pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
poniedziałek, 25 maja 2009

motto: "odnoszę wrażenie, że blog jest czymś – proszę darować to określenie – idiotycznym. Pozwala każdemu wygłaszać opinie na tematy różne. Tymczasem wcale nie uważam, że tak być powinno." m. król, historyk idei w dzienniku.

dziś dziennik oddaje kolejne salwy w wojnie o cześć kataryny. salwy jak zwykle trafiają w sam dziennik, zresztą tytuł "utracona cześć kataryny" jest mylący. to dziennik utracił resztki czci.

nie, żebym jakąś szczególną wagę przykładał do rzeczonej blogerki, której pisaninę uważam za dośc grubymi nićmi szytą propagandę (a raczej antypropagandę) albo do tekstów w dzienniku. od kiedy dziennik na swojej stronie pół dnia drobiazgowo rozpływał się nad szczegółami technicznymi boeninga, którym rzekomo benedykt xvi leciał do polski, czyniąc z tego najważniejszego newsa, zwątpiłem do reszty w jakiekolwiek kompetencje dziennikarzy tego pisma (papież jako żywo wysiadł z airbusa).

dyskusję z tekstem, który zaczyna się od "pocałujcie mnie w dupę" można w sumie zakończyć wyświechtanym "na pieszczoty trzeba sobie zasłużyć" czy bardziej "kontekstowym": "poproś lepiej red. karnowskiego, mimo młodego wieku ma lata doświadczenia i duże osiągnięcia, a fakt, ze trenował tą czynność na kaczyńskim wskazuje na świetne przygotowanie gimnastyczne". mimo wszystko podyskutuję sobie, bo warto utrwalić ten pomnik głupoty. redakcja dziennika lubi usuwać teksty z archiwum internetowego, oj lubi!

miałem w swoim życiu pewien śmierdzący epizod, kiedy moderowałem fora internetowe popularnego portalu. wymagało to - nie przeczę - wyrobienia pewnej odporności psychicznej. po pewnym czasie eksterminowało się wpisy już bez udziału psyche, na poziomie instynktu. działało to mniej wiecej tak, że spośród zgłoszonych do moderacji wpisów głupich, agresywnych i wulgarnych usuwało się te megagłupie, superagresywne i hiperwulgarne. ok, przesadziłem: megagłupie się zostawiało. mimo wyłączenia psychiki po paru godzinach oddzielania gówna (do wyrzucenia) od błota (może zostać), miałem wrażenie, że czymś śmierdze. i że nigdy więcej, i skąd się tacy ludzie biorą, i to nie ludzie a wilki. i w ogóle.

stąd też w jakimś tam stopniu jestem w stanie zrozumieć red. krasowskiego. dostał (nie powiem, że nie całkiem zasłużoną) zjebkę zbiorową za podły szantaż, którego dopuściła się jego pracownica + oszczerstwa, których dopuścił się jego pracownik, a zjebki internetowe wyglądają tak jak wyglądają. każdy ma taką reakcję obroną, jakie geny odziedziczył i jakie wychowanie odebrał. red. krasowski w sytuacji stresu wypina cztery litery. można i tak.

niestety, w pozycji zgiętej, red. krasowski kiepsko myśli. i to jest problem, a nie nagie redaktorskie posladki. bo o kim to redaktor pisze: "jednemu z Was zdarto przyłbicę, pozbawiając maski anonimowości"? no o kim? o jakimś forumowym trollu, jakich tysiące kręci się po portalach? 

nie. on pisze tak o katarynie, którą jego kolega uważa za twórczynie najlepszego bloga politycznego w sieci, klasę samą dla siebie. kataryna jest jednym z tych "małych ludzi". to (oraz pisanie pod nazwiskiem) czyni krasowskiego moralnie wyższym, co prowadzi w logiczny sposób do wypięcia pośladków, gdyż tak krasowski okazuje moralną wyższość: wypinając nieanonimowe pośladki. zapominając o tym, że jest to dość anonimowa część ciała.

krasowski monstrualnie przegina w wielu miejscach. fragment o tym, jakie są metody działania dziennikarzy (szantaż) jest obrzydliwy, nawet (zwłaszcza) jeśli szczery. takie historie, w których agent werbuje informatora, strasząc go "bo jak nie pójdziesz na współpracę z nami, to przyjdzie kgb, a znasz ich metody" czytałem do tej pory głównie w powieściach le carre.

jednak moment, w którym "pocałujcie mnie w dupę" rzuca także w kierunku do kataryny, przejdzie chyba do historii bezczelności. razem z całym dziennikiem. już wkrótce.

ps. mimo przykrej sytuacji w jakiej znalazła się kataryna, która to zresztą sytuacja zapewne wyjdzie jej na dobre, nie mogę nie podzielić się złośliwą satysfakcją. toż przecież kataryna krytykowała, zwalczała gazetę... a to tu właśnie, na bloxie, mogła czuć się anonimowo i swobodnie. zapewne śladów w logach serwerów agory zostawiła tysiace, a jej tożsamość była na czerskiej znana niejednej osobie. ale to nie te moralne karły, co bratają się z kiszczakiem, a ich teksty adiustuje maleszka, a właśnie jej fani z dziennika, ideowi sojusznicy, obrońcy 4 rp, moralnej odnowy i lustracji ujawnili de facto jej dane, po nieudanej próbie szantażu. podobno poglądy polityczne kataryny zrewolucjonizowało przyjście rywina do michnika. ciekawe, jaką rewolucję wywoła coś, co chyba bardziej bezpośrednio jej dotyczy: telefon od czubkowskiej, felieton michalskiego i wypięta dupa redaktora krasowskiego.

00:19, reuptake
Link Komentarze (15) »