pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
czwartek, 28 lipca 2016
  • fundacja ethereum, a przynajmniej większość jej członków, wspierała rozwiązanie, w myśl którego środki zrabowane z DAO miałby zostać zwrócone pokrzywdzonym. jedynym wyjściem stał się "hard fork": celowe zmanipulowanie blockchainu. rozwiązanie bardzo drastyczne, uderzające w samą esencję tej technologii. 
    • aby hard fork się udał, potrzebna była zgoda większości „wykopujących” ETH, taka zgoda została osiągnięta, ale frekwencja (mierzona mocą obliczeniową), nie była zbyt wysoka.
  • kolejne dni spędziliśmy na oczekiwaniu na blok 1920000, ostatni blok "starego" łańcucha ethereum  i rozpoczęcie nowego etapu jego historii.
  • sam moment hard forka przebiegł bez większych zakłóceń, przygniatająca większość użytkowników przełączyła się na nowy łańcuch
  • cena DAO zrównała się z ceną ETH, a sama cena ETH wzrosła
  • i wydawało się, że bałagan został uprzątnięty
    • tutaj mała dygresja, dla niezorientowanych jak działa blockchain. jak sama nazwa ("chain") wskazuje, ma on strukturę łańcucha. z jednej strony każdy może do tego łańcucha dołączyć kolejne ogniwo, z drugiej jednak, żeby takie ogniwo stanowiło część „głównego” łańcucha, musi być potwierdzone przez dysponujące odpowiednią mocą obliczeniową węzły sieci. czyli właściwie każdy może budować swoje własne „odgałęzienie” łańcucha, ale ma ono niewielką szansę na odegranie jakiejkolwiek roli o ile nie zostanie poparte przez „większość”.
    • hard fork był w pewnym sensie takim odgałęzieniem, od bloku 1920000 obowiązywały w nim zmienione zasady, które zaakceptowała większość
  • tymczasem jak się okazało, nie wszyscy pogodzili się z hard forkiem
  • mała, ale znacząca część „wykopujących” kontynuowała istniejący łańcuch bez zmian. 
  • to trochę jak tworzenie dwóch wersji historii. do bloku 1920000 były one takie same. w wersji "hard fork" następował potem zwrot środków ukradzionych z DAO, w wersji "classic” nic takiego nie miało miejsca.
  • działo się to trochę w ukryciu, większość osób, które obserwowała to, co się dzieje, miała wrażenie, że "hard fork" się udał.
  • nagle, bez zapowiedzi, jedna z większych giełd kryptowalut, poloniex, wprowadziła handel walutą ETC = ethereum classic, czyli tym odgałęzieniem blockchaina ethereum, które nie uznaje "hard forka". jeśli ktoś miał przed hardforkiem 1000 ETH dostawał na swoje konto 1000 ETC (które przed hard forkiem były przecież tożsame z ETH). 
  • zapanowało niezłe zamieszanie. wartość nowej-starej waluty ETC, która startowała od 1 ETC = 1 ETH spadła do ok. 1/15 - 1/20 ETH. ale i ETH straciło na wartości. potem ETC jeszcze spadło... i już wydawało się, że to koniec, aż w końcu po 3 dniach cena wzrosła i ustaliła się na poziomie 1/5 ETH
  • jak w każdym dobrym filmie przydałby się jakiś spektakularny finał. tu niestety muszę was zawieść. ale jeśli liczycie na sequel, to się nie rozczarujecie. 
  • w ostatniej scenie, ETH jest osłabione, ale nie pokonane.
  • natomiast sytuacja z ETC jest „complicated”. wygląda, że nie zniknie on za szybko z horyzontu, chociaż przytłaczająca większość sieci „wykopującej” opowiedziała się za ETH. 
    • ale pojawiły się dość złożone problemy, wynikające z tego, że ETC i ETH to nie do końca oddzielne projekty. w specyficznych sytuacjach możliwy jest atak na ETC, wynikający z faktu, że niektóre adresy są oddzielne, a niektóre współdzielone przez obie te sieci. 
    • jednym z proponowanych rozwiązań dla ETC jest...
    • hard fork
    • czyli dokładnie to samo rozwiązanie, przeciw któremu ETC się buntuje i którego tamtejsza społeczność nie uznaje.
11:33, reuptake
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2016
  • od początku tego roku zainteresowanie ethereum rośnie lawinowo, rośnie też, nieco spekulacyjnie, wartość waluty ETH. zaczynają się tym projektem interesować banki i inne instytucje finansowe.
  • ethereum ma być „światowym komputerem”, siecią rozproszonych aplikacji, sama waluta jest tu nieco na marginesie: pojawia się społeczne oczekiwanie na stworzenie jakiejś aplikacji opartej na platformie ethereum, które zademonstruje nowy paradygmat rozproszonych aplikacji.
  • powstaje DAO. DAO ma być – znów niezwykle grube uproszczenia – odpowiednikiem wspólnie zarządzanego funduszu inwestycyjnego. osoby, które są jego udziałowcami (udziały kupuje się za ETH, ale są one konwertowane na walutę nazwaną po prostu DAO), mogą głosować nad projektami, które otrzymają finansowanie ze środków funduszu.
  • tak wygląda DAO od strony idei. od strony technicznej jest to po prostu kod obsługujący m.in. głosowania i inne aspekty działania organizacji
    • co ważne, z DAO można było się wycofać. nie wypłacało się jednak środków, ale tworzyło własnego klona DAO, w którym miało się 100% głosów i dopiero z niego można było dokonać wypłaty
  • DAO budzi ogromne zainteresowanie. ponad 10% wszystkich ETH będących w obiegu zostaje zamienionych na udziały. to 150 milionów dolarów.
    • mogło tu zapalić się czerwone światełko: czy pierwsze DAO musi od razu dysponować aż taką sumą? ale oczywiście nikomu się nie zapaliło, raczej wszyscy uznali to za wielki sukces
  • nie minęło kilka dni od startu DAO, gdy [DRASTYCZNE FOTKI]
    • zaczęły z niego w szybkim tempie wyciekać środki
  • tu znowu nie będziemy się w szczegóły techniczne wdawać, ale komuś udało się zapętlić kod DAO, tak, że środki z głównego DAO były przesyłane do jego prywatnego DAO.
    • dramatyzmu dodawał fakt, że środki były przesyłane stopniowo, można było śledzić postępy włamania live
  • zapanowała totalna panika, kurs ETH i DAO poleciał na łeb na szyję. były próby zastopowania tego procesu, ale generalnie niewiele dało się zrobić. około 1/3 DAO została „ukradziona".
    • skąd ten cudzysłów? stąd, że nie wszyscy zgadzają się ze słowem „kradzież” 
    • skoro kod DAO miał być jednocześnie „prawem” DAO, „hacker” zrobił z niego po prostu użytek. nie można powiedzieć, że złamał zasady DAO, przynajmniej nie te, zapisane w samym kodzie. może być to moralnie naganne, ale z punktu widzenia kodu nie ma się do czego przyczepić (poza tym, że został źle napisany).
  • sytuacja wyglądała więc tak, że „hacker” stworzył własne DAO, w oparciu o kod oryginalnego DAO i przesłał tam spore środki. miało to ciekawe konsekwencje
    • po pierwsze DAO "hackera" było podatne na ten sam atak, co oryginalne DAO
      • i oczywiście od razu pojawiły się próby skorzystania z tej dziury
      • pojawiły się nawet plotki, że "hacker" przypuszcza ataki na atakujących i tak w kółko
    • po drugie, nie mógł tych środków z niego wycofać przed upływem około miesiąca. takie ograniczenie było w kodzie wpisane na sztywno
  • społeczność ethereum/DAO miała więc niecały miesiąc na reakcję. od razu pojawił się podział na dwa obozy:
    • pierwszy twierdził, że było to ewidentne włamanie i nie można pozwolić „hackerowi” na cieszenie się łupem, nikt nie będzie chciał wspierać w przyszłości systemu, w którym możliwe są takie nadużycia
    • drugi twierdził, że jakiekolwiek próby „odkręcenia” sytuacji zniszczą podstawowe założenie ethereum: możliwość tworzenia aplikacji, na których działanie nie będzie miał nikt wpływu (o ile ten wpływ nie został zapisany w samej aplikacji). zaczęły pojawiać się porównania do bailoutu banków, które były „too big to fall” i twierdzenia, że oddanie kilkunastu-kilkudziesięciu milionów dolarów „hackerowi” to po prostu cena, jaką młody projekt zapłaci za wierność zasadom.
  • dyskusja na ten temat odwoływała się już nie do kodu, a do konkretnych przekonań światopoglądowych, nic dziwnego, że nie przyniosła rozstrzygnięcia
  • wszyscy zgodzili się jedynie z tym, że dla DAO był to wyrok śmierci
  • chodziło tylko o to, żeby nie był to jednocześnie koniec ethereum
15:18, reuptake
Link Dodaj komentarz »
  • ethereum jest jak bank przyszłości w stosunku do banku tradycyjnego. w tradycyjnym banku miałeś konto i miałeś na nim środki. w nowoczesnych bankach jest coraz więcej procedur, które automatycznie twoimi środkami dysponują. niestety (a może na szczęście) są one bardzo prymitywne, ograniczają się głównie do rozmaitych stałych zleceń i poleceń przelewu. 
  • w przypadku bitcoina adres bitcoinowy jest jak konto bankowe. służy do wpłacania i wypłacania, ważne, żeby się na nim zgadzało saldo bitcoinów.
  • w sieci ethereum pod adresem kryć się mogą procedury. możemy napisać sami dyspozycję, że jeśli wpłyną tam jakieś środki, zostaną one przesłane na inne konto, ale tylko pod warunkiem (i tu cała lista warunków, która może być bardzo złożona).
  • procedury te mogą być naprawdę złożone i niekoniecznie dotyczą transakcji finansowych.
    • można na przykład stworzyć procedurę, która jest odpowiednikiem statutu jakiejś spółki: umożliwia wybór władz, dokonywania głosowań (głosowania mogą dotyczyć na przykład wydatkowania środków, w przypadku przegłosowania środki od razu są przeznaczane na przegłosowany cel).
  • takie procedury raz zapisane są niezmienne i niemodyfikowalne. bardzo często także ich efekt jest niezmienny i niemodyfikowalny. przykład spółki z punktu powyższego jest tu bardzo dobry: wspólnicy mogą poddać pod głosowanie transakcję, dokonywaną za kryptowalutę. gdy tylko procedura głosowania zostanie przeprowadzona, transakcja sama się wykonuje (lub nie) i nie ma od tego odwrotu.
    • nie jest to bynajmniej niuans, niezmienność kodu procedur i efektów jego działania jest jednym z podstawowych założeń ethereum i jego ważnym "selling point". 
  • ponieważ wykonywanie tych procedur jest kosztowne obliczeniowo, „zużywane” jest paliwo (gas). paliwo to kupowane jest za walutę, zwaną ether (ETH).
  • w przeciwieństwie do bitcoina, gdzie stworzenie kryptowaluty stanowiło cel sam w sobie, ether jest w sieci ethereum środkiem płatniczym, używanym do kupowania „mocy obliczeniowej”. a ta moc obliczeniowa może być używana dowolnie. można za jej pomocą tworzyć automaty rozliczające się ze sobą w ETH, ale można też tworzyć zupełnie dowolne własne kryptowaluty.
14:45, reuptake
Link Dodaj komentarz »
  • być może całe moje zainteresowanie najpierw kryptowalutami, a potem technologiami blockchainowymi wynikało ze zwykłej potrzeby adrenaliny. nie dostarczało mi jej patrzenie jak onet ściga się z wp w megapanelu, nie czułem dreszczu podniecenia na myśl, że apple wprowadziło nowy pasek do iwatcha albo nowy zestaw emoji do osxa, a już śledzenie zmian w algorytmie facebooka powodowało wręcz nudności.
    • nawet beka z webstarów podlega inflacji, wraz z inflacją samych webstarów, ile można
  • tymczasem w kryptowalutach przynajmniej się dzieje i pewnie można by nakręcić kilka niezłych filmów na ten temat
  • gdyby nie jeden problem: w wielu przypadkach brak głównych bohaterów
  • trzy historie, które najbardziej na film się nadają to:
    • historia powstania bitcoina
      • tutaj pewnie o scenariusz najłatwiej, przecież nie trzeba wskazywać z całkowitą pewnością, kto stworzył pierwszą popularną kryptowalutę
    • historia wzlotu i upadku mtgox
      • dobry materiał na kryminał finansowy, mamy jedną świetną postać: szefa giełdy marka karpelesa, postać nieco tragikomiczną, a może głównego winnego gigantycznej kradzieży?
    • i na koniec, całkiem współczesny materiał na tasiemcowy serial (nie mogę się powstrzymać od refleksji, że prototypem blockchaina były seriale), czyli historia Ethereum, DAO, i to co nastąpiło dalej.
  • ta ostatnia rozgrywa się na naszych oczach, śledzę ją w trybie binge watching. ma ona wszelkie typowe cechy dla blockchainowych dramatów, z których najbardziej charakterystyczną jest to, że wydaje się, że nikt nie ogarnia jej w całości.
    • ja na przykład nie mogę powiedzieć, że rozumiem wszystkie aspekty techniczne
    • ale też mam wrażenie, że niektórzy oblatani w kwestiach „niskopoziomowych” „widzą drzewa, ale nie widzą lasu”
  • mimo wszystko spróbuję ją, w ogromnym uproszczeniu opowiedzieć. ogromne uproszczenie – jeszcze raz to powtórzę: piszemy scenariusz dla hollywood, a nie dla jakiejś geek tv. 
  • w trzech aktach, które nastąpią
13:16, reuptake
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lipca 2016
  • zanim zacznie pisać się o czymś nowym, pewnie warto by było zamknąć za sobą przeszłość: czytam te swoje stare notki z mieszaniną niedowierzania i zażenowania, oj, nawypisywałem tam głupot całkiem sporo. aż nie chce mi się sam sobie ich wypunktowywać – czego komcionauci nie wyłapali, niech mi ujdzie na sucho.
    • wierzyłem, zdaje się, w "semantic web"
    • i już całkiem na pewno wiązałem spore nadzieje z openid
    • to co brałem za objawy kryzysu wieku średniego u niektórych przybrało formę chroniczną: kanałów youtubowych, snapchatów i tym podobnych, nawet, zdaje się, na tym zarabiają
  • przez te 6 lat działo się dużo i mało zarazem
    • byłem w rio...” (polecam)
    • przestałem pisać o żarciu, zacząłem pisać o piciu
    • ugotowałem z kol. tepperem durszlak.pl 
      • a następnie go sprzedałem, dokonując trzeciego exitu w mojej karierze
      • w międzyczasie wskakując z nim na pierwsze miejsce w megapanelu, prowadzonym, a jakże, przez firmę gemius, znów
    • ale generalnie trzymałem się na uboczu i nie bywałem, co pewnie nie zmieni się zanadto
  • teraz też śledzę trendy z dystansu i z tych nowych modnych tematów
    • nie wgryzłem się w kwestie rzeczywistości wirtualnej, ta niewirtualna mi w zupełności wystarcza
    • nie podłączyłem sobie do internetu spłuczki w toalecie i nie steruję nią z mojego smartwatcha
    • natomiast od kilku lat interesują mnie kwestie związane z blockchainem, co jest jakąś kontynuacją zainteresowań związanych z jednej strony z cyfrową tożsamością, a z drugiej z samą „tkanką” internetu
  • być może za kilka lat spojrzę sobie w tą notkę siedząc na ipanemie czy innej copacabanie (przynajmniej tak mi będzie się wydawać, gdy załaduję odpowiedni soft do okularów), popijając piwo kupione za 1000 bitcoinów (puszka 0,33) będę snuł ponure myśli i kontemplował własną naiwność.
16:55, reuptake
Link Dodaj komentarz »
  • sześć lat, wiele pakietów na łączach upłynęło
    • większość linków w sekcji „zakładki” nie działa
    • facebook nie wchłonął całego internetu
    • liczba portali w polsce właściwie nie spadła
  • popatrzyłem w lustro i refleksja jest taka, że nie nadaję się na snapchata
  • wróciłem więc do netto
  • bo mam wrażenie, że znowu coś się ciekawego zaczęło dziać
    • nadal nie lubię stosować wielkich liter
  • a co u was?
11:36, reuptake
Link Komentarze (6) »