pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
niedziela, 05 października 2008
  • programtelewizyjny.pl (Jarosław Hirny)
  • trochę xero z proponowanego przypominacza.tv. ale trochę nowych pomysłów.
  • telewizja przez najbliższe fafnaście lat nie odejdzie w odstawkę.
  • nieprawda, że nie oglądamy telewizji. chyba zmienia się model, chyba oglądamy świadomiej; nie korzystamy (?my? -- młodzi, wielkomiejscy, wykształceni) z pudła jak nasi rodzice, z grajka, który jest non stop włączony i słyszymy go w kiblu, kuchni i na tarasie, ale część z nas lubi obejrzeć dobry film, inna część -- dobry mecz, jeszcze inna nie może przeżyć dnia bez polityki.
  • programów są tysiące. w dodatku każdy z nas ma pewnie inną dostęną ofertę programową. przeglądanie fafdziesięciu kanałów w programie czy może coś gdzieś fajnego leci jest dla mnie strasznie nużące. zapowanie jeszcze bardziej.
  • więc pomysł: program telewizyjny meets społeczność meets web 2.0. każdy określa jakie kanały ma do dyspozycji, każdy klika w wybrane programy na "tak" lub "nie" kiedy i ile chce, każdy określa co go ramowo interesuje mniej lub bardziej, każdy do woli taguje co chce jak chce. takie last.fm na miarę możliwości braku automatycznego skroblowania.
  • w zamian dostajemy pod nos nasz osobisty program telewizyjny. na dwójce leci mozart, a nam się wcześniej podobał beethoven na tvp kultura? proszę, tu informacja o tym, a tu przy okazji link do nowego wykonania ?requiem? na merlinie. obejrzeliśmy kiedyś ojca chrzestnego i daliśmy mu 10/10? akurat na tvn jutro leci druga część, a tu przy okazji link do... no też merlina.
  • niby fajnie integrowalne z jakimiś tivo czy innymi EPG. ale to raczej utopia.
  • pokręcę nosem i wskażę kilka słabych punktów:
  • programów są może tysiące (ja mam kilkadziesiąt), ale tak naprawdę 90% z nich jest z góry nie dla nas. wybór nie jest wcale taki wielki.
  • założenia "każdy określa", "każdy taguje" są szczytne, ale niby dlaczego każdy miałby tagować? czy faktycznie dla systemu "mozart" i "beethoven" są tak łatwe dla skojarzenia? w jakich sytuacjach mielibyśmy używać tego programu, czy wtedy, kiedy szukamy wypełniacza czasu? czy raczej, gdy poszukujemy konkretnych programów na dany temat? spójrzmy na te przykłady: jeśli ktoś nie potrafi przeżyć dnia bez polityki, to raczej przypominacza nie poszukuje: ogląda najważniejsze dzienniki, a tego, co się zdarzy i o czym powie tvn24 nie jest nikt w stanie przewidzieć. podobnie ze sportem: jeśli ktoś jest fanem, to raczej nie zdarza mu się, żeby przegapił mecz, może najwyżej nie mieć czasu obejrzeć. a "dobry film"... cóż, przypominacz musiałby być tutaj bardzo wyrafinowany...
  • tym niemniej jest to jakiś kierunek, w którym można iść i jeden z kierunków, w jakim można rozwinąć przypominacz.tv. szansę dla takich usług widzę przede wszystkim w upowszechnianiu się urządzeń mobilnych, które mogą otrzymywać różnego rodzaju notyfikacje, w tym przypomnienia o programach telewizyjnych. mimo wszystko uptime naszych komórek jest znacznie większy, niż naszych komputerów.
20:27, reuptake
Link Komentarze (7) »
sobota, 04 października 2008
  • wizytowkarz.pl (Bartłomiej Dymecki)
  • Działająca online aplikacja do tworzenia wizytówek. Owszem, są w Sieci różne generatory, ale to bardzo proste
    programy, które niewiele potrafią.
  • Wizytówkarz (nazwa robocza) mógłby: używać wielu kolorów, faktur, pędzli,czcionek, wstawiać i przerabiać obrazki, stosować filtry jak z programu graficznego, pozwalać na rózne układy wizytówek i czego tam jeszcze dusza zapragnie.
  • Technologie - zapewnie najsensowniejsze byłoby użycie flasha.
  • Możliwości zarobku: reklamy kontekstowe (np. AdSense), sprzedaż reklam indywidualna (np. drukarniom), budowa listy mailingowej, tworzenie wersji pro, sprzedaż usług drukowania wizytówek, pewnie jeszcze coś sie znajdzie.
  • nie. nie podoba mi się. sieciowy odpowiednik punktów, które robią kiepskiej jakości (za to bardzo kolorowe) wizytówki "na laserze" to ostatnia rzecz, która jest nam potrzebna: po pierwsze, wizytówki są passe. po drugie, zapewne 80% wizytówek robią koproracje swoim pracownikom, po trzecie, z wizytówką jak z garniturem: im prostsza, tym lepsza, a jak ktoś chce mieć naprawdę odjechaną, to i tak powinien poprosić grafika a nie zmagać się z jakimś "photoshopem on-line business card edition". po co w ogóle na wizytówkach pędzle, filtry "jak z programu graficznego"?
  • po czwarte jest moo.com.
19:23, reuptake
Link Komentarze (14) »
  • idzie recesja i to nie na żarty. wprawdzie kryzys jak na razie dotyczy głównie branży finansowej, to ona jest przecież krwioobiegiem gospodarki, a skutki będą dalekosiężne. odczują go nawet blogi.
  • jakiś czas temu dość dokładnie analizowałem, w jaki sposób największe blogi, a raczej "serwisy informacyjne w formie blogów" wynagradzają swoich pracowników. już wtedy system wynagradzania za ruch na blogach, stosowany przez nicka dentona z gawkera, budził, łagodnie mówiąc, pewne kontrowersje. w obliczu kryzysu denton postanowił jednak jeszcze bardziej zacisnąć pasa, o czym w typowym dla gawkerowych blogów, bezpośrednim stylu informuje valleywag (mozna to streścić jako: "dostaliśmy pismo z centrali, żeby obciąć koszty, w związku z tym zwolniliśmy pana x, pana y i panią z"). polecą głowy także w innych serwisach, choć kilka z nich, tych najbardziej dochodowych, się wzmocni.
  • nie tylko ograniczenie zatrudnienia ma być receptą na przetrwanie kryzysu. denton przewiduje, że po sezonie świątecznym, który nawet w czasach recesji będzie sezonem prosperity, przyjdzie głęboki dołek. z tego powodu, w pierwszym kwartale 2009 nie zamierza wypłacać premii za osiągniety ruch. w zamian za to proponuje niewielki, kilkuprocentowy wzrost wynagrodzenia zasadniczego. 
  • czy gawker jest odosobniony w swoich lękach o to, co stanie się w najbliższej przyszłości? bynajmniej. konkurencyjna, choć działająca na nieco innych zasadach sieć b5media, również zmienia zasady wynagradzania autorów, o czym donosi techcrunch. tutaj także zlikwidowano bonus za ruch, zastępując go dość skomplikowanym systemem, w którym dodatkowo (niewielkimi kwotami)  docenia się m.in. wywiady na wyłączność, obecność bloga w prasie czy na diggu itp.
  • strach przed recesją i spadkiem przychodów, jest oczywistą przyczyną tych posunięć. ale jest coś jeszcze, coś, o czym denton pisze dość otwarcie. w momencie, gdy o reklamę trudno, przestają się liczyć w takim stopniu odsłony, czy nawet użytkownicy. co z tego, że popularny "pudelek doliny krzemowej", jakim jest valleywag ma zylion odwiedzin, jeśli popyt na reklamę jest mały? czy warto kusić bonusami redaktorów by przyciągali użytkowników, skoro nie ma im jakich reklam pokazać lub reklamy te sprzedano za śmieszne pieniądze?
  • gawker i b5media próbują się zabezpieczyć za wczasu. jak wiadomo, u nas niestety takie myślenie należy do rzadkości. efekty myślenia "rynek rośnie, będzie dobrze" bywają opłakane. internet nie jest dla idiotów, czasem jest dla skner, to nie ma tak, że hoopla i do przodu. a co dopiero gdy rynek zacznie spadać? poprzedni spadek, choć w innej skali, wywołał prawdziwą rzeź wśród portali. teraz też rynek może zadecydować, że 5 portali o identycznym profilu, to o interię lub wirtualną polskę za dużo. nie mówię, że dojdzie od razu do bankructw, ale przejęcia są jak najbardziej możliwe. nie jestem też pewien, czy nie skończy się czas, gdy na okazje portale polują ze śrutówką (strzelmy z 100 serwisów, jak 10 trafi, to będzie dobrze). może raczej trzeba będzie trafiać częściej niż raz na 10 razy. a może w tej fazie wojny w ogóle korzystniej jest okopać się i opancerzyć, a nie strzelać.
  • a co z innymi serwisami? czy traffic utrzyma te bardziej cherlawe klony pudelka? czy też może okaże się, że pieniądze zarabia się na tych, którzy coś kupują, a nie na tych, którzy wchodzą do serwisu. w e-commerce upadek hoopli czy vividu może być tylko zapowiedzią dalszych bankructw. zwłaszcza to, co stało się z hooplą nie nastraja optymistycznie. w to miejsce wejdą inni (podziwiam ostatnio jak sprytnie na rynku sprzętu foto radzi sobie fotojoker, wykorzystując zasoby brick-and-mortar, stanowiące też przewagę np. empiku nad merlinem). a jeśli tam się posypie, to gdzie będą odsyłać klientów porównywarki cen? i czy będzie ich na rynku pięć? czy może zostaną trzy?
  • powiem tak: miejmy nadzieję. całego web 2.0 nie byłoby bez pęknięcia bańki internetowej. sam przeżyłem kilka dość ciężkich lat, gdy skończyło się prosperity, ale teraz widzę, że było warto. będzie trochę bolało, zapewne mniej niż w 2001, ale intuicja mi podpowiada, że nick denton może czuć pismo nosem.
00:39, reuptake
Link Komentarze (8) »
piątek, 03 października 2008
  • orgati.pl (Marek Rutkowski i wspólnicy)
  • dawno temu (jakiś rok) zaczęliśmy ze znajomymi tworzyć pewien serwis. Orgati - ORganize your GAme TIme.
    Miał być pisane w Ruby, ale żaden z nas nie znał tego języka, więc po jakimś czasie przerwalismy projekt i po konsultacji ze "wspólnikami" ;) przesyłam go do [nbpo]. Nie napisaliśmy żadnej linijki kodu, ale mamy Use Case'y i to całkiem spore. Przekaż je proszę światu, ponieważ chciałbym korzystać z tego serwisu :)
  • http://docs.google.com/View?docid=d49fmtm_17dfvcn6hq
  • W skrócie chodzi o to, żeby (uwaga) zorganizować sobie czas do grania. W co? We wszystko!
  • Najpierw trzeba znaleźć ludzi, z którymi mozemy pograć, więc tworzymy swoją Dostępność, czyli czas wolny. Potem już możemy szukać ludzi.
  • Często jednak jest tak, że mamy już grupkę znajomych, z którymi chcemy pograć, ale ponieważ pracujemy, ciężko nam znaleźć wspólny zbiór naszych wolnych minut. Orgati pomoże.
  • Moglibyśmy tutaj skończyć, ale kiedy już się spotkaliśmy i było fajnie, to czemu nie zrobić spotkania cyklicznego. Więcej... czemu nie opisać wrażeń z gry albo jeszcze lepiej. Tak przyjemnie się gra, to może zróbmy sobie małą ligę. Proszę bardzo. Orgati pomoże.
  • i tyle... wszystko jest niby proste, ale zajmuje strasznie dużo czasu, jeżeli chce się to robić ręcznie. Osobiście czekam na ten serwis.
  • Use Case'y orgati stworzyli Marek Rutkowski, Piotr Kowalczyk, Adam
  • przejrzałem pobieżnie, a że czasu mam niestety mało (a siły jeszcze mniej), tym razem nie będę komentował. liczę na was.
09:10, reuptake
Link Komentarze (22) »
środa, 01 października 2008
  • ksiazker.pl (Sławosz Sławiński)
  • serwis będący katalogiem książek
  • będzie również bazą danych o autorach, rozwijany przez miłośników literatury (no, pod warunkiem, że będą chcieli :])
  • będzie, w odróżnieniu od innych serwisów tego typu zawierał literackie newsy (kto dostał nobla, info o spotkaniu autorskim, targach książki, warsztatach literackich itp)
  • każdy będzie mógł dodać newsa (będzie jakiś rodzaj selekcji oraz kategoryzowania)
  • w tym celu będzie można zaimplementować jakiegoś CMSa (prostego)
  • dzięki temu będzie sie coś działo, codziennie kilka newsów powinno się znaleźć
  • najważniejszym mechanizmem będzie możliwość łączenia książek w "księgozbiór", "bibliotekę"
  • będzie to trzeba sprytnie zaprojektować, by dodanie np 1000 książek do "księgozbioru" (oczywiście zdefiniowanych w systemie) nie było udręką
  • każdy użytkownik będzie mógł stworzyć katalog książek które posiada
  • będzie można oznaczyć książki, które komuś są nie potrzebne
  • fajnie by było namówić biblioteki, by korzystały z serwisu i umieszczały swoje ksiągozbiory
  • również organizacje różnego typu, posiadające biblioteki, będą mogły informować internautów o swoim księgozbiorze
  • księgozbiory powinny być geolokalizowane
  • to wszystko umożliwi dotarcie użytkownikom do jakiejś pozycji w pobliżu miejsca zamieszkania
  • użytkownicy ,przynajmniej w początkowej fazie, będą się dogadywać sami, w przypadku chęci wypożyczenia czegoś
  • dzięki informowaniu, że dana książka jest niepotrzebna, będzie można np. za pomocą wolontariuszy z organizacji pozarządowych przekazać ją do biednych, wiejskich bibliotek (spotkałem się juz z takimi potrzebami)
  • prostota interface'u, by użytkownik nie poczuł się jak w kabinie wachadłowca :]
  • jest biblionetka, jest nakanapie... nie lepiej dodać tam po prostu brakujące funkcje? nie widzę zasadniczych różnic, które usprawiedliwiałyby pisanie czegoś od zera.
09:58, reuptake
Link Komentarze (7) »
wtorek, 30 września 2008
  • reporter.pl ;) (Mateusz Pułkowski vel matesky, www.ireporter.blox.pl)
  • Na wstępnie zaznaczam, że nie jestem programistą, a moja działalność webowa ogranicza się do blogowania i administracji kilkoma małymi serwisami. Nie wiem na ile takie coś jest wykonalne, to po prostu taki mój "zwid" który sobie kiedyś wyobraziłem i pomyślałem, że fajnie, gdyby istniał ;) :
  • Mam pomysł na serwis informacyjny tworzony przez internautów, realizujący założenia dziennikarstwa obywatelskiego, alenie tylko. To, co odróżniałoby go od innych tego typu portali, to geolokalizacja i łatwiejsza segregacja napływających od internautów materiałów za pomocą tagów, "śledzenia" określonych autorów, tematyki, czy regionu z którego pochodzą informacje (lokalność).
  • Każdy autor publikujący w serwisie miałby możliwość lokalizacji danego wydarzenia na mapie (portal wykorzystywałby w tym celu Google Maps). Małe okienko z konkretnym miejscem na mapie byłoby integralną częścią danej informacji, ale zbiorczą "Mapę Polski" z całością wydarzeń np. z danego dnia, miesiąca, regionu, czy konkretnie otagowanych jako np. "wybory2011" można byłoby oglądać na stronie głównej, lub otrzymywać raporty na komunikator, maila.
  • Takie rozwiązanie pozwalałoby śledzić wydarzenia w konkretnej dziedzinie i odsiewać śmieci które nas nie interesują. Dodatkowo, możnaby je wykorzystać w celach biznesowych. W wersji premium firmy z siecią sklepów w calej Polsce mogłyby informować o promocjach lub nowościach, nowych punktach sprzedaży w danym regionie. Płatna byłaby również subskrypcja newsów przez sms oraz zwiększone limity dla materiałów video (np. kampanie wyborcze kandydatów w regionach, reklamowe, czy materiały informacyjne opłacone przez sektor NGO).
  • Powinna znaleźć się w nim również odrębna sekcja ogłoszeniowa, głównie dla nieruchomości.
  • Serwis powinien być owtarty na nowe ficzery, lub sam być takowym ;) Oczywiście to tylko zarys i luźne przemyślenia, ale myślę, że mniej więcej przekazałem, o co mi chodzi.
  • a nie taniej jest kupić dostęp do serwisu PAP i zaopatrzyć się w klawiaturę z pancernym ctrl, C i V?
18:03, reuptake
Link Komentarze (14) »
  • mam wrażenie, że rozwój internetu w polsce można prześledzić także w pewnej specyficznej formie: pokazując jak upadały kolejne standardy. zamiast opisywać kiedy powstał pierwszy serwis aukcyjny, pierwszy portal, pierwszy p2p lending, można równie dobrze stworzyć alternatywny opis. zobaczyć, kiedy trolle zaczęły być zjawiskiem nie incydentalnym, ale masowym, kiedy portale zauważyły, że warto je promować, kiedy w serwisach informacyjnych zaczęły pojawiać się wiadomości "z dupy", kiedy pojawiły się pierwsze serwisy całkiem z dupy itd.
  • dziś, przynajmniej w mojej prywatnej historii internetu polskiego, otworzył się nowy rozdział. na stronie gazeta.pl zobaczyłem newsa
  • pt "Artur Boruc w zespole z Christiano Ronaldo?".
  • oczywiście nie byłem na tyle naiwny, żeby w to uwierzyć. byłem przekonany, że to klasyczny przykład tekstu "z igły na home page", czyli, że jakiś brytyjski brukowiec napisał, że np. gdyby zorganizowano mecz charytatywny w jakiejś tam sprawie, to gdyby zachorował jakiś tam bramkarz, to gdyby nie było już kogo wystawić w bramce, to może poszukano by w lidze szkockiej, czy coś w tym stylu. w sumie byłem ciekaw, jaką to pokrętna konstrukcja doprowadziła do powstania tego tytułu i dlatego kliknąłem. nic z tych rzeczy.
  • to po prostu link prowadzący do jakiejś tam (płatnej) gry w układanie drużyny piłkarskiej.
  • w mojej prywatnej historii internetu otworzył się nowy rozdział. oto news na głównej stronie może nie tylko nie być newsem ważnym (z tym się pogodziłem), może nie tylko nie być newsem prawdziwym (z tym też chcąc nie chcąc godzę), ale może w ogóle nie być newsem. to jednak dla mnie nowość i tą nowość odnotowuję. być może inne portale wprowadziły ją wcześniej.
  • co będzie dalej? jaka wspaniała przyszłość czeka nasz internet? jakie kolejne osiągnięcia przed nami? 
  • [nbpo] skrypt w greasemonkey, który usunie z gazeta.pl wszystkie linki prowadzące do blogoidów.
  • update: jak zauważył w komentarzach piotrek wrzosiński, identyczny tytuł, też prowadzący do podobnego serwisu miał onet dzień wcześniej. szczerze mówiąc, to jak to zobaczyłem, to już mi słów zabrakło... nawet nikomu nie przyszło do głowy, żeby wymyślić coś innego niż "ronaldo + boruc"!
    •  ale to też wspaniały przykład jak standardy się kruszą. już widzę te tłumaczenia: "ale to onet zaczął!"
13:27, reuptake
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 29 września 2008
  • slowker.pl (Krzysztof Gibek)
  • nie wiem jak Wy, ale ja zawsze miałem  ogromny problem z zapamiętywaniem słówek z języka angielskiego      
  • czasem łapię się na tym, że tłumaczenie jakiegoś wyrazu sprawdzam po kilkakrotnie mając świadomość, że jakiś czas temu już to robiłem
  • niestety, ale nawet wielokrotne sprawdzenie danego wyrazu nie gwarantuje w moimi przypadku zapamiętania.
  • przydała by mi się jakaś aplikacja, która nie tylko dany wyraz przetłumaczy, ale pozwoli go utrwalić w pamięci
  • taką aplikację widzę jako ikonkę na pasku systemu operacyjnego (coś jak google desktop search), gdzie szybko mogę wpisać poszukiwany wyraz,idiom, wyrażenie slangowe, itp. I otrzymać jego tłumaczenie  - zwykły słownik, nic specjalnego
  • jednak aplikacja zapamiętywałaby poszukiwane wyrażenia, a po odpowiednim ich nagromadzeniu odnajdywała (np. na news.google.com) artykuł w prasie anglojęzycznej zawierający jak najwięcej takich wyrazów i zwrotów. dodatkowo do artykułu przygotowywana byłaby ściągawka z owymi wyrazami. taki materiał można by wydrukować przed wyjściem do pracy, a poprzez obcowanie z konkretnym zastosowaniem wyrazów lepiej utrwalić je w pamięci
  • fajną rzeczą byłaby informacja o nietypowych, rzadkich wyrazach poszukiwanych przez innych użytkowników. Pozwoli to nam rozszerzyć słownictwo i wyjść poza ograniczenia naszej branży
  • zarabianie: konta premium bez reklam i limitów oraz z możliwością wyboru kategorii wybieranych artykułów i ich źródeł.
  • dodatkowo, dyskretne reklamy wyświetlane w aplikacji desktopowej dla darmowych userów
  • jeśli chodzi o same słowniki to jest ich wiele na sieci i można się z nimi porozumieć w sprawie udostępnienia zasobów.
  • cóż, pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy, gdy to czytam, to te automatycznie generowane spamy :) może zamiast wyszukiwać artykuły ze słówkami, słówker by je pisał? takie rzeczy to pewnie w 2050, dopiero.
niedziela, 28 września 2008
  • po przerwie wakacyjnej wracamy z bootstrapami i zaczynamy od mocnego uderzenia. najbliższy bootstrap odbędzie się w sobotę, 11 października (chłodna 25, warszawa, 12:00). a wystąpią na nim... osoby, które jeszcze na podobnych imprezach nie występowały :) na razie więcej nie powiem, żeby nie zapeszyć, ale zaglądajcie na stronę bootstrapu. i rezerwujcie czas.
  • wstęp wolny, ale być może będzie obowiązywała jakaś lista. do zo.
19:50, reuptake
Link
  • opengoogle.org (Paweł Brągoszewski)
  • Kilka oczywistych spraw na początek:
    - wyszukiwanie czegokolwiek w Internecie zależy nie tylko od posiadanej bazy (tę można stosunkowo łatwo zbudować używając robotów) ale przede wszystkim od algorytmu przeszukującego tę bazę i szeregującego wyniki
    - algorytmy przeszukiwania i sortowania są pilnie chronione, bo to od nich zależy potęga wyszukiwarek
    Z tego jest kilka wniosków:
    - obnaża to słaby punkt nawet takiej potęgi jak Google: ich podstawowe produkty są tajne, algorytm wyszukiwania w bazie stron, jest tajny, sposób działania AdSense jest tajny itd itd
    - pojawia się pytanie, czy da się skonstruować jawne algorytmy, które będą dawać dobrze posortowane wyniki wyszukiwania?
    - wydaje się, że pojawienie się dobrych i przy tym otwartych algorytmów wyszukiwania może doprowadzić do stworzenia znacznie skuteczniejszych narzędzi niż dzisiejsze
    - innymi słowy to wprowadzenie open source w świat wyszukiwarek

    Wady:
    - kopanie się z koniem
    - wysoki poziom abstrakcji

    To nie jest pomysł na startup typu "zbierzmy 100K userów i sprzedajmy". To jest prawdziwe wyzwanie dla tęgich umysłów.

    Naiwnym przykładem otwartego rozwiązania wyszukiwania może być taki pomysł:
    - usługa udostępnia wtyczki do przeglądarek
    - wtyczki instalują zachwyceni internauci :)
    - wtyczki przesyłają informacje o pomiędzy stronami do usługi
    - jeśli przychodzi z wyszukiwarki, to po jakim ciągu znaków?
    - budowana jest baza par [fromURL|toURL]
    - powstaje niezła baza aktywnych (wykorzystywanych) powiązań
    - dodajemy kilkadziesiąt nieprzespanych nocy kodowania i trochę magii
    - ...
    - na podstawie statystyk bazy generowane są wyniki wyszukiwania
    (algorytm jest jawny)
  • trudno mi oprzeć się wrażeniu, że to nie jest właściwie pomysł na serwis, tylko pomysł na to, żeby "coś" było otwarte. wydaje mi się, że możemy sobie podyskutować o tym, co by było, gdyby algorytm google'a był otwarty, bo na napisanie własnego nie ma tu żadnego przepisu.
  • proponuję więc dyskusję właśnie wokół tych zagadnień:
    • co dałoby otwarcie algorytmu wyszukiwania (w wariantach: niszowa wyszukiwarka / wiodąca wyszukiwarka)?
    • gdyby google był otwarty: jak wyglądałoby SEO?
    • mam otwarty algorytm: skąd wezmę data-center? jaki procent sukcesu google'a to algorytm, a jaki możliwości przetwarzania danych? albo brand?
    • czy google zamierza przejść z systemu URLi na keywordsy, jak kiedyś AOL (w chrome wyraźnie zachęca do tego, żeby w polu locations wpisywać to, czego się szuka)
    • czy przypadkiem nie jest to zagrożenie równie wielkie jak niegdysiejsze monopolizowanie rynku os i okolic przez microsoft? google zaczyna być jedynym dostawcą "map" internetu, jeśli czegoś nie ma na "mapie" google'a, to nawet zdobyty na rynkowych zasadach "dobry adres" niewiele się przyda.
    • co by się stało, gdyby np. w wyniku jakiś działań prawnych google zmuszony został do otwarcia algorytmu (ale nie do jego modyfikowania, jedynie musiałby pokazać "jak to działa")? czy coś by się zmieniło?
  • zapraszam do dyskusji, temat wydaje się ciekawy.
13:44, reuptake
Link Komentarze (15) »
czwartek, 25 września 2008
  • oceace.pl (Green)
  • Porównywarka cen OC/AC. Być może jest coś takiego ale nie znalazłem. Podaję swoje dane, dane samochodu i dostaję tabelę z informacją o wysokości składki OC/AC w każdej z firm ubezpieczeniowych. Trudne do realizacji o tyle, że firmy stosują najróżniejsze zasady, typu firma A ma zwyżkę składki jeśli prawo jazdy masz mniej niż 2 lata, firma B ma zwyżkę jeśli masz więcej/mniej lat niż ileś tam itd. Stworzenie takiej aplikacji, która by obliczała prawidłowo składki dla wszystkich firm (i aktualizacja danych) to duże wyzwanie (aczkolwiek chyba wiem, kto mógłby coś takiego zrobić:)). Oczywiście zgodnie z ideą web 2.0 każda firma mogłaby być oceniania przez użytkowników.
  • Do tego prosty model biznesowy: znalazłeś firmę, ma najlepsze dla Ciebie warunki: klikasz, i kontaktuje się z Tobą agent firmy. Przyjeżdża (no chyba że całość można załatwić korespondencyjnie), opłacasz składkę nie ruszając się z domu. Serwis ?żyje" z współpracy z agentami/firmami.
  • dla mnie bomba, ale chyba te trudności, o których pisze autor są zbyt duże, by realizować. dodatkowo można by oceniać jak realizacja świadczeń z tytułu AC przebiega w praktyce. ogromny rynek, duże pieniądze... tylko się pochylić i zbierać. zastanawiam się, czy firmy ubezpieczeniowe chciałby w czymś takim uczestniczyć, obstawiam, że nie wszystkie
  • krecony.pl (Green)
  • Serwis sprawdzający wiarygodność przebiegu pojazdu i jego historię serwisową. Dla niektórych marek, oraz dla pojazdów z USA istnieje możliwość sprawdzenia po numerze VIN pojazdu jego historii serwisowej, przebiegu, ilości właścicieli itp. Niestety dla pojazdów zakupionych w kraju przeważnie nie ma takiej możliwości ? mimo że przecież każde auto przechodzi coroczne (no prawie każde, bo nowe auta rzadziej) badanie techniczne. Tutaj jest problem jak zbierać (wiarygodne) dane o przebiegu. Stacje kontroli pojazdów wprawdzie nie odnotowują przebiegu, ale mają z reguły jakieś oprogramowanie ? gdyby jakoś z nimi nawiązać współpracę być może byłaby szansa na uzyskiwanie takich danych. W stacjach kontroli są również komputerowe urządzenia badające stan amortyzatorów, czy hamulców auta - ale dane te nie są nigdzie zapisywane. A szkoda bo chętnie bym porównał sobie "wyniki" mojego auta z zeszłorocznymi. Również firmy ubezpieczeniowe mają dane o przebiegu (płacąc co roku AC jestem pytany o przebieg, choć oczywiście nikt go nie sprawdza naocznie). Firmy te mają też zapewne informacje o tym czy i kiedy dane auto uległo wypadkowi ? co z tego, jeśli do tych danych ?szary człowiek" nie ma dostępu i kupuje auto w ?ciemo". Serwis mógłby również udostępniać takie dane jak np. to ilu właścicieli miało dane auto (gdyby dało się współpracować z CEPIK). Reasumując w związku z problemem uzyskania danych ten pomysł skazany jest na niepowodzenie ?. ale pomażyć można :)
  • to już bardziej niszowy serwis, nie wiem, czy by się utrzymał, ale kto wie? może jako dodatek do czegoś większego? wydaje się cholernie trudne w realizacji.
10:35, reuptake
Link Komentarze (12) »
środa, 24 września 2008
  • google przeniósł do polski kolejny swój serwis: google news.
  • google news
  • jest to serwis, który w przeszłości budził sporo kontrowersji. oparty w całości na agregowanych treściach wywołał sprzeciw wydawców prasy i agencji prasowych, belgijski sąd wręcz zabronił mu pobierać leady z serwisów internetowych, a AFP pozwała google do sądu. ostatnio o google news zrobiło się głośno, gdy błędna informacja o kryzysie w amerykańskich liniach lotniczych united airlines (pochodząca sprzed kilku lat) spowodowała dramatyczny spadek akcji tychże linii, aż o 75%. serwis ten posądzano również o cenzurowanie newsów.
  • co widzimy w polskiej wersji? newsy głównie z polityki, sprytnie zagregowane z wielu źródeł. sprytnie, gdyż newsy na każdy temat są zebrane razem. na głównej stronie mamy oczywiście kaczyńskiego, tuska i cały ten cyrk. jest trochę newsów o technologii, w tym infomacja, że "google phone nie jest tak sexy jak iphone".
  • siłą serwisu jest personalizacja. nie chodzi tu tylko o "poprzestawianie" sobie okienek i wybranie, czy sport ma się pokazywać, czy nie. można również dodać własne sekcje, oparte o słowa kluczowe. przykładowo, dodałem sobie sekcję "lotnictwo" i google zaczął mi pokazywać wiadomości na ten temat. problem w tym, że nie są to dobrze dobrane wiadomości. ostatnio portale sporo pisały o lotnictwie, choćby w kontekście katastrof w rosji czy hiszpanii. tych newsów google z lotnictwem nie kojarzy. szczerze mówiąc myślałem, że serwis jest nieco sprytniejszy i nie polega na tym, że słowo "lotnictwo" musi być w treści.
  • można by tu teraz zadać sakramentalne pytanie "czy google news zamiesza na naszym rynku" i udzielić standardowej odpowiedzi: "zobaczymy". ale zamiast tego, chciałem pokazać nasze paździerzowe próby podejścia do tematu agregacji newsów: zoom24.pl i jego pokracznego braciszka elo24. rip.
    • netto.blox.pl podaje tego newsa jako pierwsze, doceńcie to i kopnijcie:)
10:27, reuptake
Link Komentarze (19) »
  • postmortr.com (Adam Klimowski)
  • Pomysł polega na stworzeniu serwisu, który za odpowiednią opłatą dbałby o to, co pozostałoby w internecie po danym kliencie... po jego śmierci. 
  • Mam na myśli coś w rodzaju "cyfrowego testamentu", w którym użytkownik zawiera dyspozycje tego rodzaju: 
    • - blog znajdujący się pod adresem www.adres.pl ma być prowadzony przez 5 lat w niezmienionej postaci (co obejmuje moderację komentarzy, usuwanie spamu, aktualizację wtyczek i wreszcie opłaty za hosting), 
    • - mój profil w serwisach społecznościowych www.eo.pl, www.er.eu i www.s.es ma zostać skasowany, 
    • - na moim koncie e-mail ja@serwer.pl ma zostać ustawiony autoresponder z informacją o treści "Pchnąć w tę łódź...", 
    • - należące do mnie domeny pierwsza.pl i trzecia.com sprzedać w serwisie aukcyjnym, a zysk przeznaczyć na... - i tym podobne. 
  • Serwis, rzecz jasna, obecnie nie ma szans na sukces - należałoby poczekać, aż większość z potencjalnych (i wciąż aktywnych w internecie) klientów zestarzeje się i odczuję potrzebę zadbania o swój cyfrowy dobytek równie uważnie, jak o każdy inny.
  • ten pomysł wydaje mi się naprawdę intrygujący. wizja rozkładu fizycznego ciała jest może przerażająca, ale te wszystkie oferty na przedłużenie penisa i informacje o wygranych na loterii przychodzace na wasze konta mailowe, gdy was już na świecie nie będzie... też nie wygląda to najlepiej. choć można oczywiście powiedzieć, że po nas choćby potop. ale jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że większości nie jest tak zupełnie wszystko jedno.
  • spójrzmy też na problem od drugiej strony, od strony usługodawców. wyobrażam sobie, że provider bloga chciałby wiedzieć kiedy ma go usunąć, to samo dostawca konta pocztowego. oczywiście ten pierwszy może nie mieć w tym interesu, ale ja np. mógłbym chcieć, żeby po roku już nikt nie zarabiał na mojej twórczości serwując obok niej reklamy. a dostawca poczty... cóż, jemu chyba nie zależy, martwy mailingu nie odbierze. 
  • nie wiem dokładnie, jak taki serwis miałby działać, jest tu masa rozmaitych aspektów. zachęcam do rozważenia ich w komentarzach.
00:01, reuptake
Link Komentarze (11) »
wtorek, 23 września 2008
  • radio internet (Daniel Burzawa)
  • Jest to pomysł tylko pośrednio związany z serwisami internetowymi, a bardziej z urządzeniami elektronicznym i softem, może być niemożliwy do zrealizowania, nie wiem tego, przydałaby się wiedza na temat fal radiowych i transmisji danych w jedną stronę. Dostęp bezprzewodowy do internetu jest jeszcze dosyć utrudniony (nie ma go wszędzie) i pewnie jeszcze długo tak będzie. 
  • A co z transmisją danych w jedną stronę? Typu starej już dosyć technologii jak Telegazeta, którą można bardziej unowocześnić. Chodzi o przesył informacji falami TV, FM itp., które odebrać można praktycznie w każdym miejscu. Przykład wykorzystania: Istnieje jakaś grupa ludzi, która uwielbia serwis taki jak wykop.pl, digg.com. Często korzysta z tego serwisu przy pomocy PDA, laptopa, telefonu przy okazji będąc gdzieś w okolicy WIFI. I w zasadzie tej grupie osób to wystarcza, po prostu ich codzienny (wielokrotny) rytuał poczytania, chwili rozrywki. A co byłoby gdyby cały wykop.pl był na bieżąco przesyłany falami radiowymi w stylu a'la telegazeta? Oczywiście w ładniejszej formie ;) Chodzi tu o przesył wykopu wraz z witrynami do których wykop linkuje. Dane te mogą być na bieżąco aktualizowane i przesyłane w jedną stronę. Dane można odebrać na jakimś dedykownaym odbiorniku podłączanym przez np. USB do laptopa, PDA, komórki czy czegokolwiek innego z wyświetlaczem. 
  • Reszte wypunktuje, będzie szybciej: 
    • - z tego co pamiętam kiedyś w podobny sposób były przesyłane programy shareware przez jedną ze stacji telewizyjnych (chyba ZDF, drogą satelitarną) 
    • - całego internetu przesłać się nie da, ale kilka popularnych witryn informacyjnych, z których dużo osób korzysta na co dzień... może tak (ciekawe czy dałoby się na bieżąco wysyłać cały przykładowy onet.pl, wykop.pl itp.) 
    • - pytanie do fachowców, jakie prędkości da się tu osiągnąć? 
    • - proces przeglądania informacji przebiegałby szybko, nie tak jak w telegazecie, wszystkie dane mogą byc zapisywane na dysku i non-stop zbierane, aktualizowane, chyba nie byłoby większego problemu wysyłania całości w formie HTML i przeglądania w normalnej przeglądarce pseudo-lokalnie 
    • - czy to się opłaci i jak? Najlepiej reklama. Telegazeta jakoś przędzie, kilka stacji telewizyjnych jej używa i z tego co widzę na brak reklamodawców nie narzekają
  • jeden z bardziej szalonych pomysłów. nie jestem fachowcem od fal radiowych, ale obawiam się, że na pytanie "jakie prędkości da się tu osiągnąć" odpowiedź brzmi: na poziomie modemu. czyli bardzo, bardzo małe. to + kilka innych czynników, takich jak brak pasma, powoduje, że pomysł jest nierealny.
22:34, reuptake
Link Komentarze (7) »
  • galerrria.com (zibi jarosik)
  • Sam od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zrobienia rozproszonego systemu galeryjnego opartego na tagach - trochę jak flickr, ale inaczej ;P Poszczególne instancje spięte w sieć (prawdopodobnie zbliżona technicznie do DHT) aby mogły wymieniać się informacjami o tagach. Same galerie realizowane trochę w stylu blipowym - na zasadzie śledzenia tagów lub ich kombinacji - ale fotki pochodzą z wielu instancji systemu. Oczywiście międzyinstancyjne cachowanie fotek pozwalające na rozkładanie obciążenia w przypadku jakichś szczególnie popularnych fotek. Nie wiem, na ile jasny jest opis ;P gorączka nie pomaga pisać.
  • nie do końca rozumiem zalety tego systemu? łatwiejsze wyszukiwanie? czy "międzyinstancyjne cachowanie fotek" (brrr) jest na tyle proste, by było warto go pisać?
  • benchmarkr.com (zibi jarosik)
  • Jeszcze jeden - serwis porównawczy sprzętowy. Porównanie wydajności komputerów i ich podzespołów - potrzebny by był zestaw programów testujących, które społeczność mogłaby pobrać i przez nie przesłać wyniki pomiarów.. Ostatnio zabrakło mi tego typu serwisu jak potrzebowałem porównać karty graficzne (6 modeli) i procesory (4 modele) - ciężko było coś powiedzieć, bo były testy porównujące tylko karty graficzne bez uwzględnienia np procesora i płyty. Przy większej społeczności można by trafić na odpowiednie kombinacje sprzętu.
  • podejrzewam, że 90% kupujących zwraca uwagę na konfigurację sprzętu tylko po zakupie (w tym sensie zwraca, że pozwala sprzedawcy wciskać kit "i tu ma pani dwupotokową architekturę opartą na nowszym ramdacu... nie, łerda nie ma w komplecie ... szybsza szyna niż w tamtym ... tak, wiedźmin pójdzie, ale do wiedźmina to mamy inny sprzęt, z podświetlaną obudową na niebieskich ledach...") a tych, którzy chcą już tak megaszczegółowo wiedzieć, jaki benchmark im pójdzie na jakim sprzęcie jest chyba zbyt mało, by pisać im specjalne serwisy, zadowalają się oni, tak jak piszesz, wynikami uproszczonymi (różne karty przy 1 procesorze). ale może do tego trzeba by było się zabrać od drugiej strony, czyli od strony programu testującego, który powinien ściągać dane porównawcze z sieci. naprawdę tego różne benchmarki tego nie robią?
10:09, reuptake
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44