pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
wtorek, 30 września 2008
  • reporter.pl ;) (Mateusz Pułkowski vel matesky, www.ireporter.blox.pl)
  • Na wstępnie zaznaczam, że nie jestem programistą, a moja działalność webowa ogranicza się do blogowania i administracji kilkoma małymi serwisami. Nie wiem na ile takie coś jest wykonalne, to po prostu taki mój "zwid" który sobie kiedyś wyobraziłem i pomyślałem, że fajnie, gdyby istniał ;) :
  • Mam pomysł na serwis informacyjny tworzony przez internautów, realizujący założenia dziennikarstwa obywatelskiego, alenie tylko. To, co odróżniałoby go od innych tego typu portali, to geolokalizacja i łatwiejsza segregacja napływających od internautów materiałów za pomocą tagów, "śledzenia" określonych autorów, tematyki, czy regionu z którego pochodzą informacje (lokalność).
  • Każdy autor publikujący w serwisie miałby możliwość lokalizacji danego wydarzenia na mapie (portal wykorzystywałby w tym celu Google Maps). Małe okienko z konkretnym miejscem na mapie byłoby integralną częścią danej informacji, ale zbiorczą "Mapę Polski" z całością wydarzeń np. z danego dnia, miesiąca, regionu, czy konkretnie otagowanych jako np. "wybory2011" można byłoby oglądać na stronie głównej, lub otrzymywać raporty na komunikator, maila.
  • Takie rozwiązanie pozwalałoby śledzić wydarzenia w konkretnej dziedzinie i odsiewać śmieci które nas nie interesują. Dodatkowo, możnaby je wykorzystać w celach biznesowych. W wersji premium firmy z siecią sklepów w calej Polsce mogłyby informować o promocjach lub nowościach, nowych punktach sprzedaży w danym regionie. Płatna byłaby również subskrypcja newsów przez sms oraz zwiększone limity dla materiałów video (np. kampanie wyborcze kandydatów w regionach, reklamowe, czy materiały informacyjne opłacone przez sektor NGO).
  • Powinna znaleźć się w nim również odrębna sekcja ogłoszeniowa, głównie dla nieruchomości.
  • Serwis powinien być owtarty na nowe ficzery, lub sam być takowym ;) Oczywiście to tylko zarys i luźne przemyślenia, ale myślę, że mniej więcej przekazałem, o co mi chodzi.
  • a nie taniej jest kupić dostęp do serwisu PAP i zaopatrzyć się w klawiaturę z pancernym ctrl, C i V?
18:03, reuptake
Link Komentarze (14) »
  • mam wrażenie, że rozwój internetu w polsce można prześledzić także w pewnej specyficznej formie: pokazując jak upadały kolejne standardy. zamiast opisywać kiedy powstał pierwszy serwis aukcyjny, pierwszy portal, pierwszy p2p lending, można równie dobrze stworzyć alternatywny opis. zobaczyć, kiedy trolle zaczęły być zjawiskiem nie incydentalnym, ale masowym, kiedy portale zauważyły, że warto je promować, kiedy w serwisach informacyjnych zaczęły pojawiać się wiadomości "z dupy", kiedy pojawiły się pierwsze serwisy całkiem z dupy itd.
  • dziś, przynajmniej w mojej prywatnej historii internetu polskiego, otworzył się nowy rozdział. na stronie gazeta.pl zobaczyłem newsa
  • pt "Artur Boruc w zespole z Christiano Ronaldo?".
  • oczywiście nie byłem na tyle naiwny, żeby w to uwierzyć. byłem przekonany, że to klasyczny przykład tekstu "z igły na home page", czyli, że jakiś brytyjski brukowiec napisał, że np. gdyby zorganizowano mecz charytatywny w jakiejś tam sprawie, to gdyby zachorował jakiś tam bramkarz, to gdyby nie było już kogo wystawić w bramce, to może poszukano by w lidze szkockiej, czy coś w tym stylu. w sumie byłem ciekaw, jaką to pokrętna konstrukcja doprowadziła do powstania tego tytułu i dlatego kliknąłem. nic z tych rzeczy.
  • to po prostu link prowadzący do jakiejś tam (płatnej) gry w układanie drużyny piłkarskiej.
  • w mojej prywatnej historii internetu otworzył się nowy rozdział. oto news na głównej stronie może nie tylko nie być newsem ważnym (z tym się pogodziłem), może nie tylko nie być newsem prawdziwym (z tym też chcąc nie chcąc godzę), ale może w ogóle nie być newsem. to jednak dla mnie nowość i tą nowość odnotowuję. być może inne portale wprowadziły ją wcześniej.
  • co będzie dalej? jaka wspaniała przyszłość czeka nasz internet? jakie kolejne osiągnięcia przed nami? 
  • [nbpo] skrypt w greasemonkey, który usunie z gazeta.pl wszystkie linki prowadzące do blogoidów.
  • update: jak zauważył w komentarzach piotrek wrzosiński, identyczny tytuł, też prowadzący do podobnego serwisu miał onet dzień wcześniej. szczerze mówiąc, to jak to zobaczyłem, to już mi słów zabrakło... nawet nikomu nie przyszło do głowy, żeby wymyślić coś innego niż "ronaldo + boruc"!
    •  ale to też wspaniały przykład jak standardy się kruszą. już widzę te tłumaczenia: "ale to onet zaczął!"
13:27, reuptake
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 29 września 2008
  • slowker.pl (Krzysztof Gibek)
  • nie wiem jak Wy, ale ja zawsze miałem  ogromny problem z zapamiętywaniem słówek z języka angielskiego      
  • czasem łapię się na tym, że tłumaczenie jakiegoś wyrazu sprawdzam po kilkakrotnie mając świadomość, że jakiś czas temu już to robiłem
  • niestety, ale nawet wielokrotne sprawdzenie danego wyrazu nie gwarantuje w moimi przypadku zapamiętania.
  • przydała by mi się jakaś aplikacja, która nie tylko dany wyraz przetłumaczy, ale pozwoli go utrwalić w pamięci
  • taką aplikację widzę jako ikonkę na pasku systemu operacyjnego (coś jak google desktop search), gdzie szybko mogę wpisać poszukiwany wyraz,idiom, wyrażenie slangowe, itp. I otrzymać jego tłumaczenie  - zwykły słownik, nic specjalnego
  • jednak aplikacja zapamiętywałaby poszukiwane wyrażenia, a po odpowiednim ich nagromadzeniu odnajdywała (np. na news.google.com) artykuł w prasie anglojęzycznej zawierający jak najwięcej takich wyrazów i zwrotów. dodatkowo do artykułu przygotowywana byłaby ściągawka z owymi wyrazami. taki materiał można by wydrukować przed wyjściem do pracy, a poprzez obcowanie z konkretnym zastosowaniem wyrazów lepiej utrwalić je w pamięci
  • fajną rzeczą byłaby informacja o nietypowych, rzadkich wyrazach poszukiwanych przez innych użytkowników. Pozwoli to nam rozszerzyć słownictwo i wyjść poza ograniczenia naszej branży
  • zarabianie: konta premium bez reklam i limitów oraz z możliwością wyboru kategorii wybieranych artykułów i ich źródeł.
  • dodatkowo, dyskretne reklamy wyświetlane w aplikacji desktopowej dla darmowych userów
  • jeśli chodzi o same słowniki to jest ich wiele na sieci i można się z nimi porozumieć w sprawie udostępnienia zasobów.
  • cóż, pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy, gdy to czytam, to te automatycznie generowane spamy :) może zamiast wyszukiwać artykuły ze słówkami, słówker by je pisał? takie rzeczy to pewnie w 2050, dopiero.
niedziela, 28 września 2008
  • po przerwie wakacyjnej wracamy z bootstrapami i zaczynamy od mocnego uderzenia. najbliższy bootstrap odbędzie się w sobotę, 11 października (chłodna 25, warszawa, 12:00). a wystąpią na nim... osoby, które jeszcze na podobnych imprezach nie występowały :) na razie więcej nie powiem, żeby nie zapeszyć, ale zaglądajcie na stronę bootstrapu. i rezerwujcie czas.
  • wstęp wolny, ale być może będzie obowiązywała jakaś lista. do zo.
19:50, reuptake
Link
  • opengoogle.org (Paweł Brągoszewski)
  • Kilka oczywistych spraw na początek:
    - wyszukiwanie czegokolwiek w Internecie zależy nie tylko od posiadanej bazy (tę można stosunkowo łatwo zbudować używając robotów) ale przede wszystkim od algorytmu przeszukującego tę bazę i szeregującego wyniki
    - algorytmy przeszukiwania i sortowania są pilnie chronione, bo to od nich zależy potęga wyszukiwarek
    Z tego jest kilka wniosków:
    - obnaża to słaby punkt nawet takiej potęgi jak Google: ich podstawowe produkty są tajne, algorytm wyszukiwania w bazie stron, jest tajny, sposób działania AdSense jest tajny itd itd
    - pojawia się pytanie, czy da się skonstruować jawne algorytmy, które będą dawać dobrze posortowane wyniki wyszukiwania?
    - wydaje się, że pojawienie się dobrych i przy tym otwartych algorytmów wyszukiwania może doprowadzić do stworzenia znacznie skuteczniejszych narzędzi niż dzisiejsze
    - innymi słowy to wprowadzenie open source w świat wyszukiwarek

    Wady:
    - kopanie się z koniem
    - wysoki poziom abstrakcji

    To nie jest pomysł na startup typu "zbierzmy 100K userów i sprzedajmy". To jest prawdziwe wyzwanie dla tęgich umysłów.

    Naiwnym przykładem otwartego rozwiązania wyszukiwania może być taki pomysł:
    - usługa udostępnia wtyczki do przeglądarek
    - wtyczki instalują zachwyceni internauci :)
    - wtyczki przesyłają informacje o pomiędzy stronami do usługi
    - jeśli przychodzi z wyszukiwarki, to po jakim ciągu znaków?
    - budowana jest baza par [fromURL|toURL]
    - powstaje niezła baza aktywnych (wykorzystywanych) powiązań
    - dodajemy kilkadziesiąt nieprzespanych nocy kodowania i trochę magii
    - ...
    - na podstawie statystyk bazy generowane są wyniki wyszukiwania
    (algorytm jest jawny)
  • trudno mi oprzeć się wrażeniu, że to nie jest właściwie pomysł na serwis, tylko pomysł na to, żeby "coś" było otwarte. wydaje mi się, że możemy sobie podyskutować o tym, co by było, gdyby algorytm google'a był otwarty, bo na napisanie własnego nie ma tu żadnego przepisu.
  • proponuję więc dyskusję właśnie wokół tych zagadnień:
    • co dałoby otwarcie algorytmu wyszukiwania (w wariantach: niszowa wyszukiwarka / wiodąca wyszukiwarka)?
    • gdyby google był otwarty: jak wyglądałoby SEO?
    • mam otwarty algorytm: skąd wezmę data-center? jaki procent sukcesu google'a to algorytm, a jaki możliwości przetwarzania danych? albo brand?
    • czy google zamierza przejść z systemu URLi na keywordsy, jak kiedyś AOL (w chrome wyraźnie zachęca do tego, żeby w polu locations wpisywać to, czego się szuka)
    • czy przypadkiem nie jest to zagrożenie równie wielkie jak niegdysiejsze monopolizowanie rynku os i okolic przez microsoft? google zaczyna być jedynym dostawcą "map" internetu, jeśli czegoś nie ma na "mapie" google'a, to nawet zdobyty na rynkowych zasadach "dobry adres" niewiele się przyda.
    • co by się stało, gdyby np. w wyniku jakiś działań prawnych google zmuszony został do otwarcia algorytmu (ale nie do jego modyfikowania, jedynie musiałby pokazać "jak to działa")? czy coś by się zmieniło?
  • zapraszam do dyskusji, temat wydaje się ciekawy.
13:44, reuptake
Link Komentarze (15) »
czwartek, 25 września 2008
  • oceace.pl (Green)
  • Porównywarka cen OC/AC. Być może jest coś takiego ale nie znalazłem. Podaję swoje dane, dane samochodu i dostaję tabelę z informacją o wysokości składki OC/AC w każdej z firm ubezpieczeniowych. Trudne do realizacji o tyle, że firmy stosują najróżniejsze zasady, typu firma A ma zwyżkę składki jeśli prawo jazdy masz mniej niż 2 lata, firma B ma zwyżkę jeśli masz więcej/mniej lat niż ileś tam itd. Stworzenie takiej aplikacji, która by obliczała prawidłowo składki dla wszystkich firm (i aktualizacja danych) to duże wyzwanie (aczkolwiek chyba wiem, kto mógłby coś takiego zrobić:)). Oczywiście zgodnie z ideą web 2.0 każda firma mogłaby być oceniania przez użytkowników.
  • Do tego prosty model biznesowy: znalazłeś firmę, ma najlepsze dla Ciebie warunki: klikasz, i kontaktuje się z Tobą agent firmy. Przyjeżdża (no chyba że całość można załatwić korespondencyjnie), opłacasz składkę nie ruszając się z domu. Serwis ?żyje" z współpracy z agentami/firmami.
  • dla mnie bomba, ale chyba te trudności, o których pisze autor są zbyt duże, by realizować. dodatkowo można by oceniać jak realizacja świadczeń z tytułu AC przebiega w praktyce. ogromny rynek, duże pieniądze... tylko się pochylić i zbierać. zastanawiam się, czy firmy ubezpieczeniowe chciałby w czymś takim uczestniczyć, obstawiam, że nie wszystkie
  • krecony.pl (Green)
  • Serwis sprawdzający wiarygodność przebiegu pojazdu i jego historię serwisową. Dla niektórych marek, oraz dla pojazdów z USA istnieje możliwość sprawdzenia po numerze VIN pojazdu jego historii serwisowej, przebiegu, ilości właścicieli itp. Niestety dla pojazdów zakupionych w kraju przeważnie nie ma takiej możliwości ? mimo że przecież każde auto przechodzi coroczne (no prawie każde, bo nowe auta rzadziej) badanie techniczne. Tutaj jest problem jak zbierać (wiarygodne) dane o przebiegu. Stacje kontroli pojazdów wprawdzie nie odnotowują przebiegu, ale mają z reguły jakieś oprogramowanie ? gdyby jakoś z nimi nawiązać współpracę być może byłaby szansa na uzyskiwanie takich danych. W stacjach kontroli są również komputerowe urządzenia badające stan amortyzatorów, czy hamulców auta - ale dane te nie są nigdzie zapisywane. A szkoda bo chętnie bym porównał sobie "wyniki" mojego auta z zeszłorocznymi. Również firmy ubezpieczeniowe mają dane o przebiegu (płacąc co roku AC jestem pytany o przebieg, choć oczywiście nikt go nie sprawdza naocznie). Firmy te mają też zapewne informacje o tym czy i kiedy dane auto uległo wypadkowi ? co z tego, jeśli do tych danych ?szary człowiek" nie ma dostępu i kupuje auto w ?ciemo". Serwis mógłby również udostępniać takie dane jak np. to ilu właścicieli miało dane auto (gdyby dało się współpracować z CEPIK). Reasumując w związku z problemem uzyskania danych ten pomysł skazany jest na niepowodzenie ?. ale pomażyć można :)
  • to już bardziej niszowy serwis, nie wiem, czy by się utrzymał, ale kto wie? może jako dodatek do czegoś większego? wydaje się cholernie trudne w realizacji.
10:35, reuptake
Link Komentarze (12) »
środa, 24 września 2008
  • google przeniósł do polski kolejny swój serwis: google news.
  • google news
  • jest to serwis, który w przeszłości budził sporo kontrowersji. oparty w całości na agregowanych treściach wywołał sprzeciw wydawców prasy i agencji prasowych, belgijski sąd wręcz zabronił mu pobierać leady z serwisów internetowych, a AFP pozwała google do sądu. ostatnio o google news zrobiło się głośno, gdy błędna informacja o kryzysie w amerykańskich liniach lotniczych united airlines (pochodząca sprzed kilku lat) spowodowała dramatyczny spadek akcji tychże linii, aż o 75%. serwis ten posądzano również o cenzurowanie newsów.
  • co widzimy w polskiej wersji? newsy głównie z polityki, sprytnie zagregowane z wielu źródeł. sprytnie, gdyż newsy na każdy temat są zebrane razem. na głównej stronie mamy oczywiście kaczyńskiego, tuska i cały ten cyrk. jest trochę newsów o technologii, w tym infomacja, że "google phone nie jest tak sexy jak iphone".
  • siłą serwisu jest personalizacja. nie chodzi tu tylko o "poprzestawianie" sobie okienek i wybranie, czy sport ma się pokazywać, czy nie. można również dodać własne sekcje, oparte o słowa kluczowe. przykładowo, dodałem sobie sekcję "lotnictwo" i google zaczął mi pokazywać wiadomości na ten temat. problem w tym, że nie są to dobrze dobrane wiadomości. ostatnio portale sporo pisały o lotnictwie, choćby w kontekście katastrof w rosji czy hiszpanii. tych newsów google z lotnictwem nie kojarzy. szczerze mówiąc myślałem, że serwis jest nieco sprytniejszy i nie polega na tym, że słowo "lotnictwo" musi być w treści.
  • można by tu teraz zadać sakramentalne pytanie "czy google news zamiesza na naszym rynku" i udzielić standardowej odpowiedzi: "zobaczymy". ale zamiast tego, chciałem pokazać nasze paździerzowe próby podejścia do tematu agregacji newsów: zoom24.pl i jego pokracznego braciszka elo24. rip.
    • netto.blox.pl podaje tego newsa jako pierwsze, doceńcie to i kopnijcie:)
10:27, reuptake
Link Komentarze (19) »
  • postmortr.com (Adam Klimowski)
  • Pomysł polega na stworzeniu serwisu, który za odpowiednią opłatą dbałby o to, co pozostałoby w internecie po danym kliencie... po jego śmierci. 
  • Mam na myśli coś w rodzaju "cyfrowego testamentu", w którym użytkownik zawiera dyspozycje tego rodzaju: 
    • - blog znajdujący się pod adresem www.adres.pl ma być prowadzony przez 5 lat w niezmienionej postaci (co obejmuje moderację komentarzy, usuwanie spamu, aktualizację wtyczek i wreszcie opłaty za hosting), 
    • - mój profil w serwisach społecznościowych www.eo.pl, www.er.eu i www.s.es ma zostać skasowany, 
    • - na moim koncie e-mail ja@serwer.pl ma zostać ustawiony autoresponder z informacją o treści "Pchnąć w tę łódź...", 
    • - należące do mnie domeny pierwsza.pl i trzecia.com sprzedać w serwisie aukcyjnym, a zysk przeznaczyć na... - i tym podobne. 
  • Serwis, rzecz jasna, obecnie nie ma szans na sukces - należałoby poczekać, aż większość z potencjalnych (i wciąż aktywnych w internecie) klientów zestarzeje się i odczuję potrzebę zadbania o swój cyfrowy dobytek równie uważnie, jak o każdy inny.
  • ten pomysł wydaje mi się naprawdę intrygujący. wizja rozkładu fizycznego ciała jest może przerażająca, ale te wszystkie oferty na przedłużenie penisa i informacje o wygranych na loterii przychodzace na wasze konta mailowe, gdy was już na świecie nie będzie... też nie wygląda to najlepiej. choć można oczywiście powiedzieć, że po nas choćby potop. ale jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że większości nie jest tak zupełnie wszystko jedno.
  • spójrzmy też na problem od drugiej strony, od strony usługodawców. wyobrażam sobie, że provider bloga chciałby wiedzieć kiedy ma go usunąć, to samo dostawca konta pocztowego. oczywiście ten pierwszy może nie mieć w tym interesu, ale ja np. mógłbym chcieć, żeby po roku już nikt nie zarabiał na mojej twórczości serwując obok niej reklamy. a dostawca poczty... cóż, jemu chyba nie zależy, martwy mailingu nie odbierze. 
  • nie wiem dokładnie, jak taki serwis miałby działać, jest tu masa rozmaitych aspektów. zachęcam do rozważenia ich w komentarzach.
00:01, reuptake
Link Komentarze (11) »
wtorek, 23 września 2008
  • radio internet (Daniel Burzawa)
  • Jest to pomysł tylko pośrednio związany z serwisami internetowymi, a bardziej z urządzeniami elektronicznym i softem, może być niemożliwy do zrealizowania, nie wiem tego, przydałaby się wiedza na temat fal radiowych i transmisji danych w jedną stronę. Dostęp bezprzewodowy do internetu jest jeszcze dosyć utrudniony (nie ma go wszędzie) i pewnie jeszcze długo tak będzie. 
  • A co z transmisją danych w jedną stronę? Typu starej już dosyć technologii jak Telegazeta, którą można bardziej unowocześnić. Chodzi o przesył informacji falami TV, FM itp., które odebrać można praktycznie w każdym miejscu. Przykład wykorzystania: Istnieje jakaś grupa ludzi, która uwielbia serwis taki jak wykop.pl, digg.com. Często korzysta z tego serwisu przy pomocy PDA, laptopa, telefonu przy okazji będąc gdzieś w okolicy WIFI. I w zasadzie tej grupie osób to wystarcza, po prostu ich codzienny (wielokrotny) rytuał poczytania, chwili rozrywki. A co byłoby gdyby cały wykop.pl był na bieżąco przesyłany falami radiowymi w stylu a'la telegazeta? Oczywiście w ładniejszej formie ;) Chodzi tu o przesył wykopu wraz z witrynami do których wykop linkuje. Dane te mogą być na bieżąco aktualizowane i przesyłane w jedną stronę. Dane można odebrać na jakimś dedykownaym odbiorniku podłączanym przez np. USB do laptopa, PDA, komórki czy czegokolwiek innego z wyświetlaczem. 
  • Reszte wypunktuje, będzie szybciej: 
    • - z tego co pamiętam kiedyś w podobny sposób były przesyłane programy shareware przez jedną ze stacji telewizyjnych (chyba ZDF, drogą satelitarną) 
    • - całego internetu przesłać się nie da, ale kilka popularnych witryn informacyjnych, z których dużo osób korzysta na co dzień... może tak (ciekawe czy dałoby się na bieżąco wysyłać cały przykładowy onet.pl, wykop.pl itp.) 
    • - pytanie do fachowców, jakie prędkości da się tu osiągnąć? 
    • - proces przeglądania informacji przebiegałby szybko, nie tak jak w telegazecie, wszystkie dane mogą byc zapisywane na dysku i non-stop zbierane, aktualizowane, chyba nie byłoby większego problemu wysyłania całości w formie HTML i przeglądania w normalnej przeglądarce pseudo-lokalnie 
    • - czy to się opłaci i jak? Najlepiej reklama. Telegazeta jakoś przędzie, kilka stacji telewizyjnych jej używa i z tego co widzę na brak reklamodawców nie narzekają
  • jeden z bardziej szalonych pomysłów. nie jestem fachowcem od fal radiowych, ale obawiam się, że na pytanie "jakie prędkości da się tu osiągnąć" odpowiedź brzmi: na poziomie modemu. czyli bardzo, bardzo małe. to + kilka innych czynników, takich jak brak pasma, powoduje, że pomysł jest nierealny.
22:34, reuptake
Link Komentarze (7) »
  • galerrria.com (zibi jarosik)
  • Sam od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zrobienia rozproszonego systemu galeryjnego opartego na tagach - trochę jak flickr, ale inaczej ;P Poszczególne instancje spięte w sieć (prawdopodobnie zbliżona technicznie do DHT) aby mogły wymieniać się informacjami o tagach. Same galerie realizowane trochę w stylu blipowym - na zasadzie śledzenia tagów lub ich kombinacji - ale fotki pochodzą z wielu instancji systemu. Oczywiście międzyinstancyjne cachowanie fotek pozwalające na rozkładanie obciążenia w przypadku jakichś szczególnie popularnych fotek. Nie wiem, na ile jasny jest opis ;P gorączka nie pomaga pisać.
  • nie do końca rozumiem zalety tego systemu? łatwiejsze wyszukiwanie? czy "międzyinstancyjne cachowanie fotek" (brrr) jest na tyle proste, by było warto go pisać?
  • benchmarkr.com (zibi jarosik)
  • Jeszcze jeden - serwis porównawczy sprzętowy. Porównanie wydajności komputerów i ich podzespołów - potrzebny by był zestaw programów testujących, które społeczność mogłaby pobrać i przez nie przesłać wyniki pomiarów.. Ostatnio zabrakło mi tego typu serwisu jak potrzebowałem porównać karty graficzne (6 modeli) i procesory (4 modele) - ciężko było coś powiedzieć, bo były testy porównujące tylko karty graficzne bez uwzględnienia np procesora i płyty. Przy większej społeczności można by trafić na odpowiednie kombinacje sprzętu.
  • podejrzewam, że 90% kupujących zwraca uwagę na konfigurację sprzętu tylko po zakupie (w tym sensie zwraca, że pozwala sprzedawcy wciskać kit "i tu ma pani dwupotokową architekturę opartą na nowszym ramdacu... nie, łerda nie ma w komplecie ... szybsza szyna niż w tamtym ... tak, wiedźmin pójdzie, ale do wiedźmina to mamy inny sprzęt, z podświetlaną obudową na niebieskich ledach...") a tych, którzy chcą już tak megaszczegółowo wiedzieć, jaki benchmark im pójdzie na jakim sprzęcie jest chyba zbyt mało, by pisać im specjalne serwisy, zadowalają się oni, tak jak piszesz, wynikami uproszczonymi (różne karty przy 1 procesorze). ale może do tego trzeba by było się zabrać od drugiej strony, czyli od strony programu testującego, który powinien ściągać dane porównawcze z sieci. naprawdę tego różne benchmarki tego nie robią?
10:09, reuptake
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 22 września 2008
  • studio opinii startuje "z myślą o tym, żeby elita umysłowa miała swoje miejsce spotkań i dyskursu, u siebie i na swoich warunkach" 
  • i właściwie na tym można by skończyć ten wpis i zabrać się za czytanie serwisu (o ile nie odstrasza konieczność uznania się za "elitę umysłową"), gdyby nie smutna świadomość, że oto grupa publicystów znowu postanowiła odnaleźć się "w świecie zwielokrotnionym przez media, wśród informacji deformowanych i zagadek, rozgrywek personalnych", chwytając się tym razem internetu i że znowu polegnie. 
  • bo owszem, współczesne media przesiąknięte są komercją, marketingiem, pijarem i wszelkim złem, ale jak w wierszu herberta, który twórcy serwisu studio opinii pewnie znają na pamięć, kuszą pięknie i podsyłają biusty cichopek, a wszystko w oprawie, która zazwyczaj nie jest może dziełem sztuki, ale też nie jest parciana.
  • a niestety serwis studio opinii jest turboparciany. oczywiście wiele jest w polskim internecie równie brzydkich stron, ale nie mają one aż takich ambicji.
  • zastanawiam się, z czego to się bierze. czy faktycznie redakcja, zapatrzona w swoje teksty, nie dostrzega odpustowej estetytyki stron, na których animowany gif flasha javascriptem pogania, tworząc kociokwik i estetyczny nieład? czy faktycznie zupełnie ich nie obchodzi, że podniosła mowa o związkach etyki z estetyką publikowana jest pod kiczowatym nagłówkiem na którym z jednej strony siedzi myśliciel rodina (zaiste, oryginalne), na drugim zaś sowa (zaiste, pomysłowe). i tak patrzy ta sowa na tego myśliciela, a ma jeszcze przed sobą dyplom, globus i książki i kwiat doniczkowy, i cały ten licheń, z którego symbolika się wylewa tak subtelna, że aż się nie chce czytać tego, co pod spodem? czy nie wydaje im się, że estetyka tego oto wyróżnika nowych artykułów jest nieco, powiedzmy, przebrzmiała? że przemineła z amigą albo i z commodore64? że anonsowanie każdego działu animowanym banerkiem jest festyniarskie? że czytelnik może dowiedzieć się o pogodzie z setek innych stron i nie trzeba wklejeć widżeciku z chmurkami, tylko dlatego, że udało się taki znaleźć? albo, nielinkujący nigdzie, banerek zachęcający do zakupienia reklamy. zachęcający "spróbuj zamówić" (faktycznie, nie jest to łatwe, skoro w banerek nie da się kliknąć) i tak dalej i tak dalej. 
  • rozumiem brak środków, brak rozeznania. wowczas warto polegać na estetyce prostoty. bo chyba rynek opinii też ma swoją oprawę, nie warto sprzedawać opinii na odpuście. zwłaszcza elitom. 
    • amerykański (doskonały zresztą) serwis dla wykształciuchów wygląda tak.
20:41, reuptake
Link Komentarze (9) »
  • mobite.mobi (Piotr Wrzosiński)
  • Opis pomysłu: Gra przeznaczona dla telefonów komórkowych, oparta na wiadomościach tekstowych oraz usługach multimedialnych dostępnych przez WAP/GPRS/3G. 
  • Główne cechy wyróżniające: Gra jest oparta na modelu Freemium, ma wbudowane zachęty do wprowadzania nowych użytkowników. 
  • Możliwe zastosowania: Samodzielny projekt rozrywkowy, kampania marketingowa operatora telefonii komórkowej. 
  • Schemat gry: Uczestnicy dołączający do gry mogą wybrać jedną z dwóch „drużyn". Po rejestracji tworzone jest konto użytkownika, domyślnie zawierające 5 punktów. Kolejne punkty można zdobywać przez: „budowę drużyny", „walkę", „aktywność w grze". 
  • 1) Budowa drużyny. Mechanizm dołączania innych użytkowników do gry. Użytkownik może wysłać wiadomość tekstową z unikalnym kodem, zapraszająca do gry. Jeśli zaproszona osoba zgodzi się dołączyć do gry, odsyłając odpowiedź z kodem na numer Premium, użytkownik jest wynagradzany kwotą 5 punktów. Wysłanie zaproszenia kosztuje 1 punkt, wiadomość tekstowa kosztuje najniższą możliwa stawkę (refundowana lub koszt według planu operatora). Odpowiedź na zaproszenie jest usługą Premium 1,22 PLN [w wariancie promocji operatora osoba zaproszona musi posiadać lub zakupić SIM promowanej sieci i wykonać co najmniej jedną rozmowę aby dołączyć do gry]. 
  • 2) Walka składa się z dwóch etapów. a) etap I to wyszukiwanie przeciwników. Wyszukiwanie kosztuje 2 punkty (SMS bezpłatny), lub 0 punktów (SMS Premium 1,22). W odpowiedzi Operator przysyła identyfikatory 3 graczy przeciwnej drużyny. b) Etap II to „atak", użytkownik wybiera przeciwnika i „gryzie" go przy pomocy SMS (2 punkty lub SMS Premium 1,22). c) Wypłata w grze jest pobierana z konta przeciwnika: jeśli przeciwnik nie był aktywny w ciągu 48 godzin wypłata wynosi 5 punktów, jeśli nie był aktywny w ciągu 12 godzin, wypłata wynosi 3 punkty, jeśli przeciwnik był aktywny w ciągu ostatniej godziny wypłata wynosi 0. 
  • 3) Aktywność w grze. Każda akcja (wysłanie zaproszenia, wyszukiwanie, lub walka) w ciągu 24 godzin jest premiowana wypłatą w wysokości 5 punktów. Jeśli użytkownik wykonał więcej niż 5 akcji, otrzymuje 7 punktów. 
  • 4) Ranking. W grze prowadzony jest ranking według ilości punktów zgromadzonych na koncie. Co miesiąc TOP 10 graczy otrzymuje od Operatora nagrody rzeczowe w postaci telefonów i akcesoriów. Gracze z pozycji 11-100 otrzymują dodatkowe 30 punktów. W grze istnieje możliwość wprowadzania dodatkowych aktywności zwiększających wykorzystanie usług transmisji danych. W ramach drużyn można rozwijać klany, można prowadzić dodatkowe konkursy związane z grą. Dość oczywiste usługi Premium jest ochrona przed atakiem, podwójny atak, „zbroja" zmniejszająca straty w wypadku ataku. Do gry można dodać fabułę oraz elementy graficzne, a następnie rozdawać/sprzedawać gadżety. 
  • Pomysł udostępniam na licencji CC 2.0 uznanie autorstwa PL (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/pl/)
  • hmmm. przyznam, że czytam to któryś raz i czuję, że powinienem sobie strzelić kolejną kawę. a o tej porze, to już staram się kawy nie pić :) może ktoś z was to bez wspomagaczy rozgryzie?
18:05, reuptake
Link Komentarze (9) »
niedziela, 21 września 2008
  • lot.to (Bartłomiej Kozal)
  • Mam pomysł na serwis internetowy z jakim się jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałem w sieci. Nie wiem jak to wygląda od strony prawnej, ale... myślałem nad założeniem serwisu loteryjnego - forma podobna do Allegro, ale użytkownicy nie wystawiają rzeczy na aukcjach, tylko dla każdego przedmiotu organizują loterie. 
  • W jaki sposób by to funkcjonowało? Powiedzmy, że mamy do sprzedania telewizor o wartości 2000zł, wystawiamy loterię na 5000 kuponów po 50gr (ilość kuponów i kwotę jednego kuponu ustawia organizator loterii lub wystawia loterię z nieskończoną liczbą losów). Oczywiście nie ma ograniczonej ilości nabytych losów - ktoś może kupić wszystkie i mieć telewizor od razu. Jakie są z tego korzyści? Mamy szansę sprzedać przedmiot za większą kwotę niż jest warty w tym wypadku zysk 500zł, oczywiście istnieje ryzyko, że nie wszystkie losy się sprzedadzą, ale ludzie powinni chętnie brać udział w loteriach skoro "jest szansa wygrania telewizora za 50gr". Właściciel serwisu zarabia jak Allegro - od każdej wystawionej loterii. Wszystko opakować w prosty i czytelny interfejs, który np. wyświetla nam szansę na naszą wygraną i sądzę, że serwis miałby szansę się przebić.
  • no, w kontekście podbij.pl (dyskusja na antywebie), powiedziałbym, że jest klimat na tego typu pomysły :) ale od razu przychodzi mi do głowy, że prawo dotyczące loterii jest dość restrykcyjne. dlatego zmodyfikowałbym ten pomysł i zrobił coś w rodzaju losowania prawa do wystąpienia w quizie. 100 osób jest losowanych, potem są jakieś pytania, najpierw pierwsza ma szanse, potem druga... kto odpowie jako pierwszy, dostaje dany przedmiot. w każdym razie loteryjność trzeba jakoś obejść.
19:54, reuptake
Link Komentarze (11) »
  • wykreser.pl (Piotr Błaszyński)
  • mój pomysł na startup, w postaci strumienia świadomości: serwis dla inwestorów, z dużym wsparciem dla analizy technicznej. Dlaczego: inwestorzy lubią rozmawiać, czy będzie bessa czy hossa i co z tym można zrobić.
  • Czemu to nie jest mystock.pl: Bo tam są tylko ludzie, brak analizy technicznej (aplikacji, która by to robiła, i pozwalała zapisać  pokazać w dyskusji).
  • Czemu, IMHO, warto: bo łatwo jest reklamować produkty finansowe, łatwojest zachęcić choćby takie money.pl do finansowania, a klientów (z kasą) jest całkiem sporo.
  • nie znam się na giełdzie, do tego stopnia, że chyba lepszym pomysłem byłoby założenie serwisu opisującego moje decyzje inwestycyjne z tagline "nie inwestuj jak jagodziński". trochę próbowałem dopytać autora, co miałoby jego serwis wyróżniać
  • Elementem odróżniającym jest właśnie ten nacisk na analizę techniczną, nigdzie tego nie uświadczysz, pozostałe rzeczy w zasadzie to tylko tło. Jeśli chodzi o przewagę nad programami w biurach maklerskich, to możliwość nagrywania wielu zestawów parametrów dla różnych walorów, a następnie ich wykorzystania.
  • no i dalej nie wiem. nie jestem ogólnie przekonany do pomysłów, których atutem ma być "nacisk" na coś. należy obawiać się takiego scenariusza, że przez długi czas użytkownicy będą korzystać z tych serwisów, z których już korzystają, zaś z nowego serwisu powybierają jedynie rodzynki w postaci analizy technicznej. w internecie to nic nie kosztuje, można zamówić tort i zjeść z niego tylko wisienkę!
11:04, reuptake
Link Komentarze (14) »
sobota, 20 września 2008
  • bezposredn.io (Michał Danielewicz)
  • Serwis specjalizujący się w ogłoszeniach o sprzedaży nieruchomości  bez pośredników (myślę głównie o mieszkaniach).
  • Plagą tego rynku są agenci nieruchomości, którzy dzień w dzień wyłuskują z sieci ogłoszenia bezpośrednie i multiplikują we wszystkich serwisach pod swoim szyldem niszcząc naturalny rynek. Obsługa agenta nie wnosi z reguły zauważalnej wartości do transakcji ani po stronie sprzedawcy (agentowi zależy, aby sprzedać po niższej cenie szansa na szybsze dobicie targu, a prowizja niewiele mniejsza), ani po stronie nabywcy (konieczność zapłaty prowizji zwiększa ogólny koszt nabycia).
  • Sądzę, serwis gwarantujący bezpośredni kontakt ze sprzedawcą, mógłby liczyć na zainteresowanie.
  • Słabym punktem może być system weryfikacji osób sprzedających, ale wydaje mi się, że jest to do rozwiązania. W przypadku tak poważnych transakcji, można by chyba ustawić jakiś filtr weryfikujący, który nie zniechęcałby potencjalnych sprzedawców (na gorąco: coś a la telefonowanie, jak za czasów BBS?). Dochód widziałbym w procencie od transakcji (podobnie jak w przypadku agentów, ale na dużo niższym pułapie, uogólniając to zamiast 15-20 tys., powiedzmy 1000zł?).
  • Konkretnych rozwiązań dla weryfikacji i zapewnienia, że procent od sprzedaży trafi do serwisu nie mam, bo pomysł wpadł mi do głowy wczoraj w trakcie jazdy tramwajem, jak wysiadałem, już o nim nie pamiętałem. Powrócił dziś bumerangiem, jak czytałem Twój wpis. Nie jest to więc długo przemyśliwany pomysł na startup, ale w pierwszym odruchu auto-krytycyzmu nie widzę barier, które by go definitywnie przekreślały. sam zawodowo nie zajmuję się ani netem, ani nieruchomościami, więc się dzielę, póki jeszcze pamiętam:)
  • moim zdaniem pomysł wart przeanalizowania. podstawowe pytanie, to czy nie stałby się on po prostu taką agencją nieruchomości, tylko oferującą (za niższą prowizję) mniejszy zakres usług. sama weryfikacja nie jest chyba tak skomplikowana, jeśli serwis mógłby zarabiać 1000 zł, to i przejść się do sprzedającego się opłaca. ale czy faktycznie wnosi to taką wartość? czy np. nie konkuruje z gumtree i istniejącymi serwisami?
13:35, reuptake
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3