pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
czwartek, 29 czerwca 2006
  • z pewnością widzieliście kiczowate bilboardy, na których tleniona blondynka jak z teledysku disco-polo-live mizia się z jakąś parodią pierce'a brosnana, czy jak się tam nazywał ten bond od wody kolońskiej. a wszystko to wśród serduszek. bilboardy serwisu single.pl.
  • jako że podprogowy i nadprogowy przekaz aż wrzeszczy, iż jest to kolejny serwis randkowo-towarzyski, nakierowany raczej na osoby, dla których harlequine jest intelektualną przygodą... (tu cytat z innego serwisu, nie mogę się powstrzymać, mają taki dział na forum:
    • Pełna kulturka
      Widziałeś ciekawy film, przeczytałeś fajną książkę? Pokaż, że jesteś Światowcem
  • dobrze, że nie
    • Opowieści z wyższych sfer
      Jadłeś nożem i widelcem? Używałeś dezodorantu? Podziel się wrażeniami na forum!
  • i zamykamy nawias)
  • i kończymy wątek: ... olewałem te bilboardy.
  • aż tu nagle
  • myślę sobie: zaraz zaraz. coś mi tu nie gra. trzeba to sprawdzić. bo w sumie rynek jest dość ciasny, nowy gracz, ma bilboardy, całą masę bilboardów, ciekawe kto to. i po co. ostatnio jak pamiętam bilboardów używało się w celu przekazania akcjonariuszom dot-comów: tak, palimy waszą kasę, ale przynajmniej robimy to w maksymalnie widowiskowy sposób.
  • no i wchodzę na te single i od razu widzę flagi jak w nie przymierzając brukseli albo innym luxemburgu, czyli serwis światowy, czyli wiadomo, kasy mają jak lodu i już wiem, skąd te bilboardy etc.
  • ale zostałem jeszcze chwilkę. aha. serwis niemiecki. dobrze... dobrze... do...
  • i zacząłem go czytać
    • Single.pl zapewnia, że sam nie zakłada członków
    • Przy pomocy "User do Admin meldować" możesz zgłaszać do naszego Support członków Single.pl. Mogą to być user, którzy na swojej wizytówce oferują inne usługi (0190, Homepages itp.), lub zawierają teksty o treściach rasystycznych lub seksualnych albo dokuczają w inny sposób innym członkom. W ten sposób możesz również zgłosić tak zwanych Fakes ( mężczyzni, podający się za kobiety).
      • z serii "słynni fakes": margaret thatcher
    • Jeżeli nie masz do dyspozycji zdjęcia dygitalnego lub odpowiedniego JPG lub GIF, możesz wysłać nam (1-5)zdjęcie podając swoje imię nick wraz z banknotem 5,-PLN (opłata za opracowanie)na nasz adres
    • Z tej Feature możesz korzystać wyłącznie jako członekpremiowy.
  • nie mam więcej pytań
  • a o "innym serwisie" będzie jak ochłonę.
  • robię się strasznie rasystyczny jak na to patrzę.
22:12, reuptake
Link Komentarze (7) »
  • wyobraź sobie
  • że z social-networków udało sie wyizolować warstwę sieciową i warstwę aplikacyjną
  • co to znaczy?
  • jest sobie gdzieś w otchłaniach netu serwis, który zajmuje się wyłącznie twoim networkiem. nie musisz nawet wiedzieć, że z niego korzystasz. nazwijmy go routerem.
    • dodajesz sobie w swoim webmailu kontakt do swojej książki adresowej. tak naprawdę, dodajesz ten kontakt do routera.
    • twój webmail bardzo cię denerwuje. działa gorzej niż grono rok temu (jeśli to możliwe). zaczynasz używać thunderbirda. importujesz swoje kontakty z routera.
    • zakładasz bloga. lepiej późno niż wcale. w związku z faktem, że temat web 2.0 jest oklepany, postanawiasz pisać o swoim życiu erotycznym. załóżmy, że takie posiadasz. z routera importujesz listę znajomych i wybierasz, którzy z nich mogą czytać to co zmyślisz i napiszesz na blogu.
    • okazuje się, że niektórzy z nich też mają blogi. też nie o web 2.0. jednym kliknięciem (za pomocą oddzielnego serwisu) tworzysz sobie blogrolla z linków do ich blogów. a potem wklejasz go do siebie.
    • twój blog odniósł sukces. żenisz się. tworzysz w specjalnym serwisie listę prezentów, które mogę nabyć (w dowolnym, dobrym sex-shopie) zaproszeni goście. wysyłasz, korzystając z wybranych kontaktów. kontakty pochodzą z routera.
    • to samo z galerią zdjęć ze ślubu. nie popełniłeś żadnej gafy. nie odpakowałeś gumowej lali w kościele. wysyłasz zaproszenie do odwiedzenia galerii zdjęć (oddzielny serwis) do wszystkich w swojej siatce znajomych.
    • wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. twoja żona zdradza cię z najlepszym przyjacielem. usuwasz go ze swoich kontaktów. nie ma dostępu do galerii zdjęć (jak poprzedzierać zdjęcia we flikrze?), nie ma dostępu do twojego bloga, wypada z linków etc. etc. nie dowiaduje się już o tym, że szukasz dobrego psychologa (w serwisie ogłoszeniowym, który rozesłał info do wszystkich twoich znajomych).
      • uwaga marginalna, choć ważna: wszystkie serwisy, z których korzystałeś są wyspecjalizowane. to nie muszą być "proste galerie", "proste blogi". ich autorzy mogą sobie w ogóle darować rozwijanie networkingu. mogą się skupić.
  • pytanie: z czego taki router miałby się utrzymywać? czy korzystające z niego aplikacje, a właściwie ich twórcy, byliby skłonni za używanie routera zapłacić? skoro tak łatwo jest w ruby on rails stworzyć relację many to many?
  • mam wrażenie, że obecne social-networki przypominają ms windows. w wersji 3.1. dostajesz system operacyjny i co? notepad? ms paint? kalkulator? system się ciągle zawiesza, a aplikacje są prymitywne. tak naprawdę, rajcuje cię jedynie schowek. że to wszystko działa razem. tylko dlaczego jest takie prymitywne?
  • technologia jest.
  • na przykład: REST.
11:42, reuptake
Link Komentarze (5) »
  • trendy blog doniósł, to i ja doniosę: yet another social-network (yasn): osobie.pl
  • jeszcze się nie zapisałem, chociaż strona wygląda nieźle. i nie wiem, czy się zapiszę, bo już trochę mi się nudzi spędzanie połowy dnia między formularzem rejestracji a formularzem logowania.
  • pierwszy rzut oka i różnice w stosunku do np. grona: tworzenie wizytówek (strony domowe wracają do łask :-) ) i social-bookmarking. jak działa -- nie testowałem. jest także coś co można nazwać social-ranking. zupełnie nie wiem, jak to ma działać, ale pewnie "młodzież" wie.
  • więc tylko donosze. i kopiuję (bo nie ma trackbacków) mój komentarz:
    • Ja widzę to tak: social-network (SN dla skrótu) to… no właśnie: network. Czyli zaczynamy od infrastruktury. Łączymy ludzi. I teraz dopiero powstaje pytanie: po co? Sama sieć nie daje praktycznie żadnej przydatnej funkcjonalności. No ok, mam 10 czy 100 czy 1000 znajomych. Idąc analogią do rozwoju netu, mam hosta i mogę wysłac “ping” do 10 czy 100 innych maszyn. Nic ciekawego. Co się następnie pojawiło w internecie: e-mail i usenet (jako odrębny system ale zostawmy to). Dokładnie tak samo jest ze stronami SN: pierwsze, podstawowe usługi, to możliwość wysłania wiadomości (e-mail) lub podyskutowania na forum (usenet). Przy okazji też coś w rodzaju FTP (możliwość opublikowania zdjęć). Dalej: powstaje odpowiednik WWW (tworzenie własnej strony — grono tego praktycznie nie ma, ale myspace owszem).

      Inaczej mówiąc, jesteśmy na etapie, na jakim był internet 10 lat temu. Mamy już działającą sieć, możemy sobie wysyłać wiadomości, podyskutować, wrzucić plik, zrobić prostą wizytówkę. Teraz czekamy na bardziej zaawansowane aplikacje.

      I to na aplikacje powinny konkurować SN. Inna analogia: Linux. Sama sieć stanowi kernel. Ja już dawno zainstalowałem sobie linuxa, zanim potrafiłem go użyć. Był praktycznie bezużyteczny, ale był jakąś nowością. Podobnie jest z gronem. Cała masa ludzi weszła tam, dodała sobie znajomych i było wszystko fajnie. Do czasu. Aż przyszła refleksja, że sam “kernel” to za mało.

      Dlatego wydaje mi się, że budowanie kolejnych “kerneli”, kolejnych “internetów” (pamiętamy wszyscy, ze 10 lat temu był jeszcze Compuserve, był AOL jako oddzielna sieć + kilka innych), to strategia, która odchodzi do przeszłości. Teraz trzeba się skupić na aplikacjach. Niedługo przestanie nas rajcować budowanie sobie dłuuugiej listy znajomych (tak jak mnie już dawno przestała rajcować kompilacja najnowszej wersji kernela czy konfigurowanie routingu).

      To aplikacje zdobywają rynek, nie kernel. Usługi, nie sieci.

  • howgh!
11:15, reuptake
Link Komentarze (1) »
środa, 28 czerwca 2006
  • jak można jeszcze podejść do sieciowej galerii?
  • na przykład tak jak tabblo. czyli "albumowo". zamiast tak jak na flikrze skupiać się na pojedynczych zdjęciach, w tabblo tworzymy ze zdjęć strony, przypominające właściwie plakaty. rozmieszczamy fotki, dodajemy opisy etc. jeżeli komuś odpowiada takie podejście ("wszystko na jednej stronie"), będzie z tabblo zadowolony. dla mnie to za duży skok mentalny.
  • oczywiście "plakat" ze zdjęciami można sobie kupić. i powiesić na ścianie.
  • tabblo mi się generalnie podoba. problemy na jakie natrafiłem w czasie krótkiego testowania to nie do końca dopracowany edytor stron no i taki drobiazg: nie wiadomo po co, każdemu userowi dodają ileś tam przykładowych fotek na początek. ot, powiedzmy, miły gest. tylko jak je szybko usunąć? po jednej? potwierdzając za każdym razem?
14:09, reuptake
Link
wtorek, 27 czerwca 2006
  • ...a technique for determining when you're on the right track. You're on the right track when people complain that you're unqualified, or that you've done something inappropriate. If people are complaining, that means you're doing something rather than sitting around, which is the first step. And if they're driven to such empty forms of complaint, that means you've probably done something good.
  • więcej
14:57, reuptake
Link
  • dostałem dziś zaproszenie do picasa web album (przez jedno "s"). po kilku próbach (przeciążony serwer?) ściągnąłem wersję picasy, przystosowaną do wysyłania fotek na serwer. no i co. właściwie nie ma co pisać. album wygląda jak wygląda.
  • jak to u googla i jak to w picasie: wszystko bardzo wygodne i bardzo proste. jeszcze nie doszedłem jak wygląda mapowanie folderów lokalnych na foldery webowe. ale poza tym jest ok:
    • obrazki ładują się bardzo szybko. zapewne jakiś preloading, ale ogląda się je prawie tak szybko jak na lokalnym komputerze (oczywiście zapewne nie na modemie)
    • wszystko co użyteczne w ajaxie zostało użyte: porządkowanie przez drag-and-drop, dodawanie komentarzy bez reloadu strony etc, etc.
    • bardzo fajnie rozwiązano "odwieczny" problem za dużych zdjęć. jak? a tak. kliknijcie na "lupkę", żeby powiększyć fotę do 100%.
    • wygodne, wygodne, wygodne.
  • pamiętam jak zastanawiałem się, po co właściwie google inwestował w picase? hello, czy jak tam się nazywał ten program do wymieniania się fotkami nie wydawało się wystarczającym powodem. program był mało wygodny. no i wymagał explorera, fuuuj.
  • teraz już wiemy.
  • czego brakuje: strony głównej :-) można podobno dodawać sobie userów do ulubionych, ale na razie zupełnie nie wiadomo jak tych userów znaleźć.
  • ciekawe jaki model monetaryzacji zastosuje google. czy adwordsy, czy może podobnie jak flickr, usługe premium. fajnie by było, gdyby tylko to pierwsze. album na zdjęcia o praktycznie nieograniczonej pojemności? cool.
  • oczywiście ja pozostanę przy swojej galerii samolotowej. bo nie dość, że moje, nie dość, że w rails, to jeszcze pod klucz.
  • nie wiem jak zakończyć ten wpis... może linkiem do slajd.net? czemu nie ;-)
11:44, reuptake
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 26 czerwca 2006
  • mały trick: chcesz umieścić na swojej stronie link, dodający stronę do gwara?
  • wklej: <a href="javascript:location.href='http://www.gwar.pl/DodajGwar.html?u='+encodeURIComponent(location.href)">Dodaj na Gwar</a>
13:50, reuptake
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 czerwca 2006
  • polecam to miejsce. to znaczy ja nie polecam, ale tak nazywa się serwis. i sprytnie i niesprytnie (bo długaśnie) zarazem. a w "tym miejscu" (którego nie polecam, nie w sensie, żebym odradzał, tylko nie polecam, gdyż jeszcze sam nie wiem, czy jest to miejsce fajne czy nie) pusta baza danych
  • aż zionie we mnie tą pustką.
  • i dodałem nieskromnie blogusia swojego jako interesujące miejsce.
  • i wchłonęła go pustka.
  • a napis: Niestety, żadne godne polecenia miejsce nie znalazło się jeszcze w naszej bazie dalej straszy
  • ok, zdecydowałem się: nie polecam tego miejsca.
    • na razie.
23:22, reuptake
Link Komentarze (3) »
  • dan lurie na blogu socialnetworkingowym (chyba jakaś zmiana warty tam nastąpiła) jest wyraźnie pod wrażeniem jookstera. ja reaguję nieco chłodniej.
  • czym jest jookster? w skrócie, połączeniem del.icio.us z systemem social-networkingu. przy pomocy paska narzędzi jookuje się stronę (tak to nazywają), czyli dodaje się ją do swoich bookmarków. identycznie jak w del.icio.us, czy w linkologii tyle, że bez tagowania.
  • druga rzecz, to budowanie siatki kontaktów. czyli ludzi, którzy mają podobne strony i generalnie interesują się podobnymi rzeczami. lub znajomych.
  • następnie można przeszukiwać (też za pomocą tegoż paska) strony zjookowane przez siebie lub przez znajomych lub przez znajomych znajomych itd. im "bliżej" ciebie ktoś zjookował stronę (ze złośliwą premedytacją używam takiej terminologii), tym jest ona wyżej rankingowana.
  • no i teraz pytania:
    • czy znajdowanie informacji w internecie jest na tyle ważne dla wystarczającej grupy osób, żeby w ogóle korzystać z takiego serwisu, jeśli jest na rynku del.icio.us, jest magnolia i masa innych?
    • czy tworzenie kolejnej siatki znajomych (a właściwie "nieznajomych") w w/w celu ma sens i czy będzie się w ogóle komuś chciało to robić (komuś pewnie będzie, ale czy wystarczającej grupie osób)?
    • czy w ogóle dodajemy strony, żeby je przeszukiwać? a co ze stronami o często zmieniającej się treści?
    • czy wyniki wyszukiwania muszą być takie brzydkie?
  • żeśmy się zaplątali w web 2.0. może do licznych różnic w stosunku do poprzedniej generacji dopisać jeszcze taką:
    • web 1.0: jeśli chcesz skorzystać z serwisu czasem musisz się zalogować.
    • web 2.0: jeśli chcesz skorzystać z serwisu zawsze musisz się zalogować. poza tym musi zalogować się 10 innych osób, które muszą namówić na zalogowanie się kolejne 10 osób etc.
      • skąd ja znam ten model?
      • amway też obiecywał spełnienie marzeń wszelkich i koniec starej ekonomii
    • przy czym nie rozwiązano cały czas problemu setek loginów/haseł itd (open id jakoś raczkuje)
    • a tu pojawia się problem (jeszcze nie setek, ale już dziesiątek) sieci społecznych
    • to ja już wolę używać prostszych serwisów niż spędzać czas na zapraszanie znajomych, odpowiadanie za zaproszenia etc.
  • innymi słowy:
    • web 1.0 to robienie sobie zupki z proszku
    • web 2.0 to zapraszanie znajomych na wspólne gotowanie, rozmowy o tym, co komu pasuje, dzielenie się przepisami etc. etc.
      • nie zawsze jest na to czas. czasem trzeba przejść do rzeczy. nawet, jeżeli nie jest idealna.
  • w kolejce czeka plum.
19:24, reuptake
Link Komentarze (2) »
  • mamy przynajmniej 3 klony digga
  • amerykanie podobno ponad 50
  • + serwis, który pozwala każdemu założyć swojego digga. no proszę...
15:55, reuptake
Link Komentarze (2) »
czwartek, 22 czerwca 2006
  • to
  • lub to
  • albo to
  • tak, łącznie z layoutem, ajaxami
  • pod warunkiem, że ma się dobry framework
  • i max 3 osoby w zespole
  • chęci
  • zapomniałem o chęciach :-)
23:34, reuptake
Link Komentarze (3) »
  • donoszę o kolejnym social-networku, o nazwie swoi.pl
  • nie znajduję w nim nic oryginalnego w porównaniu z gronem, wręcz przeciwnie, inspiracje są widoczne jak braki kondycyjne krzynówka. pasuje do poprzedniego wpisu.
  • no, żeby nie było, to jest jedna ciekawostka: o ile większość serwisów chce, żebyśmy jak najłatwiej i jak najszybciej się zarejstrowali, to swoi.pl pyta po wypełnieniu formularza, czy na pewno.
  • z drobiazgów: logo nie linkuje na główną stronę. a na niej: aż chce się cytować! poezja & manifesta rozliczne:
    • W codziennej pogoni za karierą i dobrami materialnymi, otoczeni wieloma nowinkami technologicznymi, wśród których znajduje się pełna gama narzędzi ułatwiających komunikację okazuje się, że dookoła nas nie ma nikogo.
    • Notoryczny brak czasu, nawarstwiające się obowiązki, wysoko postawiona poprzeczka sprawiają, że odcinamy się od świata i wpadamy w wir systemu, który pochłania nas bez reszty.
      • (powyższe cytaty wyjęto chyba z jakiegoś zbioru kazań dla początkujących księży)
    • Projekt swoi.pl skierowany jest do ludzi dynamicznych, którzy dobrze wiedzą jak korzystać z życia, są ambitni i kreatywni.
      • (jaaasne...)
    • Zamierzamy stworzyć społeczność, która wzajemnie się wspiera, potrafi razem spędzać wolny czas, tworzy wspólne inicjatywy i przede wszystkim jest wielką rodziną mającą swoich przedstawicieli na terenie całego kraju. Nie ma lepszych i gorszych, równych i równiejszych.
      • (kaczyński mówi o czymś takim: "układ". ja mówię: "utopia".)
    • Wszyscy jesteśmy inni, przez co świat jest ciekawy.
      • (może wszyscy jesteśmy inni, ja jestem taki sam, tylko trochę senny, bo po obiedzie)
  • powodzenia! kreatywności! dobranoc.
  • ps. dodam jeszcze coś o kategorii "nietykalni" (jak rozumiem chodzi tu o społecznych moderatorów). pomijając nazwę, zastanawia fakt, że aplikacja musi zawierać zdjęcie.
15:43, reuptake
Link Komentarze (4) »
  • also-ran: oznacza pomysł, który jest dobry, ale nie jest pierwszy. przykład użycia: it's hard to imagine who would pay billions for an also-ran. mam wrażenie, że w .pl jest wręcz przeciwnie. podstawowe pytanie: skoro masz taki dobry pomysł, to dlaczego inni jeszcze tego nie robią? i w odwróconej wersji: "onet to ma, wirtualna to ma, interia się przymierza, zwołajmy zebranie w przyszłym miesiącu".
  • w meczu piłki nożnej zajęliśmy drugie miejsce. nieźle, nieźle.
11:54, reuptake
Link Komentarze (1) »
  • niejaki david heinemeier hansson jest na 34 miejscu najbardziej wpływowych ludzi, opublikowanej przez business 2.0 (celowo bez linka). wyprzedził takich tuzów jak tim o'reilly czy jeff bezos. że o oprah winfrey nie wspomnę.
  • bynajmniej nie jest to nowy napastnik reprezentacji danii.
  • kto wie, niech wie. kto nie wie, niech poszuka sobie w necie.
  • facet nie ma jeszcze trzydziestki. pójdzie na tej liście w górę, tak myślę.
  • ok, ok: oto link.
11:47, reuptake
Link Komentarze (1) »
  • nic nowego, prasa się cofa: skrót w idg, pełna wersja w reutersie
    • a jutro być może w wiodących polskich dziennikach
    • póki są ;-)
11:36, reuptake
Link
 
1 , 2 , 3