zarówno treść jak i infrastrukturę, a użytkownicy fb sa przede wszystkim odbiorcami. Wikileaks istnieje niezależnie od tego czy fb usunie ich profil.

Oczywiście, do odbiorców trzeba dotrzeć, ale to nie daje fb więcej władzy nad Internetem niż wyszukiwarka Googlowi. IMHO zdecydowanie mniej.

"i tak całe "życie zaangażowanej społeczności" jest po prostu budowaniem kolejnej strony WWW"

Oczywiście, www jest idealnym sposobem prezentacji wniosków. Czy to będzie podsumowanie konferencji czy dyskusji. Ale to po prostu jego rola. Tak samo jak rolą serwisów społecznościowych jest pomoc w utrzymaniu kontaktu z ludźmi, ale nawet tutaj mają zdecydowanie większą konkurencję niż www w postaci komunikatorów (Live Messager ma ponad ćwierć miliarda aktywnych użytkowników), emaila i najzwyklejszych telefonów.
-
2010/04/23 13:16:25
"W jakim sensie są marginalne? Ze względu na ilość użytkowników? Wygenerowany ruch?"

wygenerowane pieniądze. teraz to wszystko kręci się wokół pieniędzy.
-
2010/04/23 13:24:45
"co do reszty myślę, że nie doczytałeś trochę tego co Facebook ogłosił i nie przemyślałeś konsekwencji."

Być może, nie jestem aż tak zainteresowany, ale czytam artykuły, które linkujesz na brutto np.

"owszem: wszyscy ci ludzie korzystają też z wielu innych serwisów. i na tych właśnie wielu innych serwisach zaczniesz w nadchodzących tygodniach znajdować elementy Facebooka. Facebook nie jest już serwisem, tylko jest usługą sieciową, bardziej protokołem/bazą danych niż stroną. dlatego nie można go porównywać z innymi social-networkami."

Wcześniej na tych serwisach znajdowałem elementy Digga czy Wykopu. To kolejny krok, ale nie sądzę, żeby aż tak dramatyczny.

"co do "otwartości" to wcale nie jest ona tak kluczowa, jakby się wydawało. apple świetnym przykładem."

Przecież żadna usługa ani format Apple nie są popularna w Internecie. Najwyżej końcowe urządzenia, ale te z kolei zazwyczaj były zamknięte. Android czy uwolnienie kodu Symbiana to niedawne wydarzenia. Eksperymenty.
-
2010/04/23 13:27:17
"wygenerowane pieniądze. teraz to wszystko kręci się wokół pieniędzy."

Haha, no ok :)
-
2010/04/23 13:30:21
"Wcześniej na tych serwisach znajdowałem elementy Digga czy Wykopu. To kolejny krok, ale nie sądzę, żeby aż tak dramatyczny. " aż tak. zobaczysz :)
-
Gość: o_lol, r04-03.opera-mini.net
2010/04/23 17:54:28
przecierz to kapletny brak szaconko do czytajoncego rzeby pisac tak rzeby oczy wypadaly
-
Gość: nikt, 252.west.gre.pl
2010/04/24 03:35:26
Przede wszystkim - zdania zaczyna się wielką literą - autor pewnie chce się wyróżnić, ale chyba nie w ten sposób.

Po drugie - całość artykułu można podsumować tak: konto na facebooku ma służyć do zalogowania się na każdej stronie w internecie.
Osobiście nie interesuje mnie facebook, dopiero niedawno założyłem jakieś konto, bo zrobiło się o tym głośno. Ciekawość zawodowa zmusiła mnie do tego. Ale - co tak naprawdę oferuje facebook? Mam przenieść tam swoje życie? To głupota jakaś.
Google próbuje zdominować sieć, ale daje jakieś praktyczne narzędzia ułatwiające choćby pracę. A facebook? Po co na mojej stronie mam dodawać przycisk lubię to - będę wtedy lepszy? Mój artykuł się czymś wyróżni? A dlaczego nie dać przycisku Nie lubię tego? Może to byłoby lepsze i uzupełniło ocenę internetu również o negatywne oceny? Bo jak narazie logika jest taka - albo cos lubię, albo jestem w stosunku do tego neutralny lub nie znam tego.
-
Gość: Tom, host-46-219.spray.net.pl
2010/04/24 10:45:28
"Wcześniej na tych serwisach znajdowałem elementy Digga czy Wykopu"

Właśnie mi przyszło do głowy - to chyba spora konkurencja dla Wykopu i mu podobnych.
-
Gość: Manwe, 77-253-182-58.adsl.inetia.pl
2010/04/25 17:14:05
Nie zgadzam się z tezą, że dla FB nie widać w sieci godnego konkurenta. Podobną "nakładkę na www" tworzy Google. Choć trzeba przyznać, że oni zabrali się za to od drugiej strony, co chyba było błędem. Google stworzyło mnóstwo osobnych narzędzi do komunikacji, właściwie na chyba większość funkcjonalności FB jest analogiczna opcja od G. Brakuje im jednak scalającego to wszystko rdzenia. Może tą rolę ma spełniać Wave, które wg samego Google ma być usługą/protokołem. Myślę, że kiedy dojdzie już do starcia, będzie ono bardzo interesujące.
-
Gość: krefik, aul250.internetdsl.tpnet.pl
2010/04/29 08:06:57
Ależ jest dokładnie odwrotnie niż piszesz!
FB do tej pory używał swojego prywatnego własnościowego protokołu do łączenia stron, a teraz rezygnuje z niego i przechodzi na alternatywny otwarty OAuth!
-
2010/04/30 15:02:20
*likes
-
Gość: marcfin, 87.204.104.8*
2010/05/08 11:43:36
w jaki sposob facebook kojarzy znajomych tzw. osoby ktore mozesz znac po zarejestrowaniu uzytkownika?
-
Gość: tolo, 51-mi2-10.acn.waw.pl
2010/05/24 14:50:37
Bardzo ciekawy tekst Marcinie ale chyba widzę problem trochę inaczej. Faktem jest, że przeraża mnie ta nieuzasadniona moim zdaniem popularność facebooka ale myślę, że to kolejny wynalazek, patent ... o którym za 3 lata może nie będziemy pamiętać.

Jego wartością dzisiaj jest jest to, że jest popularny, że marketerzy i PR-owcy dostają orgazmu na dźwięk jego imienia ... Ja uważam, że epoka WEB z 2 i więcej na końcu to nie wizja internetu tylko zdominowanego elementem społeczności.

Ja postrzegam to szerzej ... mówiąc lepszy internet, skierowany na zaspakajanie naszych oczekiwań ... a tym co my oczekujemy to szanowanie, to konkretne korzyści, oszczędności ... To z pewnością również potrzeba dzielenia sie opiniami, zaistnienia w społeczności, społecznościach .... Jednak natura ludzka to nie natura ekshibicjonisty ...

Mam konto na facebooku od zarania ... ale chyba nic jeszcze mnie tak nie irytowało i wkurzało jak facebook. Co więcej wiele osób z mojego otocznia ... broni się rękami i nogami od tego aby złożyć tam konto.

Moje grono facebookowych znajomych ... choć całkiem znacznie i odzwierciedla moich rzeczywistych znajomych niestety ... rozczarowywuje w wersji facebookowej :). Dla mnie facebook to poprostu chwilowa moda, epizod miary second life ... czyli coś super aby OMC eksperci internetowi wydoili z kasy naiwnych, niedouczonych, młodych marketingowców :).

Jestem na facebooku tylko jako obserwator ...
-
Gość: , 87.239.192.19*
2010/05/30 14:33:08
wow ale nudy!!!
-
2010/12/04 03:05:14
a teraz już nawet film o tym poleciał :/
-
2010/12/09 10:06:34
Teraz tylko przydałby się jakiś odsiewacz stron internetowych, bo śmietnik się zrobił rownie duży, jak cala sieć
-
2011/01/08 23:01:43
i cały ten genialny wynalazek mamy za darmo :)
niech żyją Ci co się dzielą z innnymi

OBSŁUGA PRAWNA PRZEDSIĘBIORSTW
ZAKŁADANIE SPÓŁEK
-
2011/01/13 00:08:26
Szybko się to toczy, a pamiętam modem 28kb w TPsie, ściągnięcie strony prawie cud, co chwilę wyrzucało, zablokowany telefon, płatne dialery, to było kilka lat temu
-
2011/06/17 10:03:13
nie ma to jak [a%3d"www.electrogsm.pl]telefony Komórkowe[/a] siedząc w autobusie mogę sobie poczytać fajnego bloga