pisz się na to
zgrzyt

OpenID.pl


LinkedIn
RSS
poniedziałek, 22 września 2008
  • studio opinii startuje "z myślą o tym, żeby elita umysłowa miała swoje miejsce spotkań i dyskursu, u siebie i na swoich warunkach" 
  • i właściwie na tym można by skończyć ten wpis i zabrać się za czytanie serwisu (o ile nie odstrasza konieczność uznania się za "elitę umysłową"), gdyby nie smutna świadomość, że oto grupa publicystów znowu postanowiła odnaleźć się "w świecie zwielokrotnionym przez media, wśród informacji deformowanych i zagadek, rozgrywek personalnych", chwytając się tym razem internetu i że znowu polegnie. 
  • bo owszem, współczesne media przesiąknięte są komercją, marketingiem, pijarem i wszelkim złem, ale jak w wierszu herberta, który twórcy serwisu studio opinii pewnie znają na pamięć, kuszą pięknie i podsyłają biusty cichopek, a wszystko w oprawie, która zazwyczaj nie jest może dziełem sztuki, ale też nie jest parciana.
  • a niestety serwis studio opinii jest turboparciany. oczywiście wiele jest w polskim internecie równie brzydkich stron, ale nie mają one aż takich ambicji.
  • zastanawiam się, z czego to się bierze. czy faktycznie redakcja, zapatrzona w swoje teksty, nie dostrzega odpustowej estetytyki stron, na których animowany gif flasha javascriptem pogania, tworząc kociokwik i estetyczny nieład? czy faktycznie zupełnie ich nie obchodzi, że podniosła mowa o związkach etyki z estetyką publikowana jest pod kiczowatym nagłówkiem na którym z jednej strony siedzi myśliciel rodina (zaiste, oryginalne), na drugim zaś sowa (zaiste, pomysłowe). i tak patrzy ta sowa na tego myśliciela, a ma jeszcze przed sobą dyplom, globus i książki i kwiat doniczkowy, i cały ten licheń, z którego symbolika się wylewa tak subtelna, że aż się nie chce czytać tego, co pod spodem? czy nie wydaje im się, że estetyka tego oto wyróżnika nowych artykułów jest nieco, powiedzmy, przebrzmiała? że przemineła z amigą albo i z commodore64? że anonsowanie każdego działu animowanym banerkiem jest festyniarskie? że czytelnik może dowiedzieć się o pogodzie z setek innych stron i nie trzeba wklejeć widżeciku z chmurkami, tylko dlatego, że udało się taki znaleźć? albo, nielinkujący nigdzie, banerek zachęcający do zakupienia reklamy. zachęcający "spróbuj zamówić" (faktycznie, nie jest to łatwe, skoro w banerek nie da się kliknąć) i tak dalej i tak dalej. 
  • rozumiem brak środków, brak rozeznania. wowczas warto polegać na estetyce prostoty. bo chyba rynek opinii też ma swoją oprawę, nie warto sprzedawać opinii na odpuście. zwłaszcza elitom. 
    • amerykański (doskonały zresztą) serwis dla wykształciuchów wygląda tak.
20:41, reuptake
Link Komentarze (9) »
  • mobite.mobi (Piotr Wrzosiński)
  • Opis pomysłu: Gra przeznaczona dla telefonów komórkowych, oparta na wiadomościach tekstowych oraz usługach multimedialnych dostępnych przez WAP/GPRS/3G. 
  • Główne cechy wyróżniające: Gra jest oparta na modelu Freemium, ma wbudowane zachęty do wprowadzania nowych użytkowników. 
  • Możliwe zastosowania: Samodzielny projekt rozrywkowy, kampania marketingowa operatora telefonii komórkowej. 
  • Schemat gry: Uczestnicy dołączający do gry mogą wybrać jedną z dwóch „drużyn". Po rejestracji tworzone jest konto użytkownika, domyślnie zawierające 5 punktów. Kolejne punkty można zdobywać przez: „budowę drużyny", „walkę", „aktywność w grze". 
  • 1) Budowa drużyny. Mechanizm dołączania innych użytkowników do gry. Użytkownik może wysłać wiadomość tekstową z unikalnym kodem, zapraszająca do gry. Jeśli zaproszona osoba zgodzi się dołączyć do gry, odsyłając odpowiedź z kodem na numer Premium, użytkownik jest wynagradzany kwotą 5 punktów. Wysłanie zaproszenia kosztuje 1 punkt, wiadomość tekstowa kosztuje najniższą możliwa stawkę (refundowana lub koszt według planu operatora). Odpowiedź na zaproszenie jest usługą Premium 1,22 PLN [w wariancie promocji operatora osoba zaproszona musi posiadać lub zakupić SIM promowanej sieci i wykonać co najmniej jedną rozmowę aby dołączyć do gry]. 
  • 2) Walka składa się z dwóch etapów. a) etap I to wyszukiwanie przeciwników. Wyszukiwanie kosztuje 2 punkty (SMS bezpłatny), lub 0 punktów (SMS Premium 1,22). W odpowiedzi Operator przysyła identyfikatory 3 graczy przeciwnej drużyny. b) Etap II to „atak", użytkownik wybiera przeciwnika i „gryzie" go przy pomocy SMS (2 punkty lub SMS Premium 1,22). c) Wypłata w grze jest pobierana z konta przeciwnika: jeśli przeciwnik nie był aktywny w ciągu 48 godzin wypłata wynosi 5 punktów, jeśli nie był aktywny w ciągu 12 godzin, wypłata wynosi 3 punkty, jeśli przeciwnik był aktywny w ciągu ostatniej godziny wypłata wynosi 0. 
  • 3) Aktywność w grze. Każda akcja (wysłanie zaproszenia, wyszukiwanie, lub walka) w ciągu 24 godzin jest premiowana wypłatą w wysokości 5 punktów. Jeśli użytkownik wykonał więcej niż 5 akcji, otrzymuje 7 punktów. 
  • 4) Ranking. W grze prowadzony jest ranking według ilości punktów zgromadzonych na koncie. Co miesiąc TOP 10 graczy otrzymuje od Operatora nagrody rzeczowe w postaci telefonów i akcesoriów. Gracze z pozycji 11-100 otrzymują dodatkowe 30 punktów. W grze istnieje możliwość wprowadzania dodatkowych aktywności zwiększających wykorzystanie usług transmisji danych. W ramach drużyn można rozwijać klany, można prowadzić dodatkowe konkursy związane z grą. Dość oczywiste usługi Premium jest ochrona przed atakiem, podwójny atak, „zbroja" zmniejszająca straty w wypadku ataku. Do gry można dodać fabułę oraz elementy graficzne, a następnie rozdawać/sprzedawać gadżety. 
  • Pomysł udostępniam na licencji CC 2.0 uznanie autorstwa PL (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/pl/)
  • hmmm. przyznam, że czytam to któryś raz i czuję, że powinienem sobie strzelić kolejną kawę. a o tej porze, to już staram się kawy nie pić :) może ktoś z was to bez wspomagaczy rozgryzie?
18:05, reuptake
Link Komentarze (9) »
niedziela, 21 września 2008
  • lot.to (Bartłomiej Kozal)
  • Mam pomysł na serwis internetowy z jakim się jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałem w sieci. Nie wiem jak to wygląda od strony prawnej, ale... myślałem nad założeniem serwisu loteryjnego - forma podobna do Allegro, ale użytkownicy nie wystawiają rzeczy na aukcjach, tylko dla każdego przedmiotu organizują loterie. 
  • W jaki sposób by to funkcjonowało? Powiedzmy, że mamy do sprzedania telewizor o wartości 2000zł, wystawiamy loterię na 5000 kuponów po 50gr (ilość kuponów i kwotę jednego kuponu ustawia organizator loterii lub wystawia loterię z nieskończoną liczbą losów). Oczywiście nie ma ograniczonej ilości nabytych losów - ktoś może kupić wszystkie i mieć telewizor od razu. Jakie są z tego korzyści? Mamy szansę sprzedać przedmiot za większą kwotę niż jest warty w tym wypadku zysk 500zł, oczywiście istnieje ryzyko, że nie wszystkie losy się sprzedadzą, ale ludzie powinni chętnie brać udział w loteriach skoro "jest szansa wygrania telewizora za 50gr". Właściciel serwisu zarabia jak Allegro - od każdej wystawionej loterii. Wszystko opakować w prosty i czytelny interfejs, który np. wyświetla nam szansę na naszą wygraną i sądzę, że serwis miałby szansę się przebić.
  • no, w kontekście podbij.pl (dyskusja na antywebie), powiedziałbym, że jest klimat na tego typu pomysły :) ale od razu przychodzi mi do głowy, że prawo dotyczące loterii jest dość restrykcyjne. dlatego zmodyfikowałbym ten pomysł i zrobił coś w rodzaju losowania prawa do wystąpienia w quizie. 100 osób jest losowanych, potem są jakieś pytania, najpierw pierwsza ma szanse, potem druga... kto odpowie jako pierwszy, dostaje dany przedmiot. w każdym razie loteryjność trzeba jakoś obejść.
19:54, reuptake
Link Komentarze (11) »
  • wykreser.pl (Piotr Błaszyński)
  • mój pomysł na startup, w postaci strumienia świadomości: serwis dla inwestorów, z dużym wsparciem dla analizy technicznej. Dlaczego: inwestorzy lubią rozmawiać, czy będzie bessa czy hossa i co z tym można zrobić.
  • Czemu to nie jest mystock.pl: Bo tam są tylko ludzie, brak analizy technicznej (aplikacji, która by to robiła, i pozwalała zapisać  pokazać w dyskusji).
  • Czemu, IMHO, warto: bo łatwo jest reklamować produkty finansowe, łatwojest zachęcić choćby takie money.pl do finansowania, a klientów (z kasą) jest całkiem sporo.
  • nie znam się na giełdzie, do tego stopnia, że chyba lepszym pomysłem byłoby założenie serwisu opisującego moje decyzje inwestycyjne z tagline "nie inwestuj jak jagodziński". trochę próbowałem dopytać autora, co miałoby jego serwis wyróżniać
  • Elementem odróżniającym jest właśnie ten nacisk na analizę techniczną, nigdzie tego nie uświadczysz, pozostałe rzeczy w zasadzie to tylko tło. Jeśli chodzi o przewagę nad programami w biurach maklerskich, to możliwość nagrywania wielu zestawów parametrów dla różnych walorów, a następnie ich wykorzystania.
  • no i dalej nie wiem. nie jestem ogólnie przekonany do pomysłów, których atutem ma być "nacisk" na coś. należy obawiać się takiego scenariusza, że przez długi czas użytkownicy będą korzystać z tych serwisów, z których już korzystają, zaś z nowego serwisu powybierają jedynie rodzynki w postaci analizy technicznej. w internecie to nic nie kosztuje, można zamówić tort i zjeść z niego tylko wisienkę!
11:04, reuptake
Link Komentarze (14) »
sobota, 20 września 2008
  • bezposredn.io (Michał Danielewicz)
  • Serwis specjalizujący się w ogłoszeniach o sprzedaży nieruchomości  bez pośredników (myślę głównie o mieszkaniach).
  • Plagą tego rynku są agenci nieruchomości, którzy dzień w dzień wyłuskują z sieci ogłoszenia bezpośrednie i multiplikują we wszystkich serwisach pod swoim szyldem niszcząc naturalny rynek. Obsługa agenta nie wnosi z reguły zauważalnej wartości do transakcji ani po stronie sprzedawcy (agentowi zależy, aby sprzedać po niższej cenie szansa na szybsze dobicie targu, a prowizja niewiele mniejsza), ani po stronie nabywcy (konieczność zapłaty prowizji zwiększa ogólny koszt nabycia).
  • Sądzę, serwis gwarantujący bezpośredni kontakt ze sprzedawcą, mógłby liczyć na zainteresowanie.
  • Słabym punktem może być system weryfikacji osób sprzedających, ale wydaje mi się, że jest to do rozwiązania. W przypadku tak poważnych transakcji, można by chyba ustawić jakiś filtr weryfikujący, który nie zniechęcałby potencjalnych sprzedawców (na gorąco: coś a la telefonowanie, jak za czasów BBS?). Dochód widziałbym w procencie od transakcji (podobnie jak w przypadku agentów, ale na dużo niższym pułapie, uogólniając to zamiast 15-20 tys., powiedzmy 1000zł?).
  • Konkretnych rozwiązań dla weryfikacji i zapewnienia, że procent od sprzedaży trafi do serwisu nie mam, bo pomysł wpadł mi do głowy wczoraj w trakcie jazdy tramwajem, jak wysiadałem, już o nim nie pamiętałem. Powrócił dziś bumerangiem, jak czytałem Twój wpis. Nie jest to więc długo przemyśliwany pomysł na startup, ale w pierwszym odruchu auto-krytycyzmu nie widzę barier, które by go definitywnie przekreślały. sam zawodowo nie zajmuję się ani netem, ani nieruchomościami, więc się dzielę, póki jeszcze pamiętam:)
  • moim zdaniem pomysł wart przeanalizowania. podstawowe pytanie, to czy nie stałby się on po prostu taką agencją nieruchomości, tylko oferującą (za niższą prowizję) mniejszy zakres usług. sama weryfikacja nie jest chyba tak skomplikowana, jeśli serwis mógłby zarabiać 1000 zł, to i przejść się do sprzedającego się opłaca. ale czy faktycznie wnosi to taką wartość? czy np. nie konkuruje z gumtree i istniejącymi serwisami?
13:35, reuptake
Link Komentarze (6) »
piątek, 19 września 2008
  • dostęper.pl - dawid kulik
  • Parę miesięcy temu wpadłem na pomysł serwisu oferującego kompleksowe usługi "dostępności" na wszelkiego rodzaju komunikatorach, stronach, grach itd ;) Tj. ciągłe żółte słoneczko na gadu gadu, ciągła żółta żarówka na jabberze itd. W wakacje z nudów nawet zrobiliśmy taką usługę dla naszej klasy(sic!) (dostepni.eu). Ale projektem nikomu się nie chciało zajmować i zostało na razie to co jest a reszta IMHO ma duży potencjał.
  • mi też się zapala jakaś żarówka w głowie, jak o tym czytam, ale jest to trochę taka żarówka jak z pomysłowego dobromira: z dużym znakiem zapytania. jeśli autor mógłby doprecyzować trochę jak to miałoby działać... bo coś w tym jest, ale nie wiem, co...
23:43, reuptake
Link Komentarze (12) »
  • newslettr.pl: (anonim)
  • Założenie internetowego wydawnictwa magazynów tematycznych w formie newsletterów. Po wpisaniu na listę subskrybentów (formularz mailingowy), prenumeratorzy (użytkownicy, którzy podali swój e-mail) regularnie (raz dziennie, dni robocze) otrzymują kolejne wydanie wybranego (lub kilku) magazynu/-ów (e-maile z interesującą treścią, opracowane przez redaktorów znających daną branżę). Magazyny będą też dostępne z poziomu www.
  • muszę przyznać, że nie wiem, na czym polega pomysł. na tym, żeby były newslettery a nie tylko strony? autor, który poprosił o anonimowość, też pewnie nie wytłumaczy, może jednak się odważy wystąpić w komentarzach pod pseudonimem...
16:27, reuptake
Link Komentarze (13) »
czwartek, 18 września 2008
  • www.elka.pw.edu.pl/~harnir/baza/wszystkiego/index.cgi - (harnir)
  • Często szukam jakiejś konkretnej rzeczy (np. kabla USB żeński-żeński), zwykle
  • robiąc to albo przy pomocy Google, albo używając (jak w powyższym przypadku)
  • porównywarki cen. Niestety porównywarki mają strasznie ogólne kategorie - mogę
  • wyszukać "kabla USB", ale konkretnego modelu już sobie nie wybiorę, bo nie
  • wiem jak on jest nazwany (po polsku? po angielsku? jakimś technicznym
  • oznaczeniem?).

  • Marzy mi się jakaś centralna baza danych, w której możnaby umieszczać rzeczy
  • i je tagować społecznościowo, np. 'Kabel USB', 'male-female', 'female-female'.
  • Tagi mogłyby być dodawane i usuwane nawet bez logowania, wszystko działałoby
  • na zasadzie wiki. Po znalezieniu danego rodzaju przedmiotu pojawiałaby się
  • strona z linkami do sklepów, opisami, recenzjami, itp. Możnaby w takiej bazie
  • umieszczać nie tylko przedmioty, ale też filmy, muzykę, itp. Pozwoliłoby to
  • obejść ograniczenia różnych wyszukiwarek i porównywarek co do wąskich
  • możliwości wyszukiwania po kategoriach. Interfejs mógłby być dostępny
  • z zewnątrz przez otwarte API, inne serwisy (porównywarki np.) mogłyby się pod
  • taką bazę podpiąć i korzystać z jej systemu katalogowania produktów.
  • wielka baza wszystkiego? otaguj cokolwiek? motyka na słońce? nie mam jakoś przekonania...
23:43, reuptake
Link Komentarze (4) »
  • localizr.mobi (anonymous):
  • Załóżmy że mam telefon z GPS'em + pakiet na internet w abonamencie (żeby się nie przejmować ilością posyłanych danych).
  • Marzy mi się taki serwis, gdzie mógłbym wybranym osobom (np. swojej żonie) online przekazywać informację gdzie jestem. Czyli - wracam do domu czy z pracy, czy gdzieś z dalsza, zamiast dzwonić czy pisać SMS "jestem jeszcze w Krakowie", to żona sobie może wejść na serwis i online zobaczyć - jestem tu, a za dwie minuty - już tu, czyli jadę.
  • Albo nie jadę i jakoś dziwnie tkwię na osiedlu przed blokiem jej przyjaciółki ;-)
  • A w drugą stronę - zakładając że za rok/dwa taki telefon to będzie standard, mogę go kupić dziecku i widzę czy wraca w miarę prosto ze szkoły do domu, czy też gdzieś się zabłąkała, albo wstąpiła do koleżanki.
  • Gdyby serwis się spopularyzował, pewnie można by pomyśleć o produkcji maksymalnie tanich urządzeń, których jedynym zadaniem jest właśnie GPS + komunikacja o położeniu przez GSM (z jakimś stałym, niskim abonamentem miesięcznym) - ot, taki breloczek, który przypinamy dziecku do tornistra, albo babci do kluczy. Oczywiście informując ich co to jest i jak działa.
  • To jeszcze tylko model biznesowy:
  • - płatna usługa premium (np. dostęp do archiwum - możesz przeglądać całą ścieżkę jaką przebyło urządzenie od momentu zarejestrowania w systemie, choćby i rok wstecz)
  • - deal z operatorami GSM (reve z abonamentu, szczególnie przy tych "breloczkach")
  • - i last but not least - reklama na serwisie oczywiście (w tym - doskonale targetowana geograficznie ;-) )
  • zupełnie nie znam się na GPS, ale wydaje mi się, że fireeagle to ostatni klocek, którego tu brakowało. czyli trudno to nazwać pomysłem na usługę, raczej pomysłem na wykorzystanie istniejących. pomysł na breloczek... jestem sceptyczny, wczoraj kobieta-robot z orange oferowała mi tel. z GPS za złotówkę.
09:28, reuptake
Link Komentarze (15) »
środa, 17 września 2008
  • zobamoto.pl: (Maciej Kiner) 
  • Pomysl jaki mi ostatnio wpadl do glowy (w zwiazku z szukaniem samochodu), choc czasu brak na realizacje:
  • - serwis internetowy przy pomocy ktorego mozna weryfikowac rzetelnosc ogloszen (glownie motoryzacyjnych). Zamiast jechac na drugi koniec kraju i ogladac jakis potencjalny zlom znajdujemy osobe z tego rejonu i dogadujemy sie z nia, ze ona zrobi to w naszym imieniu. Przesle fotki, opisze co i jak. Oczywiscie wymagaloby to pewnie jakiegos systemu wynagradzania, choc z drugiej strony na motoryzacyjnych forach pelno osob chetnych do pomocy byleby tylko pojawili sie nowi ludzie jezdzacy samochodem danej marki, wiec mozna by ich jakos zaktywizowac;)
  • znowu nie jestem przekonany, czy to pomysł na serwis, ale na pewno świetny ficzer w jakimś traderze czy otomoto. trzeba by jeszcze jakoś weryfikować tych oglądaczy, oceniać itd. można by im płacić % od transakcji, jeśli do niej dojdzie. na pewno już o tym pomyśle wcześniej słyszałem, nie mam pojęcia gdzie...
18:20, reuptake
Link Komentarze (18) »
  • przypominacz.tv (andrzej poszewiecki)
  • chodzi mi o program (serwis), ktory:
  • 1) dawalby mi mozliwosc wprowadzenia do menu tytulów filmów, ktore chcialbym obejrzec w TV (np. cos co aktualnie jest w kinie, albo film, o ktorym ktos mi powiedzial, ze jest ciekawy) i kiedys chcialby ten film obejrzec.
  • 2) dawalby mozliwosc wyboru stacji telewizyjnych, do ktorych mam dostep (ktore mnie interesuja)
  • 3) w momencie, gdy dany film mialby np. za dwa (trzy, tydzien) dni byc w telewizji jako osoba zapisana w serwisie dostawalbym sms-a (maila) z informacja na ktorym programie i o ktorej godzinie bedzie prezentowany tenze film.
  • co myślicie? dla mnie to jest raczej pomysł na fajny feature dla serwisu w rodzaju filmwebu niż na serwis jako taki.
10:20, reuptake
Link Komentarze (37) »
  • zanim wrócimy do psów ogrodnika, chciałbym powiesić kilka tych zwierząt na pewnej firmie.
  • jeżeli waszym operatorem komórkowym jest orange, to macie pecha. w tej firmie dzieje się coś bardzo, bardzo złego. i nie chodzi mi tylko o awarię, która odcięła od sieci pół warszawy z przyległościami. ani nie o to, że mieszkam na ogromnym warszawskim osiedlu, bynajmniej nie na peryferiach, a w wielu blokach zasięg orange jest na balkonach. a na balkonach jest zimno (to nie wina orange, żeby nie było)
  • zacznę od tego, że jakiś miesiąc temu zalogowałem się do orange, by pobrać faktury. 
    • nie będę już się tu rozpisywał o chorej procedurze pobierania tychże, zasypywaniu klienta niepotrzebnymi smsami, jeśli ktoś ma konto, to wie, o co chodzi i że nie można pobrać faktur "ot tak".
  • nie udało mi się, z tego co pamiętam, nie było takiej opcji. potrzebowałem ich, więc udałem się do formularza kontaktowego. dowiedziałem się, że na moje pytanie odpowiedź zostanie udzielona "ekspresowo". 
  • możemy tu się spierać, czy ekspresowo to 2h czy 4h. ale orange udzieliło mi odpowiedzi po... 3 tygodniach. że już wszystko w porządku (faktycznie, w międzyczasie zadziałało). żeby było śmieszniej, po kolejnym tygodniu przyszła kolejna odpowiedź (taka sama, ale od innej osoby). gratulacje, nie jest ekspresowo, ale za to podwójnie.
    • w międzyczasie dowiedziałem się, że mimo iż jestem klientem tej firmy od jej początków, nie mają dla mnie lepszej oferty na iphone'a, niż era. mogę iść do konkurencji, nikt palcem nie kiwnie.
  • miałem o tym nie pisać, burdel jest zjawiskiem powszechnym i bloga by nie starczyło by skatalogować wszystkie jego objawy. ale okazuje się, że jest gorzej, niż myślałem.
  • zbigniew sobiecki, któremu po wielu próbach udało się ściągnąć swoją fakturę, podesłał mi ją. dotyczyła innej osoby. tak, nie przesłyszeliście się, orange udostępnia cudze faktury. mam prawo podejrzewać, że również billingi, bo czemu nie? to ten sam system. jeżeli wasz twoim operatorem jest orange, to być może halinka ze słupska właśnie przeczesuje wasze billingi, beware. od razu zaznaczam, że nie udało się pobrać cudzego billingu, ale podejrzewam, że gdyby zbigniew poprosił o komplet dokumentów, dostałby.
  • przy okazji: kto wie, że od półtora roku orange prowadzi serwis będący konkurentem blipa, czy twittera (lepsze słowo: mający być). w którym liczba przesyłanych wiadomości dziennie jest tak, lekko licząc, 1000 (tysiąc) razy mniejsza niż na blipie? o, tomasz topa wie.
    • więc jak już ściągniecie fakturę
    • i okaże się to wasza faktura
    • a następnie ją opłacicie
    • to wasze pieniądze pójdą na takie właśnie eksperymenty
  • tzw. breaking news i to niestety (jak większość tego typu newsów) jest to wiadomość zła: księgarnia i sklep muzyczny vivid są bliskie upadłości (lub też już ją ogłosiły). 
  • vivid to weteran polskiego e-commerce, chyba pierwszy sklep internetowy, w którym, jeszcze w wesołych czasach bańki internetowej, zrobiłem zakupy, kiedy wcale nie było to na porządku dziennym. potem nastąpił dziwny zastój w jego rozwoju, spadały przychody. nastąpiło przejęcie, a potem smutny finał. 
  • nie znam przyczyny, dla której upadł vivid, jednak startował on z dość mocnej pozycji i fakt, że nie utrzymał się na rynku świadczy najprawdopodbniej o błędach w zarządzaniu. być może inwestora należało pozyskać wcześniej.
  • strona nadal żyje. vivid, wbrew nazwie, już chyba nie. strona, z której pochodzi news to raczej wiarygodne źródło informacji, mam nadzieję, że nie pochowałem serwisu żywcem.
wtorek, 16 września 2008
  • zostałem poproszony czy sprowokowany, żeby zaprezentować jakiś pomysł jako pierwszy, więc to robię. będę nadawał pomysłom złośliwe, bardzo webwazerowe nazwy, żeby było wiadomo, o czym mówimy w komentarzach.
    • skoro jesteśmy przy formalnościach: jeśli ktoś nie chce, by wymienić jego imię i nazwisko, niech wyraźnie zaznaczy to w mailu. nie będę pośredniczył w ew. kontakcie z pomysłodawcą (możecie poprosić o kontakt w komentarzach).
  • wizytówker: nie wydaje się wam, że wizytówki są jednym z ostatnich reliktów papieru w kontaktach biznesowych? poza umowami, gdzie formę pisemną narzuca prawo. ale wizytówki, oprócz pewnej funkcji "reprezentacyjnej" mają być przede wszystkim użyteczne. a nie są. przy pewnej ich liczbie są cholernie niewygodne.
  • pomysł miał polegać na zrobieniu serwisu, składającego się z elektronicznego wizytownika i rozproszonych widżetów do rozdawania/zbierania wizytówek. 
  • elektroniczny wizytownik wyobrazić sobie można łatwo: jako odpowiednik wizytownika tradycyjnego, oczywiście z lepszym przeszukiwaniem, porządkowaniem, sortowaniem itd. same wizytówki byłyby (w przeciwieństwie do papierowych) dowolnie rozbudowywalne i zawsze aktualne (zlinkowane z centralną bazą). można by je tagować, publikować na nich fotki, linkować z mapami, wstawiać pozdrowienia wideo, whatever. nowatorski miałby być sposób dystrybucji, oparty o 
  • widżet: wklejam na stronę widzet "weź wizytówkę". jedno kliknięcie i bez przeładowania strony moja wizytówka ląduje w twoim wizytowniku
  • identyfikator (openid?): wysyłam ci identyfikator (url?), mailem, na papierze, jakkolwiek, wpisujesz go w swoim wizytowniku, wybierasz jedną z wizytówek które znajdują się pod tym urlem i masz ją w wizytowniku
  • myślałem nawet o takiej akcji marketingowej, że pierwszym N użytkownikom wysyłalibyśmy papierowe wizytówki zawierające tylko imię i nazwisko oraz identyfikator
  • dodatkowy bajer: widzet na stronie mógłby mieć funkcję zostawiania wizytówek. czyli wchodzę do kogoś na stronę, klikam widżet, wybieram jedną ze swoich wizytówek (w sumie możne zostawiać też cudze) i po dopisaniu opcjonalnej notatki, zostawiam ją. właściciel strony widzi ją w swoim wizytowniku w folderze "inbox".
  • wizytówki mogłby być publiczne (takie, które dawałoby się przekazywać innym) i prywatne (nieprzekazywalne)
  • serwis musiałby mieć wersje mobilne i inne, umożliwiające dostęp do wizytownika z każdego "dewajsu".
  • nawet zaczęliśmy coś tworzyć z witkiem rugowskim, ale entuzjazm nam opadł. tak, wiem o vcard, hcard, wiem o plaxo (które wyglądało trochę inaczej), na fowa widziałem coś podobnego, ale bez paru cech, o których pisałem. 
  • model biznesowy? rozsyłanie (spamowanie) wizytówkami do określonych grup docelowych (np. jeśli jesteś doradcą ubezpieczeniowym, możemy za "drobną" opłatą wrzucić twoją wizytówkę pewnej grupie userów do inboxa, oczywiście bez przesady, nie byłoby to 10 wizytówek dziennie) + reklamowanie serwisów internetowych.
19:12, reuptake
Link Komentarze (18) »
  • pies ogrodnika, jak wiadomo, pilnował kosza z jabłkami, z których to jabłek nie miał żadnego pożytku. 
  • na ostatnim reboocie odbyła się ciekawa sesja. jej uczestnicy dzielili się (w formie krótkich, pięciominutowych prezentacji ad hoc) pomysłami na serwisy/usługi czy produkty. których nie zrealizowali i najprawdopodobniej nie zrealizują. głównie z braku czasu, środków lub też z innych powodów.
  • chciałbym zachęcić was do podobnej zabawy. po co kisić pomysł na kolejny serwis internetowy? do or do not. a jeśli wybraliście "do not", może ktoś inny będzie miał akurat czas i wprawdzie z pomysłu nie uzyskacie bezpośrednich profitów
    • chociaż kto wie, może i się podzieli, a może zrobicie to razem?
  • to jednak udana realizacja pomysłu może sprawić satysfakcję. poza tym pomysłów na świecie jest znacznie więcej niż kompetentnych zespołów, które mogą je zrealizować.
  • mój pomysł (na razie tylko na zabawę) jest taki: przyślijcie swoje pomysły mailem (adres jest obok), ja opublikuję je na blogu, z krótkim komentarzem, a następnie wypowiedzą się czytelnicy tego bloga. tylko dwie prośby: piszcie w miarę krótko i jak najbardziej konkretnie, nie w stylu "mam pomysł na serwis społecznościowy dla studentów". oczywiście pomysły mogą dotyczyć nie tylko serwisów. ipod-killer, neostrada-booster... wszystko mile widziane.
  • jeśli pomysł (na akcję "nie bądź psem ogrodnika") się podoba, to możecie kopnąć go na wykopie.
  • uwaga, nadsyłający: będę publikował nie więcej niż 2-3 pomysły dziennie, tak, żeby można było spokojnie podyskutować o każdym, stąd nie pojawią się one natychmiast. 
12:22, reuptake
Link Komentarze (35) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44