pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
czwartek, 31 maja 2007
  • jeszcze kilka lat temu yahoo miał swój katalog, a różne altavisty i infoseeki miały wyszukiwarki. dyskusje nad wyższością jednych nad drugimi nie miały końca. w końcu przyszedł google i pozamiatał.
  • gdy czyta się anglojęzyczne serwisy, zwłaszcza read/write web, widać, że nadal wiele dzieje się "w temacie" wyszukiwania. ciągle pojawiają się artykuły na ten temat (tak przy okazji, zobaczcie jak wygląda dyskusja pod tym tekstem: styl, ton i poziom...), śledzony jest i google i jego konkurencja.
    • muszę kiedyś wolną chwilą zobaczyć, jak wygląda na tym tle nasz polski netsprint. wygląda na to, że wyszukuje przyzwoicie, problem tylko taki, że w wersji "standalone" (nie jako część wyszukiwarki wirtualnej polski) nikt go nie używa.
  • pisze o wyszukiwaniu dlatego, że dziś wystartowała kolejna wyszukiwarka: mahalo, wsparta nazwiskiem jasona calcanisa, twórcy weblogs inc. wygląda, że jej autorzy skupili się na najpopularniejszych wyszukiwaniach, próbując podać najlepsze wyniki dla najczęściej wpisywanych fraz. tak jak to pokazano na techcrunchu: szukając hotelu w paryżu nie tylko dostaniesz uporządkowaną listę hoteli, ale także dowiesz się w jakim kraju położony jest paryż, co znając amerykański poziom wiedzy o świecie nie jest bez znaczenia ;-)
  • jednak w wielu przypadkach mahalo (dajmy mu szansę, ma dopiero kilka godzin), wyświetla zadziwiające rezultaty.
    • mac mini: nie, nie chodziło mi o zespół fleetwood mac. ani o mini coopera.
  • gdy jednak w coś "trafimy" jest już lepiej. zobaczmy sonic youth: jest oficjalna strona, wpis w wikipedii, oficjalna strona w myspace, linki do muzyki, wideo, zdjęć, tekstów utworów i wiele wiele więcej informacji, ładnie zebranych i czytelnie podanych na tacy. inaczej mówiąc, jest to właściwie rodzaj katalogu o specyficznej strukturze z wewnętrzną wyszukiwarką. stron ma być docelowo 10.000. czy czegoś takiego potrzebujemy?
  • no właśnie. wszystko jest ładnie, logo ładne prawie jak w magnolii, kolory ładne, wyniki takie przydatne i poukładane, a jednak jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miał z tego właśnie korzystać, zamiast z google'a. ale może to kwestia pokoleniowa? może jesteśmy pokoleniem google'a? i będziemy już google'a używać, jako w necie, tak i na desktopie. amen.
    • ps. dziś ma być dostępny google reader w wersji off-line. nie mogę się doczekać, kiedy informacja o 100+ nieprzeczytanych notkach zacznie straszyć mnie z pulpitu. brakuje tylko wersji mobilnej. nie, nie mówię o wersji komórkowej. mam na myśli wersję samochodową. wsiadasz do samochodu, przekręcasz kluczyk, dowiedujesz się ile masz feedów do przeczesania i jaką prędkość minimalną samochód ustawi, żebyś na pewno zdążył.
08:36, reuptake
Link Komentarze (6) »
środa, 30 maja 2007
  • cbs kupuje lastfm! tak twierdzi latimes (a za nim powtarza mashable).
  • 280 milionów dolarów na początek + bonusy za dobre wyniki. na waciki wystarczy.
12:37, reuptake
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 maja 2007
  • wielkie dzięki za podrzucenie mi tego linka, panie i panowie, dreamblog z atakujących laboratoriów onetu dalej istnieje w nowej postaci! wprawdzie autor się zmienił (moon już nie pisze), ale dalej jest ciekawie. zdaje się, że oddano to teraz jakiemuś nowemu pracownikowi pseudonim "bear". szef osiągnął na płaszczyźnie literatury socjalistycznej tzw. upatrzone pozycje, więc się na nie wycofał, wyznaczając na stanowisko oficjalnego bloggera tow. misia.
  • streszcze wam to cudo, bo znowu jest co streszczać.
  • wpis pierwszy, to historia inicjacji i historia cudów
    • młody miś trafił do cudownego miejsca, w którym jak jest? cudownie. jest.
      • Wszyscy są fajni, mili, uśmiechnięci i pomocni
    • i w którym mają miejsce nieprawdopodobne, możliwe tylko w tym raju zdarzenia. posłuchajcie sami:
      • Tutaj jest cudownie z tymi kolejkami do maszyny kawowej w pomieszczeniu o powierzchni chustki do nosa. Ale w tym właśnie cały urok. [...]. Zawsze kogoś spotkasz, zagaisz, pośmiejesz się. ?Sorry, jak się tu robi kawę?? ? zapytałem dnia pierwszego. ?No więc tak: zależy jaką chcesz, bo tu jest na espresso, tu na podwójne, jak chcesz z mlekiem, to podnosisz tą klapkę i naciskasz ten guzik, tylko pamiętaj ? zawsze wąchaj mleko zanim podłączysz do tej rurki, tutaj spieniasz jak chcesz, ale to głównie laski, nie masz swojego kubka?? To sobie musisz umyć??. I tak dalej, i tym podobne.
    • banalne? nie!
      • Cudowne, prawda?
    • cudowne. np. w firmie gdzie pracowałem poprzednio, przy pierwszej próbie zrobienia kawy cały płyn wylał się przez dziurę w dnie plastikowego kubka.
    • ale nie samą kawą żyje miś. miś oczywiście pracuje. cudownie. przy czym pracuje miś. oczywiście przy
      • przy ważnych i dużych projektach
    • ale luzik. najważniejsze, że jest cudownie. miś pisze, że
      • że nawet w towarzystwie nowego wicepremiera czułbym się tam dobrze
    • to rzeczywiście cud we włoszczowej.
  • wpis drugi poświęcony jest refleksjom na temat reklamy.
    • otóż misia bardzo zniesmaczyła reklama tamponów w telewizji. co podsumowuje apelem:
      • Niech firmy od kleju do protez i waty do higieny intymnej przestaną psuć agencjom reklamowym dobry gust. A nam dobry humor od rana
    • tak na marginesie: a reklama środków na hemoroidy na połowie stron onetu jakoś misia nie gorszy?
    • po tej refleksji wraca stały motyw wszystkich blogów drimlabowych: nowa siedziba. ciągłe marzenia o przeprowadzce. już towarzysz moon podniecał się nią na poprzednim blogasku.
      • zaczyna mi dokuczać brak możliwości kontaktu ze wszystkimi pracownikami.
    • nic ciekawego się nie dzieje do końca wpisu. jeszcze trochę wymachiwania szabelką
      • wtedy nasze nowe multimedialne propozycje zaszokują świat! Bądźcie czujni
    • i to na tyle.
  • wpis trzeci jest ciekawszy. młody miś zaczyna korzystać z życia na całego.
  • autor dochodzi w pokrętny sposób do wniosku, że
    • Wszelkie destylaty mają elementy baśniowe i tak też odbieram serwisy internetowe im poświęcone
  • i tak te strony opisuje:
    • To cudowna kraina, w której genialna grafika połączona jest z multimediami najnowszej generacji. Różnorodność i wielowymiarowość serwisu może wręcz przyprawiać o zawrót głowy.
  • (misiu, misiu, nie pij tego soczku)
    • Nowoczesna elegancja, multimedia (znów!) i piękne kobiety. Czegóż chcieć więcej?
  • (misiu, misiu, zostaw lekarstewko dziadka!)
  • i wydawało się, że miś pisze to kompletnie od czapy, za to wyraźnie pod wpływem. ale nie!
    • Piszę to, ponieważ uważam (nie mogę powiedzieć ?wiem?), że DreamLab posiada wszelką wiedzę i narzędzia, aby za chwilę uruchamiać kolejne tego typu piękne i nowoczesne multimedialne serwisy, a wymienione przeze mnie strony mogą moim koleżankom i kolegom z pracy (oraz tym, którzy do nas może już niebawem dołączą ? otwieramy 30 nowych wakatów!) służyć jako inspiracja
  • czyli nowa strategia dreamlabu (ukierunkowanie się na tworzenie serwisów "tego typu" (typu łódka bols)), zarysowała się w pełni.
  • jeżeli nic z tego nie rozumiecie, to może się czegoś napijcie. a jeśli chcecie zrozumieć, ten fragment może wiele wyjaśnić:
    • Można by pomyśleć, że zachwycam się tym wszystkim jako nie związany z tematem, przerażony chłopiec, który dorwał się do internetu po przyjeździe z małej wsi pod Olsztynem na I rok studiów nasionoznawstwa na Akademii Rolniczej
  • można pomyśleć, drogi misiu, oj można. można i gorsze rzeczy sobie pomyśleć. że np. jeśli ci się wydaje, że twój zachwyt nad serwisem z dupeczką reklamującą jakąś wódeczkę, zachwyt nad biurowym automatem do kawy oraz zachwyt nad wszelką wiedzą, jaką dreamlab "posiada" nie jest w niczym lepszy niż zachwyt wyżej wymienionego studenta wielkim miastem olsztynem. powiem więcej: jest znacznie bardziej żenujący, bo połączony z bucowatym poczuciem wyższości.
  • tym niemniej, dziekujemy ci drogi dreamlabie za kolejną edycję "tańca z blogami". czekamy na więcej!
22:59, reuptake
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 28 maja 2007
  • na rewolucji najlepiej zarabiają fabryki broni, na rewolucji netowej producenci sprzętu i dostawcy łącz. zwłaszcza ci pierwsi nie stracą (nie jest w tym przypadku specjalnie istotne, czy rewolucja się uda).
  • na rewolucji wywołanej przez facebooka też już serwerownie zaczynają zarabiać.
  • arrington twierdzi, że w firmy "widżetowe" wpompowano ćwierć miliarda dolarów. i teraz one muszą jakoś zacząć zarabiać. do tej pory wszyscy powtarzali myspace, myspace, jak mantrę. ale myspace po pierwsze dawał bardzo ograniczone możliwości integracji, po drugie był cholernie ryzykowną opcją. chwila i widżety znikają (niejedna firma już tego doświadczyła).
  • dlatego facebook f8 to prawdziwa rewolucja. a ja słyszę ciszę w .pl nadal.
  • nie bardzo rozumiem. nocnik nie wydaje mi się najlepszym miejscem do trzymania ręki.
piątek, 25 maja 2007
  • który profesjonalizmem przebija niektóre nasze mainstreamowe site'y. a i ruch generuje też zapewne większy. mowa o airliners.net.
  • a.net to najlepszy i najpopularniejszy serwis z fotografią lotniczą na świecie. już widzę wzruszenie ramionami. że to faktycznie nisza, tak głęboka, że nie ma co się schylać. otóż chyba warto się schylić.
    • po pierwsze, w skali ogólnoświatowej, maniaków fotografii lotniczej jest się naprawdę wielu.
    • po drugie, spora odwiedzalność airliners.net została osiągnięta w sposób, który dla wielu wydawać by się mógł strzałem w stopę. nie poprzez szersze otwarcie drzwi, a wręcz przeciwne: stopniowe ich zamykanie.
      • umieścić zdjęcie na airliners.net jest naprawdę trudno. ja za swojej kolekcji ponad 3000 zdjęć samolotów, dodałem do airliners bodajże 6 fotek (oczywiście nie wszystkie próbowałem dodać, a.net potrafi zniechęcić każdego).
      • są okropni. odrzucają za najmniejszą niedoróbkę. widzą każdy pyłek. za duży kontrast. za mały kontrast. coś zbyt rozmyte (rzecz gustu) lub zbyt ostre (kwestia monitora). idą na jakość. maksymalnie na jakość. a jeszcze są ograniczenia dotyczące liczby wysyłanych zdjęć, no i trzeba czekać ok. tygodnia, aż screenerzy fotkę łaskawie odrzucą.
      • co roku kryteria są zaostrzane i coraz mniej zdjęć jest przyjmowanych.
      • a jednak każdego dnia kilkaset zdjęć przyjmują i kilkaset odrzucają.
        • zobaczcie te najpopularniejsze, są naprawdę niesamowite. oraz najlepsze wg. użytkowników. też słabe nie są.
      • do tego dochodzą najlepsze fora lotnicze na świecie, gdzie znajdziemy odpowiedź na każdy temat, a wszelkie plotki docierają najwcześniej.
  • przez te 10 lat airliners.net, dzieło szwedzkiego studenta, stało się normalnym biznesem. model biznesowy polega na przychodach z reklamy (nie wiem dlaczego w kółko reklamują jakieś zestawy emotikonek, poza google adsense oczywiście), płatne członkostwo (dopiero po zapłaceniu możemy rozmawiać na forum!) + zapewne pośrednictwo w sprzedaży zdjęć i sprzedaż gadzetów.
  • oczywiście pojawiła się masa klonów. ale żaden nie dorównał a.net pod względem jakości.
  • jak to się zaczęło? johan, twórca a.net opisał to w ciekawym okolicznościowym wpisie na forum.
    • wyłowione ciekawostki
      • w roku 1996 szwedzki student miał 10Mbitowe łącze w pokoju w akademiku. u nas mógł mieć ciepłą wodę, chociaż to też niekoniecznie i nie zawsze.
      • uniwersytet wspierał johana. nie tylko, gdy zaszła taka potrzeba, zwiększył mu przepustowość łącza, ale wręcz zaoferował serwerownię.
        • tymczasem w 2007 nasze uczelnie potrafią wywinąć taki numer! to kandydatura do jakiegoś internetowego ignobla.
  • jak sobie przypominam rok 1996 w naszym necie, to nie dziwi mnie, że nawet w niszach nie udało nam się zawojować świata. ale to inny temat. 100 lat, johan!
20:58, reuptake
Link Komentarze (13) »
  • czytam sobie blogi (jak zwykle google reader wydaje na mnie lakoniczny, ale okrutny wyrok: 100+ nieprzeczytanych) i dziś tylko facebook, facebook, facebook. nie chce mi się nawet tego wszystkiego, co o facebooku napisano streszczać. telegraficznie.
    • facebook przekształcił sieć społeczną w platformę, na której inne firmy mogą budować swoje aplikacje.
    • już jest ponad 30 aplikacji i to nie są to aplikacje firm, o których dowiadujemy sie właśnie przy okazji premiery facebooka. przykładowo: forbes, washingtonpost, magnolia
    • facebook już nie jest tylko dla studentów.
    • facebook bardzo szybko rośnie. już jest większy, jeśli chodzi o oglądalność, niż e-bay.
    • największe serwisy "tematyczne" w niektórych "branżach" nie dorównują popularnością działom facebooka.
    • facebook ma bardzo ambitnego szefa, który ma wizję i wie, co chce osiągnąć.
  • ciekawostki porównawcze:
    • w naszej sieci o facebooku na razie cisza. ach, bo właśnie megapanel opublikował ranking. co tam facebook, jak jednym spadło, a drugim wzrosło.
    • co tam zuckerberg, skoro dowiadujemy się, że co robi szef wp w domu? sprząta? czyta dzieciom? skleja modele samolotów? nie, proszę państwa: krawat zdejmuje. nigdy nie sądziłem, że można po domu chodzić w krawacie, ale widocznie nie jest to na tyle oczywiste. zwłaszcza w wirtualnej, na plakatach tam chodzą zupełnie bez niczego, więc dlaczego mielibyśmy podejrzewać, ze management chodzi po domu w krawacie?
    • a propos panelu, to ja już nic z niego nie rozumiem. fotka dodała się do świstaka, a np. orange i tpsa jakoś się nie chcą dodać do siebie. otomoto i allegro, google też do youtube się jakoś nie dodały. to tak już można sobie dodawać jak-się-chce?
    • i jeszcze jedna rzecz: w stanach myspace jest określane jako "klasyczna zamknięta sieć społeczna". tak, przy tych wszystkich widżetach, myspace jest jak na tamte standardy zamknięte! pokazałby im ktoś g...no.net albo moją generację.
  • dla mnie to, co robi facebook, to jest next big thing. może się na tej ścieżce potkną, ale to nie jest zła ścieżka. to jedyna możliwość wypracowania przewagi konkurencyjnej, jaką mają.
    • a propos big things i facetów bez krawata: fotka z wczoraj (byłem w krawacie, gdy ją robiłem, serio).
środa, 23 maja 2007
  • kazali mi napisać, to piszę. otóż google poczynił podwójną inwestycję w firmę biotechnologiczną o uroczej nazwie 23andMe. po pierwsze sergey brin ożenił się z ann(e/ą) wójcick(i/ą), która jest jedną z założycielek tej firmy. po drugie google zainwestował w samą firmę. 
  • techcrunch pisze (nie bez złośliwości), że obie firmy na dobre są ze sobą w łóżku chociaż nie ma żadnych powodów, dla których google powinien zainwestować właśnie w tą firmę (poza oczywistymi powodami natury rodzinnej).
  • ja uważam wręcz przeciwnie. z tego, co można o firmie 23andme się dowiedzieć, robi ona coś podobnego do tego, co google robi z "webem". indeksuje dna a nawet kombinuje nad stworzeniem jakiegoś "dna-rank" ("By connecting you to others, we can also help put your genome into the larger context of human commonality and diversity"). zastosowanie technologii google'a do przeszukiwania naszego dna? czemu nie. wiadomo, że google pożre każdą informację. jak na razie się nie dławi.
    • na razie życzymy sergeyowi i annie udanej rekombinacji genów, która dalej umocni przyjaźń polsko-żydowsko-rosyjsko-amerykańsko-googlowską.
10:29, reuptake
Link Komentarze (5) »
wtorek, 22 maja 2007
  • michael arrington narzeka na dolinę krzemową. że to już nie taka dolina jak kiedyś. że wszyscy rozmawiają o kasie, a nie o fajnych pomysłach. że dominuje pr, a nie dobre produkty. że kiedyś premiery takich serwisów jak meebo czy sphere miały miejsce w jego salonie, w otoczeniu faktycznie zainteresowanych nimi osób, a teraz liczy się tylko błysk flashy na suto opłaconych "eventach". że mu szefowie firm przyłażą pod drzwi z flaszką i wręczają tę flaszkę, żeby o nich napisał. albo płaczą w słuchawkę (i arrington się łamie). że nikogo nie interesuje technologia, tylko kasa, kasa, kasa.
  • arrington pisze jednak w komentarzu, że dolina krzemowa jest jedyna w swoim rodzaju i że takiego wsparcia jak tam, młody startup nie uzyska gdzie indziej.
  • hej, czy my nie mamy takiej dolinki krzemowej tutaj? na małą skalę? trochę żartuję, a trochę nie.
  • co u nas się dzieje? coś się jednak dzieje. zaczynamy się spotykać chyba coraz częściej
    • btw: wyjątkowo udany było ostatni bootstrap. naprawdę wyjątkowo.
    •  nie, nie będzie slajdów (przynajmniej z prezentacji money.pl). "trzeba być z nami, robić to, żeby wiedzieć" ;-)
  • czasem się ktoś sparzy, czasem ktoś wdepnie w g..no.net, ale ogólnie, chyba coś powoli się rusza. spotykamy się, czytamy swoje blogi, rozmawiamy. z drugiej jednak strony coraz więcej jest gadania o kasie, milionach i inwestycjach. a i tak większość dobrych programistów wybiera spłacanie kredytów hipotecznych dzięki regularnym i wysokim wypłatom w korpo, podczas gdy my bijemy pianę.
  • a jest jeszcze inny świat: iab, onety, gemiusy: nie miesza się z naszymi bootstrapami i aulami.i jak oliwa na falach, uspokaja nasze gadki: spokojnie, dorośniecie, dostaniecie profesjonalne zarządy, sami zobaczycie, że lepiej przeznaczyć kasę na marketing niż technologie.
  • ja wiem, że mierzyć żuławy wiślane (polską scenę) tą samą miarą co rów mariański (dolinę krzemową), to karkołomne zadanie. ale możemy spróbować. i tu i tu, na dnie jest sporo mułu.
11:20, reuptake
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 21 maja 2007
  • dzielić, czyli świadomie rezygnować z części rynku. nie dzielić w sensie: wyszarpywać sobie kawałek rynku. nie w sensie: rynek serwisów plotkarskich podzielony został między pudelka, plotka i inne pieski.
  • piszę o tym w kontekście ostatnich ruchów facebooka, który tworzy coś w rodzaju otwartej platformy, na której można uruchamiać różne usługi, spięte facebookową siecią społeczną. facebook jest zresztą liderem jeśli chodzi o tego typu działania, jego otwarte api jest znane już prawie od roku. także twitter sporą część swojej popularności zawdzięcza zdolności do dzielenia się. są tacy użytkownicy tego serwisu, którzy praktycznie nie komunikują się za pomocą strony, używając do tego celu jedynie aplikacji firm trzecich. google działa też w podobny sposób w niektórych obszarach.
    • ptaszki ćwierkają, że google kupi facebooka
    • a inne ptaszki, że może microsoft?
  • czy w polsce możliwy jest taki model? zakładający od początku, że budujemy pewien ekosystem, w którym działają wolne i niekontrolowane w ramach określonych reguł podmioty?
  • nie wiem. ale wiem, że można w ten sposób się odróżnić od pudelka, plotka i innych piesków, a także od tych, którzy trzymają je na smyczach.
21:23, reuptake
Link Komentarze (10) »
  • od pewnego czasu widać, jak język nie nadąża za rozwojem internetu. co ciekawe, najbardziej wlecze się język prawniczy, zwłaszcza w odmianie popularnej.
  • dzisiaj przeczytałem taki oto tekst, z którego zacytuję
    • Rejestracja nazwy cudzej firmy lub znaku towarowego to najczęstsze przestępstwo w sieci - pisze "Gazeta Prawna"
  • oczywiście rzetelna gazeta prawna, nie podaje:
    • skąd wiadomo, że jest to najczęstsze przestępstwo
      • mam wrażenie, że inne straszne przestępstwo, a mianowicie "piractwo" jest jednak częstsze
    • i co ważniejsze, dlaczego nazywa taki proceder przestępstwem. tu inny cytat:
      • ...nowelizacja ustawy o własności przemysłowej, nie przewiduje ochrony znanych znaków towarowych rejestrowanych jako domeny internetowe. Nadal więc nie będą one chronione
    • o co więc chodzi? wszystko zgodne z prawem, a tu nagle przestępstwo
  • dobrze znana jest też historia "piractwa". dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, przestępstwa przeciwko prawu autorskiemu (okropna nazwa, pppa?) trzeba był jakoś nazwać. pijarowcy się głowili, głowili, jak by to nazwać by było wystarczająco straszne. jaki był wybór?
    • morderstwo
    • gwałt
    • dzieciobójstwo
    • podpalenie
    • piractwo
    • rozbój
    • kradzież
  • z tych nazw wytypowano piractwo. w anglii była to straszna zbrodnia, za którą wieszano (co było wyjątkowo hańbiące w tych czasach). nam, słodkowodnym słowianom piractwo wisi i powiewa jak flaga z trupią czaszką w barze szantowym gdzieś na podkarpaciu. my byśmy to pewnie nazwali "zbójnictwo", gdybyśmy oczywiście mieli na to jakiś wpływ. za zbójnictwo też wieszano decyzją sądu dwudziestoczterogodzinnego, na haku wbitym pod ziobro.
  • trzeba przyznać, że się "piractwo" się przyjęło, aczkolwiek z racji niskiego zasolenia lubimy też posługiwać się swojskim pojęciem "kradzież".
    • pewnie gdyby riaa się o tym dowiedziała, zareagowałaby oburzeniem. "jak to kradzież? za to u nas była tylko chłosta i kazamaty! to wręcz zachęca! oficjalną nazwą zastrzeżoną dla pppa w regionie europy i ameryki jest piractwo (tm). dopiero trwają dyskusje, czy nie wprowadzić tego produktu na rynki bliskowschodnie nazywając go kradzieżą (tm) -- tam obcinają za to rękę".
12:09, reuptake
Link Komentarze (7) »
sobota, 19 maja 2007
  • czy też to, co polityką nazywamy. jak pamiętam stary usenet, to poza gardłującymi o karze śmierci i okradającym nas państwie upeerowcami, tematy polityczne pojawiały się rzadko. były, owszem, wydzielone grupy na ten temat, ale wcale nie cieszyły się one jakimś szczególnym zainteresowaniem. zresztą pojawiały się głównie kwestie "ogólne", a nie komentarze do każdego działania rządu.
  • blogosfera też nie zaczęła się od kataryny, wbrew pozorom. w blogach z 2001 czy 2002 tematy polityczne pojawiały się jak na lekarstwo i nie przyciągały setek komentarzy.
  • wchodzę na goldenline i nawet tam: ziobro to, ziobro tamto.
  • zastanawiam się, czym jest spowodowana taka popularność polityki w sieci. przecież nie zyskaliśmy jako obywatele jakiegoś szczególnego wpływu na państwo. może tym, że obecny rząd obrał jasny kierunek i podąża w tym kierunku (szkoda, że jest to kierunek dno), podczas gdy poprzednie raczej dryfowały?
  • jakieś nowe pokolenie? moje miało dość, to fakt. teraz też zresztą ma dość, chyba jeszcze bardziej.
22:26, reuptake
Link Komentarze (11) »
piątek, 18 maja 2007
  • mashable podało, że joost opublikował właśnie dane dotyczące przyszłych umów z partnerami. niechcąco. w tym oto pliku pdf. można je odczytać kopiując tekst do notatnika. oj. zabolało.
  • wiedziałem, że z plików worda można odczytać trochę ciekawych rzeczy, ale żeby z pdf? muszę chyba przejrzeć kilka ciekawych plików acrobata, które mam na dysku, może uda mi się odkryć tajnych współpracowników albo inne osobowe źródła informacji.
  • update: jeśli nie chce się wam podgrzewać pdfa nad świecą, żeby odczytać to, co napisano tam atramentem sympatycznym, proszę bardzo. może się to komuś przyda, jeśli prowadzi osiedlową kablówkę albo coś w tym stylu ;-)
22:10, reuptake
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 maja 2007
  • zamknięty serwis napisy.info postanowił się podzielić kodem źródłowym. nie ma niestety tego, co najważniejsze, czyli samej bazy napisów.
    • może trochę za późno?
  • to przechodzę do pomysłu. jedyna nadzieja, która ma jakiekolwiek podstawy prawne, to zapis o dozwolonym użytku. gdyby stworzyć sieć wymiany opartą o osoby, które spełniają warunek
    • Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
  • typowa sieć społeczna, to właśnie takie osoby. pytanie tylko, jak udowodnić to pozostawanie w stosunku towarzystkim. oświadczenia złożone przez strony? czy takie oświadczenia można by złożyć drogą osobistą? przypuszczam, że wątpię.
17:37, reuptake
Link Komentarze (20) »
  • nasza bohaterska policja tym razem złapała prawdziwych drani, którzy nie tylko znali języki obce połowie składu naszego rządu, ale też używali ich do niecnych celów. pewnie różne gutki się cieszą, pamiętam te epistoły, jak dzielni dystrybutorzy ściągają niszowe filmy i chcą z tego dostatnio żyć, a nie mogą. sorry, gutek, ty masz problem, nie ja. co mnie obchodzi, że wybrałeś sobie model biznesowy, który nie działa? przypomnę cytat:
    • W tym lepszym świecie, w którym nie można byłoby w 3 sekundy znaleźć polskich napisów do każdego filmu, po trzech latach bardzo wielu ludzi przekonałoby się, że wydawanie na DVD Godarda, mangi, Tarkowskiego, Sokurowa i setek innych pozycji ma sens.
  • no to kolejny krok na drodze do "tego lepszego świata".
    • dawno dawno temu, kiedy google był na etapie akademickiej dysertacji, wychodziły różne drukowane katalogi internetu. ciekawe, że wtedy nie było lamentów:
      • w tym lepszym świecie, w którym nie można w 0.3 sekundy znaleźć dowolnej strony w google'u, po krótkim czasie ludzie uświadomiliby sobie, że wydawanie kasy na papierowy katalog stron www ma sens.
  • pochodziłem sobie po stronach policji i trzeba przyznać, że mają nieprawdopodobne wręcz osiągnięcia w dziedzinie przestępstw przeciwko prawu autorskiemu. np. ta akcja jest po prostu niesamowitym wyczynem, hollywood nie kupił praw do filmu? teraz, jak już w lepszym świecie jesteśmy, powinnien kupić, będąc pewnym, że zły polski pirat nie przetłumaczy.
  • nic, miałem sobie odświeżyć angielski i chyba muszę to zrobić.
  • a ze świata napływają trochę inne informacje.
  • dziś przypada światowy dzień społeczeństwa informacyjnego. wesołych świąt.
środa, 16 maja 2007
  • wprawdzie po ostatniej aferze z serwisem g...no.net i blipem moja skłonność do otwartej rozmowy nieco się zmniejszyła, ale show must go on: bootstrap odbędzie się w najbliższą sobotę, tradycyjnie o godzinie 12:00, na chłodnej 25 w warszawie
  • program jest jak zwykle nieco spontanicznie układany, pewnym punktem jest wystąpienie arka osiaka z money.pl, który opowie o tym, jak zaczynał, jak przetrwał bańkę i czego się nauczył na własnych błędach i sukcesach. z tego co wiem, będzie to bardzo ciekawe, więc zapraszam. potem porozmawiamy sobie w tzw. kuluarach, które to kuluary obejmują całość klubu na chłodnej.
  • wifi w cenie, która wynosi tradycyjne zero złotych.
  • a skoro jesteśmy przy bootstrapie, to jesteśmy przy ruby on rails.
    • a skoro jesteśmy przy ruby on rails to bardzo polecam 10 przykazań dla programisty rails. tytuł jest nieco na wyrost, bo są to raczej wskazówki, a nie przykazania, ale jest też niedoszacowany, gdyż jest ich zdecydowanie więcej niż 10.
    • ale nie wszystkich rails kusi. yashke donosi, że wykop zostanie przepisany z railsów na php. rozgorzała wielka dyskusja, a w sumie to burza w szklance wody. wygląda, że i mały railsowy szowinizm się nam zrobił. ja oczywiście jestem całym sercem za railsami, ale jeśli decyzja zapadła, żeby przepisywać na php, to nie robiłbym z tego wielkiej tragedii (aczkolwiek samo przepisywanie całej aplikacji to rzecz mocno ryzykowna). powinni przepisać na quercusa, żeby wszyscy byli zadowoleni ;-)
  • do zobaczenia w sobotę.
09:35, reuptake
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3