pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
piątek, 30 marca 2007
  • tylko pierwsze wrażenie: w nieporęczności dorównuje wydaniu papierowemu. po pierwsze: za drobna czcionka. po drugie: strasznie długie, po trzecie: dorzućcie http://www.rzeczpospolita.pl/images/element.gif (bo go wyraźnie brakuje), po czwarte: czym niżej, tym gorzej, pojawiają się nowe czcionki, nowe style, całość traci jakikokolwiek wyraz.
  • oczywiście jest to jedna z tych stron, której jakakolwiek zmiana robi tylko na dobre.
  • ciekaw jestem opinii czytelników. może mają lepszy wzrok.
czwartek, 29 marca 2007
  • limetka to nowy serwis erotyczny portalu gazeta.pl. filmiki, obrazki... słabe to wszystko niestety, bo agora chce, a nie może. tzn. już trochę może, ale jeszcze nie jest jej wszystko jedno. żeby to jeszcze jaja miało. ale nie ma. żeby to jeszcze wyglądało. ale nie wygląda. albo: żeby było ciekawe. ale nie jest. i jeszcze te linki do tekstów z poradnika domowego... opada mi, jak na to patrzę. bynajmniej nie szczęka.
  • dodatkowo dwa newsy za is:
    • agora uruchomiła konkurencje dla pudelka (nieźle brzmi sam tytuł). niestety, kolejny krok w tą samą stronę, w którą idą wszyscy. będzie zderzenie i będzie guz. a w sumie, to tak pomyślałem, że gazeta mogłaby robić tego typu serwis inaczej niż robią to inni. tak trochę na zasadzie z czuba. i niekoniecznie tak rżnąc z o2. np. mógłby być taki dział, gdzie przeciętny wykształciuch mógłby sprawdzić, kim są te różne pudelkowe gwiazdki itp.
    • interia wypuściła jakąś aplikację desktopową, która krawaty wiąże i na życie poczęte dybie.
      • najbardziej podoba mi się ten fragment: "idesk to aplikacja otwarta".
        • już się ucieszyłem...
      • "Stale pracujemy nad tym, aby jeszcze lepiej spełniała Wasze potrzeby. Każdy może również zgłosić propozycje jej udoskonalenia lub dodania nowych funkcjonalności." -- czyli wszystko w normie. otwartość w normie.
  • a tak poza tym, to ciągle jestem chory i ciągle się nie przeprowadziłem. aha, is napisał też o twitterze (i o blipie). komentarz "Blip to jakaś totalna ściema, nakładka na GoogleGropus, które śmie się nazywać "Polski Twitter"..." zasługuje chyba na jakąś nagrodę.
22:34, reuptake
Link Komentarze (25) »
wtorek, 27 marca 2007
  • konserwatywny kandydat na prezydenta usa, john mccain, ma prawo do zmiany zdania. ale gdy na jego stronie na myspace pojawił się obrazek z tekstem:
    • dziś ogłoszę, że zmieniłem swoje stanowisko i zamierzam w pełni poprzeć małżeństwa gejów... w szczególności małżeństwa pomiędzy namiętnymi kobietami
  • zaskoczeni byli chyba wszyscy. mccain też.
  • jak do tego doszło? ano tworząc stronę na myspace, sztabowcy mccaina posłużyli się gotowym szablonem, autorstwa twórcy serwisu newswine, mike'a davidsona. niby nic takiego. jeden lubi komputery, inny lubi kserografy. gorzej, że sztabowcy kandydata zapomnieli o dwóch kwestiach: po pierwsze, nie poinformowali na stronie, że użyty został gotowiec, stworzony przez kogo innego. po drugie, nawet nie przekopiowali obrazków użytych w szablonie na swój serwer.
  • dalszy ciąg łatwo sobie dopisać. davidson podmienił jeden z obrazków na własnym serwerze i puścił info na newsvine. a dalej to już się rozeszło.
21:32, reuptake
Link Komentarze (4) »
  • w amerykańskiej blogosferze szerzy się fala pogróżek i grożenia śmiercią. o groźby podejrzani są znani blogerzy. scoble, w proteście przeciwko pogróżkom, ogłosił tygodniową przerwę w blogowaniu.
    • to dla niego jak 10 lat odosobnienia, ciekawe, czy z twittera zrezygnuje.
      • nie zrezygnował.
  • z kolei dave winer broni oskarżonych. dlaczego? bo nikt inny ich nie broni.
  • dawno temu sam brałem udział w podobnych wojnach, które wprawdzie nie posunęły się aż tak daleko, ale były o krok od tego typu akcji. och, oczywiście byłem po dobrej stronie, pomijając fakt, że obie strony tarzały się w szambie tak, że różnica między dobrą stroną a złą, utonęła w smrodzie.
  • tak czy owak, poczekajcie tylko, kiedy te dzieciaki dorosną. będzie się działo.
18:13, reuptake
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 marca 2007
  • choruję i dlatego mniej piszę (to dla tych, którzy mnie chwalą głównie za to, od kiedy prawie nie piszę, czyta się tego bloga dużo lepiej). dostałem serią przeziębień i grypopodobnych infekcji, a nieopatrzność poprawiła mi jeszcze za pomocą zapalenia zatok.
  • w sobotę wybrałem się na bootstrap 7.3 i dobrze zrobiłem, znowu było ciekawie, choć może bez fajerwerków (ale też miałem wrażenie, że patrzę na świat przez jakąś mętną szybę). prezentacje były dwie: tomek korzeniowski opowiedział o wyszukiwaniu i wyszukiwarkach, a łukasz chojnowski o amazon ec2 i s3 w kontekście startupów
    • ktoś z was używa ec2? jakie wrażenia?
  • fotki będą zapewne wkrótce
  • jak się wykuruję to będą też następne wpisy. na razie.
15:32, reuptake
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 marca 2007
  • włączyłem komputer i z samego rana się o tym dowiedziałem :-)
09:59, reuptake
Link Komentarze (13) »
piątek, 23 marca 2007
  • tylko marc canter (jak zwykle) zmącił powszechny entuzjazm wywołany startem projektu apollo. "jeszcze jedna zamknięta platforma" -- tak zatytułował swój wpis, w którym nie szczędził cierpkich słów firmie adobe. "apollo ssie". tak podsumował.
  • wywołało to trochę odzewu, a przede wszystkim zwróciło uwagę na alternatywne w stosunku do apollo rozwiązania, które dziś podsumował techcrunch. informacje o nich napływają od kilku dni, dlatego warto je podsumować
    • firefox 3 ma być "środowiskiem" a nie tylko przeglądarką. wg. twórców ma również umożliwiać dostęp do lokalnych danych.
    • dekoh to platforma, która również ma za na celu zatarcie granicy pomiędzy "netem" a "desktopem". w przeciwieństwie do apollo jest oparta na opensource i napisana w javie. na blogu dekoh znajdziecie (oczywiście stronnicze) porównanie dekoh i apollo.
    • rozwiązaniem, które najbardziej mnie ucieszyło jest slingshot. gdy przeczytałem o nim w jednym z feedów, natychmiast rozesłałem maile i wiadomości do kilku znajomych. to może być to! slingshot przenosi ruby on rails na lokalne stacje. a ruby on rails to programowanie proste, szybkie i przyjemne. ale slingshot obiecuje coś więcej niż pozostałe platformy: możliwość przeniesienia istniejących aplikacji w lokalne środowiska, bez konieczności ich przepisywania. poczytajcie o tym, warto!
13:31, reuptake
Link Komentarze (15) »
  • jutro, 12.00, chłodna 25, warszawa. będzie tylko jedna lub góra dwie prezentacje, więc sporo czasu zostanie na pogawędki. ja jeszcze nie wiem, czy dotrę, bo coś nieprzyjemnego zagnieździło się w moich zatokach i nie chce spłynąć do /dev/nos
  • ale zapraszam!
12:53, reuptake
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 marca 2007
  • mam jak wiecie dwa ulubione blogi. ostał mi się ino jeden.
  • jeden był do szpiku kości przesiąknięty kapitalistycznym językiem, ale niestety już się zmył, zostawiając za sobą dyskretny posmak rekurencji. dyskretny posmak rekurencji. dyskretny posmak rekurencji.
  • natomiast wibratory marzeń powróciły! kolejna porcja socrealistycznej prozy najlepszego gatunku atakuje. krótkie streszczenie następnego odcinka. (co działo się w pierwszej części?)
    • uwaga: spoiler
    • towarzysz oddelegowany na odcinek blogosfery tłumaczy się, dlaczego nie pisał. ano nie pisał, bo czasem trzeba klawiaturę odłożyć na bok i ku chwale ojczyzny jeszcze jeden nowy portal wznieść. stąd ta przerwa. ale po wzniesieniu portalu tvn24 (a i nowych kandydatów do organizacji przyjmowano!) w spracowane robociarskie dłonie trafiła klawiatura produkcji chińskiej (ludowej) i popłynęły wieści z frontu robót.
    • a więc przeprowadzka komitetu. towarzysz blogujący nie może już usiedzieć na miejscu. już już chce przenieść się do budynku ze szkła i ze stali, z marzeń robotników, z pragnień ludu, z książek żeromskiego, który tak pięknie o szklanych domach pisał. tak pragnie, że w marzeniach już siedzi za nowym biurkiem. ale burżuazyjna samowolka się skończyła! hola, towarzysze! urząd musi zatwierdzić, dopiero wtedy przeprowadzka. towarzysz ma tą świadomość i dlatego, precz z marzeniami!
    • cóż po marzeniach, skoro otaczająca rzeczywistość jest jakże piękna i postępowa. ludzie nie chodzą już pieszo. kupują skutery. małolitrażowe. dostępne. dla każdego. weźmie taki dziewczynę na skuter... i już dziecko! szczęśliwe, w nowym ustroju kwili jak ptaszyna bez korony w herbie naszego państwa. a jak dziecko, to mieszkanie. wprawdzie zachodni angloirlandzcy imperialiści (taaaaak! to ich wina!) wojnę ekonomiczną rozpętali, ale nasi towarzysze się nie podają. podaj cegłę i zbudujemy pod miastem jeszcze jeden nowy dom.
    • ale wróćmy do najważniejszego. za kilka tygodni: kolejny sukces. to po prostu pewne. i kolejny wpis. trudny. wypracowany. (tu autor zwraca się do czytelników). od serca. nawet towarzysze dziennikarze miewają kłopoty z pisaniem według wytycznych. a co dopiero autor tego cyklu. dlatego zobowiązuje się przed kolektywem pisać tylko szczerze i tylko wtedy, gdy przyjdzie mu na to ochota.
  • oj. czy nie ma tu jednak reakcyjnego, indywidualistycznego odchylenia? czy autor nie będzie zmuszony do rewizji niesłusznych poglądów i złożenia samokrytyki?
  • o tym przekonamy się w następnym odcinku wibratorów marzeń! tylko na kanale te fał en!
    • ps. a ja moona pamiętam jeszcze z usenetu. normalny człowiek był.
17:11, reuptake
Link Komentarze (18) »
  • mój pogląd na tak zwany "problem mp3" był dość często odbierany jako radykalny. podczas, gdy mnóstwo osób zastanawiało się, co to będzie z biednymi artystami, ja mówiłem wprost, acz niekonkretnie: spoko spoko. pogląd, że to time warner czy emi jest podstawą istnienia muzyki, bo karmi artystów jest błędny. artystów karmią zawsze odbiorcy. i w taki czy inny sposób ich nakarmią. to, że nie wiemy jeszcze jaki to będzie sposób, nie oznacza, że muzyka zniknie, a muzycy zaczną zarabiać na chleb sprzedając gazety na skrzyżowaniach. a jeśli niektórzy z nich nie kupią sobie wyspy, własnego jeta albo skromnego zamku... no cóż. trudno.
  • a bogate tuzy z koncernów płytowych? a pies was... nikt po was płakał nie będzie. przekwalifikujcie się. z waszym tupetem nietrudno będzie wam znaleźć pracę.
  • straszne lewactwo, nie?
  • a tu taki arrington pisze (tak mi się podoba jego wpis, że być może poruszać się będę po granicy dozwolonego cytatu)
    • "dobra wiadomość! sprzedaż muzyki na CD spadła o 20% w porównaniu z rokiem 2006 [...] wprawdzie cała wartość sprzedaży muzyki wzrosła o 50%, ogólny zysk branży muzycznej i tak spadł o 25% wg. niektórych szacunków. [...] sprzedaż muzyki w formie cyfrowej nie pokryje spadku zysków. ciąganie po sądach klientów nie pokryje spadku zysków. tak naprawdę, nic nie jest w stanie pokryć spadku zysków. ta branża, patrząc od strony przychodów, będzie się nadal kurczyć. [...] zespoły będą musiały zarabiać w inny sposób. koncerty na żywo staną się bardziej popularne i będą największym źródłem dochodów dla wielu artystów. nagrania muzyczne będą wykorzystywane do promocji imprez na żywo."
  • też lewak?
  • w komentarzach ktoś dodał, że już teraz zyski z koncertów wzrosły o 35%. wprawdzie pojawiają się też głosy, które można podsumować: "a spróbuj sam założyć zespół i się przebić, nagrać płytę a potem zorganizować dystrybucję, to zobaczysz, że firmy płytowe wcale nie są przepłacane i są naprawdę potrzebne," ale to klasyczny przykład ślepoty: jaki album? jaka dystrybucja? po co dystrybucja?
  • ciekawa i kontrowersyjna jest uwaga o muzyce live. do tej pory klasyczny model to "gramy koncerty, żeby promować płytę" (zysk jest z płyty, nie z koncertów). stąd też od koncertów wielu wykonawców nie można było zbyt wiele wymagać (playback itd.) ciekawe, czy jeśli model się zmieni, zmienią się także wymagania wobec wykonawców.
    • ps. kto z czytelników tego blogusia jedzie na sonic youth?
00:03, reuptake
Link Komentarze (14) »
środa, 21 marca 2007
  • prosta rzecz: blogi. a wcale nie taka prosta, jak się okazuje. mashable, blog zbierający informację o mashupach, widżetach i innych, już nawet web-trzy-zerowych komponentach, uruchomiło mashtracker, serwis, prezentujący nie tylko wpisy, ale także dyskusję wokół tychże wpisów. "wyobraź sobie myślący trackback" -- tak pete cashmore tłumaczy czytelnikom, czym mashtracker jest.
  • memetyka kwitnie. i bardzo dobrze. taki tracker działa mniej więcej tak, jak jak porównywarka cen. "mem" jest jak nazwa produktu. tracker próbuje znaleźć ten produkt na różnych stronach i zebrać linki do niego.
    • analogicznie jak w przypadku produktów w porównywarkach cen, czasami się myli, jeden "mem" zapisany na kilka sposobów rozdziela się się na wiele memów. problem tylko taki, że porównywarka znajdując produkt o danej nazwie, wie który z niech pokazać na pierwszym miejscu (ten, który ma niższą cenę). memetrackery nie do końca to potrafią.
  • w polskiej blogosferze próżno szukać bloga, który potrzebowałby aż takich narzędzi. ale dla blogosfery jako całości taki memetracker można by próbować przymierzyć. to co? może ktoś napisze do megite?
12:16, reuptake
Link
poniedziałek, 19 marca 2007
  • panie kubo sufinie. w redakcji tvn pracuje kilkunastu zdolnych, dorosłych ludzi. doskonale rozumiem, że tvn im płaci. że jak płaci, to wymaga. ale bez przesady. czy pan nie jest w stanie odczytać z ich wpisów na blogach, że traktują polecenie, by pisali blogi, jak -- nie oszukujmy się -- wrzód na dupie.
    • A wszystkiemu winien jest Kuba Sufin. Złożył mi propozycję nie do odrzucenia: masz pisać blog. Nie wiedziałem co to jest... (maciej wierzyński, okiem zgreda)
  • jeżeli dziennikarz pisze, że złożono mu propozycje nie do odrzucenia, to chyba jest coś nie tak? jeżeli dziennikarz nazywa to, co mu każą robić "przymusem dobrowolnym", to może lepiej dać mu do roboty, coś co go lubi?
    • Super. Jakbyśmy mieli mało roboty. Jakby robienie telewizji nie było wystarczająco skomplikowane. Jakby nie trzeba było co dzień wymyślać, czym zainteresować Naszych Drogich Widzów. To teraz jeszcze trzeba będzie wymyślać czym by tu zainteresować Naszych Drogich Intenautów. (roman młodkowski, cudowne nowe technologie...)
    • Szefowie są specjalnie szkoleni. Słuchają nie słuchając. Patrzą nie patrząc. Kiwają potakująco głową zaprzeczając. Są totalnie i absolutnie impregnowani. (tomasz sianecki, przymus dobrowolny)
  • nawet jeśli owego wrzodu nie eksponuje, widać wyraźnie, że się wierci i nie jest mu z nim dobrze. wzdycha ciężko. mus to mus.
    • Kiedyś w końcu trzeba zacząć. I nikt nie obiecuje, ze początki będą łatwe i przyjemne. Ale cóż do roboty! (dariusz prosiecki, faktografia)
  • i czego pan oczekiwał? entuzjazmu? tego, że poleceniem służbowym wyciśnie pan ze swoich pracowników interesujące notki? będą sobie to racjonalizować koniecznością poświęcenia się w imię zespołu, jak roman młodkowski
    • Więc...? Może powiem dlaczego to robię, choć ewidentnie nie pałam entuzjazmem? No, dobrze może to jest dobry pomysł. (roman młodkowski, cudowne nowe technologie...)
  • będą -- świadomie czy nie -- ujawniać na każdym kroku, że im się nie chce, że nie czują tej formy, że wszystko, co o niej wiedzą, to, w czym zostali przeszkoleni
    • Blog, jak mi tłumaczono w redakcji? 'to ma być coś osobistego, twoje spojrzenie na otaczającą rzeczywistość'. (tomasz sekielski, teraz ja!)
  • bo wie pan, ktoś pana strasznie nabrał. naprawdę. tych blogów, tam, za oceanem, nie piszą marionetki sterowane służbowym poleceniem po kilkugodzinnym szkoleniu. z najlepszych polskich dziennikarzy telewizyjnych robi pan kukiełki, którym brakuje tego, co w blogach najważniejsze. czego? chce pan wiedzieć? tego, co sformułował roman młodkowski. tak, na blogusiu tvn24:
    • " A jak trzeba, to trzeba, trudno." (roman młodkowski, cudowne nowe technologie...)
  • tylko zupełnie na odwrót.
  • lekkości
  • czyli tego, że właściwie nie trzeba. i wtedy jest łatwo.
  • to trochę większe wydarzenie niż smutny site tvn24 i z innej, ciekawszej beczki: adobe ogłosił premierę wersji alfa frameworka apollo.
  • dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: apollo to zestaw komponentów, dzięki którym możemy budować aplikacje uruchamiane "normalnie" na komputerach z tych samych składników, których używaliśmy do aplikacji WWW. czyli HTML, JavaScript, Flash... mieszamy, mieszamy, mieszamy: mamy nowego office'a ;)
    • mam nadzieję, że powstaną ciekawsze niż office aplikacje w apollo. ba... nawet jestem pewien, że tak będzie.
14:26, reuptake
Link Komentarze (10) »
  • to żadna prowokacja z mojej strony. nowa strona tvn24.pl ma nawet favikonkę onetu.
  • portal informacyjny to bardzo dobry pomysł. co tu dużo mówić, portale horyzontalne wycofują się z informowania, jakby padła odgórna komenda "pudelka wyprowadzić". miejsca, gdzie będą newsy (i tylko newsy, ale za to aktualne newsy), strona, która zostanie skojarzona z aktualnością informacji, taka strona, na którą wejdziemy natychmiast, gdy na świecie stanie się coś przełomowego -- tego brakuje w naszym necie.
  • tylko, że:
    • layout takiego serwisu nie powinien być specjalnie "narzucający się". ale czy musi być aż tak nijaki? za duże tytuły, za małe czcionki, wszystko nudne. nie zapada w pamięć.
    • siłą serwisu prowadzonego przez telewizję jest oczywiście przekaz wideo. playerek jest nawet schludny, nie odwraca uwagi od przekazu, ale co z tego, skoro dźwięk jest niezsynchronizowany z obrazem i przerywa? jakość obrazu słaba.
    • serwis jest onanistyczny. jako jedna z głównych atrakcji: "sytuacje zza kulis", "śmieszne wpadki". kończyłem dawno temu kurs dziennikarski, mało pamiętam, zwłaszcza z wykładów poświęconych telewizji, ale jedno zapadło mi w pamięć: "nie filmujcie siebie nawzajem". to częsty grzech operatorów.
    • blogi są na siłę. siekielski pisze wprost: "Blog, jak mi tłumaczono w redakcji? ?to ma być coś osobistego, twoje spojrzenie na otaczającą rzeczywistość?." (zwracam uwagę na "uroczego" linka: cms rulez). zrobili im szkolenie i zagonili do pisania blogów: sianecki: "Moi Szefowie, oby żyli i rządzili wiecznie, postanowili otworzyć mi oczy. Otóż doszli Oni niedawno do wniosku, że życie każdego człowieka, czyli i moje, dzieli się na dwie części. Tę przed epoką blogów i tę z blogami. [...] I Oni, znaczy Szefowie, postanowili rozświetlić mi ciemny tunel, podać pomocną dłoń i wyciągnąć z dotychczasowych miazmatów światło ćmiących. W ten jakże prosty sposób dołączyłem do grona bloggerów." (tytuł wpisu "przymus dobrowolny" a ironia bije w papę lepiej od leppera). tylko durczok ze służbowym antenowym uśmiechem strzela salwami tandetnych sloganów "Do zobaczenia. W TVN - i na naszej stronie internetowej. Tam gdzie jesteśmy blisko Ciebie. Bliżej niż kiedykolwiek." żeby było weselej, podczas dodawania komentarza nie widać notki, a opis pola brzmi "temat wątku". czyli komentarze z blogów idą na forum.
    • a forum jest niestety "onetowe". jaka jest główna funkcja forum onetowego: nabijanie odsłon serwisowi. czyli klikanina i jeszcze raz klikanina. żeby dotrzeć do wątku kliknij, żeby przeczytać post kliknij, żeby było lepiej w megapanelu: kliknij, kliknij, kliknij.
    • nie mam nic przeciwko "michałkom", ale czy naprawdę po to się wchodzi na tvn24, żeby na honorowym miejscu i to na prawie wszystkich stronach był tekst o tym, że w indonezjii odkryto nowy gatunek lamparta? i czy jest sensowne, że w menu dział "najnowsze informacje" upchnięto na samym końcu menu?
    • strony poszczególnych programów są bałaganiarskie i nie oddają ich charakteru. zobaczcie sami: kropka nad i, prosto z polski. na każdym z nich te same elementy. nawet ta sama lista blogów. ile razy można czytać życiorys durczoka? lepiej wygląda szkło kontaktowe: tu już lista blogów jest skrócona, są jakieś (wybaczcie, ale gdzieś plusów trzeba szukać) elementy graficzne wyróżniające spośród pozostałych serwisów i no i wyobraźcie sobie, w adresie internetowym jest nazwa programu, a nie pin, pin2, puk, nip i numer pesel.
    • serwis tvn24 ma brzydką winietę. 960 pixeli sinego gradientu, co to ma być?

  • jest kilka rzeczy, za które można serwis pochwalić, ale to wszystko drobiazgi. są tagi, ale gdzieś na samym dole strony, poza tym tagować mogą tylko redaktorzy. są oceny materiałów, ale jakoś od czapy nazwane ("oceń wagę" -- wideo z ryszardem kaliszem zdeklasuje tu konkurencję). jest jakiś powiadamiacz o ważnych newsach: to dobry pomysł. relacje na żywo - niby są, ale płatne. jeśli jakość jest taka jak onetowych transmisji z LM , to nie zazdroszczę tym, którzy zapłacili.
  • to nie jest tak, że ja uważam, że wszystkie strony są do niczego. po prostu zawsze mam nadzieję, że zostanę pozytywnie zaskoczony.
  • tym niemniej na razie to pierwsze dni. poczekajmy. niech się coś wydarzy na świecie. zobaczymy jak tvn24 sobie z tym poradzi.
 
1 , 2 , 3